Grupa aktywistów z Obywateli RP zajęła skwer przy palmie na warszawskim rondzie de Gaulle'a, bardzo blisko trasy przemarszu Marszu Niepodległości. "Nie chcemy go blokować, chcemy w nim uczestniczyć, to w końcu święto niepodległości nas wszystkich" - mówili. Ale na żądanie organizatorów manifestacji skrajnej prawicy policja użyła siły wobec aktywistów.

W relacji prowadzonej na stronie Facebookowej Obywateli RP widać było kilkadziesiąt osób otoczonych przez kordon policji. Z głośników grała muzyka, nad grupą górował rozwieszony na prowizorycznym maszcie wielki napis „Konstytucja”.

Policja nie przepuszczała przez kordon kolejnych osób, które chcą dołączyć do Obywateli RP.

Przedrzeć udało się posłance Wandzie Nowickiej z Lewicy. „Dziękujemy, że pani z nami jest, to wielka sprawa” – mówił Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

„Nie macie za co dziękować, to mój obowiązek” – odpowiadała Nowicka.

Następnie kordon przepuścił również posłankę Joannę Scheuring-Wielgus z Lewicy:

„Policja wezwała nas do opuszczenia tego miejsca, chociaż mamy prawo tutaj stać, bo tak jak wszyscy obywatele, mamy również prawo świętować niepodległość i nie można nam zabronić przebywania w tym konkretnym miejscu. Według policji może nam grozić tutaj niebezpieczeństwo.

Na przykład istnieje groźba, że zostaniemy obrzuceni butelkami i petardami. Jako posłanki jesteśmy tutaj przede wszystkim po to, by bronić demonstrantów w razie interwencji, chociaż póki jest dużo policji, ale jest również spokojnie – mówi OKO.press Scheuring-Wielgus.

Policja nie podając podstaw prawnych nie przepuściła przez kordon innej posłanki Lewicy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk.

Janusz Prusinowski, przedstawiciel organizatorów Marszu Niepodległości, wezwał Obywateli RP do opuszczenia „trasy legalnego zgromadzenia”. Nie powiedział, z jakich powodów. „My tak to oceniamy” – stwierdził.

Trwały negocjacje policji z Obywatelami RP. Policja „prosiła obywateli, by odsunęli się na bok”, ale nie podawała prawnych podstaw swojej „prośby”. – Na czym polega nasza niezgodność z prawem? Gdzie jest niebezpieczeństwo popełnienia przez nas wykroczenia? – pytał Paweł Kasprzak. – Dlaczego nie interweniujecie, gdy po drugiej stronie nielegalnie odpalane są środki pirotechniczne?

Tymczasem czoło Marszu Niepodległości zbliżało się do ronda, skandowali „Duma, narodowa duma!”. Policja nie usuwała przez pewien czas Obywateli RP, ale ostrzegała, że zakłócają przebieg „Marszu Niepodległości”.

Kilkanaście minut po godz. 15.00 funkcjonariusze w akompaniamencie okrzyków uczestników Marszu Niepodległości („Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”) rozwiązali spontaniczne zgromadzenie Obywateli RP pod pretekstem „blokowania legalnego zgromadzenia cyklicznego” i siłą wynieśli manifestantów w stronę ulicy Nowy Świat.

Joanna Scheuring-Wielgus:

„Policja wyniosła wszystkich uczestników poza kordon, zamknęła w jednej z bram i spisała. Bardzo to było symptomatyczne, że robili to w rytm skandowania narodowców. Symboliczne również, że kiedy krzyczano do mnie „Ty idiotko!”, „Raz sierpem, raz młotem!”, włączyłam kamerę w telefonie i poprosiłam, by maszerujący powtórzyli to jeszcze raz. Wtedy nie byli tak odważni, odwracali głowy”.

Obywatele RP: w tym samym miejscu rok temu

Również w ubiegłym roku Obywatele i ich sympatycy ustawili się obok ronda Charles’a de Gaulle’a, niedaleko palmy, która (co mało kto pamięta) ma przypominać o nieobecnych już w Warszawie Żydach. Policja i wojsko odgradzały demonstracje dwoma kordonami.

Chwilę przed godz. 14.00, kiedy narodowcy szykowali się do wymarszu, Paweł Kasprzak zaapelował, by nie odpowiadać na zaczepki, potem odśpiewano hymn. Przez następne trzy godziny towarzyszył im Maciej Piasecki z OKO.press.

„Nie chodziło o zderzenie, ale o pokazanie, że jesteśmy przeciwko marszowi z faszystowskimi hasłami” – mówiła OKO.press jedna z demonstrujących. „Protestujmy pokojowo, chcemy pokazać swój opór. Ale są wśród nas tacy, którzy byliby gotowi położyć się na trasie pochodu”.

Pierwsza, prezydencka część pochodu jedynie przyglądała się kontrdemonstracji i zapraszała okrzykami „Chodźcie z nami!“. Już się wydawało, że dzięki obecności głowy państwa Marsz Niepodległości się ucywilizował i 11 listopada upłynie w miłej, piknikowej atmosferze, kiedy pojawili się nacjonaliści, jakich dobrze znamy. „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę“, „A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”, „Bóg, honor i ojczyzna” – to już dobrze znane hasła.

Ktoś z „blokady” zażartował, że „formuła artystyczna Marszu Niepodległości już się wyczerpała”. Nie było do śmiechu tylko wtedy, kiedy w stronę Obywateli zaczęły lecieć race, petardy i puszki po piwie (sklepy monopolowe miały chyba tego dnia niezły utarg). Policjanci z oddziałów prewencji przygotowali broń i kazali demonstrantom się wycofać. Na czoło wyszli antyterroryści w charakterystycznych zielono-czarnych mundurach.

OKO pilnuje, by nacjonalizm nie rozlał się po Polsce.
Wesprzyj nas, byśmy mogli działać dalej.

Pochodzi z Sieradza. Socjolog, redaktor, publicysta. Wieloletni dziennikarz i redaktor "Gazety Wyborczej".

Maciek Piasecki
Maciek Piasecki

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. Dla OKO.press pisze o protestach, polityce ekonomicznej i wpływie gospodarki na życie każdego z nas. Debiutował w „Machinie”, publikował m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku” i „VICE”.


Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press