11 października 2021

„Oszukali nas przemytnicy ludzi, polscy mundurowi szczuli psem” – mówią OKO.press uchodźcy z Syrii

Syryjski lekarz opowiada, jak wyglądają kontakty z przemytnikami ludzi. W jego grupie jest dwóch gejów, którzy uciekają przed śmiercią. On sam - przed bombardowaniami, brakiem elektryczności i wody. Pytają, dlaczego Polska po prostu nie przepuści ich do Niemiec

Na zdjęciu powyżej: widoczne są tylko nogi uchodźców z Syrii, prosili, by nie filmować ich sylwetek, czy twarzy

Spotykamy ich ukrytych w lesie pod Białymstokiem, po tym, jak wysyłają swoją lokalizację Grupie Granica. Proszą o wodę, coś do jedzenia, skarpetki, koce. Przedstawiają się jako Syryjczycy – lekarz, ortodonta, technik dentystyczny, ich 16-letni krewny. Pod drzewem siedzi wychudzona kobieta, jeszcze kilka osób. Dziękują Bogu, że pojawiła się pomoc ze strony aktywistów. Proszą, żeby nie ujawniać ich twarzy i prawdziwych imion. Pytają, czy nie byliśmy śledzeni w drodze na miejsce.

Maciek Piasecki, OKO.press: Dlaczego nie chcecie pokazać twarzy? Czego się boicie?

Polskich mundurowych. W Syrii trwa wojna – ale kiedy tu dotarliśmy, zorientowałem się, że jest równie niebezpiecznie.

W strefie przygranicznej są setki ludzi, wygłodzonych, wyziębionych bliskich śmierci. Polscy mundurowi zabierają im rzeczy, niszczą telefony. Część z nich daje się przekupić, część nie. Myśleliśmy tam, że umrzemy, dzwoniliśmy do naszych rodzin, żeby się pożegnać.

Nie przygotowaliście się do tej wyprawy właściwie?

Przygotowaliśmy! Ale kiedy w nocy usłyszeliśmy, że idą polscy mundurowi, zaczęliśmy uciekać, wzięliśmy tylko to, co mięliśmy w rękach. Zresztą zapowiadano nam, że to nie będzie ciężka przeprawa.

Kto mówił, że nie będzie ciężko?

Poznane przez internet osoby, który miały nam służyć za przewodników. Zapłaciliśmy im, mieliśmy mieć zapewniony transport z Mińska do Niemiec. Tymczasem na miejscu okazało się, że zostaliśmy oszukani, dostaliśmy tylko serię punktów na GPS-ie.

Kim byli ci „przewodnicy”? To Białorusini?

Nie znam ich narodowości, przemytem ludzi zajmują się osoby z różnych krajów, z Bliskiego Wschodu i Afryki. Białorusini zarabiają na wizach, każda to dla nich kilka tysięcy dolarów.

Skąd wzięliście na to pieniądze? Z oszczędności?

Mogę powiedzieć, jak było u mnie. Mój tata dostał ziemię w spadku po babci. Sprzedał ją, żebym mógł przeprowadzić się do Europy.

Czy chcecie zostać w Polsce?

Nie, tu jest strasznie, inaczej to sobie wyobrażaliśmy, oglądając filmy o Europie, o wolności i prawach człowieka. Zresztą przemytnicy mówią, że w Polsce nie da się otrzymać azylu.

Jeśli ktoś prosi o ochronę międzynarodową, służby wedle prawa muszą rozpatrzyć wniosek. Jest jednak wiele dowodów, że je ignorują i wypychają ludzi na granicę.

Właśnie to słyszeliśmy od przemytników. Zresztą widzieliśmy, jak to wygląda w praktyce.

Na Irakijczyka, który chciał podejść do polskich mundurowych, spuszczono psa ze smyczy. Pokazywał nam krwawiące rany po jego kłach...

Myśleliście, żeby zawrócić?

Tak, myślałem o swojej żonie i tym, co z nią będzie, jeśli umrę (płacze). Ale Białoruscy wojskowi nie chcieli już nas wpuścić, mimo że wcześniej byli mili, dzielili się jedzeniem, dali papierosa. Mieli w sobie cząstkę człowieczeństwa. U polskich mundurowych jej nie widać.

Dlaczego Białorusini nie pozwolili wam na powrót?

Pewnie dlatego, że chodzi o pieniądze. Tysiąc wiz to dla nich kilka milionów dolarów. Ludzie ich nie obchodzą. Zresztą tak samo jak Polski, która bierze od Unii Europejskiej pieniądze za to, by nikogo nie wpuszczać.

Czy trudy i niebezpieczeństwa mogą sprawić, że kolejni ludzie nie będą chcieli docierać do Europy?

Nie ma na to szans. Tysiące marzą o tym, żeby móc żyć w bezpiecznym kraju. Sam będę jednak mówił wszystkim, by tego nie robili.

Polski rząd mówi, że wśród uchodźców ukrywają się terroryści.

Ja na granicy widziałem tylko ludzi na skraju śmierci – jestem lekarzem, wiem co mówię. Nie sądzę, żeby terroryści chcieli tyle ryzykować.

Czy jeśli zostalibyście w Syrii, groziłoby wam niebezpieczeństwo?

W Syrii każdego dnia trzeba obawiać się bombardowania. Infrastruktura jest zniszczona, nie ma dostępu do czystej wody. Dwie osoby z naszej grupy to geje – z powodu orientacji grozi im w kara śmierci w krajach, gdzie obowiązuje szariat.

Dlaczego idziecie akurat do Europy?

Mówię po angielsku i niemiecku, zdawałem międzynarodową maturę, zdobyłem zawód lekarza, który chciałbym tu wykonywać, mieć mały domek, w którym będę mieszkał z żoną. Nie rozumiem, dlaczego Polska nie przepuści nas tam, dokąd chcemy iść?

Jaki macie dalszy plan?

Udało nam się załatwić to, że za kilka godzin pojawi się po nas „taksówka”.

Ufacie, że nie zostaniecie oszukani po raz kolejny?

Nie mamy innego wyboru. Nie chcemy umierać.

Udostępnij:

Maciek Piasecki

Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim, praktykował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej w Londynie. W OKO.press relacjonuje na żywo protesty i sprawy sądowe aktywistów. W 2020 r. relacjonował demokratyczny zryw w Białorusi. Stypendysta programu bezpieczeństwa cyfrowego Internews.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne