Posłanka Prawa i Sprawiedliwości na Facebooku domaga się likwidacji Trybunału Konstytucyjnego i powrotu do czasów "gdy lewactwo w Europie nie narzuciło jeszcze kagańca trybunalskich blokad na decyzje większości społeczeństwa". Czyli do czasów niczym nie skrępowanych rządów autorytarnych i totalitarnych

Wpis posłanki na Facebooku OKO.press oznacza „matołkiem”, ponieważ Krystyna Pawłowicz sprawowanie mandatu poselskiego łączy ze stanowiskiem profesorskim na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

Tylko w jednym miejscu Krystyna Pawłowicz pamięta o obowiązującym prawie – gdy pisze, że do likwidacji Trybunału potrzebna jest większość konstytucyjna. To prawda, którą PiS stara się obecnie ominąć, paraliżując prace Trybunału Konstytucyjnego, który istnieje po to, aby strzec przestrzegania konstytucji przez władzę.


Dla wygody czytelników zredagowaliśmy egzotyczną pisownię i interpunkcję profesor Pawłowicz do formy czytelnej i zgodnej z zasadami polszczyzny.


„Kaganiec trybunalskich blokad”


Demokracja ma być uwolniona spod kurateli walczących z demosem [gr. lud] prawników. Tak, jak było to wcześniej, gdy lewactwo w Europie nie narzuciło jeszcze kagańca trybunalskich blokad na decyzje większości społeczeństwa.

Krystyna Pawłowicz, Facebook - 29/08/2016

Facebook

fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


zbity zegar. Posłance śni się władza totalna, nie demokracja państwa prawa.


Krytykowane przez Pawłowicz „narzucenie kagańca trybunalskich blokad” przez „lewactwo” w XX wieku oznaczać może tylko jeden moment: budowę porządku prawnego po II wojnie światowej. Od 1946 (Niemcy) do 1958 (Francja) instytucje sądów konstytucyjnych były wprowadzane do porządku ustrojowego krajów europejskich.

Celem istnienia sądów konstytucyjnych było zabezpieczenie przed obaleniem ustroju republiki po zwycięstwie w demokratycznych wyborach – czyli w taki sposób, w jaki zrobili to Adolf Hitler i Benito Mussolini. Europa po Holocauście chciała zabezpieczyć się przed recydywą „tyranii większości” w faszystowskiej wersji.

Również komunizm nie tolerował sądów konstytucyjnych. W krajach postkomunistczynych powstawały one najczęściej po transformacji ustrojowej, a poważną rolę zaczęły odgrywać dopiero wraz z uchwaleniem nowych konstytucji. W Polsce TK powołano już w 1985 roku, ale dopiero konstytucja z 1997 roku spowodowała, że Trybunał stał się jednym z fundamentów ustroju Rzeczypospolitej.

Współczesne próby ograniczania znaczenia i podporządkowywania sobie sądów konstytucyjnych przez władzę wykonawczą są powszechnie uważane za osłabianie demokracji przez władców dążących do autorytaryzmu. Robią to m.in. Władimir Putin i Wiktor Orban.



Schmitt, Lenin, Pawłowicz


Samo istnienie tworu o cechach Trybunału Konstytucyjnego łamie zasady demokracji, bo kilku niekontrolowanych prawników nie pochodzących z wyborów uchyla narodowe kompromisy, wolę narodów i jego sejmowej reprezentacji.

Krystyna Pawłowicz, 29/08/2016 - 29/08/2016

29/08/2016

fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta


fałsz. Fałsz. Chyba że demokracja to tyrania większości.


Posłanka dodała jeszcze, że „w demokracji władzę zwierzchnią sprawuje naród, bezpośrednio lub poprzez swych przedstawicieli w parlamencie, a nie żaden sąd czy trybunał, ani też jakiś ich prezes od resocjalizacji”.

Tezę Krystyny Pawłowicz poparłoby zapewne dwóch XX-wiecznych ekspertów od filozofii politycznej. Jeden to bolszewicki dyktator Włodzimierz Lenin, a drugi – Carl Schmitt,  popularny na polskiej prawicy teoretyk prawa, wyznawca zasady, że suweren powinien zachować „monopol decyzji”, nieprzejednany wróg prawa jako narzędzia wiążącego wolę polityczną, na której opiera się doktryna konstytucjonalizmu, który przez cały okres hitlerowski zachował pozycję profesora uniwersytetu w Berlinie, a od 1933 roku był członkiem NSDAP.



Konstytucja, wola narodu

W rzeczywistości rolą Trybunału Konstytucyjnego nie jest „uchylanie woli narodu”, ale dbałość o spójność systemu prawnego państwa opartego na konstytucji.

Konstytucja natomiast nie spadła z nieba, ale jest „narodowym kompromisem i wolą narodu” z rozprawki posłanki Pawłowicz. Za Konstytucją RP głosowało 2 kwietnia 1997 roku nie tylko 451 posłów i senatorów (40 było przeciw), ale również większość obywateli w referendum (6,4 miliona głosowało za, a 5,7 mln przeciw).

Dla porównania: ustawę o Trybunale Konstytucyjnym z 22 lipca 2016 roku, której przestrzegania domagają się od Rzeplińskiego politycy PiS, poparło 238 posłów, przeciw było 173. W sprawie ustawy nie organizowano referendum – ale na PiS, które ustawę przegłosowało w ostatnich wyborach głos oddało nieco ponad 5,7 miliona obywateli RP.

Trybunał Konstytucyjny i jego sędziowie mają bardzo mocny mandat demokratyczny – istnienie samej instytucji zostało zapisane w Konstytucji, a powołanie sędziego wymaga poparcia tylu posłów, co przyjęcie ustawy.


Socjolog, publicysta. Publikuje na łamach Gazety Wyborczej. Doktorant w ISNS UW.


Masz cynk?