Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Photo by Didier PALLAgencja GazetaES / AFPPhoto by Didier PALL...

Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.

Przejdź do ankiety

Najpierw urodziło się pierwsze dziecko. O drugie walczyli ze wszystkich sił. I nic. Zdecydowali się więc na in vitro.

Zarodki były cztery. Jeden wykorzystali, urodziła im się córeczka. Dwa okazały się wadliwe. Ostatni zamrozili, bo zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem każdy prawidłowo rozwijający się zarodek podlega ochronie prawnej i jest bezpiecznie przechowywany w klinice. Za to przechowywanie płaci para, po kilkaset złotych rocznie, przez 20 lat. W tym czasie może wykorzystać zarodek, może przekazać go do adopcji. Po 20 latach odpowiedzialność za zarodek przechodzi w ręce państwa.

Kto ma prawo do zarodka

Małżeństwo nie przetrwało. Po roku od narodzin córki para wniosła o rozwód, regulując wcześniej m.in. kwestię opieki nad dziećmi. Paweł Szafraniec, adwokat kobiety z Instytutu Ordo Iuris wskazuje, że para podpisała ugodę, a mąż pozostawił żonie prawo decydowania o zarodku przy przejęciu przez nią obowiązku ponoszenia kosztów utrzymania dziecka zarówno przed, jak i po narodzeniu.

Kiedy jednak Ona chciała przenieść zarodek do swojego organizmu, On odmówił zgody. Tłumaczył: że nie wyobraża sobie odwiedzania dwójki swoich dzieci, a trzeciego nie. Że nie chce, by wychowywało się w niepełnej rodzinie. Że nie chce znów być ojcem. Ona z kolei podnosiła, że chce być matką. Jako osoba samotna nie może indywidualnie sięgnąć po procedurę in vitro (bo zabrania tego prawo). Ale zarodek już istnieje – i został stworzony po to, by powstało z niego dziecko. Odmowa byłego męża wiąże się z tym, że za niecałe dwie dekady zarodek zostanie oddany innej parze. I dziecko dorośnie w rodzinie adopcyjnej, choć biologiczna matka chciała je urodzić i wychować.

Sprawa wylądowała w sądzie. Dlaczego? Bo polskie prawodawstwo (a dokładniej art.21 ust.2 ustawy o leczeniu niepłodności) reguluje, że w przypadku braku zgody męża lub dawcy komórek rozrodczych pobranych w celu dawstwa partnerskiego, zezwolenie na przeniesienie zarodka wydaje sąd opiekuńczy. We Francji czy Niemczech brak zgody dawcy z automatu całą procedurę ostatecznie blokuje. W Polsce ostatnie zdanie ma wymiar sprawiedliwości.

Sąd: rację ma matka

„Przepisy, na podstawie których zgodę na transfer zarodka wydaje sąd opiekuńczy, gdy mężczyzna nie wyrazi zgody na procedurę, były szeroko komentowane już podczas prac nad dokumentem, a także po jego uchwaleniu. Prawo kobiety do posiadania potomstwa pozostaje w tej sytuacji w sprzeczności z prawem mężczyzny do nieposiadania dzieci. Dochodzi zatem do kolizji dóbr o tej samej wartości” – mówi OKO.press Małgorzata Nowak-Niewiadomska, prawnik i embriolog kliniczny ESHRE (European Society of Human Reproduction and Embryology, najważniejsze europejskie stowarzyszenie zrzeszające specjalistów zajmujących się leczeniem niepłodności, embriologią i medycyną rozrodu).

Przeczytaj także:

Nowak-Niewiadomska wyjaśnia, że ustawodawca przyjął takie rozwiązanie, by zapewnić ochronę zarodkowi. Ale prawa co do możliwości transferu zarodka uregulował dla każdej z płci w odmienny sposób. Mężczyzna-dawca komórek rozrodczych męskich, w przypadku śmierci żony, partnerki lub braku zgody kobiety na transfer, nie może wykorzystać zarodka i przystąpić do transferu z nową żoną lub partnerką. Wdowa może, a jeśli mężczyzna żyje, ale zgody nie wyraża, kwestię – jak w tym przypadku – reguluje sąd. To jedyny sposób na zostanie matką-singielką w procesie in vitro, ponieważ z procedur medycznie wspomaganej prokreacji mogą skorzystać tylko osoby pozostające w związku małżeńskim lub we wspólnym pożyciu.

W sprawie rozwiedzionych małżonków i losach zarodka zdecydował już sąd pierwszej instancji. W lipcu 2024 w Radomiu orzeknięto, że kobieta może wykorzystać zarodek i zostać mamą. Sąd uznał, że mężczyzna miał czas, by wycofać swoją zgodę. Świadomie oddał jednak nasienie, a potem umożliwił powstanie zarodka.

in vitro

Mężczyzna jednak od wyroku się odwołał. Sąd Apelacyjny wniosek oddalił. Sprawa, na prośbę ojca, wylądowała w Sądzie Najwyższym. Decyzji jeszcze nie ma – ale SN poprosił o opinię Rzecznika Praw Obywatelskich, którzy przychylił się do decyzji Sądu Rejonowego z Radomia.

Jak sprawę widzi RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich, podobnie jak Nowak-Niewiadomska, zwraca uwagę, że mamy tu do czynienia z ważeniem kilku wartości: autonomii prokreacyjnej kobiety i mężczyzny, naruszenia integralności cielesnej kobiety oraz godności i prawnej ochrony życia zarodka.

Twierdzi jednak, że zgoda, a więc i szansa na jej wycofanie, jest niezbędna do momentu powstania zarodka. Później – nie. „Do momentu powstania zarodka strony mają możliwość swobodnego decydowania o prokreacji, a uprzednio wyrażone zgody mogą zostać przez nich wycofane. Kobieta i mężczyzna na każdym kolejnym etapie procedury informowani są o przedmiocie zgody i konsekwencjach, jakie za sobą niesie; mają też możliwość zadawania pytań” – czytamy w komunikacie Marcina Wiącka.

Rzecznik dodaje, że właśnie z uwagi na podobne konflikty, jak tutaj, w przepisach zapisano, że w przypadku braku jednomyślności pary decyzję podejmuje sąd. „Konflikt między parą, nawet silny i nierokujący poprawy, nie musi stanowić automatycznie podstawy do odmowy wydania zezwolenia na transfer. Inaczej przepis z Ustawy o Leczeniu Niepłodności w ogóle nie znajdowałby zastosowania” – podnosi Marcin Wiącek. I wskazuje, jak matka, że w przypadku braku zgody na implementację zarodka, dochodzi do ingerencji w autonomię prokreacyjną kobiety, a samo dziecko traci szansę na wychowanie przez genetycznych rodziców.

Klinika Bocian: zgodę zawsze można wycofać

Innego zdania niż RPO jest Katarzyna Rybaczek, prawniczka z Ogólnopolskiej Kliniki Leczenia Niepłodności Bocian. W rozmowie z OKO.press wskazuje, że zgoda na wykorzystanie zarodka musi być wyraźna, udzielona na piśmie i co najważniejsze, aktualna w momencie samego transferu zarodka. Czyli strony mogą wcześniej wyrażać zgodę, a potem się z niej wycofać – i zasadniczo blokuje to możliwość ich wykorzystania. „W praktyce klinicznej w Polsce ośrodki nie wykonują takich transferów, jeśli choć jeden z dawców wycofał zgodę” – mówi nam Rybaczek.

Embriolog Małgorzata Nowak-Niewiadomska wyjaśnia: „Dawca komórek rozrodczych w dawstwie partnerskim (a tutaj mamy z takim do czynienia), może wycofać zgodę na zastosowanie komórek, w tym przypadku na wykonanie procedury zapłodnienia pozaustrojowego, do czasu utworzenia z tych komórek i komórek kobiety – zarodka. Po utworzeniu zarodka, zarodki zdolne do prawidłowego rozwoju mogą być transferowane do organizmu biorczyni podczas transferu świeżego zarodka lub mogą być poddane kriokonserwacji (mrożeniu). W przypadku dawstwa partnerskiego zgodę na przeniesienie wyrażają biorczyni oraz dawca komórek rozrodczych. W przypadku transferu zarodków mrożonych taka zgoda wymagana jest każdorazowo. Każda ze stron może takiej zgody po prostu nie wydać” – przypomina. I dodaje: „Mężczyzna teoretycznie może wycofać swoją zgodę na transfer i z pewnością na jakiś czas procedura zostanie wstrzymana. Jednak wtedy kobiecie pozostaje droga sądowa i możliwość uzyskania zezwolenia sądu opiekuńczego na transfer” – tak jak w tym przypadku.

Problem nie jest tylko polski; europejskie sądy różnie rozstrzygały tę kwestię. Sprawę na tapet wziął Europejski Trybunał Praw Człowieka. Brytyjka, pani Evans, zachorowała na raka i wspólnie z mężem zdecydowali się na pobranie z jej organizmu komórek jajowych, które miały zostać wykorzystane do zapłodnienia metodą in vitro. Para po dwóch latach rozstała się, mężczyzna wycofał zgodę na użycie komórek do zapłodnienia, a kobieta wniosła sprawę do sądu, twierdząc, że były partner nie może ot tak wycofać zgody, jeśli wcześniej już ją wyraził. Argumentowała również, że mężczyzna swoją decyzją narusza prawo do założenia rodziny przez kobietę i nie uwzględnia dobra nienarodzonego jeszcze dziecka. Kolejne sądy przychylały się do argumentacji mężczyzny, podobnie jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Jaka przyszłość dla dziecka

„W Polsce od 1993 roku obowiązuje jedna z najbardziej restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych w Europie. Od ponad 30 lat państwo zmusza kobiety do rodzenia dzieci wbrew ich woli – i przez te wszystkie lata kobiety słyszą dokładnie te same komentarze: „trzeba było myśleć wcześniej”, „trzeba znać konsekwencje swoich decyzji”, „życie zaczyna się od poczęcia”. Kiedy jednak okazuje się, że to mężczyzna może zostać rodzicem wbrew swojej woli, nagle pojawia się wielkie odkrycie: że przymus rodzicielstwa to naruszenie wolności, autonomii i prawa do decydowania o własnym życiu. Cóż. Witamy w rzeczywistości, w której kobiety żyją w Polsce od ponad trzech dekad” – napisały aktywistki z Kolektywu Legalna Aborcja.

26.03.2018 Ostrawa . Klinika in vitro .
Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta
Klinika in vitro w Ostrawie. Fot. Grzegorz Celejewski/Agencja Wyborcza

Jeśli Sąd Najwyższy, wzorem sądów niższych instancji zdecyduje o możliwości przeniesienia zarodka do ciała matki, mężczyzna wbrew swojej woli zostanie ojcem. „Będzie zobowiązany do płacenia alimentów na dziecko, a dziecko będzie miało prawo do dziedziczenia po ojcu. Trudno jest jednak oczekiwać, czy wymusić na tym mężczyźnie, aby nawiązał bliższe relacje z dzieckiem, uczestniczył w jego wychowaniu, czy w sprawowaniu nad nim opieki” – podnosi Nowak-Niewiadomska. Potwierdza to również Katarzyna Rybaczek z Kliniki Bocian: „Ugoda sądowa nie ma tu zastosowania. Nieważne jest zrzeczenie się alimentów, tym bardziej w imieniu nienarodzonego dziecka. Alimenty nie przysługują matce, tylko dziecku. Po urodzeniu dziecka z in vitro nie można zaprzeczyć ani ojcostwu, ani macierzyństwu”.

;
Na zdjęciu Angelika Pitoń
Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".

Komentarze