Minister sprawiedliwości po raz pierwszy skorzystał z nowej, kontrowersyjnej ustawy o sądach powszechnych. Przerwał kadencję trzech wiceprezesek Sądu Okręgowego w Warszawie. Wśród nich jest sędzia, która doprowadziła do dyscyplinarki dla obecnego wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka

Resort sprawiedliwości odwołał trzy wiceprezeski Sądu Okręgowego w Warszawie, do którego trafiają zwykle najważniejsze sprawy cywilne, karne i gospodarcze.

Stanowiska straciły:

  • wiceprezes ds. karnych Beata Najjar,
  • wiceprezes ds. cywilnych Maria Dudziuk i
  • wiceprezes ds. gospodarczych Ewa Malinowska.

To pierwsze osoby na kierowniczych stanowiskach w sądach, którym resort sprawiedliwości skrócił kadencję na mocy obowiązującej od sierpnia, znowelizowanej ustawy o sądach powszechnych. Pozwala ona na czystki na kierowniczych stanowiskach we wszystkich sądach w Polsce, a ministrowi Ziobrze – na wymianę prezesów.

Wymiana wiceprezesów SO w Warszawie wiąże się z faktem, że od wtorku ma on nowego prezesa. W poniedziałek zakończyła się kadencja dotychczasowej prezes – Małgorzaty Kluziak. Minister Ziobro mianował na to miejsce sędzię Joannę Bitner.

„Przy okazji” ministerstwo odwołało trzy wiceprezeski, którym podlegały strategiczne piony.

To w nich toczą się m.in. procesy dotyczące centralnych instytucji i urzędów, sprawy cywilne i karne przeciwko politykom i dziennikarzom oraz spory z udziałem największych przedsiębiorstw.

Za pion cywilny będzie odpowiadać Iwona Szymkiewicz-Trelka (dotychczas sędzia sądu okręgowego), za karny – Dariusz Drajewicz (orzeka w sądzie rejonowym), a za gospodarczy – sędzia Dariusz Dąbrowski.

Funkcje wiceprezesów ds. rodzinnych oraz ds. pracy i ubezpieczeń społecznych pełnią nadal Małgorzata  Sławińska i Agnieszka Grzybczak-Stachyra.

Stowarzyszenie sędziów Iustitia zastanawia się co zrobić z sędzią Drajewiczem, który jest członkiem Stowarzyszenia. Przyjął nominację od Ziobry wbrew apelowi Stowarzyszenia (więcej na ten temat na końcu tekstu).



Dyscyplinarka sędziego Piebiaka

Jak ustaliło OKO.press, dotychczasowa wiceprezes ds. gospodarczych Ewa Malinowska była w konflikcie z obecnym wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem.

Zanim został on zastępcą Zbigniewa Ziobry, był delegowany z sądu rejonowego do orzekania w wydziale gospodarczym Sądu Okręgowego w Warszawie. Było to na przełomie 2011 i 2012 roku. Potem

delegację mu cofnięto, bo wiceprezes Malinowska miała zastrzeżenia do jego pracy i zachowania. Prezes sądu uznała zastrzeżenia za zasadne i wystąpiła o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko Piebiakowi.

Podczas procesu dyscyplinarnego Malinowska zeznała, że już w sądzie rejonowym Piebiak nie przychodził do pracy. „Obowiązki delegował na zastępcę. Zaczął przedkładać własne cele nad obowiązki, zaczął wyjeżdżać na szkolenia. Mam zastrzeżenia do jego postawy, nie do efektywności. Zdawał się zapominać, że wykonuje służbę. Źle znosił krytykę, nie wykazywał postawy otwartości. (…) Potem współpraca była coraz gorsza, bo manifestował wrogość wobec mnie. Jeden dzień był w pracy, cztery poza nią albo do niej wpadał (…). Raz nie było go przez dwa tygodnie w sądzie, bo miał szkolenia.” – zaznawała.

Jak wyjaśniała, zgodziła się na oddelegowanie go z sądu rejonowego do okręgowego „bo taki był zwyczaj”.

Kierownictwo sądu uznało, że postawa Piebiaka jest roszczeniowa, destrukcyjna, niekoleżeńska. We wniosku o cofnięcie mu delegacji pisało: „Manifestuje, że powinien być traktowany w sposób szczególnie uprzywilejowany, z uwagi na jego świetną efektywność, kosztem kolegów i stron postępowania, realizuje własne cele, a także całkowity brak chęci konstruktywnej współpracy”.

W postępowaniu dyscyplinarnym zarzucono mu, że:

  • nie informował prezesa sądu o dodatkowych zajęciach zarobkowych;
  • jeździł na szkolenia zagraniczne bez zgody prezesa;
  • oddawał uzasadnienia wyroków po terminie oraz
  • nie wyznaczał takiej liczby sesji, jaka wynikała wewnętrznych ustaleń.

Ostatecznie sąd dyscyplinarny uznał Piebiaka winnym dwóch zarzutów: oddawania uzasadnień po terminie i prowadzenia szkoleń za pieniądze, bez zgody prezesa. Ale odstąpił od wymierzenia mu kary.

Orzeczenie spowodowało jednak, że Piebiak miał zablokowaną ścieżkę awansu w sądach i jego kariera zatrzymałaby się na sądzie rejonowym. Trafił jednak do Ministerstwa Sprawiedliwości.



Ministerstwo odwołało, bo miało prawo

Czy prywatne animozje miały wpływ na odwołanie Malinowskiej, której kadencja jako wiceprezeski i tak skończyłaby się za miesiąc?

Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na pytania OKO.press, nie wyjaśniło – z czyjej inicjatywy odwołano wiceprezeski SO w Warszawie. Napisało tylko, że nowych wiceprezesów powołano na wniosek nowej prezes.

Resort podkreślił, że zmiany kadrowe odbywają się w oparciu o „ogólne zasady” ustawy o ustroju sądów powszechnych. Jako podstawę wskazał art. 17 ustęp 1 znowelizowanej przez PiS ustawy o ustroju sądów powszechnych.

Przepis ten daje ministrowi sprawiedliwości prawo odwoływania prezesów i wiceprezesów sądów, bez podania przyczyny. I – jak alarmowali przeciwnicy wprowadzenia takiego rozwiązania – może być furtką do czystek we wszystkich sądach w Polsce.



Prezeska z Iustitii

Do wyboru sędzi Joanny Bitner na prezes Sądu Okręgowego w Warszawie na razie nie ma zastrzeżeń. W sądzie usłyszeć można o niej tylko dobre opinie.

Na stanowisko sędziego została powołana w 1999 roku przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Zaczęła orzekać w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa, a od 2012 roku – w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Jest sędzią wydziału cywilnego; orzekała m.in. w sprawach frankowiczów.

Od wielu lat należy do Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, które sprzeciwiało się wprowadzanym przez PiS zmianom w sądownictwie, a po wejściu w życie nowelizacji ustawy o sądach powszechnych, apelowało do sędziów, by nie przyjmowali od ministra Ziobry propozycji obejmowania stanowisk.

Iustitia ma zastrzeżenia do Drajewicza

Do końca września zarząd Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” zdecyduje, czy wystąpić o usunięcie ze stowarzyszenia sędziego Dariusza Drajewicza, powołanego na wiceprezesa Sądu Okręgowego w Warszawie – poinformował PAP sędzia Bartłomiej Przymusiński z zarządu „Iustitii”.

– Będziemy się zastanawiać, jakie konsekwencje wyciągnąć wobec członków „Iustitii”, którzy zajęli miejsca osób odwołanych – wbrew naszemu stanowisku, żeby tak nie robić – oświadczył Przymusiński. Według niego sprawa sędziego Drajewicza to prawdopodobnie pierwszy taki przypadek.

Dodał, że podstawą wyciągnięcia konsekwencji może być złamanie celów działania stowarzyszenia. – Uważamy, że ta ustawa narusza odrębność władzy sądowniczej, a do celów działania naszego stowarzyszenia należy dbanie o jej zachowanie – zaznaczył.

Przymusiński wyjaśnił, że wniosek zarządu kierowany jest do oddziału „Iustitii”, z którego wywodzi się dana osoba. Od uchwały oddziału przysługuje odwołanie do najwyższego organu – zebrania delegatów stowarzyszenia, które podejmuje ostateczną decyzję.


Dobry tekst. Dorzucam się do prawdy

lub wybierz tradycyjny przelew

Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym