Nowoczesna zapowiada własny projekt ustawy o przerywaniu ciąży. Chce dać kobietom prawo do legalnej aborcji do 12 tygodnia, ale stawia warunek konsultacji z psychologiem. Jednak WHO nie akceptuje takiego wymogu. Protestuje też Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

„Decyzję o kontynuowaniu albo przerwaniu ciąży podejmuje kobieta w ciąży” – napisano w projekcie „Ratujemy kobiety”. Projekt nie stawia żadnych warunków, o ile nie zostanie przekroczony 12. tydzień ciąży. Ten projekt podpisała m.in. Joanna Scheuring-Wielgus z Nowoczesnej, a sama partia zapowiedziała, że go poprze. Jednocześnie jednak przygotowuje własny.

Nowoczesna również przyjmuje jako granicę 12. tydzień, ale zapowiada jeden warunek: konsultację ze specjalistą.

Joanna Schmidt sprecyzowała, że chodzi o psychologa: „Być może psycholog będzie jedyną osobą, która odwiedzie kobietę od tej decyzji”. Dodała, że w projekcie Nowoczesnej aborcja będzie nielegalna, ale w uzasadnionych przypadkach można ją legalnie przeprowadzić.

Ostro zareagowała na tę zapowiedź Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny: „Nowoczesna chce być nowoczesno-konserwatywną. Proponuje więc kolejny kompromis, bo tak w ogóle jest przeciwna aborcji, czyli prawa kobiety do decydowania o sobie, swoim ciele, swoim życiu. Projekt zawiera obowiązkowe konsultacje psychologiczne, które w efekcie mają zmienić decyzję kobiety. Brak słów na szerszy komentarz. Nie o to walczymy, żeby akceptować jakieś kolejne kompromisy. Mamy 24 lata doświadczeń funkcjonowania ustawy zwanej kompromisem i dobrze wiemy, że

jakiekolwiek zastrzeżenie w prawie do decydowania o aborcji kończy się brakiem dostępu do legalnej i bezpiecznej aborcji. Jesteśmy za pełnym prawem kobiet do podejmowania własnych, niezależnych decyzji.

Nie można zmuszać kobiet do konsultacji psychologicznych czy też opieki psychologa, bo to zdecydowane ograniczanie jej praw”.

Joanna Schmidt nie sprecyzowała, w jaki sposób wybierani będą psychologowie. Czy będą musieli przejść jakąś procedurę zatwierdzania? Uzyskiwać certyfikat? Czy konsultacja będzie bezpłatna (czyli refundowana przez państwo)?

Niektóre internautki komentowały, że konsultacje to nic wielkiego i są obowiązkowe w innych krajach, m.in. w Niemczech. Faktycznie, są kraje, gdzie prawo obliguje kobiety do konsultacji przed przerwaniem ciąży. Jednocześnie wśród prawników i bioetyków toczy się dyskusja: jakie głębsze założenia stoją za takimi konsultacjami. Czy nie ograniczają one prawa kobiety do decydowania o sobie? Czy służą jak najlepszemu poinformowaniu pacjentki czy może perswazji, by podjąć określoną decyzję?

Nowoczesna śladem Merkel

Konsultacje przed wykonaniem aborcji są obowiązkowe w kilku europejskich krajach: w Belgii, w Niemczech, we Włoszech, Słowacji. Również w 35 spośród 50 stanów USA kobieta musi skonsultować swoją decyzję o zamiarze przerwania ciąży. Jednak między tymi konsultacjami są różnice, np. w Belgii kobieta spotyka się z lekarzem, który ją informuje o możliwych medycznych powikłaniach związanych z przerwaniem ciąży.

Z pierwszych zapowiedzi Nowoczesnej wynika, że jej projekt będzie zbliżony do tego, który funkcjonuje w Niemczech. Joanna Schmidt mówiła, że znajdzie się tam zapis „aborcja jest nielegalna, ale w przypadku uzasadnionym można aborcję legalnie przeprowadzić”.

Tak też jest za Odrą: aborcja jest według konstytucji nielegalna. A jednak w Niemczech dokonuje się ok. 100 tys. zabiegów przerwania ciąży. Jak to możliwe? Prawo wymienia przypadki, kiedy aborcja nie jest karana. Między innymi do 12. tygodnia kobieta może ciążę przerwać, o ile odbędzie konsultację. Ten wymóg wprowadziła w 2010 roku CDU – partia Angeli Merkel. Kobieta może wykonać zabieg aborcji dopiero trzy dni po konsultacji. Taki sam termin zapowiada Joanna Schmidt z Nowoczesnej.

Po co te konsultacje?

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznaje obowiązkowe konsultacje za jedną z przeszkód w bezpiecznym przerwaniu ciąży.

Niemieckie prawo wprost mówi, że taki jest cel: „Konsultacja służy ochronie nienarodzonego życia”. I ma pokazać kobiecie, że  Pracownik socjalny w czasie konsultacji informuje kobietę o wsparciu dla matek, opiece publicznej nad niepełnosprawnymi dziećmi itp.

Dane pokazują, że liczba wykonywanych w Niemczech zabiegów spada. Być może z powodu większej świadomości i dostępności antykoncepcji, a może właśnie dzięki konsultacjom.

Posłuchać bicia serca

W Stanach Zjednoczonych prawo o przerywaniu ciąży zakłada, że kobieta musi podjąć świadomą decyzję (informed consent), to znaczy, że musi być poczytalna, nie może zostać zmuszona i musi odpowiednią wiedzę na temat zabiegu. Co znaczy ten ostatni wymóg? Tu prawo stanowe bardzo się różni. Np. w sześciu stanach kobieta musi się dowiedzieć, że człowiekiem się jest od poczęcia. W Oklahomie kobieta musi podpisać oświadczenie, że słuchała bicia serca „nienarodzonego dziecka”.

Badanie przeprowadzone przez Rutgers University wykazało, że 31 proc. wiadomości zawartych w informatorach rozprowadzanych przez poradnie konsultacyjne nie jest zgodne z wiedzą medyczną.

Często podczas takich konsultacji przekazywana jest nie wiedza, ale uprzedzenia i stereotypy. Np. że wszystkie kobiety żałują przerwania ciąży albo że aborcja prowadzi do raka piersi.

W dodatku im więcej jest przeszkód, tym trudniej jest przerwać ciążę kobietom z małych miejscowości, o niskich dochodach, z konserwatywnych środowisk – zwraca uwagę Center for Reproductive Rights. Te przeszkody to nie tylko konsultacje, ale też konieczność odczekania kilku dni między konsultacją a zabiegiem czy wymóg obecności partnera.

Czy kobieta jest nieracjonalna?

Może się wydawać, że chodzi o mało istotną sprawę, jednak wprowadzenie wymogu konsultacji otwiera pole do kolejnych dyskusji, w tym filozoficznych. Co to znaczy być dobrze poinformowanym? Kto o tym decyduje? Jak sprawdzać kompetencje osoby, która prowadzi konsultacje? Czy powinien to być lekarz, psycholog czy pracownik socjalny? Każdy z tych zawodów ma odmienny etos i odmienny zakres odpowiedzialności. Jakiego rodzaju wiedzę należy przekazać w czasie takiej konsultacji? Czy kobieta, która podejmuje decyzję o przerwaniu ciąży bez dyskusji z psychologiem lub pracownikiem społecznym, jest nieracjonalna? Czy społeczeństwo, które wprowadza taką procedurę, ceni wiedzę, czy może nie ceni kobiet? Czy są procedury medyczne, w przypadku których w podobny sposób traktuje się mężczyzn?


Opłać abonament na wolność słowa


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym