Szczyt NATO był tak ogromnym sukcesem, że pojedyncza wypowiedź Obamy o Trybunale Konstytucyjnym nie ma znaczenia. Amerykański prezydent apelował zresztą do wszystkich sił w parlamencie, także do opozycji. Poza tym Obama nie widzi zagrożenia dla demokracji w Polsce - taką interpretację przedstawiają zgodnie rząd i prezydent. Sprawdzamy

W odpowiedzi na twierdzenia rzecznika rządu oraz prezydenta Dudy, “Oko” dokładnie analizuje przemówienie prezydenta Obamy (takiego terminu używa Ambasada USA) wygłoszone po spotkaniu z Dudą 8 lipca 2016.

Opublikowaliśmy pełen tekst wystapienia prezydenta po angielsku i własne, precyzyjne tłumaczenie.

 

Co powiedział rzecznik rządu?


Obama powiedział, że cieszy się, że polski prezydent rozumie doskonale to, że powinny w naszym kraju być przestrzegane takie wartości jak wolność mediów czy demokracja. Apel, aby tych wartości przestrzegać, był zaadresowany do wszystkich partii w Sejmie

Rafał Bochenek, "Fakty po faktach", TVN24 - 08/07/2016

fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Obama apelował do liderów PiS i Andrzeja Dudy, by szanowali TK.


W TVN 24 rzecznik rządu Rafał Bochenek stwierdził 8 lipca 2016, że apel prezydenta Obamy [o załatwienie sprawy Trybunału Konstytucyjnego i przestrzeganie demokracji] był skierowany do wszystkich partii w parlamencie. Bochenek podkreślił, że Obama pochwalił Dudę za stosunek do „takich wartości jak wolność mediów czy demokracja”.

Z tej wypowiedzi wynika, że jeżeli ktoś nie przestrzega zasad demokracji lub niewłaściwie postępuje z Trybunałem Konstytucyjnym, to robi to parlament, w tym opozycja parlamentarna. Prezydent Duda tych wartości nie narusza i je rozumie, co cieszy prezydenta Obamę.

Bochenek mówił także, że podobne problemy [jak u nas z TK] pojawiają się wszędzie, także w USA, to są “problemy dojrzałych demokracji”.

Twierdził też, że “było mnóstwo wypowiedzi Baracka Obamy w trakcie szczytu, nie przywiązywałbym aż tak wielkiej wagi do tej jednej wypowiedzi, do jednego zdania”.

 

Co powiedział prezydent Duda?


Prezydent Obama jest bardzo doświadczonym politykiem. Wie, że w demokracji i takie rzeczy się zdarzają (...) On zagrożenia dla demokracji w Polsce nie widzi.

Andrzej Duda, "Dziś wieczorem", TVP Info - 09/07/2016

Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Obama dokładnie tłumaczył, dlaczego sprawa TK zagraża demokracji.


Andrzej Duda 9 lipca 2016 interpretował w TVP Info słowa Obamy, przy czym nie było jasne, kiedy mówi o przemówieniu Obamy, a kiedy o swej z nim rozmowie. Zdaniem Dudy Obama „zagrożenia dla demokracji w Polsce nie widzi”.

Uszczegółowił tę myśl: “Powiedział [Obama], że to nie jest dobra sytuacja, co się dzieje, ale też przyznał, że jest to spór polityczny. Ja zresztą powiedziałem panu prezydentowi, że problem polega na tym, że dzisiejsza opozycja, kiedy była jeszcze obozem rządzącym ten cały spór rozpoczęła poprzez swoje działania tuż przed wyborami parlamentarnymi, a dzisiaj robi wszystko, żeby ten spór się nie zakończył, dlatego, że jest jej to na rękę, bo poszukuje w tym paliwa politycznego dla siebie. Porozmawialiśmy o tym”.

Zdaniem polskiego prezydenta Obama mówił o problemie z TK “z wyczuciem”,  jest „doświadczonym bardzo politykiem. I doskonale wie, że w demokracji także i takie rzeczy się zdarzają, że jest spór wokół Trybunału Konstytucyjnego, tak jak jest spór wokół obsady węzłowego miejsca w Sądzie Najwyższym w USA, który też rozstrzyga o zgodności z konstytucją. Ja podchodzę do tego spokojnie”.

Prezydent Duda dodał, że polski spór zaczął się w parlamencie i parlament go rozstrzygnie. I że wierzy, że przegłosowana tuż przed szczytem NATO ustawa o TK jest dobra.

 

Bochenek i Duda – trzy twierdzenia

Obaj politycy byli zatem zgodni, że:

  1. krytyka Obamy miała znaczenie marginalne i była pojedynczą uwagą, którą równoważyły pochwały oraz zrozumienie sytuacji w Polsce;
  2. Obama nie kwestionuje przestrzegania demokracji przez rząd czy prezydenta;
  3. krytyka Obamy skierowana jest do sił politycznych w parlamencie, w tym do opozycji, a według Dudy głównie do opozycji, dla której spór o TK jest “paliwem politycznym”.

Sprawdzamy te twierdzenia po kolei.

 

Marginalna uwaga? Nie, to był przygotowany wywód

Przemówienie Obamy liczy w wersji angielskiej 6711 znaków.  Wygłoszone zostało tuż po spotkaniu z prezydentem Dudą, wyłącznie dla dziennikarzy polskich i amerykańskich. Obama zwracał się w nim do polskiej opinii publicznej z bezprecedensowym w dyplomacji przesłaniem – otwartej krytyki polityki zaprzyjaźnionego państwa, w dodatku gospodarza szczytu NATO.

Kwestii demokracji w Polsce poświęcił Obama aż 34 proc. czasu (patrz niżej – analiza ilościowa). To więcej niż:

  • omówieniu bezpieczeństwa Polski i ustaleń wojskowych szczytu (27 proc.),
  • podsumowaniu polskiej obecności w NATO (17 proc.),
  • sprawie Ukrainy (9 proc.) czy
  • współpracy gospodarczej z Polską w dziedzinie energetyki (8 proc.).

Według relacji dziennikarza “Financial Times”, Henryka Foya decyzja, by publicznie skomentować stan demokracji w Polsce zapadła podczas narady w nocy z 7 na 8 lipca, w warszawskim hotelu Mariott. Decydujące znaczenie miała opinia Madeleine Albright, sekretarz stanu w latach 1997-2001 (to w jej obecności Bronislaw Geremek podpisywał 12 marca 1999 roku Traktat o Przystąpieniu Polski do NATO”).

Z pewnością nie była to pojedyńcza uwaga, lecz przemyślany polityczny gest. Tekst przemówienia nie był starannie zredagowany, robił wrażenie, jakby prezydent Obama mówił na podstawie notatek czy przygotowanych punktów.

 

Obama nie krytykował obecnego stanu demokracji w Polsce? Wręcz odwrotnie

Wątek problemów z demokracją w przemówieniu Baracka Obamy robi wrażenie przemyślanego wywodu.

Prezydent USA:

  • odwołuje się do polskiej tradycji demokratycznej,  wspomina o Konstytucja 3 Maja 1791 r. Wspomina z entuzjazmem “postępy, które świętowaliśmy dwa lata temu na Placu Zamkowym”, w 25 rocznicę wyborów czerwcowych 1989 r. Podkreśla, że “Solidarność” pomogła pokonać komunizm i wywalczyć wolność;
  • apeluje o kontynuowanie tej drogi, stwierdzając, że Polska musi dalej stanowić przykład dla całego świata i wyraża nadzieję, że tak będzie;
  • najważniejszy jest fragment, w którym Obama precyzuje, na czym polega przestrzeganie demokracji (“co nas czyni demokracjami”): “to nie tylko słowa zapisane w konstytucjach, czy to, że głosujemy w wyborach, ale instytucje, na których polegamy każdego dnia, takie jak rządy prawa, niezależne sądownictwo i wolna prasa”;
  • tłumaczy, dlaczego ingeruje w sprawy polskie – czyni tak w obronie “demokracji i pluralizmu”, bo polityka USA zakłada, że trzeba wystepować w ich obronie (speak up) nawet wobec najbliższych sojuszników;
  • dodaje kilka wypowiedzi zmiękczających: że prezydentowi Dudzie zależy na wartościach demokratycznych, że USA „bardzo szanują suwerenność Polski:, i że wie o pracach legislacyjnych [w sprawie TK].

Mimo uprzejmego tonu przekaz przemówienia jest oczywisty: Obama apeluje, by nie rezygnować z demokratycznych przemian, które uczyniły z Polski “przykład dla całego świata” i by nie podważać fundamentów demokracji,w  tym poszanowania dla instytucji Trybunału Konstytucyjnego. Krótki wykład z podstaw demokracji (praworządność, niezależność sądów i wolność mediów) stanowi tło “zaniepokojenia” sprawą Trybunału Konstytucyjnego.

Postępowanie władz wobec Trybunału narusza bowiem – czego Obama wprost nie mówi, ale co jest oczywiste z kontekstu – opisane podstawy demokracji.

 

Obama zwraca się do opozycji? Formalnie tak, ale jego postulaty skierowane są do władz

Prezydent Obama używa określenia “all parties”, czyli “wszystkie strony” (z pewnością nie chodzi o partie polityczne). I wzywa je, aby wspólnie pracowały nad podtrzymaniem [sustain] polskich instytucji demokratycznych – oczywiście chodzi tu o Trybunał Konstytucyjny. Można to uznać za apel do wszystkich zaangażowanych w konflikt wokól TK – rządu, prezydenta, większości sejmowej, opozycji parlamentarnej, samego Trybunału Konstytucyjnego z jego prezesem, a także opozycji pozaparlamentarnej na czele z KOD – by wspólnie rozwiązali problem.

Rzecz jednak w tym, że główny postulat Obamy, by przetrzegać niezależności sądów i szanować instytucje demokratyczne, skierowany jest do rządzącej partii – większości sejmowej, rządu i prezydenta, do którego Obama zwraca się osobiście (choć wbrew swoim zwyczajom po nazwisku).

Stwierdzenie, że “trzeba wykonać większą pracę [more work needs to be done]” niż dotychczasowe działania legislacyjne Sejmu,  jest wezwaniem do rządzącej partii, bo przecież opozycja próbuje powstrzymywać kolejne rozwiązania prawne proponowane przez Sejm.

 

Media światowe: strofowanie, reprymenda dla PiS

Argumentem pomocniczym w powyższej analizie jest odbiór przemówienia Obamy przez te światowe media i agencje, które odnotowały Obamy. Dziennikarze nie mieli wątpliwości do kogo i w jakiej sprawie zwraca się prezydent USA.

New York Times 8 lipca 2016 dał tytuł “Obama strofuje [rebukes] polski prawicowy rząd”.  

Dziennik pisze: “prezydent Obama zganił [zbeształ, w oryginale “chided”] polskich prawicowych przywódców za działania, które skutecznie okaleczyły [hobbled] Trybunal Konstytucyjny, główny czynnik kontroli [the chief check] rządu i wezwał [urged] do większej troski o przestrzeganie demokratycznych wartości i instytucji”.

Podobnie interpretował to “Wall Street Journal” 8 lipca 2016: “Polski rząd w piątek spotkał się z nową falą krytyki z powodu swoich działań zmierzających do zacieśnienia kontroli nad sądownictwem, tym razem ze strony Baracka Obamy”.

Francuski “Le Monde” 8 lipca 2016 zatytułował: “W Warszawie Obama udzielił Polsce reprymendy [upomnienia; w oryginale “Remontrances”]. Artykuł zaczyna się tak: “Przekaz nie mógłby być jaśniejszy. Po Komisji Europejskiej i Radzie Europy przyszedł czas na to, by Stany Zjednoczone wyraziły niepokój o stan demokracji w Polsce. “Suwerenistom”* z PiS, gospodarzom szczytu NATO, szczególnie wrażliwym na reakcje Waszyngtonu, nie udało sie uniknąć publicznej reprymendy ze strony Baracka Obamy za nierozwiązywanie kryzysu konstytucyjnego.

*Terminem “suwereniści” [„souverenistes”] określa się we Francji siły polityczne, które stawiają na “suwerenność” państw narodowych w UE. Tę postawę opisuje się też jako nacjonalistyczną i eurosceptyczną.

 

Barack Obama – punkt po punkcie. Analiza ilościowa

Całe przemówienie (po angielsku) liczy 6711 znaków. Składa się z siedmiu wątków:

  1. wstępne uprzejmości i wspomnienia pobytu w Polsce w 2014 roku  (449 znaków)  – 7 proc.
  2. pochwała Polski jako lojalnego czlonka NATO (722) – 11 proc.
  3. deklaracja amerykańskiego zaangażowania w bezpieczeństwo Polski i omówienie nowych form militarnej obecności NATO w Polsce (1797) – 27 proc.
  4. wątek ukraiński (623) – 9 proc.
  5. bezpieczeństwo energetyczne Polski i współpraca z USA w kwestii czystej energii (556) – 8 proc.
  6. tradycje demokracji w Polsce, zasady państwa demokratycznego i sytuacja wokół TK (2283) – 34 proc., a w tym:

a. przypomnienie zasadniczych wartości i polskich tradycji demokratycznych (Konstytucja 3 Maja i ruch “Solidarności”) (683) – 10 proc.

b. zaniepokojenie sytuacją wokół TK i wezwanie do przestrzegania zasad państwa prawa, wolności mediów i niezależności sądów (950) – 14 proc.

c. wspomnienie uroczystości 25 lecia wolnej Polski (2014) i wezwanie, by Polska nadal była przykładem tworzenia demokracji dla świata (650) – 10 proc.

  1. podziękowania – 280 – 4 proc.

Pełną wersję video wystapień prezydenta Dudy i Obamy możesz zobaczyć tutaj

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press