Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Na zdjęciu Adam Andruszkiewicz, sekretarz stanu w kancelarii prezydenta i Paweł Svinarski, youtuber, fot. Kancelaria prezydentaNa zdjęciu Adam Andr...

O takiej możliwości doniosła 16 kwietnia po południu Wirtualna Polska.

Mowa o Pawle Svinarskim (prawdziwe nazwisko Swinarski), który we wrześniu 2025 roku sugerował na swoim kanale w serwisie YouTube, że atak rosyjskich dronów na Polskę mógł być „ukraińską prowokacją” mającą wciągnąć nasz kraj do wojny. Nagranie wykorzystano później w spocie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego jako przykład rosyjskiej dezinformacji. Sprawą zajmował się również NASK.

To właśnie jego obecność w radzie przy prezydencie była najczęściej komentowana w mediach społecznościowych.

„Dziwicie się, że Karol Nawrocki bierze do swojej rady mediów ludzi szerzących rosyjską dezinformację?” – pisał premier Donald Tusk. „Dziwne byłoby, gdyby brał takich, co ją zwalczają” – dodał.

"Król fake newsów doradcą Prezydenta.

Nawrocki rękoma Andruszkiewicza powołał dzisiaj Radę Nowych Mediów. Znalazł się w niej facet, którego opinia jest taka, jaka jest opinia ostatniej osoby, która robi mu przelew, a kłamstwo jego ulubioną prawdą" – pisał w mediach społecznościowych europoseł Koalicji Obywatelskiej Dariusz Joński.

Rzeczywiście, dzień po tym, jak w nocy z 9 na 10 września 2025 roku rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną, na kanale YouTube „Dla Pieniędzy” Swinarski opublikował film, w którym sugerował, że mogły być to bezzałogowce z Ukrainy. Influencer miał powiedzieć, że był to „albo rosyjski, mniej lub bardziej celowy atak, albo ukraińska prowokacja, w której użyto rosyjskich dronów, aby wciągnąć nas do wojny”.

„Ten zabieg to jednak retoryczna zagrywka zwana fałszywą symetrią. Nadawca podaje dwie wersje zdarzenia, by odbiorca mógł sądzić, iż obie są równie prawdopodobne” – pisały wtedy Wirtualne Media.

Co ciekawe, sam Karol Nawrocki przestrzegał, by nie powielać dezinformacji Svinarskiego i jemu podobnych. „Chciałbym przestrzec, abyśmy nie ulegali rosyjskiej dezinformacji, która od 24 godzin podpowiada, że drony atakujące polską przestrzeń powietrzną są ukraińskie. Ze wszystkich informacji, jakie posiadam, wynika, że jest to po prostu kłamstwo” – mówił wtedy prezydent.

Swinarski bronił się i skarżył, że wylała się na niego fala krytyki, jakoby był "ruską onucą” i że jawnie wspiera Putina, co – jego zdaniem – jest oczywistym nonsensem i absurdem.

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz dopytywany dziś (16 kwietnia) przez PAP o przykłady szerzonej przez Svinarskiego dezinformacji, odparł, że „sprawa komentarza dotyczącego dronów została wyjaśniona i skomentowana kilka miesięcy temu”.

„W mojej ocenie takie komentarze i sugestie nie powinny mieć miejsca, bo każda informacja wymaga gruntownego sprawdzenia i weryfikacji” – dodał rzecznik prezydenta.

Z argumentacją Pałacu Prezydenckiego nie zgadza się rząd. „Prezydent Nawrocki powołuje do Rady ds. Nowych Mediów człowieka, przed którym ostrzegały NASK i Sztab Generalny WP – za prorosyjskie i dezinformujące treści” – napisał rzecznik rządu Adam Szłapka.

O powołanie przez prezydenta Rady Nowych Mediów i o jej skład pytany był też szef ministerstwa cyfryzacji, wicepremier Krzysztof Gawkowski. W jego ocenie prezydent Karol Nawrocki „nie ma dobrej ręki do ludzi".

„Powoływanie rad, jak rada mediów, pokazuje, że bardziej chodzi o to, żeby zgromadzić ludzi, niż prześwietlić ich życiorysy. Źli ludzie w pomyśle pana Nawrockiego świadczą o tym, że to będzie zła rada” – powiedział minister Gawkowski.

Głosy krytyczne na temat powołania powielającego rosyjskie narracje influencera do Rady pojawiły się również z prawej strony sceny politycznej. „Powołanie Pawła Swinarskiego do Rady eksperckiej przy Prezydencie RP to decyzja błędna. Coś nie zagrało przy merytorycznej weryfikacji kandydatury” – ocenił Stanisław Żaryn, który za rządów PiS pełnił funkcję m.in. pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP oraz zastępcy ministra-koordynatora służb specjalnych.

Nowa rada mediów przy prezydencie

Rada Nowych Mediów została powołana w środę 15 kwietnia w Pałacu Prezydenckim. W imieniu prezydenta Karola Nawrockiego akty powołania wręczył zastępca szefa kancelarii prezydenta Adam Andruszkiewicz. W radzie zasiada 27 osób.

Kancelaria Nawrockiego informuje, że głównymi zadaniami rady będzie:

  • diagnozowanie kondycji współczesnych mediów,
  • ocena ich wpływu na społeczeństwo,
  • formułowanie postulatów dobrych praktyk i propozycji rozwiązań, w tym również o charakterze systemowym.

„Nowe media odgrywają dziś kluczową rolę w kształtowaniu rzeczywistości społecznej – informują i inspirują, ale jednocześnie niosą ryzyka związane z dezinformacją, manipulacją czy rosnącym wpływem algorytmów na debatę publiczną” – podkreślono w komunikacie prezydenta.

Wszystko wskazuje na to, że pośród projektów ustaw przesyłanych do Sejmu z Pałacu Prezydenckiego, znajdą się takie, które dotyczyć będą mediów.

Karol Nawrocki już na początku swojej kadencji wyrażał zainteresowanie ustawą medialną. Rzecznik Leśkiewicz mówił w lipcu 2025 roku, że prezydent jest „ciekawy rozwiązań, które mają się pojawić w ustawie medialnej” ze względu na kwestie kompetencji głowy państwa.

Rząd przygotował projekt ustawy, który ma m.in. odpolitycznić media publiczne i wdrożyć Europejski Akt o Wolności Mediów. Zakłada on m.in. likwidację abonamentu radiowo-telewizyjnego, likwidację Rady Mediów Narodowych i reformę Krajowej Rady Mediów Narodowych. Projekt jest już po konsultacjach społecznych. Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Maciej Wróbel zapewniał w marcu w radiu Tok FM, że rząd chce złożyć na biurko prezydenta ustawę jeszcze przed wakacjami.

Przypomnijmy, że Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą DSA (Digital Services Act) w Polsce. Te unijne przepisy miały regulować działalność tzw. Big Techów – czyli spółek odpowiedzialnych za dostarczanie cyfrowych treści i zarządzających platformami społecznościowymi – na terenie Europy.

Ogłaszając weto, Nawrocki argumentował, że sprzeciwia się „cenzurze internetu” i chce „obrony wolnego słowa”. Jak pisał Witold Głowacki dla OKO.press, wypowiedź prezydenta była kopią retoryki ruchu MAGA i połączonych z nim trwałym sojuszem biznesowym działów PR wielkich koncernów technologicznych.

Przeczytaj także:

Dodajmy też, że prezydent wielokrotnie deklarował swój sprzeciw wobec ewentualnego wprowadzenia podatku cyfrowego – zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej. Drastycznie osłabiał w ten sposób pozycję negocjacyjną polskiego rządu w relacjach z Big Techami, zarazem zapewniając sobie przychylność administracji USA.

„Wzmacnianie jakości debaty” z Ziemkiewiczem

Radę przy prezydencie tworzy 27 osób. Jej przewodniczącą została profesor Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie Klaudia Cymanow-Sosin. Zasiadają w niej również m.in. dyrektor ds. polityk publicznych Meta na Europę Środkową i Wschodnią Jakub Turowski, prezes Instytutu Nowych Mediów Eryk Mistewicz, dziennikarz i były dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta za czasów Andrzeja Dudy, Marcin Kędryna.

Podczas uroczystego wręczenia nominacji do Rady Cymanow-Sosin zapowiedziała, że nowe gremium „zamierza nie tylko reagować na bieżące zagrożenia związane z rozwojem technologii, w tym sztucznej inteligencji, ale także aktywnie tworzyć rozwiązania wzmacniające jakość debaty publicznej i odporność społeczną”.

Przewodnicząca wyraziła też przekonanie, że współpraca ekspertów z różnych środowisk pozwoli wypracować konkretne rekomendacje oraz działania o realnym potencjale wdrożeniowym.

Wśród pozostałych członków Rady znalazł się m.in. prawicowy publicysta Rafał Ziemkiewicz, którego prezydent Andrzej Duda ułaskawił po tym, jak ten został skazany za zniesławienie aktywistki Elżbiety Podleśnej.

Jak przypomina „Rzeczpospolita”, Ziemkiewicz, który podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi uczestniczył w konwencji Karola Nawrockiego w krakowskiej hali Sokół, ma na koncie trzy wyroki za znieważenie.

W 2023 roku Ziemkiewicz został skazany na prace społeczne za znieważenie dziennikarza „Gazety Wyborczej” Bartosza Zielińskiego, a rok później – za obrazę wulgarnymi epitetami działacza Barta Staszewskiego. Sąd zdecydował, że Ziemkiewicz ma przeprosić Staszewskiego (z czego się wywiązał), a wyrok został podany do wiadomości publicznej.

W radzie znaleźli się też: Angelika Badan, Magdalena Baranowska, Michał Białek, Marcin Czapliński, Łukasz Gabler, Karol Gac, Agata Górnicka, Emil Kędzierski, Łukasz Korus, Weronika Kostrzewa, Michał Lewandowski, Ewelina Nycz, Anna Pawelec, Kamila Pietrzak, Klaudia Rosińska, Mikołaj Smereczyński, Tomasz Trzaska, Patryk Wachnik, Łukasz Widuliński i Mateusz Wiktorowicz.

Na YouTubie o geopolityce i klimacie

Wspomniany Swinarski to influencer, który ma swój własny kanał na YouTubie zatytułowany „Dla pieniędzy”.

Zrzut ekranu z kanału "Dla Pieniędzy" w serwisie YouTube, wykonano 16 kwietnia 2026 roku

Swoje pierwsze kroki stawiał u boku dawnego AbstrachujeTV. Jego kanał „Dla Pieniędzy” – jak donoszą Wirtualne Media – powstał w 2017 roku w ramach grupy Abstra (działającej dziś pod nazwą Studi). Kanał ma ponad 1,28 mln subskrybentów.

Tematyka publikowanych przez niego filmów – zazwyczaj pod clickbaitowymi tytułami – jest szeroka: od globalnej polityki, po rynki i gospodarkę, klimat, kulturę i media.

W swoich filmach Swinarski wychwala politykę Karola Nawrockiego i krytykuje działania Unii Europejskiej. Usłyszymy tam m.in. że odnawialne źródła energii (OZE) to zielone szaleństwo.

Dużo jest o lewicowych elitach. I tak np. Hollywood przez dekady „pompowało w nas propagandę woke, dekonstrukcję rodziny i tęczową rewolucję”. W ostatnim odcinku Swinarski pyta na swoim kanale, czy konserwatywna rewolucja medialna wreszcie ruszy i komentuje fuzję studiów filmowych Paramount i Warner Bros. Discovery. Mówi, że Paramount wchłonąłby tym samym platformy streamingowe HBO Max i Showtime, a także amerykańskie telewizje CNN, CBS oraz TNT.

„To największy deal mediowy w historii” – opowiada. „Jeden człowiek będzie zarządzał praktycznie połową tego, co oglądacie w serwisach streamingowych czy telewizji. I to nie jest lewak” – zaznacza.

„Jak lewica mówi o oligarchii, to znaczy, że ktoś wreszcie robi porządek” – tak Swinarski komentuje słowa Berniego Sandersa o tym, że amerykański rząd zarządzany jest przez miliarderów. „Jakoś wcześniej im ta oligarchia nie przeszkadzała, jak media były wcześniej skonsolidowane, ale w rękach lewicowych oligarchów mediowych” – dodaje influencer.

Rosyjska propaganda

W skrócie: dość standardowe prawicowe konto na Youtubie. Największe kontrowersje wzbudza fakt, że Svinarski powiela rosyjską propagandę. We wspomnianym nagraniu sugerującym, że atak rosyjskich dronów mógł być ukraińską prowokacją, Svinarski przywołał incydent z Przewodowa z listopada 2022 roku, w którym zginęło dwóch Polaków. „To przecież też okazała się po jakimś czasie ukraińska rakieta, a nie rosyjska” – mówi Swinarski w materiale. Dodaje, że „Kijów nigdy za śmierć naszych nie przeprosił” i „oni chyba ogólnie mają problem z przepraszaniem za zabijanie Polaków”.

Materiały z kanału „Dla Pieniędzy” były analizowane przez NASK i wskazywane jako przykłady treści powielających rosyjską dezinformację.

zrzut ekranu

Rządowy Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK zgłosił film o dronach do administracji Google jako jeden z 20 materiałów „przedstawiających dezinformację dotyczącą naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez drony”. Fragmenty materiałów Swinarskiego znalazły się także w klipie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego przestrzegającym przed dezinformacją. Co ciekawe – przypomina Wirtualna Polska – przeciwko szerzeniu tej dezinformacji wystąpił również prezydent Karol Nawrocki.

W analizie NASK czytamy: „Ukraińcy wciągają Polskę w wojnę (to ukraińska prowokacja) – pojawiają się przekazy sugerujące, że to Ukraina odpowiada za naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez drony. Skierowanie dronów w stronę Polski ma być sposobem na wciągnięcie naszego kraju do wojny z Rosją. Aktorzy dezinformacji skupiają się na aspekcie związanym z rzekomo celowym niepodjęciem się zestrzelenia obiektów przez siły zbrojne Ukrainy, kiedy znajdowały się one nad ukraińską przestrzenią powietrzną”.

Mimo komunikatu rządowej agencji film nadal jest dostępny i nie został usunięty z przestrzeni publicznej.

Swinarski promował też np. tropy dotyczące rzekomych „wielkich złóż” w okolicach kluczowego dla naszej obronności Przesmyku Suwalskiego. „To m.in. te tropy narracyjne służyły do uderzania w naszych sojuszników z NATO (USA) i podważały zasadność budowy baz na wschodniej flance, budując wizję rzekomej grabieży” – przypominał w środę 15 kwietnia publicysta Wojciech Mucha.

„Pamiętam, że pisałem dla »Dziennika Polskiego« za Wojciechem Muchą o bredniach pana Tytko, którego gościł youtuber Svinarski w temacie fuzji Orlenu z Lotosem. Nie jest to najlepszy wybór prezydenta, lekko mówiąc” – pisał w serwisie X Grzegorz Wszołek z „Gazety Polskiej Codziennie”.

Svinarski – jak pisał Rafał Pikuła w „Gazecie Wyborczej” w 2023 roku – wspierał też Sławomira Mentzena i Konfederację poprzez współorganizowanie imprez lidera Nowej Nadziei.

Na zdjęciu Adam Andruszkiewicz, sekretarz stanu w kancelarii prezydenta i Paweł Svinarski, influenser i youtuber. Fot. Kancelaria prezydenta.

Na zdjęciu Natalia Sawka
Natalia Sawka

Dziennikarka zespołu politycznego OKO.press. Wcześniej pracowała dla najstarszej światowej agencji informacyjnej Agence France-Presse (2019-2024), gdzie pisała artykuły z zakresu dezinformacji. Przed dołączeniem do AFP pisała dla „Gazety Wyborczej”. Publikowała m.in. w "Dużym Formacie" i "Wysokich Obcasach". Współpracuje z brytyjskim "Financial Times". Prowadzi warsztaty dla uczniów, studentów, nauczycieli i dziennikarzy z weryfikacji treści. Doświadczenie uzyskała dzięki licznym szkoleniom m.in. Bellingcat. Uczestniczka wizyty studyjnej „Journalistic Challenges and Practices” organizowanej przez Fulbright Poland. Ukończyła filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie pisała magisterkę z teorii konfliktu Carla Schmitta. Obroniła także licencjat na filologii angielskiej w warszawskim SWPS.

Komentarze