W programie Woronicza 17 telewizja publiczna ostatecznie zdemaskowała moralność opozycji. Nie dość, że organizuje marsze w obronie wolności, której nikt Polakom nie odbiera, to jeszcze wynajmuje mieszkanie agencji towarzyskiej. Na zarzut wobec aresztowanego posła PO odpowiada żona: "To nie nasze mieszkanie. My wynajmujemy pani, która prowadzi food trucka"

AKTUALIZACJA:  14 maja ukazała się w Onet.pl rozmowa z wynajmującą mieszkanie Gawłowskich kobietą. Przyznaje ona, że po biznesowej wpadce z działalnością  gastronomiczną, nie była w stanie spłacać kredytu, „komornik na mnie wisiał. No i zaczęłam się spotykać z mężczyznami na sponsoring. Tak sobie po prostu dorabiałam”. Kobieta podkreśla, że Gawłowscy o tym „nie wiedzieli nic, kompletnie nic. „Zarówno z panią Gawłowską, jak i panem Gawłowskim widziałam się raz – gdy spisywaliśmy umowę. Gdyby nie ta cała afera, nikt o niczym by się nie dowiedział”.

Sukces sobotniego Marszu Wolności zmobilizował telewizję publiczną do kontrakcji. Na pierwszej linii propagandowego frontu stanął Michał Rachoń w niedzielnym (13 maja 2018) programie Woronicza 17 TVP Info.

Według zwyczaju programu to użytkownicy Twittera wybierają pierwszy temat. Tym razem zażyczyli sobie, aby był to sobotni Marsz Wolności zorganizowany przez PO, Nowoczesną i KOD. Jednak prowadzący Michał Rachoń dokonał nagłego zwrotu akcji. 

Pokazał wprawdzie kilkudziesięciosekundowy materiał z Marszu, ale poinformował, że trzeba rozmawiać o czymś innym, bo w mieszkaniu posła PO Stanisława Gawłowskiego działa agencja towarzyska. Gawłowski, były sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej, został w kwietniu aresztowany, po postawieniu mu przez prokuraturę Zbigniewa Ziobry zarzutów korupcyjnych w tzw. aferze melioracyjnej z czasów PO-PSL.

Wiadomość o agencji towarzyskiej podało o siódmej rano w niedzielę publiczne Radio Szczecin. Za wynajem mieszkania Gawłowski ma otrzymywać 18 tys. 666 zł rocznie (1500 zł miesięcznie). Rachoń kilka razy podkreślił, że lokalni dziennikarze potwierdzili wiadomość w trzech źródłach.

Po chwili rozmowy na ten temat posłowie PO, Nowoczesnej i PSL wyszli ze studia. TVP Info podaje, że wyszli ponieważ uchylali się od odpowiedzi na pytania o Gawłowskiego.

Warto przeczytać, jak było naprawdę.

Opozycja o Rachoniu. Zanim wyszli z programu

Andrzej Halicki, PO: „To ubeckie metody. Gawłowski nie może się bronić, bo jest w areszcie. Nieprawda, którą podał poseł Jaki [podobny przypadek pomówienia – patrz niżej – red.] nie może być udowodniona, bo Jaki zasłania się immunitetem. Obrzydzić, oszkalować jak najgorszymi słowami. Gawłowski nie może się bronić”. 

Piotr Misiło, Nowoczesna: „Pan tabloidowymi materiałami zaczyna program zamiast rozmawiać o marszu. Jestem oburzony. To nie powinno się zdarzyć w Polsce i w telewizji publicznej. Rozmawiamy o człowieku, który jest w areszcie. Nie powinniśmy rozmawiać o plotkach. Pan też bywał w tym mieszkaniu?”. 

Michał Rachoń, TVP Info: „To, co pan robi jest żenujące. Wolność słowa to jest również wolność pracy dziennikarzy”.

Misiło, N: „Bardzo trudna operacyjna praca”.

Halicki, PO: „Wiele osób pamięta, w jaki sposób dawna władza obrzydzała polityków opozycji”.

Adam Struzik, PSL: „Czy pan nie czuje, że ten program zaczyna zbliżać się do dna?”

Rachoń: „Z powodu?”

Struzik: „Z powodu pańskiej roli. Czy pan nie czuje, że odgrywa rolę funkcjonariusza politycznego?”

Rachoń: „Jest pan politykiem partii, która rządziła w Polsce przez wiele kadencji. Był pan politykiem również w czasie, kiedy Polska nie była wolna i był pan członkiem partii politycznej, która była w sojuszu z partią polityczną, która Polskę na lata znieważyła, więc nie życzę sobie tego rodzaju uwag z pana strony”.

Struzik, PSL: „A ja sobie nie życzę, bo pan był rzecznikiem PiS-u i pan pozostał rzecznikiem PiS-u. Jest pan rzecznikiem PiS-u w dalszym ciągu”.

Rachoń: „Ja sobie tego rodzaju kłamstwa nie życzę”.

Struzik, PSL: „To, co pan wyprawia w tym programie zasługuje nawet nie na potępienie, ale na coś znacznie gorszego”.

Marek Suski, PiS: „Na rozstrzelanie?”

Struzik, PSL: „Może być coś znacznie gorszego: pogarda. Ostracyzm. Niestety mam takie odczucie, że ten program zamienił się w szczucie przeciwko opozycji”.

Gawłowska: To nie nasze mieszkanie

„W jaki sposób podając prawdziwą informację szczujemy przeciwko opozycji?” – dopytywał Michał Rachoń.

OKO.press odpowiada.

W podawaniu informacji o nielegalnych, czy choćby wątpliwych moralnie działaniach polityków czy urzędników nie ma niczego złego. Wręcz przeciwnie – jest to obowiązkiem dziennikarzy. Jednak ten obowiązek wiąże się z koniecznością dochowania rzetelności dziennikarskiej.

A pierwszą jej zasadą jest zapytanie drugiej strony, której stawia się tak poważny zarzut (nawet jeśli brzmi on absurdalnie, bo kto uwierzy, że za 1500 zł miesięcznie poseł podjąłby takie ryzyko). Skoro z aresztowanym posłem nie da się rozmawiać, można zapytać jego żony.

Tymczasem to dziennikarze innych mediów, a nie TVP, skontaktowali się z Renatą Gawłowską. W niedzielne południe powiedziała Radiu Zet: „mieszkanie wynajmowane agencji towarzyskiej nie należy do nas. Zdjęcie lokalu z ogłoszenia, na które powołują się lokalne media nie pochodzą z naszego mieszkania. Gawłowska zapowiedziała wyciągniecie konsekwencji prawnych”.

Wyjaśniła też sprawę „Gazecie Wyborczej”:  „To bzdura. Albo dziennikarze pomylili mieszkania, albo celowo wprowadzają wszystkich w błąd.

Mąż jest politykiem i wiedziałam, że musimy być ostrożni. Mieszkanie wynajęliśmy pani, która prowadziła food trucka. Sprawdziłam, była zarejestrowana w rejestrze działalności gospodarczej. W marcu 2018 minęły dwa lata, jak wynajmujemy tej pani to mieszkanie. Właśnie do niej zadzwoniłam. Też była w szoku”.

AKTUALIZACJA:  14 maja ukazała się w Onet.pl rozmowa z wynajmującą mieszkanie Gawłowskich kobietą. Przyznaje ona, że po biznesowej wpadce z działalnością  gastronomiczną, nie była w stanie spłacać kredytu, „komornik na mnie wisiał. No i zaczęłam się spotykać z mężczyznami na sponsoring. Tak sobie po prostu dorabiałam”. Kobieta podkreśla, że Gawłowscy o tym „nie wiedzieli nic, kompletnie nic. „Zarówno z panią Gawłowską, jak i panem Gawłowskim widziałam się raz – gdy spisywaliśmy umowę. Gdyby nie ta cała afera, nikt o niczym by się nie dowiedział”.

Patryk Jaki też używał prostytutek przeciwko PO

Nie pierwszy raz propaganda obozu władzy stosuje numer z „agencją towarzyską”. 28 stycznia 2016 wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki powiedział z trybuny sejmowej, że łódzki poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki prowadzi w swoim mieszkaniu agencję towarzyską.

„Mieszkańcy okręgu pana posła Kropiwnickiego skarżą się, że pan poseł Kropiwnicki w swoim mieszkaniu prowadzi agencję towarzyską”. Kropiwnicki zareagował: „To obrzydliwe pomówienie i kłamstwo”.

Dzień później z trybuny sejmowej Jaki czołobitnie przeprosił posła PO.

„Jeżeli ktoś tak zrozumiał, to bardzo przepraszam, że wczoraj wygłosiłem te informacje, które godziły w dobra osobiste i cześć posła Roberta Kropiwnickiego. Dlatego z tego miejsca, z którego wygłosiłem to oświadczenie, przepraszam”.

Poseł Kropiwnicki złożył zarówno prywatny akt oskarżenia, jak i wniosek o uchylenie immunitetu Patrykowi Jakiemu. W głosowaniu w marcu 2017 Sejm zadecydował jednak, że Jaki zachowa immunitet i nie stanie przed sądem.

Ostatecznie sprawa trafiła do Sądu Najwyższego (nie ma jeszcze wyroku). Pisaliśmy o tym w tekście „Patent na szkalowanie. Jaki może obrażać kogo chce, bo ma immunitet„.

Bez zasad i wartości

Już w sobotę „Wiadomości” i TVP Info używały sobie na opozycyjnym Marszu Wolności. Pochód odbył się po raz trzeci. „Frekwencyjna porażka marszu opozycji” – zatytułowały swój materiał „Wiadomości” i tradycyjnie zilustrowały go zdjęciami z obrzeży lub początku Marszu. Widzowie mogli nabrać przekonania, że uczestników faktycznie było zaledwie kilka setek.

Tymczasem według stołecznego ratusza Marsz Wolności zgromadził 50 tys. osób, a nawet według TVP Info – 11 tys.

Tradycyjnie też telewizja skonfrontowała działania opozycji z odczuciami „zwykłych Polaków”: „Wieluń, Brzeziny Śląskie, Świdwin, Kąty Wrocławskie.” – rozpoczyna się materiał „Wiadomości. „Jedno pytanie: Czy pani zdaniem wolność obywateli jest ograniczona?” – zastanawia się lektor. Odpowiedź zaczepionych na ulicy obywatelek i obywateli brzmi oczywiście: nie. Wniosek: opozycja jest oderwana od rzeczywistości.

Komentarze zaproszonych ekspertów (Adrian Stanowski, „Gazeta Polska”, prof. Kazimierz Kik, Karol Gac, „Do Rzeczy”) były wyłącznie negatywne: Platforma i Nowoczesna „utożsamiają wolność z władzą” oraz „nie mają zasad i wartości”.

Później było jeszcze zabawniej. Anna Mierzyńska (której teksty publikujemy również w OKO.press) zamieściła na Twitterze zbiór pasków z sobotniego programu TVP:

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Twoje OKO

Specjalne teksty. Niepublikowane taśmy. Poufne wiadomości. Za darmo. Na zawsze.

Załóż konto. Otwórz OKO!