„Tylko zdecydowane działania mogą nas uchronić przed drastycznymi skutkami anomalii klimatycznych” – piszą w petycji złożonej w siedzibie Polskiej Grupy Energetycznej aktywiści z grupy "Rodzice dla klimatu". Apelują o bezzwłoczne wdrożenie planu, który zapewni głęboką redukcję emisji CO2 do roku 2030 roku. Petycję podpisało 10 tys. osób.

Ponad 10 tys. podpisów pod petycją w sprawie ograniczenia emisji dwutlenku węgla z największej polskiej elektrowni w Bełchatowie złożyły w środę (4 września 2019) w siedzibie Polskiej Grupy Energetycznej aktywistki i aktywiści z grupy „Rodzice dla klimatu”. To świadectwo wciąż małej, ale szybko rosnącej świadomości Polek i Polaków, że kryzys klimatyczny zagraża nam wszystkim tu i teraz.

Spółka deklaruje chęć spotkania z aktywistami, ale o przyszłości Bełchatowa więcej dowiemy się najwcześniej pod koniec roku.

“Mając na względzie dobro nasze i naszych dzieci apelujemy do właściciela instalacji o bezzwłoczne wdrożenie planu, który zapewni głęboką redukcję emisji CO2 do roku 2030 r., w zgodzie z wymogami Porozumienia Paryskiego. Apelujemy także o rozważenie zastąpienia istniejącej instalacji węglowej bardziej przyjaznymi środowisku technologiami, nieemitującymi CO2 do atmosfery” – piszą aktywiści.

„Tylko zdecydowane działania mogą nas uchronić przed drastycznymi skutkami anomalii klimatycznych” – napisano w petycji.

Brunatny truciciel

Elektrownia Bełchatów, zarządzana przez spółkę-córkę PGE, czyli PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, to kluczowy dla polskiego systemu elektroenergetycznego producent prądu z udziałem ok. 20 proc. w wytwarzaniu energii elektrycznej ogółem. Spółka produkuje prąd ze spalania węgla brunatnego, wydobywanego w pobliskiej kopalni odkrywkowej (w przeciwieństwie do węgla kamiennego, węgla brunatnego nie opłaca się przewozić na większe odległości).

Węgiel brunatny uchodzi za najtańsze źródło energii, chociaż kalkulacja zmienia się mocno na niekorzyść paliwa po uwzględnieniu kosztów środowiskowych, jakie generują sposób i wydobywania, i spalanie. Kopalnie odkrywkowe oznaczają nieodwracalne zniszczenie terenu i znaczny spadek poziomu wód powierzchniowych i głębinowych. Czego dowodem los okolic Jeziora Wilczyńskiego w powiecie konińskim w Wielkopolsce, wysychających przez odkrywkę Tomisławice, własność spółki PAK SA, kopalnianej odnogi biznesowego imperium Zygmunta Solorza-Żaka.

Węgiel brunatny to również jedno z najbardziej emisyjnych paliw. Jedna megawatogodzina (MWh) energii elektrycznej z węgla brunatnego wiąże się z emisją około tony CO2, gazu odpowiedzialnego za wzrost temperatury Ziemi. Dla porównania – wskaźnik ten spada o ok. połowę dla spalania gazu ziemnego. Dla energetyki atomowej wynosi niemal zero.

Elektrownia Bełchatów to największy emitent CO2 w Europie. Wyemitowała w 2018 roku ok. 10 proc. polskich emisji ogółem – 38,3 mln ton CO2. To o 700 tys. ton więcej niż rok wcześniej i 3,4 mln ton więcej niż w 2017 roku.

Elektrownia odpowiedzialna jest też znaczną emisję innych szkodliwych substancji. Po majowej publikacji „Gazety Wyborczej”, zarzucającej elektrowni znaczne emisje rtęci, tlenków siarki i tlenków azotu, z wnioskiem o kontrolę w zakładzie wystąpił ówczesny prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski.

Coraz szerszy ruch w obronie klimatu

„Jesteśmy rodzicami. Niepokoi nas kryzys klimatyczny spowodowany przez emisję CO2 i chcemy, by spółki energetyczne rozwiązały problem, które same stworzyły. Ale nie naszą rolą jest proponowanie rozwiązań. Te zostawiamy ekspertom” – mówi OKO.press Patrycja Zasowska, współorganizatorka akcji złożenia petycji razem z organizacją Client Earth Prawnicy dla Ziemi.

Niepokój Zasowskiej i “Rodziców dla klimatu” jest coraz powszechniejszy na świecie. Szwedzka nastolatka Greta Thunberg czy akcje obywatelskiego nieposłuszeństwa brytyjskiej grupy Extinction Rebellion docierają z proklimatycznym przekazem do milionów ludzi, wkurzonych przedkładaniem „business as usual” nad ginące środowisko.

Przyszłość zależy od cen uprawnień do emisji

Nieoficjalnie spółka – jej zarząd przebywał na Forum Ekonomicznym w Krynicy w czasie gdy „Rodzice dla klimatu” przekazywali petycję – mówi, że przyszłość elektrowni w Bełchatowie zostanie “dookreślona” w przygotowywanej strategii na lata 2020-2030. Strategia ma być opublikowana pod koniec roku.

PGE od dłuższego czasu twierdzi też, że znaczny wpływ na przyszłość kluczowej dla polskiego systemu elektroenergetycznego elektrowni będą mieć ceny pozwoleń na emisję CO2. A te rosną.

Na początku września cena pozwolenia na emisję jednej tony CO2 wynosiła ok. 25 euro. Rok temu – 21 euro, a we wrześniu 2017 – zaledwie 7 euro.

“Udział energii produkowanej z węgla brunatnego w naszym miksie będzie zależeć od ceny uprawnień do emisji CO2. Jeśli ceny uprawnień będą rosnąć, efektywność produkcji energii z węgla brunatnego zmniejszy się, to jasne” – powiedział prezes PGE Henryk Baranowski w wywiadzie dla Politico Europe w marcu 2018 roku.

Co dalej z Bełchatowem?

Wreszcie – przed Elektrownią Bełchatów ostatnie lata „życia”. Złoże, z którego elektrownia wydobywa węgiel, wyczerpie się około roku 2035 (wg PGE – należy raczej mówić o przedziale 2035-2038).

Wysoka emisyjność i wyczerpujące się zasoby węgla już teraz prowokują dyskusje na temat tego, czym polska elektroenergetyka zastąpi ewentualny ubytek jednej piątej produkcji krajowej.

Pod koniec sierpnia ClientEarth Prawnicy dla Ziemi i portal green-news.pl zorganizowały debatę na temat przyszłości Elektrowni Bełchatów. Starło się w niej kilka scenariuszy – choć jeden z nich to bardziej mglista wizja niż twarde wyliczenia.

Według scenariuszy „realistycznych” możliwa jest taka modernizacja Elektrowni Bełchatów, by – do pewnego stopnia – zastąpić węgiel brunatny gazem i biomasą, względnie zamienić istniejące bloki węglowe na bloki gazowo-parowe.  Kolejny możliwy – choć kosztowny – scenariusz, to inwestycja w instalację wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (CCS).

W pierwszym wariancie nastąpiłby spadek emisji CO2 o ok. 25-45 proc. przy koszcie inwestycji ok. 500 mln – 1,2 mld złotych na każdy z bloków elektrowni. W wariancie z instalacją CCS emisje spadają nawet o 90 proc, ale przy kosztach zaczynających się od 2 mld złotych.

Na debacie pojawiła się też wizja totalnej transformacji, czyli przekształcenia terenów Elektrowni Bełchatów w hub łączący wytwarzanie energii z wodoru, OZE, a nawet ze średniej wielkości elektrowni jądrowej z magazynem energii.

Spółka PGE nie wzięła udziału w debacie. Według organizatorów przeszkodą miały być zbliżające się wybory do Sejmu. PGE nie komentuje tych spekulacji.

Czas się kończy

Czasu na zaradzenie kryzysowi klimatycznemu mamy coraz mniej. Według specjalnego raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), wydanego tuż przed zeszłoroczną konferencją klimatyczną COP24 w Katowicach, ludzkość ma czas zaledwie do 2030 roku, by zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych o 45 proc. względem roku 2010 tak, by ograniczyć globalne ocieplenie do stosunkowo bezpiecznego poziomu 1,5°C.

To ogromne wyzwanie nie tylko dla energetyki, ale właściwie dla każdej ludzkiej aktywności, np. sposobu wytwarzania i konsumpcji żywności.

Niestety, niewiele wskazuje, by emisje miałyby szybko zacząć opadać. Zeszły rok zanotował ich wzrost. Tegoroczny lipiec był globalnie najcieplejszy w historii pomiarów, czyli od 1880 roku. Podgrzaliśmy Ziemię średnio o około 1°C względem epoki przedprzemysłowej. Wzrost temperatury „planety A” – to wisielczo żartobliwe nawiązanie do hasła „nie ma planety B” – o 2°C oznacza światowy kryzys. Nie mówiąc już o scenariuszach tzw. „gorącej Ziemi” („hothouse Earth”), na której wzrost temperatury w sposób niekontrolowany przekracza próg 2° C, czyli globalną katastrofę.

„Mam nadzieję, że nasza akcja pomoże w zwiększeniu świadomości zagrożeń, jakie niesie kryzys klimatyczny” – mówi Zasowska.

„Do tego potrzeba edukacji i aktywizmu zwiększającego nacisk na polityków i firmy. Oczywiście chcielibyśmy, żeby podpisów pod petycją było więcej, ale bardzo cieszymy się z tych 10 tysięcy. To krok na drodze do celu, jakim jest zwiększenie świadomości zmian klimatycznych. Dzisiejsza świadomość Polaków jest już o wiele wyższa niż jeszcze rok temu. Wszystko zmierza w dobrym kierunku” – ma nadzieję Zasowska.

OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Dziennikarz piszący głównie do anglojęzycznych mediów na tematy związane z energią, ochroną środowiska i zmianami klimatycznymi. Jego teksty ukazują się m.in. w Politico Europe. Stały współpracownik OKO.press. Twitter: @WojciechKosc


Komentarze

  1. Andrzej Lisiak

    Czekam na reakcję Redakcji OKO press na materiał nadesłany w sprawie ochrony czystości mórz i oceanów. Jeśli reakcja będzie pozytywna to zaproponuję program dla Polski znacznie redukujący CO2 – i to na teraz już od tej jesieni i zimy.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press