0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Maciek Jazwiecki / Agencja GazetaMaciek Jazwiecki / A...

"Miało być dziesiątki tysięcy, przyszło kilka tysięcy osób" - cieszył się Michał Adamczyk, prowadzący główne wydanie Wiadomości TVP 23 marca 2018 roku. A red. Marcin Szypszak nazwał marsz "pikietą". W tym czasie ok. 55 tys. demonstrantów (według oficjalnych szacunków Warszawskiego Ratusza) dopiero kończyło protest pod siedzibą PiS.

Frekwencja zaskoczyła organizatorów, a także samych demonstrujących. Mówi się o nawet o 80 tys. w samej Warszawie. Zdjęcia i filmy z wczorajszego wydarzenia pokazują, że "kilka tysięcy" to kompromitująca przesada w wykonaniu "Wiadomości" TVP. Nawet Komenda Główna Policji podała, że manifestowało nie "kilka tysięcy", ale 20 tys. osób.

Fot. Filip Szczepański

23.03.2018 Warszawa . Czarny piatek . Protest kobiet . 
Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta
23.03.2018 Warszawa . Czarny piatek . Protest kobiet . Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Fot. Agata Grzybowska Agencja Gazeta

23.03.2018 Warszawa . Czarny Piatek - protest przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej .
Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Gazeta
23.03.2018 Warszawa . Czarny Piatek - protest przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej . Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Gazeta

Fot. Maciek Jaźwiecki Agencja Gazeta

Co ciekawe, w 2016 roku, gdy odbył się pierwszy Czarny Protest, "Wiadomości" TVP przyznawały, że protesty były liczne. 3 października, w Czarny Poniedziałek, Marcin Tulicki, autor materiału w Głównym Wydaniu Wiadomości mówi: "Czarny Protest. Tu w swojej największej odsłonie i w kulminacyjnym momencie", a w tle widać słynne zdjęcie z parasolkami:

Dwa dni później, 5 października 2016, w kolejnym materiale TVP, ale z tym samym zdjęciem z parasolkami, Ewa Bugała mówiła: "Tysiące kobiet wyszły na ulicę, by zamanifestować swój sprzeciw".

Według szacunków Warszawskiego Ratusza na ulice Warszawy wyszło wówczas 30 tys. osób, czyli prawie dwa razy mniej niż w 2018.

W 2018 roku manipulacja liczbami osiągnęła apogeum z jeszcze jednego powodu. Michał Adamczyk przekonywał widzów, że "w kontrze odbyły się białe marsze obrońców życia". Na stronie Polskiego Radia można było przeczytać: "Biały i czarny piątek. Dwa głosy ws. prawa aborcyjnego". Z materiału wynika, że akcja "Biały piątek" polegała na "włączeniu się w modlitwę w intencji życia poczętego".

Białych marszy nie zaobserwowano.

"Zabijanie nienarodzonych"

Niepostrzeżenie "protest przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej" zamienił się w walkę o "prawo do zabijania nienarodzonych". W 2018 słyszymy: "Zapowiadany jako marsz w obronie rzekomo deptanej godności kobiet w sumie zgromadził kilka tysięcy zwolenników i zwolenniczek prawa do zabijania nienarodzonych".

Jeszcze w 2016 roku nikt nie nazywał protestujących morderczyniami. Ewa Bugała, 5 października 2016: "Tysiące kobiet wyszły na ulicę, by zamanifestować swój sprzeciw wobec obywatelskiego projektu ustaw Stop Aborcji".

Marcin Tulicki, 3 października 2016 roku: "To protest przeciwko projektowi ustawy antyaborcyjnej, który trafił do komisji. (...) W wielu przypadkach uczestnicy nie tylko krytykowali możliwość zaostrzenia prawa antyaborcyjnego, ale żądali jego liberalizacji".

Nie ma mowy o "zabijaniu nienarodzonych" czy nawet o "rzekomo deptanej godności".

Widać wyraźnie, że w 2018 roku telewizja publiczna przejęła język skrajnych grup anti-choice, którego jeszcze w 2016 nie używano oficjalnie.

Warto przypomnieć, że od 25 lat liczba zwolenników zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej nie przekracza 15 proc., a najczęściej waha się w granicach 10 proc. W najnowszym sondażu IPSOS dla OKO.press także zwolennicy PiS nie chcą zmian: 40 proc. jest za pozostawieniem obecnej ustawy, 28 proc. za zaostrzeniem i prawie tyle samo - 26 proc. - za liberalizacją.

Przeczytaj także:

Zobacz też, jak kształtowały się postawy Polaków w ostatnich 25 latach:

Na koniec materiału o Czarnym Piątku red. Marcin Szypszak wspomniał jeszcze obowiązkowo o tym, kto tym wszystkim kierował. Była to m.in. Akcja Demokracja ("Każda z osób dostawała materiały z logiem Akcji Demokracji sponsorowanej przez zagraniczne organizacje"), przeciwnicy PiS ("Uczestniczyły osoby z antyrządowych protestów"), najlepiej ci skompromitowani ("Wśród nich brylował były lider KOD, Mateusz Kijowski").

Z tej okazji przypominamy nasz materiał o tym, co i dlaczego telewizja publiczna mówiła o Akcji Demokracji:

;
Magdalena Chrzczonowicz

Naczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.

Komentarze