0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...

W programie "Kawa na ławę" TVN24 9 maja 2021 Konrad Piasecki cytował sejmowe wystąpienie Mateusza Morawieckiego z 4 maja 2021, że głosowanie za Funduszem Odbudowy to wyraz polskiej racji stanu. "Odłóżmy na bok prywatę. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł głosować przeciwko interesowi Polski. Przezwyciężymy te podziały. Nie można igrać z wielką szansą rozwojową, przed którą stoimy” - unosił się retorycznie premier.

Przeczytaj także:

Piasecki zapytał odpowiedzialnego za Krajowy Plan Odbudowy wiceministra Waldemara Budę, jak w takim razie ocenić fakt, że przeciw ratyfikacji Funduszu Odbudowy głosowało 20 posłów PiS [ziobrystów z Solidarnej Polski, poza Marcinem Warchołem, który kandyduje na prezydenta Rzeszowa - red.]: "Jak będziecie po tym wszystkim funkcjonować w koalicji? Jakby nic się nie stało?".

Odpowiedź Waldemara Budy była przejawem wyjątkowej wprost ekwilibrystyki:

"Solidarna Polska od roku przedstawiała argumenty, to było dość zrozumiałe, przewidywalne. Natomiast dużo gorzej jest w sytuacji, gdy zmienia się kilka razy zdanie, a na koniec nie ma się argumentów, dlaczego zagłosowało się tak a nie inaczej.

Jesteśmy po rozmowach koalicyjnych i ta sprawa na pewno nas nie poróżni.

Warto być wiernym własnym ideałom, jeżeli ktoś ma takie, to dobrze, że tak jest.

My liczyliśmy na poparcie opozycji w takim procencie, jak popierała to nasza koalicja - 92 proc.

W opozycji liczyliśmy na podobne procenty. Niestety, KO się wyłamała...

Nie we wszystkich sprawach musimy się zgadzać. Myśmy nie byli zaskoczeni, od początku takie było stanowisko Solidarnej Polski. To było dość klarowne i dla nas jasne".

Trzy argumenty Budy, co jeden to dziwniejszy

Jak widać, chcąc udowodnić, że koalicja rządowa nie ma problemu z głosowaniem ziobrystów, Buda użył trzech argumentów

  • Ziobro nikogo nie zaskoczył, od dawna wiadomo było, że Solidarna Polska tak zagłosuje.
  • Ziobro jest ideowy, ma ideały i to dobrze.
  • Obóz rządowy poparł sztandarowy projekt rządowy silniej niż opozycja.

Dwa pierwsze argumenty są z gatunku wciskanie kitu, bo przecież dowodzą czegoś wręcz przeciwnego.

Jeżeli antyeuropejska obsesja Ziobry jest postawą konsekwentną i nie było żadnych wątpliwości, że Solidarna Polska tak właśnie zagłosuje, to tym gorzej dla koalicji - bo to znaczy, że żadne argumenty do Ziobry nie mogły przemówić i nie przemówią w przyszłości. Tym razem koalicja miała komfort dzięki dogadaniu się PiS z Lewicą, ale w następnym głosowaniu - np. przy ustawie wdrożeniowej - PiS może nie uzbierać większości.

Tak samo działa "ideowość Ziobry", bez znaczenia, czy prawdziwa czy wyrachowana jako strategia odróżniania się od PiS i wychylenia na prawo od Kaczyńskiego w stronę wartości najbardziej konserwatywnych, skrajnej wersji nauczania Kościoła oraz podejrzliwości i jawnej wrogości wobec UE. Ta "ideowość" usztywnia Ziobrę i nie pozwoli mu głosować razem z koalicją we wszystkim, co dotyczy nie tylko UE.

Ostatni argument jest z gatunku politycznej arytmetyki postawionej na głowie. Fundamentalny projekt, który stał się dla rządu być albo nie być powinien zostać - w normalnych warunkach - poparty bez wyjątku przez całą koalicję.

Co innego opozycja, mogłaby go odrzucić przynajmniej jako element wywierania presji na rząd i stawiania politycznych warunków. Wymagałoby to jednak minimum współpracy np. powołania przez KO, Lewicę, PSL i Polskę 2050 "komitetu porozumiewawczego opozycji", który mógłby wypracować wspólne stanowisko, co w OKO.press kolejny raz postuluje senator Marek Borowski.

Porównywanie odsetka głosów w koalicji i opozycji przeciw rządowemu projektowi tej rangi przypomina obronę drużyny piłkarskiej, która straciła samobójczego gola argumentem, że była to tylko jedna bramka, a drużyna przeciwna strzeliła ich więcej.

Rolą wypowiedzi Budy o opozycji jest m.in. to, co w erystyce nazywa się mutatio controversiae, czyli zmiana tematu sporu, odwrócenie uwagi od zarzutu, na który trudno odpowiedzieć.

Ziobro i cały PiS padli ofiarą regulaminu Sejmu

Piasecki zwrócił też uwagę, że gdy Ziobro próbował podczas debaty 4 maja 2021 dobić się do głosu, marszałkowie z PiS nie dopuścili do tego.

Było powołanie się na regulamin, że minister może zabrać głos, gdy dana dziedzina mu podlega. To nie tak, że ktoś komuś chciał zabrać głos. Tu bym drugiego dna nie szukał [na pytanie, czemu Ziobro nie mógł wystąpić w sejmowej debacie o Funduszu Odbudowy]

Kawa na ławę, TVN24,09 maja 2021

Sprawdziliśmy

"Drugie dno" było. PiS nie chciał eksponować sporów w koalicji rządowej

Jest oczywiste, że zablokowanie wystąpienia Ziobry było próbą ograniczenia negatywnych skutków podziału w koalicji rządowej. Sam Ziobro ujął to tak: "Nie było nam dane zaprezentować argumentów na sali posiedzeń, ale rodzi się pytanie, czy zablokowanie wystąpienia ministra nie jest bardziej wymowne, niż moje nawet 15-minutowe wystąpienie i czy nie mówi więcej o sile naszych argumentów".

Buda przedstawił zablokowanie Ziobry jako wymóg regulaminu, którego marszałek z PiS po prostu nie mógł naruszyć. Wpisywało się to w łagodzenie sporu i wyrażanie życzliwości wobec Solidarnej Polski, co było najwyraźniej zamiarem ministra.

Partia, która ma dużą łatwość naruszania wszelkich zasad i praw, a której lider wręcz eksponuje fakt, że może w Sejmie mówić "bez żadnego trybu", nieoczekiwanie odwołała się do żelaznych zasad regulaminu Sejmu.

;

Udostępnij:

Piotr Pacewicz

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Komentarze