Skoro za chwilę okaże się, że Polacy to naród filosemitów, zastanówmy się dlaczego użycie słowa Żyd zmienia atmosferę rozmowy? Czy powiedzenie „Ty Polaku” może obrazić Polaka? Nie! A wykrzyczenie mu w twarz „Ty Żydzie”? Znaczna część polskiego narodu poczułaby się dotknięta, jeśli wręcz nie znieważona - pisze dla OKO.press mec. Krzysztof Stępiński

„Nazwanie Polaka żydem, lub że przedsiębiorstwo jego jest żydowskie stanowić może zniewagę, bądź w miarę towarzyszących okoliczności i zniesławienie z art. 255 k.k. Błędny jest pogląd kasacji, jakoby w słowie żyd, żydowski – skierowanym do Polaka niczego obraźliwego nie można się dopatrzyć” – ten wyrok Sądu Najwyższego z 21 czerwca 1938 roku przypomina mecenas Stępiński.

Oto jego komentarz do ostatnich wydarzeń.


W ramach dowodzenia, że nie było polskich obozów koncentracyjnych, co nie wymaga dowodu, bo takowych nie było, premier polskiego rządu pan Mateusz Morawiecki, skądinąd historyk z wykształcenia, oświadczył, że Żydzi są także sprawcami Holocaustu.

A kiedy cywilizowana część świata zaniemówiła, rzecznik PiS, pani Beata Mazurek ruszyła koledze w sukurs i oświadczyła, że „za mówienie prawdy nie ma potrzeby przepraszać”. Jeśli obrona dobrego imienia Polski w sprawie, w której Jej imienia należy bronić, pójdzie w tym kierunku, dobra zmiana wnet przekona przeważającą część elektoratu, że polscy Żydzi mordowali się nawzajem i sami na siebie donosili na Gestapo. W tej sytuacji udowodnienie, że w Polsce nigdy nie było i nie ma antysemityzmu, będzie jak bułka z masłem.

Skoro za chwilę okaże się, że Polacy to naród filosemitów należy zastanowić się dlaczego w naszym kraju użycie słowa „Żyd” zmienia atmosferę rozmowy? Zacznijmy od pytania: czy powiedzenie „ty Polaku” może obrazić Polaka? Nie! Ale co będzie, jeśli Polaka zastąpimy Żydem? Czy wykrzyczenie Polakowi w twarz „ty Żydzie” nie obraża aby Polaka?

Obawiam się, wbrew woli samego prezesa Kaczyńskiego, który usiłuje przekonać naród, że „antysemityzm, to choroba duszy, którą diabeł podpowiada” znaczna część narodu, który tak bohatersko ratował Żydów w czasach Zagłady, że – zdaniem premiera – zasłużył na narodowe drzewo w Yad Vashem, poczułaby się dotknięta, jeśli wręcz nie znieważona.

Kilka pokoleń temu wrażliwość tak myślących obywateli postanowił chronić Sąd Najwyższy, który w wyroku z 21 czerwca 1938 roku orzekł, co następuje:

Nazwanie Polaka żydem, lub że przedsiębiorstwo jego jest żydowskie stanowić może zniewagę, bądź w miarę towarzyszących okoliczności i zniesławienie z art. 255 k.k. Błędny jest pogląd kasacji, jakoby w słowie żyd, żydowski – skierowanym do Polaka niczego obraźliwego nie można się dopatrzyć. Świadomość przynależności do danej narodowości jest ściśle związana z poczuciem osobistej godności jako jeden z najżywotniejszych jej czynników. Jakkolwiek więc przynależność do tej czy innej narodowości nie mieści w sobie żadnych cech, związanych przedmiotowo ze zmniejszeniem godności osobistej, niemniej jednak powiedzenie Polakowi, że jest żydem, lub, że przedsiębiorstwo jego jest żydowskie, wywołuje u Polaka uczucie pokrzywdzenia i stanowić może bądź zniewagę, bądź w miarę towarzyszących okoliczności nawet zniesławienie” (sygn. akt 3 K 835/38 OSP 100/39, pisownia oryginalna).

Obawiam się, że tępy antysemityzm, który zieje z tego wyroku nie wynikał z podpowiedzi diabła, tylko z tradycji. Bo chyba premier – historyk nie zaprzeczy, że przed wojną, w kraju tak przyjaznym Żydom, jak Polska, mieliśmy getto ławkowe, numerus clausus i próby stworzenia aryjskiej ligi piłkarskiej, że o aktach przemocy fizycznej nie wspomnę.

* Krzysztof Stępiński – adwokat, wcześniej sędzia (1974-1983), członek rady programowej Archiwum Osiatyńskiego



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym