PiS od roku walczy z Trybunałem Konstytucyjnym opowiadając obywatelkom i obywatelom, że wcale nie chce Trybunału ani sparaliżować, ani zlikwidować, a tylko "naprawić". Krystyna Pawłowicz poszła dalej niż jej partia i stwierdziła, że Trybunał jest niepotrzebny. Jej zdaniem Trybunał nie mieści się w demokracji


TK nie jest instytucją potrzebną, ponieważ narusza zasadę demokratyzmu, podstawową zasadę współczesnych cywilizowanych państw. Jeśli reprezentantem narodu jest parlament, reprezentacja pochodząca z wyborów, nie może mieć ostatniego słowa organ polityczny

Krystyna Pawłowicz, "Koniec systemu", TV Republika - 23/11/2016

Fot . Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta


Fałsz. Jest dokładnie odwrotnie - TK to filar demokracji


Wiedza o demokracji i trójpodziale władzy jest podstawowym elementem edukacji w polskiej szkole. Dlatego weryfikując twierdzenia posłanki OKO.press zaprasza Krystynę Pawłowicz, prawniczkę i parlamentarzystkę, na krótką wycieczkę edukacyjną po polskim ustroju i znaczeniu pojęć.

Lekcja 1. Demokracja i praworządność

Art. 2. Konstytucji RP głosi, że „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.

Przygotowując się do sprawdzianu, posłanka Pawłowicz powinna zajrzeć do podstawy programowej przedmiotu Wiedza o Społeczeństwie dla gimnazjów. Dowie się stamtąd, że uczeń gimnazjum powinien umieć, między innymi:

  • „wyjaśnić, co to znaczy, że konstytucja jest najwyższym aktem prawnym w Rzeczypospolitej Polskiej”,
  • „omówić najważniejsze zasady ustroju Polski (suwerenność narodu, podział władzy, rządy prawa, pluralizm)”,
  • „przedstawić organy władzy sądowniczej, zasady, wedle których działają sądy (niezawisłość, dwuinstancyjność) i przykłady przykłady spraw, którymi się zajmują”;
  • „wyjaśnić, czym zajmuje się Trybunał Konstytucyjny i Trybunał Stanu”.

Innymi słowy, nastolatek kończący gimnazjum musi wiedzieć to, czego nie rozumie posłanka Pawłowicz – że Polska jest demokratycznym, owszem, ale państwem prawa. Nie dyktaturą demokratycznie wybranej większości, której przez cztery lata kadencji nikt nie może podskoczyć.


Abonament na wolność słowa:


Lekcja 2. Prawo chroni przed tyranią

Aby demokracja nie wyrodziła się w karykaturalne rządy większości (jako „tyranię większości” demokrację definiował i krytykował już Arystoteles) współcześnie demokrację uzupełniają rządy prawa, czyli powszechny obowiązek przestrzegania przepisów i procedur – a z tego obowiązku nie są wyłączeni ci, którzy prawo stanowią.

Ochronie zasad i egzekucji przestrzegania tego prawa służą niezawisłe, niezależne od zmian politycznych sądy.

Szczególna rola w takim ustroju przypada sądowi konstytucyjnemu – w Polsce jest nim Trybunał Konstytucyjny – który dba o spójność systemu prawa, rozstrzygając spory kompetencyjne między organami państwa oraz dbając o to, by prawo niższej w hierarchii było spójne z tym, które jest w hierarchii wyżej.



Lekcja 3. Wybory i przymiotniki

Demokracja zatem nie polega na tym, że ten, kto zdobędzie w parlamencie samodzielną większość, może decydować o wszystkim i nie oglądać się na nikogo. Nie polega też na tym, że wszystkie stanowiska publiczne obsadzane są w drodze bezpośrednich, powszechnych wyborów – i bez tego osoby pełniące te stanowiska mają mandat demokratyczny – wybory nie muszą być bowiem bezpośrednie, aby były prawnie wiążące i uznawane za demokratyczne.

Tak jest na przykład w przypadku wyborów prezydenta USA, gdzie w wyborach powszechnych nie wybiera się prezydenta, ale skład kolegium elektorskiego – a to elektorzy wybierają prezydenta. Mimo to nikt nie twierdzi, że wybory prezydenckie w USA są przeciwieństwem demokracji – choć wygrać je można, jak Donald Trump, dostając o dwa miliony mniej głosów niż przeciwniczka.

Tak jest w przypadku sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Ponieważ są oni wybierani przez Sejm, to jest to – choć pośrednio – wybór obywateli, więc nie jest to naruszenie zasady demokratyzmu.

W żadnym państwie Unii Europejskiej, w którym funkcjonuje sąd konstytucyjny, sędziowie nie są wybierani w bezpośrednich wyborach. W 2010 r. sama posłanka Pawłowicz kandydowała do TK, jednak nie została wybrana.



Lekcja 4. Niezależne sądownictwo

Wbrew temu, co twierdzi posłanka, niezależne od władzy wykonawczej i ustawodawczej sądy istnieją we wszystkich krajach europejskich. To standard demokratycznego państwa prawa, a nie jego przeciwieństwo.

Sądy konstytucyjne są natomiast w większości państw demokratycznych. W Unii Europejskiej m. in. w Niemczech, Francji, Holandii, Austrii, Portugalii, Hiszpanii, Belgii, Włoszech. W niektórych krajach – m.in. w USA – funkcja sądu konstytucyjnego jest połączona z instytucją sądu najwyższego (dlatego o zgodności prawa stanowionego z Konstytucją USA rozstrzyga Sąd Najwyższy).

W każdym z tych krajów dba się o niezawisłość sędziów i gwarantuje im możliwość rzetelnego wykonywania funkcji. Wzorem są Stany Zjednoczone, gdzie sędziowie Sądu Najwyższego są wybierani przez prezydenta, zatwierdzani przez Kongres, a potem sprawują funkcję tak długo, jak chcą. O przejściu w stan spoczynku sędzia decyduje samodzielnie, a funkcję może sprawować dożywotnio (dlatego morderstwo dwóch sędziów amerykańskiego Sądu Najwyższego jest zawiązaniem fabuły sławnej książki Johna Grishama „Raport Pelikana„).


Abonament na wolność słowa

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym