0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Sztuka towarzyszy nam wszystkim przez całe życie. Słuchamy muzyki, oglądamy filmy, czytamy książki, chodzimy na koncerty, do teatrów, galerii. Korzystamy z pracy artystów każdego dnia, często nawet tego nie zauważając. Dzięki kulturze nasze życie staje się bogatsze, bardziej refleksyjne, po prostu lepsze.

A jednak działalność artystyczna pozostaje w napięciu z klasycznym, kapitalistycznym modelem zatrudnienia. Artysta rzadko pracuje na stabilnym etacie z przewidywalnym wynagrodzeniem.

Znaczna część pracy twórczej odbywa się projektowo, okresowo, często na umowach cywilnoprawnych lub bez formalnych kontraktów.

Dochody bywają nieregularne, a wynagrodzenia bardzo niskie. Jednocześnie coraz większą część wartości w kulturze przechwytują dziś wielkie platformy cyfrowe i pośrednicy technologiczni.

W efekcie tysiące osób wykonujących pracę artystyczną pozostaje poza podstawowym systemem zabezpieczenia społecznego. Nie mają stabilnego dostępu do ubezpieczenia zdrowotnego, nie budują kapitału emerytalnego, żyją w permanentnej niepewności.

Problem wynika z tego, że współczesny system zabezpieczenia społecznego nadal oparty jest głównie na stabilnym etacie, podczas gdy część zawodów, w tym artystycznych, funkcjonuje zupełnie inaczej.

Rynek pracy zmienił się dużo szybciej niż instytucje, które miały go zabezpieczać.

Zanim jednak zaczniemy mówić o „darmozjadach”, „kolejnych przywilejach” i udostępniać memy warto przez chwilę zastanowić się, czym ten projekt ustawy o zabezpieczeniu artystów właściwie jest, a czym nie jest.

Przeczytaj także:

Co zakłada projekt ustawy?

Rada Ministrów przyjęła 26 maja 2026 r. projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, przygotowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Przede wszystkim ustawa wprowadza status artysty zawodowego, czyli zasady formalnego uznania, że ktoś rzeczywiście wykonuje pracę artystyczną jako zawód.

Trzeba wykazać realną działalność zawodową, czyli dorobek, aktywność artystyczną i przychody z tej pracy w ostatnich latach. Status przyznawany jest na czas określony i trzeba go odnawiać.

Takie osoby, otrzymają dopłatę do składki, jeśli ich wszystkie wynagrodzenia nie przekraczają 125% pensji minimalnej (i chodzi tu także o te z nieoskładkowanych umów o dzieło). Dzięki temu zapewniamy tym osobom prawo do ubezpieczenia zdrowotnego oraz ubezpieczeń społecznych.

Projekt nie tworzy osobnego systemu emerytalnego, tylko przewiduje czasowe dopłaty do składek ZUS i zdrowotnych dla osób o niskich i nieregularnych dochodach. Nie dotyczy to wszystkich, są limity dochodowe i okresowa weryfikacja.

Projekt nie tworzy odrębnego systemu emerytalnego ani żadnej uprzywilejowanej ścieżki przechodzenia na emeryturę. Nie ma tu odpowiednika mundurówek czy szczególnych zasad obliczania świadczeń. Wręcz przeciwnie, chodzi o włączenie części artystów do zwykłego systemu, bo dziś wielu z nich funkcjonuje poza nim, co niesie za sobą liczne negatywne konsekwencje społeczne i zdrowotne, zarówno dla samych zainteresowanych, jak i dla całego społeczeństwa.

Innymi słowy: projekt nie tworzy „specjalnych emerytur dla artystów”, ale próbuje włączyć część osób wykonujących pracę artystyczną do zwykłego systemu zabezpieczenia społecznego.

Co jest pracą?

Bardzo łatwo przychodzi nam ocenianie, co jest „prawdziwą pracą”, a co nią rzekomo nie jest. Regularnie słyszymy, że „artyści nic nie robią”, „nauczyciele pracują tylko kilka godzin”, a „urzędnicy piją kawę”. Często wynika to po prostu z tego, że nie znamy pracy innych ludzi, nie widzimy jej zaplecza, czasu przygotowania, emocjonalnego i intelektualnego wysiłku, odpowiedzialności czy lat zdobywania kompetencji.

Brakuje nam wzajemnego szacunku dla różnych form pracy.

To, że czyjejś pracy nie rozumiemy albo nie potrafimy łatwo zmierzyć jej efektów, nie znaczy, że jej nie ma. W przypadku działalności artystycznej jest to szczególnie widoczne.

Widzimy koncert, spektakl, książkę czy wystawę, ale dużo rzadziej lata nauki, codziennych ćwiczeń, edukacji, budowania warsztatu i ogromu pracy, która stoi za efektem końcowym. Dobry muzyk, aktorka, ilustratorka czy tancerz nie „pojawiają się” znikąd, za ich pracą często stoją lata bardzo wymagającego kształcenia, treningu i nieustannego doskonalenia kompetencji. A później jeszcze funkcjonowanie w systemie opartym na niepewnych dochodach, projektach i konkurencji, której większość z nas nawet nie widzi.

Zaraz kolejne grupy będą walczyć o to samo

Pojawia się też argument, że skoro pomagamy artystom, to zaraz podobnych rozwiązań będą domagały się kolejne grupy pracujące nieregularnie, choćby osoby wykonujące pracę platformową czy funkcjonujące w ramach tzw. gig economy. I rzeczywiście, problem niestandardowych form zatrudnienia jest dziś znacznie szerszy niż tylko sektor kultury.

Właśnie dlatego kierunek zmian powinien iść przede wszystkim w stronę oskładkowania wszystkich dochodów z pracy, również tych platformowych i wykonywanych na umowach cywilnoprawnych, tak by system zabezpieczenia społecznego nadążał za zmianami rynku pracy.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie rodzaje pracy niestandardowej są takie same. W przypadku pracy platformowej, choć również wymaga ona silniejszej ochrony, łatwiej objąć ją standardowymi mechanizmami oskładkowania, ubezpieczenia społecznego czy stosowania prawa pracy.

Zresztą prawo już zaczyna iść w tym kierunku, czego przykładem jest unijna dyrektywa o pracy platformowej, mająca ograniczać fikcyjne samozatrudnienie i wzmacniać ochronę osób pracujących przez platformy cyfrowe.

Działalność artystyczna pozostaje jednak przypadkiem bardziej szczególnym. Z natury częściej ma charakter projektowy, okresowy i opiera się na nieregularnych dochodach, których nie da się łatwo wpisać w standardowy model zatrudnienia. Dlatego nawet przy bardziej powszechnym oskładkowaniu dochodów z pracy dodatkowe mechanizmy wsparcia dla artystów nadal wydają się uzasadnione: nie jako wyjątek od systemu, ale raczej jego uzupełnienie tam, gdzie standardowe rozwiązania po prostu nie wystarczają.

Prawo do zabezpieczenia społecznego

W XXI wieku minimalna ochrona socjalna nie powinna być luksusem ani nagrodą za „bardziej potrzebny” rodzaj pracy. Dostęp do ochrony zdrowia czy podstawowego zabezpieczenia na starość to po prostu standard społeczny i jedno z podstawowych praw człowieka wynikających zarówno z norm międzynarodowych, jak i konstytucyjnej zasady zabezpieczenia społecznego.

Możemy oczywiście dyskutować o szczegółach projektu. Ale sama idea, że osoby pracujące nieregularnie i poza klasycznym etatem nie powinny być wykluczone z systemu zabezpieczenia społecznego, wydaje się po prostu racjonalna.

Projekt jest dobry, ale nie idealny. Tak naprawdę nalepiamy łatkę na rynek pracy, zamiast szerszej reformy, oskładkowania wszelkich umów, godnych płac dla artystów i pracowników kultury. Nie będzie też łatwo pracownikom i pracowniczkom ZUS, na których spadną kolejne zadania. W każdym projekcie ustawy tego typu powinny być automatycznie dopłaty z budżetu do ZUS (na podwyżki lub nowych pracowników).

Możemy oczywiście spierać się o szczegóły projektu i źródła finansowania. Ale trudno uznać za nieracjonalny pomysł, że osoby wykonujące społecznie potrzebną pracę, często nieregularną i źle wynagradzaną, nie powinny być całkowicie pozostawione poza systemem zabezpieczenia społecznego. Zwłaszcza w kraju, który jest dwudziestą gospodarką świata.

Na zdjęciu Janina Petelczyc
Janina Petelczyc

Pracuje w Katedrze Ubezpieczenia Społecznego SGH, zajmuje się systemem emerytalnym i inwestycjami funduszy emerytalnych oraz polityką społeczno-ekonomiczną Brazylii w ramach Fundacji Terra Brasilis

Komentarze