Ryszard Petru twierdzi, że ograniczenie handlu w niedzielę oznacza niszczenie miejsc pracy, a związek zawodowy, który je popiera, nie jest godny tej nazwy. Petru z błędnych przesłanek wyciąga fałszywe wnioski i nieuczciwie atakuje Solidarność. OKO.press sprawdza słowa lidera Nowoczesnej

Obywatelski projekt ograniczenia handlu w niedzielę zebrał pół miliona podpisów. Według projektu, którego inicjatorem jest Krajowy Sekretariat Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność, zakaz miałby dotyczyć większości placówek handlowych. Wyjątkiem mają być stacje benzynowe, apteki, piekarnie, a także osiedlowe sklepy – pod warunkiem, że za ladą stanie ich właściciel. Projekt zakłada też ustanowienie siedmiu tzw. niedziel handlowych w ciągu roku. Sklepy mają być czynne m.in. w niedziele poprzedzające Boże Narodzenie, Wielkanoc oraz w czasie zimowych i letnich wyprzedaży.

PiS chce złagodzić rygorystyczny projekt Solidarności. „My proponujemy ostrożniejsze postępowanie” – mówi minister pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Zakaz handlu ma obowiązywać tylko w drugą i czwartą niedzielę miesiąca. Więcej będzie też placówek nieobjętych zakazem. „To nie kompromis, to kompromitacja!” – odpowiada na propozycje rządu przewodniczący „Solidarności” Piotr Duda.

Bez względu na to, jak ścisły miałby być zakaz, sejmowi orędownicy nieregulowanego rynku są mu przeciwni. „Zakaz handlu w niedzielę jest antypolski” – oświadcza Ryszard Petru, nieoczekiwanie eksperymentując z frazeologią bliską PiS. „Osłabia naszą ojczyznę dobijając polską przedsiębiorczość. Źli ludzie z PiS mają to gdzieś”.

OKO.press nie podejmie się sprawdzenia, czy zakaz jest „antypolski”, czy nie. Może natomiast skonfrontować z faktami inne twierdzenie lidera Nowoczesnej.


Związek zawodowy, który niszczy miejsca pracy zakazując handlu w niedzielę, nie godzien nazywać się związkiem zawodowym.

Ryszard Petru, Twitter - 28/09/2017

Twitter

fot. TVN24


raczej fałsz. Raczej fałsz. Zakaz handlu jest korzystny dla pracowników


Ryszard Petru ignoruje dane i nieuczciwie atakuje „Solidarność”. Bo związkowi można wiele zarzucić, ale akurat nie to, że w sprawie handlu w niedzielę działa na szkodę pracowników.

Węgry: rynek pracy nie ucierpiał

O możliwych konsekwencjach zakazu handlu w niedzielę OKO.press pisało już w tekście „Mniej etatów, lepszy rynek pracy. Skutki zakazu handlu w niedzielę”. Taki zakaz funkcjonuje w dziewięciu krajach Unii Europejskiej. Dla nas najlepszym punktem odniesienia są Węgry, gdzie zakaz wprowadzono (a następnie zniesiono – o czym za chwilę) niedawno. Co wynika z doświadczeń węgierskich?

  • Zamknięcie sklepów nie prowadzi do zmniejszenia konsumpcji. Gdy podobne przepisy weszły w życie na Węgrzech, znacznie zwiększyła się sprzedaż w czwartki i piątki (odpowiednio: 24 proc. i 21 proc.),
  • całkowity obrót w handlu detalicznym na Węgrzech nie zmniejszył się po wprowadzeniu zakazu, a nawet nieznacznie się zwiększył,
  • może nastąpić zwiększenie zatrudnienia w miejscach, gdzie praca w weekendy jest możliwa i które mają szansę stać się nowymi miejscami zaopatrzenia. W roku wprowadzenia zakazu obroty w sektorze drobnego handlu wzrosły o 5,6 proc., a liczba zatrudnionych w nim osób wzrosła o ponad 3 tysiące.

Na Węgrzech nie doszło do żadnej katastrofy, a rynek pracy w handlu szczególnie nie ucierpiał. Zakaz został zniesiony ze względu na niskie poparcie społeczne. Dwie trzecie Węgrów sprzeciwiało się jego wprowadzeniu.

Wprowadzenie zakazu oznacza ryzyko utraty pracy przez niewielką część pracowników, jednak kiedy rynek w nowej sytuacji już trochę okrzepnie, to liczba miejsc pracy powinna wrócić poprzedniego poziomu. A rynek pracy stanie się lepszy.

Sytuacji pracowników nie należy jednak mierzyć wyłącznie liczbą etatów i wynagrodzeniami.

Praca w niedzielę to więcej wypadków

Rocznie w Unii Europejskiej dochodzi do ponad 3 milionów wypadków przy pracy. W 2014 roku zginęło w nich 3739 pracowników. W Polsce w 2016 wypadkom przy pracy uległo prawie 90 tys. pracowników. Z tego 464 wypadkom z ciężkimi obrażeniami ciała, wypadkom śmiertelnym – 239 osób.

Czy praca w niedzielę zwiększa ryzyko wypadku u pracowników? Okazuje się, że tak.

Badania przeprowadzone na prawie 24 tysiącach pracowników z krajów europejskich pokazują, że między pracą w niedzielę a podatnością na wypadki zachodzi istotna korelacja. Wyniki wskazują, że praca w jedną lub więcej niedziel w miesiącu wiąże się z większą liczbą zgłaszanych problemów zdrowotnych (wzrost o 17 proc. w stosunku do niepracujących w niedzielę)  Pracujący w niedzielę ulegli też większej liczbie wypadków związanych z pracą (wzrost 0 34 proc.).

„Potencjalne zagrożenia dla bezpieczeństwa, zdrowia i równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym powinny być wzięte pod uwagę w dyskusjach dopuszczalności pracy w niedzielę w niektórych branżach, np. w handlu detalicznym” – podsumowują autorzy badania.

Pracownicy raczej za zakazem

Oceniając, czy zakaz handlu przysłuży się pracownikom, czy nie, najlepiej będzie zapytać… samych pracowników. Zrobił to TNS na zlecenie Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan”. Co wynika z sondażu?

49 proc. pracowników handlu popiera wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę, przeciw jest 42 proc., a 9 proc. nie ma zdania.

W grupie popierających zakaz 52 proc. ankietowanych zgodziłoby się na sklepy otwarte w niedzielę, gdyby otrzymało dodatek finansowy za pracę w niedzielę, a 54 proc. zmieniłoby zdanie, gdyby pracodawca wprowadził dobrowolność pracy w ten dzień.

Solidarność powołuje się również na badania Instytutu Pracy w Łodzi, według którego 93 proc. zatrudnionych w handlu uważa, że praca w niedzielę jest uciążliwa i stanowi zagrożenie dla zdrowia.

Nowoczesna przeciwko związkom

Partia Ryszarda Petru od początku istnienia artykułuje interes przedsiębiorców, jakby zapominała, że rozwiązania, które służą całemu społeczeństwu, wypracowuje się w dialogu między pracownikami a przedsiębiorcami. A nie ma bardziej skutecznej reprezentacji świata pracy niż związki zawodowe. Tymczasem pierwszy projekt ustawy zgłoszony przez Nowoczesną zaraz po wejściu do Sejmu dotyczył właśnie związków zawodowych: projekt de facto zmuszał związki do działalności poza zakładem pracy, co dodatkowo osłabiłoby ich pozycję. A jest ona w Polsce bardzo słaba – mamy jeden z niższych poziomów uzwiązkowienia w  Europie.

„Solidarność” jest za co krytykować, np. w obliczu deformy edukacji nauczycielska „Solidarność” zachowuje się wręcz skandalicznie. Projekt zakazu handlu w niedzielę przygotowany przez handlową „Solidarność” również ma poważne wady, które wytyka między innymi OPZZ. Druga z central związkowych chciałaby podwyższenia stawki za pracę w niedzielę do 250 proc. normalnej stawki. Dzięki temu zyskaliby też pracownicy innych branż zmuszeni pracować w niedzielę.

Nowoczesna sama pozbawia się możliwości merytorycznej krytyki postulatów „Solidarności”. Sposób, w jaki Nowoczesna debatuje o zakazie handlu w niedzielę pokazuje, że partia nie widzi w tym problemu:

OKO pisze o polskiej gospodarce.
Wesprzesz nasze finanse?

Redaktor i dziennikarz OKO.press. Tłumacz literatury. Pisze o pracy, podatkach i polityce społecznej.


Masz cynk?