Dyrektorzy z kancelarii premiera założyli spółkę, która dostała 240 tys. zł za przygotowanie kampanii promującej rządową reformę sądownictwa. Mogli złamać prawo, bo przez sześć dni - od 16 do 22 maja 2017 roku - byli wciąż wysokimi urzędnikami rządowymi i już właścicielami spółki (po 50 proc.). A tego prawo zakazuje. Dopiero potem zwolnili się z kancelarii

OKO.press przygotowało pismo do Krajowego Rejestru Sądowego w Gdańsku, gdzie zarejestrowana została spółka Solvere, z prośbą o wyjaśnienie, czy dyrektorzy kancelarii premiera – Anna Plakwicz i Piotr Matczuk złamali prawo, zakładając prywatną spółkę w czasie, gdy jeszcze pracowali w KPRM. Sąd ma obowiązek zbadać sprawę i poinformować OKO.press o zajętym stanowisku.

Rządzący sfinansowali kampanię billboardową “Sprawiedliwe sądy”, omijając prawo. Powinien zapłacić za nią z funduszy partyjnych PiS (bo ustawy o Sądzie Najwyższym i sądach powszechnych zostały zgłoszone jako poselskie, a nie rządowe) lub kancelaria premiera (bo projekt ustawy o KRS zgłosił rząd). Ale zamiast nich kampanię zamówiła i jej koszty pokryła Polska Fundacja Narodowa. Wydała co najmniej 10 milionów złotych z pieniędzy, które przekazały jej spółki Skarbu Państwa na promowanie wizerunku Polski za granicą.

Opozycyjne partie zwróciły się do prokuratury, Najwyższej Izby Kontroli i Państwowej Komisji Wyborczej o zbadanie, czy taki model finansowania rządowej kampanii łamie prawo. Własną kontrolę wszczęła też prezydent Warszawy, bo Polska Fundacja Narodowa jest zarejestrowana w stolicy i prezydent miasta ma prawo badać czy wydaje ona pieniądze zgodnie ze statutem.



Ludzie PiS

Osobne wątpliwości wzbudza legalność działania spółki Solvere, której Polska Fundacja Narodowa za przygotowanie kampanii zapłaciła 240 tysięcy złotych. Firmę założyli Anna Plakwicz i Piotr Matczuk, dyrektorzy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

To specjaliści od kreowania wizerunku, od dawna związani z PiS. Wspierali partię m.in. w wyborach parlamentarnych w 2011 roku i Andrzeja Dudę w wyborach prezydenckich w 2015 roku. W nagrodę za zasługi dostali wysokie stanowiska w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Matczuk został dyrektorem Centrum Informacyjnego Rządu, a Plakwicz dyrektorem Departamentu Obsługi Medialnej. Oboje zostali odwołani w maju 2017 roku. Wkrótce potem Polska Fundacja Narodowa zleciła ich firmie prowadzenie kampanii medialnej i billboardowej ws. sądów.

W efekcie dwoje byłych pracowników kancelarii premiera robi to samo co wcześniej (czyli PR działań rządu), ale za znacznie lepsze pieniądze. 

6 dni łamania prawa?

Może się jednak okazać, że Matczuk i Plakwicz naruszyli przepisy antykorupcyjne. Nie dlatego, że przyjęli zlecenie od Polskiej Fundacji Narodowej, ale dlatego, że założyli swoją spółkę, kiedy pracowali jeszcze w KPRM. Oboje zostali zwolnieni ze swoich stanowisk 22 maja 2017. Spółkę Solvere założyli dwa tygodnie wcześniej – 8 maja, a 16 maja spółka została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego.

Oznacza to, że PR-owcy mogli naruszyć przepisy ustawy o ograniczeniu działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne. Zgodnie z nią (art. 4) dyrektorzy w rządowych departamentach nie mogą m.in.:

  • posiadać więcej niż 10 proc. akcji w spółkach prawa handlowego (Plakwicz i Matczuk mają w Solvere po 50 proc.),
  • być członkami zarządów spółek prawa handlowego (oboje zasiadają w zarządzie Solvere),
  • być zatrudnieni lub wykonywać inne zajęcia w spółkach, które mogłyby wywołać podejrzenie o ich stronniczość lub interesowność (trudno w tym wypadku uniknąć podejrzeń).

Matczuk i Plakwicz prawdopodobnie naruszali więc przepisy antykorupcyjne przez sześć dni – od 16 maja, daty zarejestrowania spółki, do 22 maja – daty zwolnienia z urzędu.

Bez kary?

Sześciodniowe naruszenie przepisów antykorupcyjnych zauważył najpierw TVN24, a zawiadomienie do CBA  złożył w tej sprawie Adam Szłapka, poseł Nowoczesnej. Ale nawet jeśli CBA uzna, że tak się stało, nie będzie mogło wyciągnąć wobec PR-owców żadnych konsekwencji. Karę za naruszenie zakazów ustawy o ograniczaniu działalności gospodarczej może wymierzyć tylko pracodawca i jest nią co najwyżej “rozwiązanie stosunku pracy bez wypowiedzenia z winy pracownika”. Jako że Matczuk i Plakwicz już w KPRM nie pracują, nic złego ze strony Kancelarii nie może już ich spotkać.

Założycieli Solvere może jednak dotknąć inny przepis tej ustawy, mówiący, że wybór zarządu spółki z naruszeniem wspomnianych wyżej zakazów jest „z mocy prawa nieważny i nie podlega wpisaniu do właściwego rejestru” (art. 9).

Nie oznacza to jeszcze, że Solvere nie ma zarządu. Skoro został już wpisany do Krajowego Rejestru Sądowego, tylko sąd może stwierdzić, że powołano go z naruszeniem prawa i unieważnić to powołanie.

Dlatego OKO.press przygotowało pismo do Krajowego Rejestru Sądowego w Gdańsku, w którym Solvere zostało zarejestrowane, z prośbą o wyjaśnienie, czy Anna Plakwicz i Piotr Matczuk złamali prawo. Sąd będzie miał obowiązek zbadać sprawę i poinformować OKO.press o zajętym stanowisku.

  • Jeśli stwierdzi nieważność powołania zarządu Solvere, jej założyciele – czyli Matczuk i Plakwicz – będą mogli odwołać się od tej decyzji, ale wtedy działalność ich spółki pozbawionej zarządu będzie sparaliżowana.
  • Wygodniejsze dla nich będzie powołanie na nowo zarządu, który z działaniem nie będzie musiał czekać nawet na wpis do KRS.

Wtedy jednak przyznają, że świadomie naruszyli prawo.

Sąd może też stwierdzić naruszenie przepisów, ale nie unieważniać powołania zarządu. Wtedy Matczuk i Plakwicz nie odczują żadnych praktycznych konsekwencji takiego postanowienia sądu. Poza wizerunkowymi.


Najpierw sądy, potem media. Nie pozwólmy na to władzy.
OKO.press utrzymuje się dzięki Waszym wpłatom.

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press