0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. SERGEY BOBOK / AFPFot. SERGEY BOBOK / ...

W nocy i nad ranem 22 marca 2024 armia rosyjska przeprowadziła zmasowany atak na krytyczną infrastrukturę Ukrainy. Według Sztabu Generalnego Ukrainy wróg wykorzystał 151 typów broni, w tym 63 drony Shahed oraz 88 rakiet różnych typów.

Ukraińskie siły obrony zestrzeliły 92 cele powietrzne.

„Świat widzi cele rosyjskich terrorystów tak wyraźnie, jak to tylko możliwe: elektrownie i linie energetyczne, tama hydroelektryczna, zwykłe budynki mieszkalne, a nawet trolejbus. Rosja prowadzi wojnę przeciwko zwykłemu życiu ludzi” – skomentował nocne wydarzenia prezydent Zełenski.

Wybuchy było słychać w szeregu obwodów. Uszkodzone zostały obiekty w obwodach winnickim, iwanofrankowskim, lwowskim, chmielnickim, zaporoskim, odeskim, dniepropietrowskim, charkowskim. Od rana służby likwidują skutki ataków.

Charków – miasto bez prądu

Charkowskie obiekty infrastruktury energetycznej zaatakowało 15 pocisków S-300/Ch-22. Rosjanie próbowali uderzyć we wszystkie obiekty energetyczne zasilające miasto. Około 700 tys. konsumentów pozostaje bez prądu. Są przerwy w dostawie wody i ogrzewania. Nie działa transport elektryczny i światła na drogach. Metro funkcjonuje obecnie jedynie jako schron, informuje Gwara Media.

Podczas ostrzału został ranny 43-letni pracownik jednego z obiektów infrastruktury energetycznej.

„Ze względu na przerwy w dostawie prądu ostrzeżenia o nalotach będą wysyłane za pośrednictwem powiadomień dźwiękowych na telefony komórkowe. Ponadto Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych i policja będą dodatkowo powiadamiać obywateli przez głośniki i krótkofalówki, jeżdżąc po mieście” – poinformował szef charkowskiej administracji wojskowej Ołeh Syniehubow.

„Od początku pełnej inwazji na Rosję jest to największy jednoczesny atak rakietowy wroga na obiekty systemu energetycznego regionu Charkowa” – mówią w charkowskiej prokuraturze.

Przeczytaj także:

Zdjęcie na górze – pożar podstacji elektrycznej po ataku rakietowym w Charkowie, 22 marca 2024 roku

Zaporoże

Rosyjskie wojsko uderzyło w największą ukraińską elektrownię wodną – DniproHES, Dnieprzańską Elektrownię Wodną w Zaporożu. Wybuchł pożar. Rosyjski pocisk trafił w trolejbus przejeżdżający przez tamę.

„Doszło do dwóch bezpośrednich uderzeń w HES-1 i HES-2 [DniproHES składa się z dwóch elektrowni, które tworzą jeden kompleks struktur hydraulicznych zlokalizowanych pod jedną tamą]. Nie jest jasne, czy HES-2 zostanie odbudowana, ponieważ została poważnie uszkodzona” – mówił w komentarzu Radio Swoboda Ihor Syrota, dyrektor Ukrhydroenerho.

„Będziemy musieli odbudować całą maszynownię i sprzęt elektryczny. Obliczymy konsekwencje w ciągu dnia i zrozumiemy, co się stało. I czy [HES-2] będzie w stanie działać” – mówił Syrota.

Na Zaporoże leciało około 20 rakiet. Oprócz krytycznej infrastruktury pod atakiem znalazła się cywilna: domy prywatne i bloki wielopiętrowe.

20 osób zostało rannych, trzy osoby nie żyją (8-letnia dziewczynka i jej ojciec oraz kierowca trolejbusu, który jechał przez tamę), dwie osoby zaginęły.

Kolejnym zagrożonym obiektem w obwodzie zaporoskim jest Zaporoska elektrownia jądrowa. Przez rosyjski atak zewnętrzna linia napowietrzna „Dniprowska” (750 kV) łącząca tymczasowo okupowaną elektrownię jądrową ze zintegrowanym systemem elektroenergetycznym Ukrainy została odłączona.

Obecnie największa elektrownia jądrowa w Europie jest połączona z ukraińską siecią energetyczną jedynie za pomocą linii przesyłowej 330 kV „Zaporoże-Ferospławna”, informował rano Enerhoatom.

„Ta sytuacja jest niezwykle niebezpieczna i grozi awarią. Jeśli ostatnia linia komunikacji z krajową siecią elektroenergetyczną zostanie odłączona, Zaporoska elektrownia jądrowa znajdzie się w kolejnym zaniku zasilania, co stanowi poważne naruszenie warunków bezpiecznej eksploatacji elektrowni” – powiedział Petro Kotin, dyrektor Enerhoatomu.

Ukraińskim energetykom w ciągu kilku godzin udało się przywrócić drugą linię zasilającą elektrownię.

Pod atakiem cała Ukraina

Uszkodzone zostały również obiekty energetyczne i krytyczne w obwodzie odeskim, winnickim, dnipropetrowskim.

W Chmielnickim dwie osoby zginęły, osiem zostało rannych. Ratownicy kontynuują akcje poszukiwawcze – w gruzach mogą być ludzie.

W Iwano-Frankowsku jedna osoba została ranna.

Był pożar w obiekcie energetycznej infrastruktury w rejonie stryjskim w obwodzie lwowskim.

Są trudności z dostawą prądu do siedmiu regionów. Są miejsca, gdzie wprowadzono harmonogramy przerw w dostawie prądu. Tak jest m.in. na Połtawszczyźnie, Dnipropetrowszczyźnie, Sumszczyźnie, Kirowohradszczyźnie. Szpitale i inne obiekty infrastruktury są przełączone na generatory prądu.

Kopalnie w obwodach donieckim i dniepropietrowskim zostały pozbawione zasilania. Pod ziemią znajduje się około 1000 osób. Nie ma zagrożenia dla ich życia, poinformowało Ministerstwo energetyki Ukrainy.

„To był największy atak na sieć energetyczną w ciągu wojny".

System wytrzymał

"Nawet ataki na dużą skalę w zeszłym roku były mniejsze pod względem liczby wystrzelonych pocisków i dronów” – ocenił w komentarzu dla hromadske Ołeksandr Charczenko, dyrektor Centrum Badań Energetycznych. „Próbowali doprowadzić do wyłączenia ukraińskiego systemu energetycznego, co im się nie udało”.

Według eksperta do tego nie doszło, ponieważ ukraiński system energetyczny działa stabilnie.

Ukraina otrzymuje pomoc z europejskich systemów energetycznych, w szczególności z Rumunii, Słowacji i Polski, co pozwala szybciej przywracać dostawy prądu.

„Taktyka wroga zmienia się, ponieważ szuka on sposobów, aby być jak najbardziej skutecznym dla swojego przywódcy i dla swoich interesów. My szukamy środków przeciwdziałania, a oni szukają środków ucisku, terroru i ataku” – mówiła Natalia Humeniuk, szefowa Wspólnego Centrum Prasowego Dowództwa Operacyjnego Południe w eterze zjednoczonego maratonu wiadomości, cytuje New Voice.

;

Udostępnij:

Krystyna Garbicz

Jest dziennikarką, reporterką, „ambasadorką” Ukrainy w Polsce. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pisała na portalu dla Ukraińców w Krakowie — UAinKraków.pl oraz do charkowskiego Gwara Media.

Komentarze