23 czerwca 2020

Nadzieja dla psów męczonych w Radysach: przeżyły horror, znajdą schronienie w Warszawie i Wrocławiu

100 psów ze schroniska w Radysach pojedzie w przyszłości na warszawski Paluch. Propozycję złożył prezydent Warszawy i kandydat na Prezydenta RP Rafał Trzaskowski, a organizacje, które ratują psy z niesławnego schroniska na nią przystały. Trzydzieści psów przyjmie również Wrocław

"W związku ze złą sytuacją w schronisku w Radysach zdecydowałem, że zaoferujemy przyjęcie 100 tamtejszych bezdomnych psów do Schroniska Na Paluchu - napisał we wtorek na Twitterze prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Dodał, że warszawskie schronisko ma w "rekordowo małą liczbę podopiecznych" i "bez problemu znajdziemy miejsce dla potrzebujących zwierzaków".

Co na to organizacje, które brały udział w interwencji w Radysach? Zamierzają skorzystać z propozycji prezydenta Warszawy.

"W warszawskim schronisku jest znakomity zespół behawiorystów, którzy będą pracować nad tym, by wyprowadzić te zwierzaki na prostą. Tam również będą miały największą szansę na adopcję" - mówi OKO.press Katarzyna Śliwa-Łobacz z Fundacji MONDO CANE.

Chęć zaopiekowania się 30 psami w miejskim schronisku dla zwierząt zadeklarował na Facebooku również prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Organizacje także przyjmą tę pomoc w zapewnieniu lepszego życia zwierzętom z Radys.

Organizacje zapowiadają, że będą walczyć o wszystkie zwierzęta z Radys. Trwa zbiórka na leczenie zwierząt. Zebrano już ponad milion złotych.

Horror za bramą schroniska

"Pierwsze co atakuje nasze zmysły to duszący, dopadający na nas zewsząd odór moczu, gnijącego mięsa – którym karmione były zwierzęta, kału…

W miarę zbliżania się do kojców coraz większy hałas, szczekanie, przerażające wycie, skowyt może cierpiących zwierząt, może właśnie wzajemnie się zagryzających, aż w końcu one…" - tak relacjonowała akcję jedna z wolontariuszek, która brała w niej udział.

Podczas interwencji 17 i 18 czerwca 2020 w schronisku w Radysach interwencyjnie odebrano 70 psów i jednego kota. Akcja była przygotowywana w tajemnicy przez organizacje prozwierzęce we współpracy z Prokuraturą Rejonową w Olsztynie i olsztyńską Komendą Policji. Była to największa tego rodzaju interwencja w historii działań animalsów.

W interwencji brało udział 6 organizacji prozwierzęcych: OTOZ Animals, TOZ Augustów, Fundacja „Mondo Cane”, TOZ Suwałki, Warmińsko-Mazurskie Stowarzyszenie Obrońców Praw Zwierząt w Pasłęku, Towarzystwo Przyjaciół Zwierząt Otwocki Zwierzyniec i Stowarzyszenie Pogotowie dla Zwierząt.

Wśród odebranych zwierząt był pies z odgryzionym fragmentem szczęki. Inny miał odgryziony ogon. Dwa psy miały ponad 40 st. C gorączki i w momencie odbioru były w stanie terminalnym, ale udało się je uraować. Były też psy z chorobami zakaźnymi – parwowirozą i nosówką. Odebrany kot miał przetoki, ropnie na łapach, był poraniony.

Na terenie schroniska znaleziono też kilka martwych psów, w tym jeszcze ciepłego, zagryzionego szczeniaka oraz wyschnięte, niemal zmumifikowane, stare zwłoki psa.

"Byliśmy przygotowani na odbiór większej liczby zwierząt, bo aż 400. Do schroniska wchodziliśmy z przekonaniem, że będzie tam ponad 1,9 tys. zwierząt, bo tak wynikało z oficjalnych papierów schroniska. Na miejscu okazało się, że jest ich ok. 1,3 tys. Nie wiadomo, gdzie jest pozostałych 600" - mówiła OKO.press Śliwa-Łobacz.

Niepokojące jest również to, że od początku roku do końca maja 2020 schronisko oddało do utylizacji 4 tony martwych zwierząt. Miesięcznie musiało umierać tam ponad 50 psów.

Jak poinformował TVN24, śledczy na terenie schroniska przeprowadzili prace odkrywkowe, bo istniało podejrzenie, że są tam grzebane psy, ale niczego nie odnaleziono.

Wojewódzki lekarz weterynarii się nie poczuwa

Jak poinformowała "Gazeta Olsztyńska",

wojewódzki lekarz Jerzy Koronowski nie czuje się odpowiedzialny za sytuację i przekonuje, że w przeszłości reagował na nieprawidłowości.

Ostatnia kontrola warmińsko-mazurskiego inspektoratu weterynarii, któremu podlega schronisko w Radysach, miała miejsce w listopadzie 2019 roku. Faktycznie jednak, co przyznał Koronowski, "była de facto kontrolą Powiatowego Lekarza Weterynarii w Piszu w oparciu o przepisy o kontroli w administracji rządowej".

"Kontrola kompleksowa, aczkolwiek wykazała nieprawidłowości, nie wskazywała, by w schronisku mogło dochodzić do znęcania się nad przebywającymi tam zwierzętami. Wskutek tej kontroli zawiadomiono organy ścigania o naruszeniu przepisów a art. 85 ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt" - tłumaczył się przed "Gazetą Olsztyńską" Koronowski.

Prokuratury rejonowe z okręgu olsztyńskiego prowadziły już dochodzenia w sprawie schroniska w Radysach, jednak wszystkie zostały umorzone.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie i policja olsztyńska nie poinformowały lokalnych organów ścigania o wspólnej akcji z animalsami. Jak nieoficjalnie dowiedziało się OKO.press – z powodu braku zaufania do nich w związku z sytuacją w schronisku.

Sąd: "Zygmunt D. mógłby uciec"

Jak możliwe jest w ogóle istnienie tak strasznych miejsc jak schronisko w Radysach?

"W schroniskach prywatnych, takich jak to w Radysach, na pierwszym miejscu jest zysk, a na ostatnim – dobro zwierząt. Kosztów funkcjonowania nie da się przyciąć np. na szczepieniach na wściekliznę, bo akurat tego bardzo pilnuje inspekcja weterynaryjna. Ale można zaoszczędzić na dobrostanie zwierząt, warunkach bytowych, braku leczenia czy jedzeniu" - mówiła OKO.press Śliwa-Łobacz.

Prokuratura Okręgowa w Olsztynie w piątek 19 czerwca przedstawiła Zygmuntowi D., właścicielowi schroniska w Radysach, zarzuty o znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem nad zwierzętami i nielegalne posiadanie 50 sztuk amunicji, którą znaleziono u podejrzanego. Wnioskowała również o areszt tymczasowy.

Sąd się przychylił do wniosku i Zygmunt D. na trzy miesiące trafił do aresztu.

"Choć śledztwo jest na początkowym etapie, to jednak zebrany dotychczas materiał dowodowy w tej sprawie w ocenie sądu wskazuje na duże prawdopodobieństwo, że podejrzany dopuścił się popełnienia zarzucanych mu czynów" - powiedział olsztyńskiej "Wyborczej" Olgierd Dąbrowski-Żegalski, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Dodał, że tymczasowy areszt wynika również z obawy, że Zygmunt D. mógłby uciec lub ukryć się a także próbować wpływać na zeznania świadków.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne