W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie uniewinnił czworo działaczy Obywateli RP, którym prokuratura zarzucała wtargnięcie na teren otaczający Sejm i naruszenie miru domowego tej instytucji. Uznał, że Obywatele nie mogli sforsować ogrodzenia, bo go nie ma

Warszawski sąd uznał w czwartek, 8 lutego 2018 roku, że Ewa Błaszczyk, Tadeusz Jakrzewski, Paweł Kasprzak i Wojciech Kinasiewicz nie popełnili przestępstwa, o które oskarżyła ich prokuratura. A zarzucała im, że 30 listopada 2016 roku wdarli się na ogrodzony teren wokół Sejmu bez zgody Straży Marszałkowskiej i wymaganych przepustek. Czyli złamali art. 193 kodeksu karnego, zgodnie z którym ten,

„kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu (…) podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Sąd Okręgowy w Warszawie, działając jako sąd odwoławczy, uznał, że około 60-centymetrowy murek oddzielający sejmowy trawnik od chodnika przy ulicy Wiejskiej, nie jest ogrodzeniem lecz elementem małej architektury. A skoro tak – oskarżeni nie mogli tego murku sforsować i wedrzeć się na teren Sejmu. Ani przez niego nie przeskakiwali, ani nie wyłamali ogrodzenia – dali tylko jeden krok, by stanąć na sejmowym trawniku.

Do takich samych wniosków doszedł w październiku 2017 roku Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście, rozpatrując sprawę w pierwszej instancji.



Protest przeciwko ograniczaniu wolności

Obywatele RP wkroczyli na teren Sejmu w listopadzie 2016 roku. Chcieli w ten sposób zaprotestować przeciwko ograniczaniu przez PiS praw obywatelskich i łamaniu Konstytucji. Kilka miesięcy wcześniej w reakcji na ich protesty pod Sejmem, marszałek Marek Kuchciński wprowadził przepustki na teren otaczający budynki parlamentu (dotąd trzeba je było mieć tylko wchodząc do budynków). Później Straż Marszałkowska odmawiała aktywistom Obywateli RP wystawienia przepustek.

Specjalnie i świadomie wchodzili więc pod Sejm bez przepustek, by pokazać, że marszałek Kuchciński łamie prawa obywatelskie, zamykając dostęp do ważnego miejsca publicznego.

W czwartek w sądzie ich obrońca, znany warszawski adwokat Jacek Dubois w płomiennej mowie przekonywał sąd, że Obywatele działali w ramach nieposłuszeństwa obywatelskiego. Bo legalna władza ogranicza wolności obywatelskie. Podkreślał, że Sejm i tereny do niego przyległe, w zamyśle projektantów tego gmachu, miały być miejscem otwartym dla obywateli. „Teraz zmieniło się nastawienie obecnych gospodarzy Sejmu, którzy nie chcą pod Sejmem wolnych obywateli” – mówił.



Apelacja Kancelarii Sejmu i prokuratury bezpodstawna

Sąd zajmował się tą sprawą kolejny raz, bo apelację od wyroku wydanego w pierwszej instancji wniosły Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście i Kancelaria Sejmu (działając jako oskarżyciel posiłkowy). W czwartek sędzia Monika Jankowska, utrzymując w mocy wyrok uniewinniający orzekła, że apelacja prokuratora i Kancelarii Sejmu są bezpodstawne.

Po wyroku Wojciech Kinasiewicz mówił: „Cieszę się. Martwi mnie, że sąd w uzasadnieniu wyroku odniósł się tylko do argumentacji architektonicznej. Ale ten wyrok pokazuje, że działania prokuratury i Kancelarii Sejmu są bezzasadne”.

Z czwórki oskarżonych tylko on był na rozprawie, podczas której ogłoszono wyrok. Pozostali byli w tym czasie w innym sądzie, na procesie za organizację kontrmiesięcznicy smoleńskiej.

Wojciech Kinasiewicz (w środku) ze swoimi obrońcami: mecenasem Jackiem Dubois i mecenas Małgorzatą Jadowską. Fot. Mariusz Jałoszewski

To już drugi prawomocny wyrok sądu na korzyść Obywateli RP, w sprawach o naruszenie miru Sejmu. W ubiegłym roku Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił prawomocnie Wojciecha Kinasiewicza i Rafała Suszka za wejście na teren Sejmu w styczniu 2017 roku. Oskarżenie ich o naruszenie miru domowego Sejmu uznał za „śmieszne” i ograniczające wolność zgromadzeń. „Przyznam, że po raz pierwszy od 20 lat, odkąd jestem sędzią, spotykam się z taką sprawą. Nie spodziewałem się, że będę sądził sprawy, w których artykuł 193 kodeksu karnego, który mówi o przestępstwie przeciwko wolności, będzie wykorzystany [przez prokuraturę-red.] do ograniczenia wolności demonstrowania”- mówił wtedy gorzko sędzia Krzysztof Chmielewski.


Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Zajmuje się prawem, sądami i prokuraturą.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym