"Czujemy Waszą moc, z którą do nas przychodzicie. Czerpiemy z niej siłę, by dalej walczyć o dzieci. I o prawa wszystkich osób z niepełnosprawnościami" - piszą protestujące w Sejmie matki. Ich protest staje się coraz bardziej dramatyczny. Nie mogą umyć dzieci. Są otoczone kotarami i barierkami, jak w klatce. Ale czekają na demonstrację poparcia

Grupka dziewięciorga protestujących osób z niepełnosprawnościami i ich rodziców czeka z nadzieją na demonstrację poparcia, która ma podejść pod budynek Sejmu dziś (26 maja 2018) o 14.00. Janka Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej, najsłynniejsza bodaj Polka z niepełnosprawnością, odczyta list od protestujących matek do wszystkich polskich matek.

„Odgradza nas także ściana niezrozumienia i pogardy władzy wobec nas, matek. W akcie desperacji przyszłyśmy tutaj walczyć o swoje dzieci, o ich dobro, o ich godność. Zapewne żadna z Was nie zawahałaby się posunąć tak daleko, gdyby w grę wchodziło dobro Waszych dzieci” – piszą matki.

Jednocześnie w gmachu Sejmu trwają obrady szczytu NATO, organizatorzy dokonują karkołomnych sztuczek, by odizolować od nich protest.

Kolejne represje spadają na protestujące

Iwona Hartwich opowiada OKO.press: „Ania Glinka nie zdążyła wczoraj umyć Adriana, chciała to zrobić dziś o 7:30, ale dowiedziała się, że nie może skorzystać z windy (łazienka jest na parterze, protest odbywa się na wysokim pierwszym piętrze – red.). Nie ma mowy o wyjściu na spacer. Nadal nie wolno nam otwierać okien, co najwyżej lufcik. Jesteśmy całkowicie odgrodzeni od reszty budynku. Poza dwiema wielkimi zasłonami na parterze, na wszystkich drzwiach rozstawiono banery z napisem »550 lecie parlamentaryzmu RP«, a także – i to jest nowe – barierki, żeby żaden wózek nie przejechał”.

Anna Glinka: Nie wpuszczają też fizjoterapeutów. Co oznacza, że nasze dzieci cierpią.

Iwona Hartwich: Nie wiemy, dlaczego. Czy są zagrożeniem dla szczytu NATO?

Tymczasem organizatorki demonstracji z Warszawskiego Strajku Kobiet alarmują, że dostęp do Sejmu będzie utrudniony (piszemy o tym osobno, na 12.15 zwołana jest konferencja prasowa w tej sprawie), służby sejmowe rozstawiły w nocy masę barierek.

Iwona Hartwich o tych barierkach dowiedziała się od OKO.press. „O Boże – westchnęła. – Ale chyba nie zablokują całkiem? Ten znak solidarności jest dla nas najważniejszy, bardzo potrzebujemy wsparcia. Zwłaszcza teraz, gdy tak podle atakują nas media prawicowe i publiczna telewizja, która wymyśla straszne rzeczy na mój temat.

Pani Janina Ochojska odczyta list od nas – protestujących matek. Czujemy to wsparcie społeczeństwa, mimo tego, że próbują z nas zrobić matki krzykaczki, które kneblują usta dzieciom, robią wszystko, żeby nas pokazać w krzywym zwierciadle. To się nie uda!”.

Wciąż krąży po sieci zdjęcie, na którym Iwona Hartwich kładzie rękę na ustach swego syna, który przerażony interwencją straży marszałkowskiej woła do matki „Odpuść”. Scena miała miejsce podczas szamotaniny, gdy straż uniemożliwiła protestującym wywieszenie transparentu z napisem (po angielsku): „Polskie dzieci z niepełnosprawnością błagają o godne życie”. Prawicowe portale robią z tej sceny symbol zmuszania do protestu przez okrutna matkę swego niepełnosprawnego dziecka.

W wywiadzie dla OKO.press Jakub Hartwich opisywał tę scenę „bitwy o transparent” tak:

Przeżywałem to bardzo, ale powiem szczerze, że jestem z siebie trochę dumny, bo zachowałem rozsądek, zimną głowę. Jeżeli chodzi o to, co wyprawia  TVP Info, to powiem, że ja mówiłem wyłącznie w gestii  bezpieczeństwa, bo ci strażnicy tak szarpali mamę i inne osoby, inne mamy, że bałem się, żeby nikt nie wypadł przez okno, czy żeby się nic poważniejszego nie stało. A mama, jak to matki, chciała mnie uspokoić, i na takiej zasadzie, położyła mi rękę na ustach”.

Pan powiedział „Mama, odpuść”.

„Powiedziałem tak, bo to są tacy haniebni ludzie, bezwzględni. Oni i tak zrobią to, co do nich należy, powiedziałem tak, żeby nie było poważniejszych urazów”.

Drogie Matki przed Sejmem i w całej Polsce! [List protestujących]

gdy nasze słowa zostaną odczytane w sobotę podczas demonstracji przed Sejmem, będzie nas dzielić od siebie raptem kilkadziesiąt metrów. Ale odgradzają nas mur i barykady.

Odgradza nas także ściana niezrozumienia i pogardy władzy wobec nas, matek. W akcie desperacji przyszłyśmy tutaj walczyć o swoje dzieci, o ich dobro, o ich godność. Zapewne żadna z Was nie zawahałaby się posunąć tak daleko, gdyby w grę wchodziło dobro Waszych dzieci.

Jesteśmy matkami. Nasze dzieci to wspaniali ludzie. Śmieją się, czasem płaczą, mają marzenia, ulubione potrawy, filmy i kolegów. Codziennie nas zachwycają małymi rzeczami i codziennie martwimy się o ich los. Zupełnie jak Wasze dzieci i jak Wy same. Dlatego Wasza obecność i wsparcie są dla nas tak ważne.

Czujemy Waszą moc, z którą do nas przychodzicie. Czerpiemy z niej siłę, by dalej walczyć o swoje dzieci. I o prawa oraz godność wszystkich osób z niepełnosprawnościami.

Wasza dobroć przenika te barykady, te mury i fizyczne, i ludzkie zbudowane z obojętności, lekceważenia, agresji. Dziękujemy za Waszą solidarność. Prawdziwą solidarność ludzkich serc. Życzymy Wam jak najwięcej radości i satysfakcji z Waszych dzieci. Zarówno dla Was, jak i dla nas są oceanem miłości i największym darem losu, nauczycielami życia i wspaniałymi kompanami na dobre i na złe. Są – i to jest najważniejsze. Dziewczyny, Wam też dziękujemy za to, że jesteście. Życzymy Wam wszystkiego najlepszego!

Iwona Hartwich, Marzena Stanewicz, Anna Glinka, Katarzyna Milewicz, Alicja Jochymek, Aneta Rzepka – protestujące w Sejmie matki osób z niepełnosprawnościami

  • Zobacz list w wersji angielskiej

    Dear Mothers, those standing next to the Sejm and those elsewhere. When our words are read on the demonstration, we will be only a few dozen meters apart. But we are separated by a wall and barricades, and another wall of misunderstanding and contempt which the government has shown for us. For mothers who, in the act of desperation, came here to fight for our children, for their well-being and dignity. None of you would probably hesitate to go so far if the welfare of your children was at stake.

    We are mothers. Our children are great people. They laugh, they sometimes cry, they have dreams, favorite foods, movies and friends. Every day they delight us with small things and every day we dread about their fate. Just like your children and you do. That is why your presence and support are so important to us. We feel the power with which you come to us. From that power we draw strength to continue to fight for our children and for the rights and dignity of all people with disabilities.

    Your goodness pervades through barricades and walls – physical and human – built with indifference, contempt, aggression. Thank you for your solidarity, true solidarity of human hearts. We wish you a lot of joy and satisfaction from your children. Both for you and for us, they are an ocean of love and the greatest gift. They teach us how to live and they are great companions, for better and for worse. They are – and this is the most important thing. Girls. We thank you too, for being here. We wish you all the best.

    Iwona Hartwich, Marzena Stanewicz, Anna Glinka, Katarzyna, Milewicz, Alicja Jochymek, Aneta Rzepka – protesting mothers of people with disabilities

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym