W 2018 r. polska reprezentacja piłkarska ma zagrać z połączonymi ekipami Borussii Dortmund i Schalke 04 Gelsenkirchen – dwóch potęg Bundesligi. To jedna z imprez celebrujących zamknięcie ostatnich w Niemczech kopalni węgla kamiennego. Kiedy przyjdzie czas na mecz z takiej okazji w naszym kraju? Słowa min. Tchórzewskiego pokazują, że szybciej niż myśleliśmy

Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy minister energii Krzysztof Tchórzewski oświadczył na początku września, że nowy blok węglowy w elektrowni Ostrołęka będzie ostatnią taką inwestycją w Polsce. „Następne inwestycje muszą być duże, ale już nie węglowe” – stwierdził. W mediach branżowych zawrzało.

To wielki wyłom w misternej konstrukcji obrony polskiego węgla. Konstrukcji składającej się z dopłat do górnictwa, podnoszenia cen energii, by zapewnić rentowność inwestycji w elektrownie, torpedowania polityki klimatycznej UE, ukręcania łba energetyce odnawialnej, przymykania oczu na duszące powietrze i zniszczenia wywoływane przez kopalnie.

Dotychczas jednogłośnie wspierały ją wszystkie liczące się partie polityczne. Kiedy cztery lata temu, ze względów ekonomicznych, pod znakiem zapytania stanęła budowa nowych bloków węglowych w elektrowni Opole, z odsieczą inwestycji poszli wszyscy od lewa do prawa. Łopaty chcieli wbijać ludzie Kaczyńskiego, Palikota i eseldowcy. W końcu pięścią w stół uderzył sam Tusk. Zmusił kierownictwo jednej z największych polskich firm – Polskiej Grupy Energetycznej, by budowała, nawet wbrew kalkulacjom.

Jeszcze wiosną tego roku cały Sejm od PiS, przez Kukiza i PSL do PO i Nowoczesnej bez wahania sprzeciwił się tzw. pakietowi zimowemu. Ten nowy zbiór unijnych regulacji ma m.in. ograniczyć możliwość dotowania energetyki węglowej. Przedstawiciele PO i Nowoczesnej powtórzyli starą dobrze znaną z czasów rządów Platformy śpiewkę…. że Polska potrzebuje więcej czasu, a propozycje Komisji Europejskiej są zbyt radykalne.

Nic więc dziwnego, że polska energetyka wciąż węglem (w odmianach kamiennej i brunatnej) stoi.

Powstaje z niego ponad 80 proc. energii elektrycznej. Wśród krajów Europy dominacja węgla większa jest jedynie w Kosowie. Oba kraje borykają się też z problemem smogu.

W przeważającej części problem z powietrzem zawdzięczają spalaniu tego paliwa w domowych piecach oraz elektrowniach. Europejska Agencja Środowiska szacuje, że każdego roku z powodu wdychania pyłów przedwcześnie umiera w Polsce 48 tys. osób rocznie.

W tym kontekście wypowiedź ministra Tchórzewskiego to przełom. Nowych elektrowni już nie będziemy budować. Stare po 40, 50 lub (oby nie!) 60 latach użytkowania trzeba wyłączyć. Więc węgla w polskiej energetyce będzie coraz mniej. Kiedyś się skończy, i w energetyce, i w wydobyciu. Im lepiej przygotujemy się na ten moment, tym większa szansa, że proces odchodzenia od węgla przeprowadzimy z korzyścią dla środowiska naturalnego, gospodarki i odpowiednio zabezpieczając byt górników i ich rodzin.

Dlatego pytanie o to, kiedy GKS Katowice, Górnik Zabrze i Ruch Chorzów zagrają mecz, by uczcić koniec węgla w naszym kraju, jest dziś jak najbardziej na miejscu.

Zgodnie z przewidywaniami opozycja parlamentarna nie ma na ten temat nic do powiedzenia. Czy to kolejna dziedzina, gdzie tylko PiS będzie miało wizję i odwagę podejmować decyzje i to ono narzuci warunki debaty?

Mecz na koniec węgla w Niemczech

W Niemczech tę debatę mają już za sobą. A w 2018 r. w planach mecze celebrujące zakończenie epoki węgla. Leżące nad Renem Zagłębie Ruhry to tradycyjnie najważniejszy obszar przemysłowy Niemiec. Na masową skalę węgiel zaczęto tam wydobywać w XIX wieku. W czasach III Rzeszy region znany jako „Kraj węgla i stali” zaopatrywał Wermacht w uzbrojenie. W latach 50. samo górnictwo węgla kamiennego zatrudniało tam 600 tysięcy osób.

Sytuacja zaczęła się dramatycznie zmieniać w latach 70-tych. Łatwo dostępne, a więc tańsze złoża wyczerpały się. Konkurencją stał się tani węgiel z importu. Z czasem rosnący w siłę ruch ekologiczny do głównego nurtu niemieckiej polityki wprowadził przekonanie, że największa gospodarka Europy świetnie sobie poradzi i bez węgla i bez atomu.

Jednak kopalni Zagłębia Ruhry nie dobił spisek ekologów, lecz proces likwidowania kosztownych dopłat do przynoszącego straty wydobycia. Najpierw plan wycofania subsydiów ustalono w samych Niemczech, a potem przypieczętowały go unijne regulacje.

Po długich negocjacjach w 2010 roku kraje UE zgodziły się, by dopłaty do przynoszącego straty wydobycia węgla kamiennego zakończyć w 2018. Wtedy też działalność zakończyć muszą wszystkie przedsiębiorstwa, które w poprzednich latach otrzymywały państwowe wsparcie.

To właśnie czeka dwie ostatnie kopalnie węgla kamiennego w Zagłębiu Ruhry i w całej RFN. Oczywiście to jeszcze nie koniec historii tego paliwa w Niemczech. Nasi zachodni sąsiedzi importują węgiel kamienny i wydobywają leżący płytko pod powierzchnią ziemi węgiel brunatny.

Jednak zakończenie tych – sprzecznych z politykami klimatycznymi Unii i Berlina – praktyk jest tematem narodowej debaty, i to tej na najwyższym szczeblu. Partia Zielonych, typowana na członka koalicji rządzącej po niedawnych wyborach do Bundestagu, ma w programie zamknięcie wszystkich elektrowni węglowych do 2030 roku.

Piotr Trzaskowski – publicysta i działacz społeczny specjalizujący się w energetyce i ochronie klimatu. Pomysłodawca i do kwietnia 2017 dyrektor Fundacji Akcja Demokracja. Spółdzielca spożywczy. Należy do warszawskiej Kooperatywy Dobrze.



Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym