Matko, udowodnij ZUS-owi, że nie jesteś oszustką
Według matek i prawniczek podejrzane są kobiety o wysokich zarobkach, wolnych zawodów, pracujące w NGO-sach, spółkach, zdalnie, chorujące, wykonujące pracę inną, niż wskazywałoby na to ich wykształcenie, pracujące zbyt długo i zbyt ciężko w ciąży…
– Decyzję z ZUS dostałam zaraz po porodzie, w dniu, gdy wróciłam z Antkiem ze szpitala. Obcięli mi zasiłek macierzyński o 70 proc. – mówi Anita, karmiąc synka piersią. – Mam jeszcze sześcioletniego Franka. To dla niego ważny dzień, powinno być radośnie. A my mieliśmy miny, jakby ktoś umarł. Żeby Franio nie pomyślał, że pojawienie się malucha w domu to jakaś tragedia, musieliśmy się ogarnąć, udawać, że wszystko jest OK. To turbo trudne, zwłaszcza, że leczę się na depresję. Przydałyby mi się w tej sytuacji silniejsze leki, ale nie mogę brać, bo karmię. Przyznaję, jest chujowo, ale nie mogę się położyć i płakać.
Anita każdą wolną chwilę poświęca na walkę z ZUS.
Groźne pismo zamiast zasiłku
Anita nie jest jedyną pracującą matką, której ZUS obciął albo wstrzymał zasiłek.

Komentarze