24 marca 2017 Sejm przyjął zaproponowaną przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizację Kodeksu Karnego. Ma zwiększyć skuteczność ściągania zaległych alimentów. Zadłużenie alimenciarzy wobec własnych dzieci przekracza 10 mld zł, a 96 proc. niepłacących rodziców to ojcowie. Ustawą teraz zajmie się Senat

Najważniejsza zmiana dotyczy art. 209 KK i wprowadza nowy par. 1 w brzmieniu:
„Kto uchyla się od wykonania obowiązku alimentacyjnego określonego co do wysokości orzeczeniem sądowym, ugodą zawartą przed sądem albo innym organem albo inną umową,

jeżeli łączna wysokość powstałych wskutek tego zaległości stanowi równowartość co najmniej 3 świadczeń okresowych albo jeżeli opóźnienie zaległego  świadczenia innego niż okresowe wynosi co najmniej 3 miesiące, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”

Dotychczas w Kodeksie było tylko niejasne sformułowanie różnie interpretowane przez sądy o „uporczywym uchylaniu się” od płacenia (o tym niżej).
Co jeszcze zmienił Sejm w Kodeksie Karnym:

  • Alimenciarz może uniknąć kary jeśli dobrowolnie pokryje zaległości w ciągu 30 dni od pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego;
  • Wprowadza dozór elektroniczny, umożliwiający pracę, zarabianie i płacenie alimentów, zamiast wsadzania alimenciarza do więzienia;
  • Podwyższa karę, gdy niepłacący alimentów narażają osobę najbliższą lub inną osobę na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych.

To niewątpliwie krok w dobrą stronę. Jednak Marcin Mrowicki, z biura RPO, mówił OKO.press, że nowelizacja samego kodeksu karnego nie wystarczy. „Żeby zapewnić dziecku otrzymanie alimentów, działania należy prowadzić równolegle. Najważniejsza jest zmiana postaw społecznych wobec dłużników, skuteczniejsza pomoc państwa, koordynacja przepływu informacji oraz wsparcie wymiaru sprawiedliwości w orzecznictwie dot. alimentów”.

Polski wstyd alimentacyjny

Z danych Krajowego Rejestru Długów (styczeń 2017 roku) wynika, że milion dzieci w Polsce nie otrzymuje alimentów. To niemal co dziesiąta osoba do 25. roku życia.

Co roku do prokuratury wpływa około 60 tys. nowych spraw o egzekucję niepłaconych długów alimentacyjnych. W 2015 roku było ich 59 229, z wcześniejszego okresu pozostało – 612 458.

Liczba spraw umorzonych i takich, w których odmówiono wszczęcia postępowania, w 2015 roku stanowiła około 60 proc. wszystkich wniosków, które wpłynęły do prokuratury.

We wrześniu 2016 roku resort sprawiedliwości zapowiedział ostre działania przeciw przestępcom alimentacyjnym. Zbigniew Ziobro straszył, że podwyższy do 25 lat karę więzienia dla osób uchylających się od płacenia.

Jednak potem złagodził ton – alimenciarz w więzieniu na pewno nie spłaci długów i w dodatku państwo musi go utrzymywać. Ziobro posłuchał ekspertów ( m.in. z Zespołu ds. Alimentów  powołanego przy Rzeczniku Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka) i zapowiedział uszczelnienie systemu, skuteczniejsze ściąganie alimentów i wprowadzenie systemu kar, który nie będzie izolował alimenciarzy, lecz pozwoli im na spłacanie długów.

„Uporczywy” art. 209

W Kodeksie Karnym sprawę ścigania za niepłacenie alimentów regulował art. 209. I nowelizacja wprowadziła zmiany właśnie w nim.

Przed nowelizacją stanowił, że za „uporczywe” niepłacenie alimentów i „narażenie na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych”, grozi kara grzywny lub ograniczenie wolności do dwóch lat.

Sądy traktowały ten przepis dość luźno. Z orzecznictwa wynika, że kryterium „uporczywości” pozwalało na umorzenie postępowań przy regularnie wypłacanych alimentach o symbolicznej wartości np. 50 zł, lub gdy alimenciarz obdarowywał dziecko okazjonalnymi „prezentami”.

Drugi zapis – „narażenie na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych dziecka”, też sprawy nie ułatwiał.

Mimo, że zmniejszenie dochodów rodziny pozbawionej alimentów zawsze wiąże się z takim ryzykiem, to sędziowie – zgodnie z literą prawa – starali się dochodzić, w jakim stopniu niepłacenie alimentów doprowadziło do niezaspokojenia potrzeb.

Jeśli rodzic pozostawiony bez alimentów stawał na głowie by zapewnić dziecku w miarę normalne warunki, to sąd uznawał , że potrzeby dziecka są zaspokojone i umarzał sprawę.

Kolejna sprawa, to karanie alimenciarzy. Pod koniec 2015 roku w więzieniach siedziało 3676 skazanych za uporczywe niepłacenia alimentów. Wszystkich skazanych za alimenty było ok. 13 tys.

Eksperci wskazują, że uwięzienie alimenciarza nie ma sensu. Bo nie pracuje i tym bardziej nie płaci. W 2015 roku spośród osadzonych ze zobowiązaniami alimentacyjnymi pracowało około 3,8 tys. osób, czyli 29 proc. Polski system penitencjarny nie jest w stanie zapewnić pracy wszystkim więźniom, poza tym podjęcie pracy nie jest obowiązkowe.

Walka z „szarą strefą”

Największym problemem jest jednak przyzwolenie społeczne. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Rejestr Dłużników BIG w lutym 2016 roku:

  • aż 37 proc. badanych nie widzi nic złego w pracy na czarno, jeśli to pozwoli uniknąć ściągania długów alimentacyjnych z pensji.
  • 28 proc. nie miałoby skrupułów, by przepisać majątek na rodzinę, aby uciec przed płaceniem alimentów,
  • 23 proc. jest gotowe usprawiedliwić ludzi, którzy często zmieniają rachunki bankowe, aby uniknąć zajęcia komorniczego za niepłacenie alimentów.

Dłużnicy celowo unikają płacenia alimentów, a ich pomysłowość nie zna granic. Pracują w szarej strefie, nakłaniają szefów do zmniejszania ich pensji i wypłaty reszty bez umowy, prowadzą działalność gospodarczą, która wg dokumentów nie przynosi dochodów, przepisują nieruchomości na członków rodziny, a nawet opuszczają kraj.

Skuteczność egzekucji komorniczych w sprawach o alimenty jest bardzo niska – szacuje się ją na 19,5 proc. (to stosunek spraw zakończonych wyegzekwowaniem długu do liczby wszystkich zakończonych spraw).

Wspólny zespół ds. Alimentów RPO i RPD wystąpił do Ministerstwa Rodziny z rekomendacjami dotyczącymi przeprowadzenia kampanii społecznej. Zorganizowano więc kampanię #odpowiedzialnyrodzicplaci, jednak jej zasięg jest niemal niezauważalny.

Możliwość unikania odpowiedzialności jest też wynikiem złej komunikacji pomiędzy instytucjami odpowiedzialnymi za zbieranie danych na temat dłużników. Według komornika Roberta Damskiego największym problemem jest to, że nie ma automatycznego systemu informowania przez ZUS, że dłużnik alimentacyjny został zgłoszony do ubezpieczenia. Dziś komornik może wystąpić o dane dotyczące legalnego zatrudnienia co pół roku.

Damski wraz z Zespołem ds. Alimentów rekomendują utworzenie oddzielnego rejestru – RUDA (rejestr uporczywych dłużników alimentacyjnych), do którego dostęp miałyby wszystkie instytucje i organy włączone w proces ściągania alimentów.

„Jest pewną zadziwiającą niekonsekwencją, że ktoś, kto jest winien kilkaset złotych, jest wpisywany do różnych rejestrów i nie może kupić na kredyt np. telefonu komórkowego, zaś w sytuacji, gdy ktoś kto jest winien kilkanaście tysięcy złotych z tytułu alimentów, cały czas korzysta z dobrodziejstwa anonimowości”. – komentował Damski.



Za niskie progi

Fundusz Alimentacyjny – zasilany z budżetu państwa – został stworzony by pomóc dzieciom, których rodzice nie płacą alimentów. Ale wspiera tylko rodziny o bardzo niskich dochodach. Obecnie próg wynosi co najwyżej  725 zł na osobę w rodzinie. Ustanowiono go w 2007 roku i od dziewięciu lat nie uległ podwyższeniu, mimo że w tym czasie minimalne wynagrodzenie brutto wzrosło prawie dwukrotnie – z 934 do 1850 zł.

Przy obecnym progu, samodzielna matka z jednym dzieckiem, zarabiająca netto 1,5 tysiąca złotych miesięcznie, nie dostanie z Funduszu Alimentacyjnego ani grosza

1,5 mld zł, którym dysponuje dziś funduszu wystarcza tylko na część dzieci. Bez pomocy państwa – zresztą bardzo niskiej (maksymalnie to 500 zł miesięcznie) –  pozostaje ponad 650 tysięcy dzieci.



Według szacunków Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych w 2016 r. minimum socjalne dla gospodarstwa jednoosobowego wynosi 1080 zł. Czyli próg w Funduszu Alimentacyjnym jest niższy od minimum socjalnego o 325 zł.

Wypłaty z Funduszu Alimentacyjnego nie zapewniają nawet  minimum socjalnego dzieciom w rodzinach, w których jeden z rodziców nie płaci alimentów.

Rzecznik Praw Obywatelskich i Rzecznik Praw Dziecka zaapelowali do minister Rafalskiej o zniesienie tak absurdalnie niskiego progu dochodowego. Jednak minister odpowiedziała, że resort nie ma na to pieniędzy.


Abonament na wolność słowa!

lub

Przez przelew tradycyjny lub PayPal

Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Publikował m.in. w "Gazecie Wyborczej" i "Codzienniku Feministycznym". Laureat nagrody "Pióro Nadziei 2018" przyznawanej przez Amnesty International za dziennikarstwo zaangażowane. Nominowany do nagrody "Zielony Prus" Stowarzyszenia Dziennikarzy RP za wyróżniający start w zawodzie. W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym