0:00
Prawa autorskie: Dominik Gajda / Agencja GazetaDominik Gajda / Agen...
09 grudnia 2021

Państwo przegrało sprawę o smog! Czy to koniec ignorowania problemu zanieczyszczenia powietrza?

Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkody wywołane zanieczyszczeniem powietrza, które nie spełnia określonych w przepisach prawa standardów - stwierdził sąd w głośnej sprawie o smog. Czy to przełom w walce o czyste powietrze? Wyjaśniamy

Wydrukuj

„To wielkie zwycięstwo” – mówi Miłosz Jakubowski, prawnik z Fundacji Frank Bold, który reprezentował Oliwera Palarza przed sądem. Sprawa rybniczanina ciągnęła się od 2015 roku. 9 grudnia 2021 Sąd Okręgowy w Gliwicach zasądził 30 tysięcy zł zadośćuczynienia od Skarbu Państwa i obciążył państwo kosztami sądowymi.

„Chociaż zasądzona kwota nie odpowiada w pełni wysokości naszego roszczenia, to można uznać, że stanowi adekwatną rekompensatę doznanej przez powoda krzywdy. Kluczowy jest fakt, że sąd przyznał: »Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkody wywołane zanieczyszczeniem powietrza, które nie spełnia określonych w przepisach prawa standardów«” – komentuje mecenas Jakubowski.

Oliwer Palarz, który poznał Skarb Państwa, dodaje, że kwota zadośćuczynienia nie jest dla niego istotna: „Liczy się to, że moje roszczenie zostało uwzględnione co do zasady.

Dzięki temu wyrokowi i innym podobnym orzeczeniom, jakie zapadły przed polskimi sądami, organy państwowe i samorządowe nie będą już mogły bezkarnie ignorować problemu zanieczyszczenia powietrza”

– mówi Palarz.

Sędzia Artur Żymełka w swoim uzasadnieniu podał, że smog wpłynął na zdrowie Oliwera, także psychiczne. „[Powód] ma nieustający kaszel, podrażnienie błon śluzowych oraz spojówek. Był z tymi dolegliwościami u lekarza, który potwierdził, że to z powodu zanieczyszczenia powietrza i że powinien zmienić miejsce zamieszkania. Sąd rejonowy stwierdził, że ma depresję w okresie jesienno-zimowym, ponieważ jest ograniczony w wychodzeniu na wolne powietrze” – mówił sędzia.

Przyznał również, że życie w zanieczyszczonym środowisku jest naruszeniem dóbr osobistych, takich jak:

  • zdrowie,
  • prawo do swobodnego przemieszczania i poruszania się
  • oraz prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

Jednak zanim doszło do korzystnego dla Oliwera Palarza wyroku, sąd pierwszej instancji nie chciał przyznać mu racji.

Czy smog wpływa na zdrowie?

Chronologia wydarzeń wyglądała tak: Palarz złożył pozew jesienią 2015 roku. Sąd Rejonowy w Rybniku przesłuchiwał świadków, którzy potwierdzili, że fatalna jakość powietrza w mieście ogranicza wolność Oliwera. Że Palarz – będący członkiem Rybnickiego Alarmu Smogowego – nie wychodzi z domu, kiedy stężenia pyłów są wysokie, martwi się o swoje zdrowie i doznaje uporczywego kaszlu, spowodowanego smogiem.

Trzy lata później rybnicki sąd oddalił jednak powództwo, skupiając się na małym wycinku sprawy: zdrowiu powoda. Argumentował, że trudno jest połączyć smog bezpośrednio ze skutkami zdrowotnymi. Sprawa po apelacji powoda trafiła więc instancję wyżej, do Sądu Okręgowego w Gliwicach. Ten z kolei miał wątpliwości, czy oddychanie czystym powietrzem jest dobrem osobistym.

Odpowiedzi na to pytanie udzielił Sąd Najwyższy. W jego ocenie oddychanie czystym powietrzem dobrem osobistym nie jest. SN przyznał jednak, że zła jakość powietrza może wpływać na naruszenie wartości powszechnie uznawanych za dobra osobiste, przede wszystkim zdrowia, wolności, prywatności. To orzeczenie – wbrew pozorom – mogło pomóc sprawie rybniczanina.

Podczas trwania postępowania Palarza przeciwko Skarbowi Państwa, Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że poważne zanieczyszczenie powietrza przy braku skutecznych działań podejmowanych przez organy państwowe stanowi zagrożenie dla zdrowia. Uznał również, że narusza prawa podstawowe skarżących.

Był to wynik skargi 180 mieszkańców Taranto we Włoszech, gdzie funkcjonuje ogromna huta stali, zanieczyszczająca powietrze i środowisko. Orzeczenie ETPCz dało Palarzowi do ręki kolejny argument. Co więcej, Trybunał Sprawiedliwości UE w lutym 2018 roku wydał wyrok, w którym stwierdził, że Polska naruszyła unijną dyrektywę o jakości powietrza z powodu utrzymujących się przekroczeń poziomu dopuszczalnego pyłu PM10.

Obecnie toczy się kolejne postępowanie związane z naruszeniem przez Polskę tej dyrektywy – tym razem chodzi o przekroczenia dopuszczalnych stężeń dwutlenku azotu w kilku największych aglomeracjach.

Sześć lat walki

„Wszystkie te etapy spowodowały, że sprawa ciągnęła się tak długo” - wyjaśnia Miłosz Jakubowski w rozmowie z OKO.press. „W postępowaniu pierwszo instancyjnym przeprowadzono postępowanie dowodowe, przesłuchano szereg świadków. W międzyczasie doszło do reorganizacji w rządzie, pozwaliśmy Ministerstwa Energii i Środowiska, a teraz jest to jeden resort: środowiska i klimatu. Na etapie apelacji do postępowania dołączyła Prokuratura Generalna RP. Później czekaliśmy na orzeczenie Sądu Najwyższego, a kolejne rozprawy opóźnił COVID-19” – tłumaczy prawnik.

„Tego typu procesy wymagają dużego zaangażowania, zarówno po stronie powoda, jak i reprezentujących go prawników. Pomimo, że w Polsce problemy ze smogiem występują w wielu województwach, to jednak sytuacja w jakiej znajduje się Oliwer Palarz – jako mieszkaniec Rybnika – miała charakter wyjątkowy. Stężenia zanieczyszczeń, które tam występują są rekordowe w skali całej Europy i wiążą się z bezpośrednim zagrożeniem życia i zdrowia oraz znacząco wpływają na codzienne funkcjonowanie” – mówi Jakubowski.

Sędzia w swoim uzasadnieniu podkreślał jednak, że wyrok nie otwiera drogi dla każdej osoby, która będzie chciała zaskarżyć państwo w związku ze smogiem. „Nie można domagać się zadośćuczynienia tylko za to, że zostały przekroczone dopuszczalne normy powietrza” – podkreślał sędzia Artur Żymełka.

Polska zaczyna walkę ze smogiem

Taka sprawa – jak podkreślał Sąd – wymaga indywidualizacji.

„Doszło do krzywdy, która jednak wiązała się z indywidualną sytuacją powoda. Z drugiej strony sąd brał pod uwagę, że powód jako aktywista ma świadomość zagrożeń związanych z zanieczyszczeniem powietrza, był świadomy szkodliwych efektów, a to wpływało na rozmiar odczuwanej krzywdy” – wyjaśnia Miłosz Jakubowski.

Co najważniejsze, sąd przyznał, że po stronie państwa doszło do zaniechania w wykonywaniu władzy publicznej. Odnosił się jednak do okresu sprzed procesu, czyli lat 2012-2015. W ciągu kilku ostatnich lat Polska zrobiła kilka kroków prowadzących do oczyszczenia powietrza. Powstał program dofinansowań do wymiany pieców Czyste Powietrze, ustalono normy dla kotłów i dla węgla, a władze 14 województw przyjęły uchwały antysmogowe, które określają, do kiedy mieszkańcy mają czas na wymianę źródła ciepła na bardziej zielone.

„Dziś taki pozew trzeba by było napisać inaczej” – mówi mecenas Jakubowski.

Dodaje:

„Ten wyrok raczej nie spowoduje fali podobnych pozwów. Jednak na pewno nałoży większą presję na organy władzy publicznej – zarówno na poziomie rządowym, jak i samorządowym. Władza musi zapewniać ochronę środowiska, nie tylko w odniesieniu do jakości powietrza.

Dotychczas za zaniechania w ochronie środowiska groziła jedynie odpowiedzialność administracyjna i polityczna. Teraz rząd i samorządy muszą brać pod uwagę znacznie poważniejsze ryzyko odpowiedzialności cywilnej” – podkreśla prawnik.

Sprawa Oliwera Palarza była jedną z pierwszych takich w Polsce. Zanim jednak została rozstrzygnięta, warszawski sąd przyznał rację kilku osobom, które również zdecydowały się pozwać państwo lub miasto za smog. W tej grupie byli m.in. aktorka Katarzyna Ankudowicz i reporter Mariusz Szczygieł.

Wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach jest prawomocny.

Udostępnij:

Katarzyna Kojzar

Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim tematami dotyczącymi ochrony środowiska, praw zwierząt, zmiany klimatu i energetyki.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne