0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Foto Sergei GAPON / AFPFoto Sergei GAPON / ...

Uwaga! Zbiórkę „Pomóżmy Ukraińcom” znajdziesz tutaj. Przeczytaj artykuł, dołącz do nas

Organizując zbiórkę dla ukraińskich uchodźców i uchodźczyń, którym ustawa wygaszeniowa odebrała od 5 marca dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej, prawo do korzystania z DPS czy świadczenie 800 plus dla dzieci, skupiamy uwagę na grupach najsłabszych — osobach starszych, schorowanych, leczących się onkologicznie czy poddawanych dializom, a także matkach (i czasem babciach) opiekujących się kilkorgiem dzieci.

Zasada, że kto nie pracuje i podatków nie płaci, ten pomocy od państwa nie dostanie, uderza w nich najmocniej, często wręcz w sposób okrutny.

Sprawdziliśmy jednak, jaka jest skala problemu, czyli ilu uchodźców zostało pozbawionych świadczeń. Okazuje się, że ich liczba jest ogromna — przekracza 300 tysięcy.

W dodatku uchodźcy, którzy próbują się ratować, występując o dobrowolne ubezpieczenie,

są traktowani jakby oszukali NFZ, a to raczej oni zostali oszukani.

To wszystko wyjaśniamy w tekście.

Statystyka katastrofy

Nieoficjalnie dowiadujemy się, że spośród 977 tysięcy uchodźców¹ (czyli osób ze statusem UKR):

  • 318 tys. to osoby dorosłe, które są nieubezpieczone;
  • ubezpieczonych dorosłych jest 433 tys.
  • reszta, czyli 220 tys. to dzieci, których praw ustawa wygaszająca na szczęście nie wygasiła (choć formalnie one także nie są ubezpieczone).

Dokładniej, wśród 318 tys. osób nieubezpieczonych jest niewielka grupa tych, które — na mocy wyjątku w ustawie — zachowały prawo do świadczeń. To kobiety w ciąży i połogu (kilka tygodni po porodzie), ofiary tortur i gwałtów (decyduje Szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców, załatwienie formalności może oznaczać wtórną wiktymizację) oraz osoby, które przedstawią zaświadczenie, że przebywają w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania (OZZ).

Takie zaświadczenie jest ważne... tylko 7 dni i nie wszędzie jest respektowane.

Obecnie w OZZ-ach przebywa ok. 13 tys. osób. Jak nas informowało MSWiA, rok temu, 9 lipca 2025 roku, było ich prawie dwa razy więcej – 24,5 tysiąca osób.

Przeczytaj także:

Od 1 lipca 2026 dojdzie do kolejnej drastycznej redukcji, m.in. prawo do pobytu utracą dzieci powyżej roku, a także emeryci, którzy mają dorosłe dzieci lub wnuki!

Tym nielicznym osobom, które zachowały prawa do świadczeń, ustawodawca je dalej ograniczył i uznał, że Ukrainkom i Ukraińcom nie należy się leczenie bezpłodności (in vitro tylko dla Polek i Polaków), czy programy profilaktyczne (nie warto inwestować w ich zdrowie). Już w 2025 roku odebrano Ukrainkom i Ukraińcom m.in. prawo do leczenia zębów i pobytu w sanatoriach.

A zatem ok. 300 tys. osób o statusie UKR nie ma żadnego zabezpieczenia. To aż 31 proc. wszystkich. Co trzeci uchodźca został na lodzie.

Rada dla większości: Idźcie do urzędu pracy

Poza osobami, które nie mogą pracować z uwagi na wiek, niepełnosprawność i choroby (na nich skupiamy uwagę w zbiórce „Pomóżmy Ukraińcom”), w tej grupie znalazły się osoby, które nie pracują, bo np. opiekują się dziećmi albo pracują na czarno lub na umowę o dzieło, która w odróżnieniu od umowy o prace i zleceń nie daje ubezpieczenia.

Jak się dowiadujemy, Ukrainki i Ukraińcy pracują na śmieciówkach nawet w publicznej telewizji.

Liczba 300 tys. może się wydać zaskakująco duża, ale zgadza się z poprzednio publikowanymi danymi.

Wśród 977 tys. osób z UKR dorosłych jest ok. 757 tys. (bo 220 tys. to dzieci), ale z tego ok. 60 tys. to emerytki i emeryci (którzy tracą uprawnienia do opieki medycznej, chyba że udało im się przenieść do Polski swą ukraińską emeryturę).

Dorosłych w wieku produkcyjnym jest zatem ok. 697 tys. Wiadomo, że odsetek osób zatrudnionych wśród uchodźców w wieku produkcyjnym sięga 68 proc., co oznacza, że 32 proc. z nich nie pracuje — co daje 223 tys. osób (0.32 x 697 tys.). Razem z emerytami pozbawionych uprawnień byłoby zatem ok. 283 tys., ale dochodzą osoby zatrudnione na czarno i na śmieciówkach. Stąd liczba ok. 300 tys. wydaje się zgodna ze znanymi już danymi.

Osoby w wieku produkcyjnym, które straciły dostęp do opieki medycznej, powinny jak najszybciej uzyskać ubezpieczenie.

Oznacza to:

  • w przypadku pracujących na czarno lub na nieoskładkowanej śmieciówce — podjęcie negocjacji z pracodawcą, by zawrzeć umowę o pracę lub zlecenie;
  • w przypadku osób niepracujących, należy udać się do urzędu pracy i zarejestrować jako osoba bezrobotna.

Nie należy tego odkładać, nawet jeśli twoje zdrowie jest kwitnące, a wizyta w urzędzie pracy źle ci się kojarzy.

Uwaga! Identyczne rady stosują się do Polek i Polaków, którzy pracują na śmieciówkach lub nie pracują wcale.

Prawo do korzystania z bezpłatnej opieki medycznej w Polsce, w tym z Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ) i leków refundowanych, mają beneficjenci ochrony czasowej, którzy posługują się numerem PESEL ze statusem UKR, i którzy:

  • mają poniżej 18 roku życia, czyli dzieci i młodzież,
  • są kobietami w ciąży, w czasie porodu lub połogu,
  • byli ofiarami tortur lub gwałtu, lub
  • mają zaświadczenie o zamieszkiwaniu w ośrodku zbiorowego zakwaterowania.

Pamiętaj! Osoby te nie mogą bezpłatnie skorzystać ze wszystkich świadczeń w ramach publicznej ochrony zdrowia. Nie dotyczą ich:

  • leczenie uzdrowiskowe i rehabilitacja uzdrowiskowa
  • leczenie niepłodności
  • zabiegi endoprotezoplastyki
  • zabiegi usunięcia zaćmy
  • podanie produktów leczniczych wydawanych pacjentom w ramach programów polityki zdrowotnej ministra zdrowia
  • profilaktyczne programy zdrowotne (program profilaktyki raka piersi, program profilaktyki raka szyjki macicy, programu badań przesiewowych raka jelita grubego).

Zbieramy pieniądze dla uchodźców, którzy w wyniku ustawy wygaszającej stracili opiekę medyczną, 800+, zasiłki czy miejsce w DPS, bo politycy zdecydowali, że wsparcie należy się tylko tym, którzy pracują. Tysiące osób znalazło się w dramatycznej sytuacji. Zbiórkę „Pomóżmy Ukraińcom” znajdziesz tutaj. Dołącz do nas w geście solidarności z Ukrainą, w obronie ludzi bezradnych, a także naszego polskiego sumienia. Organizatorami zbiórki są OKO.press i Polskie Forum Migracyjne

Gorzej jest z osobami w wieku emerytalnym, które nie mogą rejestrować się jako bezrobotne, a ich ukraińskie emerytury (o ile je mają) nie zostały jeszcze transferowane do Polski (o czym więcej — dalej).

Pozostaje możliwość ubezpieczenia dobrowolnego. Władze powtarzają, że Ukraińcy są tu w takiej samej sytuacji jak Polacy, ale nie jest to prawda.

Ubezpieczenie dobrowolne za jedyne 18 tys. zł

W teorii każdy, kto nie jest ubezpieczony z innego tytułu (umowy o pracę, emerytury itd.), może zgłosić się do NFZ i ubezpieczyć samodzielnie. Koszt miesięcznej składki dobrowolnego ubezpieczenia to obecnie 835 zł. Dużo, zwłaszcza dla osób w trudnej sytuacji życiowej, które nie pracują, bo nie mogą, najczęściej właśnie ze względu na stan zdrowia, a to im bezpłatne leczenie jest najbardziej potrzebne.

Rzecz jednak w tym, że znalezienie 835 zł co miesiąc w domowym budżecie problemu nie rozwiązuje. Bo trzeba jeszcze zapłacić 18 tys. zł tzw. opłaty dodatkowej. A to już bariera dla Ukrainek i Ukraińców nie do pokonania.

Skąd to 18 tys. zł?

System ubezpieczenia zdrowotnego skonstruowany jest tak, że każdy, kto z niego na jakiś czas wypada (mając np. przerwę w zatrudnieniu), musi wnieść tzw. opłatę dodatkową².

W pewnym zakresie to ma sens. Opłata dodatkowa została wymyślona, żeby zapobiegać sytuacji, w której osoby pracujące na umowach nieoskładkowanych (umowa o dzieło, a do 2016 roku również zlecenie), przez lata nie opłacają ubezpieczenia zdrowotnego i dopiero kiedy zachorują, chcą wejść do systemu.

To nieuczciwe obejście systemu ubezpieczeń. Stąd ta opłata.

Opłata jest tym wyższa, im dłuższa jest przerwa w ubezpieczeniu, czyli czas nieopłacania składek, przy czym do 3 miesięcy przerwy opłaty nie ma wcale, do roku wynosi 1 866 zł, powyżej 10 lat — minimum 18 556,38 zł.

  • do 3 miesięcy — żadnej dodatkowej opłaty wnosić nie trzeba;
  • od 3 miesięcy do 1 roku — nie mniej niż 1 855,64 zł (20 proc. podstawy wymiaru);
  • od roku do 2 lat — nie mniej niż 4 639,10 zł (50 proc. podstawy wymiaru);
  • od 2 do 5 lat — nie mniej niż 9278,19 zł (100 proc. podstawy wymiaru);
  • od 5 do 10 lat nie mniej niż 13 917,29 zł (150 proc. podstawy wymiaru);
  • powyżej 10 lat — nie mniej niż 18 556,38 zł (200 proc. podstawy wymiaru).

Uchodźcy w sytuacji kafkowskiej

Ukraińcy, którzy w 2022 roku zyskali dostęp do opieki zdrowotnej na podstawie specustawy, a od 5 marca 2026 roku go stracili, nigdy wcześniej nie pracowali w Polsce. Nie opłacali więc składek na ubezpieczenie zdrowotne

i dlatego... zostali potraktowani jak grupa, która ma przerwę w ubezpieczeniu powyżej 10 lat.

Ustawa wygaszająca zapewne przeoczyła absurd tego rozwiązania.

Powtórzmy. Ukrainka, która chce się dobrowolnie ubezpieczyć przed upływem bezkosztowych trzech miesięcy od 5 marca (czyli przed 5 czerwca), jest traktowana przez NFZ, jak ktoś, kto chce sobie nagle załatwić dostęp do leczenia, bo wcześniej go nie potrzebowała.

Tymczasem uchodźczynie i uchodźcy mieli wszystkie świadczenia, tak jakby byli ubezpieczeni (choć formalnie nie byli), na mocy ustawy pomocowej z 2022 roku.

Teraz są „karani” za to, czego nie zrobili (nie ubezpieczyli się dobrowolnie), choć nie mieli żadnego powodu, by to robić, bo nie miałoby to żadnego sensu, skoro mieli zapewnione wszystkie świadczenia.

Jeśli ktoś miał do 4 marca 2026 roku prawo do darmowego leczenia, to po co miał się ubezpieczać?

Uchodźcy są traktowani, jakby oszukali NFZ, a to oni zostali oszukani.

Rzecz jest o tyle istotna, że w wielu przypadkach, zwłaszcza kosztownego leczenia np. onkologicznego, dobrowolne ubezpieczenie byłoby najlepszym rozwiązaniem, nawet jeśli miesięczna składka 835 zł jest całkiem spora.

To także problem dla naszej akcji Pomóżmy Ukraińcom,

bo koszt leczenia np. nowotworu może wynosić nawet kilkanaście tysięcy miesięcznie i lepiej byłoby pomóc takiej osobie w wykupieniu dobrowolnego ubezpieczenia. Ale pojawia się zaporowe 18 tys. zł opłaty dodatkowej.

Ministerstwo Zdrowia próbowało, ale NFZ swoje

Bulwersująca kwestia „opłaty dodatkowej” stała się tematem kilku interwencji. OKO.press śledziło ich losy.

W kwietniu 2025 roku RPO zapytał NFZ, czy „istnieje możliwość zawarcia umowy dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego przez obywateli Ukrainy, którzy utracili prawo do świadczeń zdrowotnych, bez ponoszenia jednorazowej opłaty kilkunastu tysięcy złotych”?

5 maja 2026 odpowiedział na to dyrektor NFZ Filip Nowak: „Obywatele Ukrainy ze statusem UKR mogą, w przypadkach uzasadnionych sytuacją materialną, warunkami rodzinnymi, sytuacją zdrowotną lub innymi okolicznościami wskazującymi na trudną sytuację życiową, występować do dyrektorów oddziałów wojewódzkich Funduszu z wnioskami o zwolnienie z opłaty dodatkowej albo jej rozłożenie na raty. Wnioski rozpatrywane są indywidualnie”.

Dyrektor unika jakiejkolwiek sugestii, jak należy postąpić, choć problem jest przecież systemowy.

Wcześniej (25 marca) zapytał o to zaniepokojony Ambasador Ukrainy. NFZ odpowiedział, że „co do zasady, objęcie ubezpieczeniem dobrowolnym uzależnione jest od wniesienia opłaty dodatkowej. Ewentualna kwestia zwalniania obywateli Ukrainy [...] jest obecnie przedmiotem uzgodnień z Ministerstwem Zdrowia”.

Co to za uzgodnienia?

Chodzi zapewne o opinię Ministerstwa Zdrowia znaną nam z odpowiedzi władz z 25 marca 2026 r. na pytanie fundacji „Dom tam gdzie ty”. Zdaniem resortu przepisy ustanawiające opłaty za dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne, uzależnione od długości okresu, w którym osoba „nie była objęta ubezpieczeniem zdrowotnym [...] należy odnosić nie tylko do okresu niepodlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu sensu stricto, lecz szerzej do okresu, w którym osoba nie miała prawa do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych".

Ministerstwo trafia w punkt: jak ktoś miał świadczenia, to nie musiał, a nawet nie mógł się ubezpieczać. Konkluzja jest głosem rozsądku: "Przy takiej interpretacji [...]

obywatele Ukrainy ze statusem UKR nie ponosiliby dodatkowej opłaty za okres nie objęcia ubezpieczeniem,

w przypadku złożenia wniosku o objęcie ubezpieczeniem dobrowolnym przed upływem 3 miesięcy od dnia, w którym utracili uprawnienia, tj. 5 marca 2026 r."

Jak się dowiadujemy, ten argument został w NFZ odrzucony, bo zdaniem urzędników przepisy ustawy są jasne:

uchodźcy nie byli ubezpieczeni, więc 18 tys. się należy.

Taka odpowiedź poszła do MZ.

Ile osób się dobrowolnie ubezpiecza?

OKO.press udało się ustalić, ile osób ze statutem UKR sięgnęło w całym kraju po dobrowolne ubezpieczenie. Okazuje się, że

15 maja było ich 1585,

Miesiąc wcześniej – 15 kwietnia 1045, a w lutym tylko niecałe 400.

Oznaczałoby to, że stosunkowo niewielu uchodźców (ok. 1000) skorzystało z tej możliwości do połowy maja. Czas na to mają do 4 czerwca 2026.

Niestety centrala NFZ nie gromadzi informacji, ile z tych osób musiało zapłacić opłatą dodatkową. NFZ umywa ręce — niech decydują dyrektorzy oddziałów.

Prywatnie urzędnicy mówią, że dla osób starszych najlepszą metodą zachowania praw do leczenia byłby transfer ukraińskich emerytur. Emeryt płaci NFZ składki rzędu ledwie kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Podobno opóźnienia są tu raczej po stronie ukraińskiej niż polskiej (tym tematem zajmiemy się szerzej wkrótce).

Tak czy inaczej — są opóźnienia, co powoduje, że najstarsi uchodźcy opieki zdrowotnej w tej chwili nie mają. Do grupy, która pozostaje bez wyjścia, jeśli nie zapłaci 18 tys. zł „wpisowego” do NFZ, należą też osoby jeszcze przed wiekiem emerytalnym, ale schorowane na tyle, że uniemożliwia im to podjęcie pracy.

To właśnie tym najsłabszym grupom pomagamy w ramach wspólnej zbiórki OKO.press i Polskiego Forum Migracyjnego.

Dla reszty, czyli większości osób z grupy ponad 300 tys. pozbawionych opieki medycznej, wyjściem jest — powtórzmy — zgłoszenie się do Urzędu Pracy i uzyskanie statusu osoby bezrobotnej. Dokładnie na takich samych zasadach jak Polacy i Polki mogą wtedy uzyskać ubezpieczenie zdrowotne.

Czy uchodźcy uzyskują zwolnienie z 18 tys. zł?

18 maja 2026 roku zapytaliśmy dyrektorów 16 wojewódzkich oddziałów NFZ o to, ile mają ukraińskich zgłoszeń do ubezpieczenia dobrowolnego i czy zwalniają uchodźców z opłaty dodatkowej, czy nie.

21 maja rzeczniczka prasowa Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Wielkopolsce poinformowała, że „wpłynął do nas jeden wniosek od osoby ze statusem UKR, starającej się o dobrowolne ubezpieczenie. Dyrektor oddziału pozytywnie rozpatrzył wniosek i podjął decyzję o zwolnieniu wnioskodawcy z opłaty dodatkowej”.

Równie szybko zareagował Warmińsko-Mazurski Oddział w Olsztynie: „Do chwili obecnej nie wpłynął do nas żaden wniosek o zwolnienie z opłaty dodatkowej”.

Może to świadczyć o tym, że występujący o ubezpieczenie dobrowolne nie wnioskują o zwolnienie z opłaty 18 tys. Być może nie wiedzą o takiej możliwości?

Dzięki reporterskiej pracy Krystyny Garbicz z OKO.press poznaliśmy inny przykład zwolnienia z opłaty dodatkowej. Chodzi o 84-letnią Ukrainkę mieszkającą w woj. zachodniopomorskim z synową. Syn walczy na froncie.

Pisze do OKO.press: „Choruję onkologicznie — mam raka piersi oraz raka skóry. Z powodu braku dostępu do państwowego ubezpieczenia musiałam zawrzeć umowę dobrowolnego ubezpieczenia w NFZ od 1 maja 2026. Muszę co miesiąc opłacać składkę ok. 850 złotych, a moja emerytura na Ukrainie wynosi 8770 hrywien, czyli 720 zł. Dzięki dobrowolnemu ubezpieczeniu już 5 maja udało mi się uzyskać konsultację chirurga-onkologa. Otrzymałam skierowania na konsultację dermatologa-onkologa oraz na zabieg chirurgiczny, który został wyznaczony na czerwiec 2026 roku”.

Inna Ukrainka, około 40 lat, mieszka w woj. mazowieckim z niepełnoletnim synem, jest w czwartym stadium raka. Jej krótki komentarz ukazuje dramat: „Jedyne, co mogę powiedzieć, to, że zawarcie umowy z NFZ jest bardzo trudne, wymagają pierwszej wpłaty w wysokości 18 500”.

Ukrainka w wieku 60+, z woj. mazowieckiego, także pacjentka onkologiczna: "Nie mam już ubezpieczenia NFZ. Wcześniej wyznaczone zabiegi i procedury zostały odwołane po 5 marca, co pogarsza mój stan zdrowia. Próbuję rozwiązać tę kwestię na kilka sposobów. Złożyłam wniosek o przeniesienie emerytury z Ukrainy do Polski, ale może to potrwać ponad pół roku. Rozważałam możliwość samodzielnego opłacania składek, ale NFZ wymaga jednorazowej opłaty wstępnej 18 000 złotych,

co jest dla mnie nie do udźwignięcia".

[Komentarz]

Nieludzkie prawo, ratujmy najsłabszych

Ustawa wygaszająca jest kolejnym krokiem, tyle że bardziej radykalnym, odchodzenia od solidarności polskiego społeczeństwa i polskich władz, by w 2022 roku przyjąć uchodźców, udzielając im wszechstronnej pomocy. Wojna się nie skończyła, wręcz przeciwnie rosyjski imperializm staje się coraz bardziej okrutny. Tymczasem Polska przyjęła zasadę, że kto nie pracuje, nie dostaje od państwa prawie nic.

Młodzi ludzie zatrudnieni na śmieciówkach sobie poradzą, niepracujący mogą rejestrować się jako bezrobotni. Ofiarą padają najsłabsi — starzy, chorzy, z niepełnosprawnościami.

Polityka państwa prowadzi do ich faktyycznej eliminacji.

Pozbawieni pomocy zmuszeni są do wyjazdu do Ukrainy albo wegetacji dosłownie na ulicy czy w noclegowni dla bezdomnych.

Argument, że są traktowani tak samo, jak nieubezpieczeni Polacy, jest podwójnie demagogiczny. Po pierwsze, polskie dzieci niepracujących rodziców dostają 800 plus, ukraińskie nie, co uderza w uchodźcze matki czy babcie opiekujące się kilkorgiem dzieci. Taki jest twórczy wkład w polski humanitaryzm Rafała Trzaskowskiego z kampanii prezydenckiej 2025 roku.

Po drugie, Polacy czy Polki w wieku emerytalnym mają w ogromnej większości emeryturę, która – jak by nie była niska – daje ubezpieczenie, mają też zaplecze rodzinne, jakieś mieszkanie, dorobek życia. Uchodźcy zwykle nie mają nic, stracili wszystko. Transfer emerytur trwa minimum pół roku, a urzędnicy we Lwowie i Przemyślu (gdzie załatwiane są wszystkie wnioski) potrafią załatwiać sprawę nawet rok i więcej.

Oczekiwać, że rządzący liberałowie i zastrachani lewicowcy wycofają się ustawy wygaszeniowej byłoby naiwnością, zresztą na straży „polskich interesów” stanąłby prezydent Karol Nawrocki.

W imieniu ludzi dobrej woli, którzy biorą udział w zbiórce, domagamy się przynajmniej tego, by w ramach „uszczelniania” systemu nie dyskryminować uchodźców dodatkowo. A to oznacza, m.in. dać im możliwość dobrowolnego ubezpieczenia bez naliczania kary za to, że nie ubezpieczyli się wcześniej, czego robić nie mieli po co i jak.

To tak jakby ktoś wprowadził 1 kwietnia zakaz zatrzymywania się na ulicy X, ale wystawiał mandaty dla parkujących tam w poprzednich miesiącach. Przepisy ustawy wygaszeniowej brzmią jak prima aprilis, ale nikt się nie śmieje, a sporo osób płacze.

Ratujmy więc choćby tych, którzy w żaden sposób sobie z tym „żartem” polskich władz nie poradzą. Zapraszamy do zbiórki!

Wystarczy, że klikniesz tu i wybierzesz dowolną kwotę. Zwróć uwagę, że sam/a decydujesz, ile przeznaczasz na utrzymanie platformy pomagam.pl (od 0 do 30 proc.)

¹ W tych statystykach „brakuje” 6 tys. osób, których status nie został opisany

² Dokładniej, dotyczy to tych, którzy chcą się ubezpieczyć dobrowolnie. Jeśli do systemu ubezpieczenia wraca się dzięki ponownemu zatrudnieniu albo emeryturze, opłaty dodatkowej nie ma

Na zdjęciu Piotr Pacewicz
Piotr Pacewicz

Założyciel i redaktor naczelny OKO.press (2016-2024), od czerwca 2024 redaktor i prezes zarządu Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".

Agata Kołodziej

Dziennikarka ekonomiczna, absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz podyplomowych Studiów Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Publicystka, producentka wideo online, autorka podcastów, host w studio TV na żywo. Byłam przywiązana do tematyki gospodarczej od kilkunastu lat, głównie w zakresie makroekonomii, finansów i bankowości oraz rynku mieszkaniowego. Obecnie gospodarka jest dla mnie interesująca przede wszystkim w połączeniu z kontekstem społecznym oraz politycznym. Wcześniej byłam związana ze Spidersweb.pl, Money.pl i Onetem, a jeszcze wcześniej z „Gazetą Giełdy Parkiet”. Współpracowałam także z „Dziennikiem Gazetą Prawną” i „Gazetą Wyborczą”.

Komentarze