0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Agata Grzybowska / Agencja Wyborcza.plFot. Agata Grzybowsk...

W ubiegłym tygodniu Donald Tusk zapowiedział, że pigułka dzień po – konkretne preparat EllaOne – będzie dostępna bez recepty dla osób od 15. roku życia. Recepty w 2017 roku przywrócił rząd PiS (wycofał je rząd PO-PSL w 2015 roku). Tusk uzasadnił to zaleceniami medycznymi oraz prawami kobiet. Informacja nie wywołała, rzecz jasna, aż takiego zainyteresowania jak aborcja. Jednak zmusiła kilka osób do pochylenia się nad gospodarką hormonalną młodocianych kobiet.

24 stycznia RMF FM dziennikarz Robert Mazurek zastanawiał się, jak to możliwe, że 15-latki będą miały nieograniczony dostęp do pigułki dzień po, ale do energetyków już nie [zostały zakazane do 18. r.ż.].

28 stycznia w „Kawie na ławę” Marcin Przydacz z PiS powiedział: Są tacy lekarze, którzy podkreślają negatywny wpływ na gospodarkę hormonalną i w ogóle na zdrowie kobiety. Kluczowe będzie tu stanowisko partii, które odwoływały się do swojego chrześcijańskich korzeni czyli PSL i części Polski 2050, w tym tutaj obecnego pana Suchonia.

Wtórowała mu Małgorzata Paprocka, sekretarz stanu w kancelarii prezydenta RP: „Jakie są skutki zażycia takich hormonów u dziewczynki 15-letniej. Trzeba brać uwagę też konsekwencje zdrowotne”.

Złapany na korytarzu podczas posiedzenia Sejmu Donald Tusk został zapytany przez jedną z dziennikarek (niestety, nie wiadomo którego medium), czy 15-latki powinny mieć dostęp do pigułki bez recepty, skoro ulotka wskazuje, że może to zagrażać zdrowiu osób niepełnoletnich (trzeba przyznać Tuskowi, że odpowiedział przytomnie, czyli odwołał się do wiedzy medycznej).

Zdrowie 15-latek męczy także Szymona Hołownię, który stwierdził, że pigułka dzień po bez recepty od 18 r.ż. nie budzi wątpliwości, ale będzie dyskusja, czy powinna być dostępna wcześnej.

Szczęśliwie nikt nie powtarza już tezy o tym, że nastolatki będą łykały pigułki dzień po bez opamiętania, co powtarzał były minister Radziwiłł, jednak sugestie o braku odpowiedzialności młodych kobiet pojawiają się w podtekście:

Przeczytaj także:

Najpierw fakty

Najpierw sprawdźmy ulotkę EllaOne, pigułki „dzień po”, do której dostęp bez recepty zapowiada rząd.

Czy to prawda?

Czy 15-letnie dziewczynki powinny mieć nieograniczony dostęp do pigułki dzień po, mimo tego, co jest na ulotce, czyli, że może to zagrażać zdrowiu przyjmowania takich leków przez osoby niepełnoletnie?

Sprawdziliśmy

Fałsz. Nie, w ulotce nie ma mowy o osobach niepełnoletnich

W ulotce dołączonej do leku nie ma mowy o szczególnym zagrożeniu dla osób poniżej 18. r.ż. Zamiast tego czytamy: „Ten lek jest odpowiedni dla wszystkich kobiet w wieku rozrodczym, w tym osób młodocianych”. Do skutków ubocznych leku przejdziemy za chwilę.

Z kolei w opisie produktu leczniczego na stronie Europejskiej Agencji Leków, instytucji UE, która rekomenduje leki do obrotu w UE czytamy: „Osoby młodociane: octan uliprystalu w celu antykoncepcji doraźnej jest odpowiedni dla kobiet w wieku rozrodczym, w tym osób młodocianych. Nie wykazano żadnych różnic w zakresie bezpieczeństwa lub skuteczności w porównaniu z kobietami dorosłymi w wieku co najmniej 18 lat”.

I dalej:„Osoby młodociane: profil bezpieczeństwa obserwowany u kobiet w wieku poniżej 18 lat w badaniach i doświadczeniach po wprowadzeniu leku do obrotu jest podobny do profilu bezpieczeństwa u osób dorosłych podczas programu fazy III”.

Zalecenia i oficjalne rekomendacje

Także WHO podkreśla, że nie ma granicy wieku dla antykoncepcji awaryjnej. O bezpieczeństwie stosowania tabletek zapewnia nie tylko WHO, ale np. European Society of Human Reproduction and Embryology.

Możliwie najszerszy dostęp do leku rekomendują najważniejsze instytucje medyczne m.in. WHO, European Society of Human Reproduction and Embryology, FIGO (także bez recepty). Używanie antykoncepcji awaryjnej przez nastolatki rekomenduje m.in. Amerykańska Akademia Pediatryczna, European Society of Human Reproduction and Embryology, FIGO.

Właściwie trudno byłoby znaleźć jakąkolwiek agencję czy organizację, która byłaby przeciw. Na stronach WHO, FIGO, ministerstw zdrowia poszczególnych europejskich krajów znajdziemy głównie zalecania i rekomendacje dotyczące informowania młodych kobiet o możliwości skorzystania z antykoncepcji awaryjnej. A to wszystko w jednym, nadrzędnym celu – uniknięcie niechcianej ciąży, szczególnie ciąży w młodym wieku.

Nie będziemy tutaj odnosić się do coraz rzadziej powtarzanych argumentów o tym, że antykoncepcja awaryjna to w istocie aborcja, pisaliśmy o tym w czasach ministra Radziwiłła:

Wiek zgody

Do argumentów za stosowaniem pigułki przez nastolatki należy dodać fakt, że w Polsce, zgodnie z Kodeksem karnym, wiek zgody na seks wynosi właśnie 15 lat. Oznacza to, że seks z osoba poniżej tego wieku jest przestępstwem. Skoro zatem 15-latki mogą uprawiać seks, są także narażone na niechcianą ciążę. Można zatem dywagować, czy są dość odpowiedzialne, by decydować o przyjmowaniu pigułek „dzień po”, jednak nie zmienia to faktu, że są przez prawo uznane za dość odpowiedzialne, by wychowywać dziecko, gdyby zaszły w ciążę.

To moja odpowiedź na wątpliwość Roberta Mazurka – zakaz energetyków nie ma nic wspólnego z zezwoleniem na antykoncepcję awaryjną. Możemy zakazać energetyków dla zdrowia i negatywnym skutków (poza ograniczeniem wolności jednostki) nie będzie. Brak dostępu do antykoncepcji awaryjnej dla 15-latek może skutkować niechcianą ciążą i koniecznością wychowywania dziecka (bo aborcja nie wchodzi w grę) przez taką 15-latkę, a to wydaje się dość poważną konsekwencją tego zakazu. O tym zresztą ryzyku piszą wszystkie organizacje medyczne m.in. WHO: minusy przyjmowania takiej antykoncepcji są nieskończenie mniej dotkliwe niż plusy, czyli uniknięcie nastoletniej ciąży.

Co lepsze? MaxOn czy Ella One?

Gdy politycy i dziennikarze zamartwiają się kondycją zdrowotną nastolatek, na rynku dostepne są tysiące specyfików, które dostaniemy bez recepty, a których nadużywanie łączy się z ogromnym ryzykiem. Ba! Nawet takie, których użycie zgodne z ulotką grozi przysłowiową „śmiercią lub kalectwem”. Przeczytajcie ulotki leków, które przyjmujecie – serio.

Skupmy się jednak na szczególnych specyfikach, czyli lekach na potencję, których reklam trudno nie obejrzeć w wieczornych blokach telewizyjnych.

Mamy więc na przykład Maxon, lek na zaburzenia wzwodu. Owszem, są przeznaczone dla mężczyzn od 18 r.ż., podczas gdy EllaOne ma być dostępna dla 15-latek.

Wśród możliwych działań niepożądanych (występujących rzadko, czyli u 1 na 1000 pacjentów) mamy m.in. zawał serca czy udar. Czytamy także: „Po wprowadzeniu leku do obrotu rzadko zgłaszano przypadki niestabilnej dławicy (choroba serca) oraz nagłej śmierci. Istotne, że u większości, ale nie u wszystkich mężczyzn, u których wystąpiły te działania niepożądane, zaburzenia czynności serca występowały przed przyjęciem leku MAXON FORTE. Nie jest możliwe określenie czy te działania niepożądane miały związek ze stosowaniem leku MAXON FORTE”.

Inne skutki uboczne występujące rzadko to m.in:

nieregularne bicie serca, przemijające zmniejszenie przepływu krwi do części mózgu, uczucie ucisku w gardle, zdrętwienie ust, krwawienie do tylnej części oka, podwójne widzenie, zmniejszenie ostrości widzenia, nieprawidłowe odczucia we wnętrzu oka, obrzęk oczu lub powiek, niewielkie cząstki lub punkty w polu widzenia, widzenie obwódek wokół źródeł światła, rozszerzenie źrenicy, krwawienie z prącia, obecność krwi w spermie, nagłe osłabienie lub utrata słuchu.

Maxon ma także szereg przeciwskazań dotyczących stosowania z innymi lekami. Całą ulotkę można przeczytać tutaj.

Gdyby jednak ktoś chciał mi zarzucić, że opisuję lek dla osób pełnoletnich, służę także ulotką ibupromu, który kupić może każdy.

Wśród działań niepożądanych występujących bardzo rzadko (rzadziej niż u 1 na 10 000 pacjentów) są np. zaostrzenie zapalenia okrężnicy i choroby Crohna, choroba wrzodowa żołądka i (lub) dwunastnicy, krwawienie z przewodu pokarmowego i perforacja, czasem ze skutkiem śmiertelnym, szczególnie u osób w podeszłym wieku, w pojedynczych przypadkach opisywano: depresję, reakcje psychotyczne i szumy uszne, jałowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.

Efekty nieżądane zastosowania EllaOne są lżejsze. Wśród tych rzadkich są:

  • ból lub świąd narządów płciowych, ból podczas seksu, pęknięcie torbieli jajnika, nietypowo niewielkie krwawienie miesiączkowe;
  • spadek koncentracji, zawroty głowy, drżenie, dezorientacja, omdlenia;
  • odbiegające od normy uczucie w oku, przekrwienie oczu, światłowstręt;
  • suchość w gardle, zaburzenia smaku;
  • reakcje alergiczne, takie jak wysypka, pokrzywka lub obrzęk twarzy;
  • pragnienie.

Wśród tych niezbyt częstych (1 na 100 pacjentek):

  • biegunka, zgaga, gazy, suchość w ustach;
  • nietypowe lub nieregularne krwawienie z pochwy, obfite lub przedłużające się krwawienie miesiączkowe, zespół napięcia przedmiesiączkowego, podrażnienie pochwy lub upławy, mniejszy lub większy popęd płciowy;
  • uderzenia gorąca;
  • zaburzenia apetytu, zaburzenia emocjonalne, niepokój, pobudzenie, zaburzenia snu, senność, migrena, zaburzenia wzrokowe;
  • grypa;
  • trądzik, zmiany skórne, świąd;
  • gorączka, dreszcze, złe samopoczucie.

Czy naprawdę o zdrowie tu chodzi?

Zaryzykuję tezę, że dyskusja nad pigułką dzień po nie ma nic wspólnego ze zdrowiem młodych kobiet. Gdybyśmy bowiem tak bardzo o nie dbali, mielibyśmy nieograniczony dostęp do ginekologa (cytując klasyka – na każdym rogu) oraz dostęp do aborcji dla nastolatek, dla których donoszenie ciąży łączy się z większym ryzykiem zdrowotnym. Papierosy i alkohol byłyby zakazane (dla dorosłych), a cukier – także dla dzieci.

A co ze smogiem? Wychodzenie na ulicę w dniach, gdy poziom zanieczyszczenia powietrza przekracza wszelkie normy (a to norma w Polsce), powinno być zakazane. Jeżeli mówimy o młodych, to szkoły powinny być wówczas zamknięte. Ale nie są. Ostatecznie każdej rzeczy można użyć niewłaściwie i zagrozić własnemu życiu i życiu innych. Ale tych rzeczy nie zakazujemy.

Gdzie tu logika zatem?

Nigdzie, bo nie o zdrowie tu chodzi. W większości krajów europejskich antykoncepcja awaryjna jest dostępna bez recepty, także dla nastolatek. Chodzi o dwie rzeczy:

  • Po pierwsze, o kontrolę nad młodymi kobietami i ich rozrodczością. To znana sprawa, nie będę jej rozwijać. Dotyczy to także prawa (czy jego braku) do aborcji, do szpitala, do antykoncepcji regularnej np. wkładek domacicznych.
  • Po drugie, chodzi o wszechogarniające i ugruntowane przekonanie, że trzeba nad młodymi kobietami roztoczyć parasol ochronny, bo same nie poradzą sobie z ulotką pigułki EllaOne. I że będą bezustannie uprawiać seks, zachodzić w ciążę, by potem łykać pigułki. I znowu, i znowu. Że trzeba je uświadamiać, kontrolować, sprawdzać, pouczać i bezustannie martwić się, czy zzrozumieją.

Oczywiście, nie twierdzę, że edukacja seksualna, doradztwo, informowanie nie są potrzebne – są bardzo, każdej młodej (i nie tylko!) osobie. Z jakiegoś jednak powodu uwzięliśmy się na młode kobiety. I to w przypadku leków, o których wiemy, że nie są bardziej niebezpieczne niż inne.

Wszystkiego o antykoncepcji awaryjnej dowiesz się z broszury przygotowanej przez Fundację na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, ze strony Aborcyjnego Dream Teamu i strony WHO.

;
Wyłączną odpowiedzialność za wszelkie treści wspierane przez Europejski Fundusz Mediów i Informacji (European Media and Information Fund, EMIF) ponoszą autorzy/autorki i nie muszą one odzwierciedlać stanowiska EMIF i partnerów funduszu, Fundacji Calouste Gulbenkian i Europejskiego Instytutu Uniwersyteckiego (European University Institute).

Udostępnij:

Magdalena Chrzczonowicz

Wicenaczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej przez 15 lat pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze