"Marsz zgromadził kilka tysięcy zwolenników i zwolenniczek prawa do zabijania nienarodzonych" - obwieściły 23 marca Wiadomości TVP. Jeszcze w 2016 r. podczas Czarnego Protestu TVP przyznawała, że demonstracje były liczne, a głównym powodem był "sprzeciw wobec ustawy antyaborcyjnej", a nie walka o prawo do zabijania

„Miało być dziesiątki tysięcy, przyszło kilka tysięcy osób” – cieszył się Michał Adamczyk, prowadzący główne wydanie Wiadomości TVP 23 marca 2018 roku. A red. Marcin Szypszak nazwał marsz „pikietą”. W tym czasie ok. 55 tys. demonstrantów (według oficjalnych szacunków Warszawskiego Ratusza) dopiero kończyło protest pod siedzibą PiS.

Frekwencja zaskoczyła organizatorów, a także samych demonstrujących. Mówi się o nawet o 80 tys. w samej Warszawie. Zdjęcia i filmy z wczorajszego wydarzenia pokazują, że „kilka tysięcy” to kompromitująca przesada w wykonaniu „Wiadomości” TVP. Nawet Komenda Główna Policji podała, że manifestowało nie „kilka tysięcy”, ale 20 tys. osób.

Fot. Filip Szczepański

Fot. Agata Grzybowska Agencja Gazeta

Fot. Maciek Jaźwiecki Agencja Gazeta

Zobacz film francuskiego portalu CNEWS

Co ciekawe, w 2016 roku, gdy odbył się pierwszy Czarny Protest, „Wiadomości” TVP przyznawały, że protesty były liczne. 3 października, w Czarny Poniedziałek, Marcin Tulicki, autor materiału w Głównym Wydaniu Wiadomości mówi: „Czarny Protest. Tu w swojej największej odsłonie i w kulminacyjnym momencie”, a w tle widać słynne zdjęcie z parasolkami:

Dwa dni później, 5 października 2016, w kolejnym materiale TVP, ale z tym samym zdjęciem z parasolkami, Ewa Bugała mówiła: „Tysiące kobiet wyszły na ulicę, by zamanifestować swój sprzeciw”.

Według szacunków Warszawskiego Ratusza na ulice Warszawy wyszło wówczas 30 tys. osób, czyli prawie dwa razy mniej niż w 2018.

W 2018 roku manipulacja liczbami osiągnęła apogeum z jeszcze jednego powodu. Michał Adamczyk przekonywał widzów, że „w kontrze odbyły się białe marsze obrońców życia”. Na stronie Polskiego Radia można było przeczytać: „Biały i czarny piątek. Dwa głosy ws. prawa aborcyjnego”. Z materiału wynika, że akcja „Biały piątek” polegała na „włączeniu się w modlitwę w intencji życia poczętego”.

Białych marszy nie zaobserwowano.

„Zabijanie nienarodzonych”

Niepostrzeżenie „protest przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej” zamienił się w walkę o „prawo do zabijania nienarodzonych”. W 2018 słyszymy: „Zapowiadany jako marsz w obronie rzekomo deptanej godności kobiet w sumie zgromadził kilka tysięcy zwolenników i zwolenniczek prawa do zabijania nienarodzonych”.

Jeszcze w 2016 roku nikt nie nazywał protestujących morderczyniami. Ewa Bugała, 5 października 2016: „Tysiące kobiet wyszły na ulicę, by zamanifestować swój sprzeciw wobec obywatelskiego projektu ustaw Stop Aborcji”.

Marcin Tulicki, 3 października 2016 roku: „To protest przeciwko projektowi ustawy antyaborcyjnej, który trafił do komisji. (…) W wielu przypadkach uczestnicy nie tylko krytykowali możliwość zaostrzenia prawa antyaborcyjnego, ale żądali jego liberalizacji”.

Nie ma mowy o „zabijaniu nienarodzonych” czy nawet o „rzekomo deptanej godności”.

Widać wyraźnie, że w 2018 roku telewizja publiczna przejęła język skrajnych grup anti-choice, którego jeszcze w 2016 nie używano oficjalnie.

Warto przypomnieć, że od 25 lat liczba zwolenników zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej nie przekracza 15 proc., a najczęściej waha się w granicach 10 proc. W najnowszym sondażu IPSOS dla OKO.press także zwolennicy PiS nie chcą zmian: 40 proc. jest za pozostawieniem obecnej ustawy, 28 proc. za zaostrzeniem i prawie tyle samo – 26 proc. – za liberalizacją.

Zobacz też, jak kształtowały się postawy Polaków w ostatnich 25 latach:

Na koniec materiału o Czarnym Piątku red. Marcin Szypszak wspomniał jeszcze obowiązkowo o tym, kto tym wszystkim kierował. Była to m.in. Akcja Demokracja („Każda z osób dostawała materiały z logiem Akcji Demokracji sponsorowanej przez zagraniczne organizacje”), przeciwnicy PiS („Uczestniczyły osoby z antyrządowych protestów”), najlepiej ci skompromitowani („Wśród nich brylował były lider KOD, Mateusz Kijowski”).

Z tej okazji przypominamy nasz materiał o tym, co i dlaczego telewizja publiczna mówiła o Akcji Demokracji:

OKO pilnuje praw kobiet. Codziennie.
Wesprzyj nas, byśmy mogli i mogły działać dalej.

Sekretarz redakcji OKO.press. Socjolożka i antropolożka po ISNS UW, tworzyła i koordynowała projekty społeczne w organizacjach pozarządowych (m.in. Humanity in Action Polska), prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/ek (m.in. PAH, CEO, Amnesty International), publikowała w „Res Publice Nowej”. W OKO.press pisze o prawach kobiet i Kościele katolickim.


Masz cynk?