0:00
Prawa autorskie: Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaDawid Zuchowicz / Ag...
18 grudnia 2020

Piotr Wawrzyk kandydatem PiS na RPO. Zna się na różnych rzeczach, ale akurat nie na tym

Piotr Wawrzyk to kandydat PiS na Rzecznika Praw Obywatelskich. Jakie ma kwalifikacje? Jako naukowiec zajmował się np. polityką celną Unii Europejskiej. Miał też zarzuty o plagiat w rozprawie habilitacyjnej

Wydrukuj

W czwartek (17 grudnia) PiS ogłosił, że ma swojego kandydata na Rzecznika Praw Obywatelskich. To dr hab. Piotr Wawrzyk, politolog, wiceminister spraw zagranicznych. Kadencja RPO dr hab. Adama Bodnara upłynęła we wrześniu. Od tego czasu Sejm i Senat nie są w stanie wybrać nowego rzecznika praw obywatelskich. Kandydatka opozycji, popierana przez ponad 1000 organizacji pozarządowych, zastępczyni Bodnara, Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, była kilkakrotnie odrzucana przez polityków prawicy.

„Uważam, że taka sytuacja nie może dłużej trwać. Uważam, że mam do tego urzędu odpowiednie kompetencje, bo zajmuję się prawami człowieka w MSZ. Niezależnie od tego, trudnię się zawodowo tą problematyką w ramach pracy naukowej. Dlatego zdecydowałem się kandydować”

- mówił Wawrzyk portalowi Interia.

OKO.press starało się odnaleźć ślady tych zainteresowań w dorobku naukowym dr. hab. Wawrzyka. Bezskutecznie.

Politolog od Unii Europejskiej

Niestety, na stronie Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych - urząd powołany m.in. do przeprowadzania procedur awansowych, zastąpiony przez ustawę uchwaloną w 2018 roku Radą Doskonałości Naukowej - nie ma recenzji postępowania habilitacyjnego Piotra Wawrzyka rozpoczętego w 2013 roku. Można tam tylko znaleźć jego autoreferat - kilkunastostronicowy dokument, w którym kandydat do stopnia opisuje swoje zainteresowania naukowe oraz publikacje. (Zainteresowani mogą znaleźć cały dokument tutaj.)

Czego dowiadujemy się z autoreferatu dr. Piotra Wawrzyka?

* studiował nauki polityczne (specjalizacja: stosunki międzynarodowe) oraz prawo (specjalizacja: prawo międzynarodowe publiczne);

* napisał pracę magisterską pt. „Dążenia niepodległościowe republik nadbałtyckich ZSRR w latach 1987-1991” oraz pracę „na temat ewolucji instytucjonalnej Unii Europejskiej”;

* w 2006 roku obronił doktorat z politologii pt. „Polityka wewnętrzna Unii Europejskiej”.

W 2014 roku Wawrzyk otrzymał stopień doktora habilitowanego za rozprawę „Problemy modernizacji procesów integracji europejskiej w ramach działań Unii na rzecz współpracy państw członkowskich w zwalczaniu przestępczości międzynarodowej”.

Prawami człowieka się nie zajmuje

W autoreferacie ówczesnego dr. Wawrzyka z 2013 roku nie ma żadnej sugestii, że kiedykolwiek zajmował się jako naukowiec prawami człowieka. Za „główny kierunek zainteresowań naukowo-badawczych” Wawrzyk uznał

„problemy modernizacji procesów integracji europejskiej w ramach działań Unii na rzecz współpracy państw członkowskich w zwalczaniu przestępczości międzynarodowej”.

Przekładając to na mniej techniczny język - Wawrzyk przed habilitacją zajmował się tym, w jaki sposób kraje Unii zwalczają przestępczość międzynarodową i w jaki sposób starają się współpracować, żeby robić to lepiej. Pisał m.in. o formach współpracy policyjnej w obszarze Schengen.

Oto przykładowe tytuły publikacji dr. hab. Wawrzyka:

* „Współpraca celna w Unii Europejskiej” (2009),

* „Bezpieczeństwo wewnętrzne Unii Europejskiej” (2009),

* „Sądy cywilne w procesie integracji europejskiej” (2013).

OKO.press nie podważa w żaden sposób dorobku dr hab. Wawrzyka. Po prostu z prawami człowieka nie miał on zawodowo wiele wspólnego.

W bazie cytowań Google Scholar (niekompletnej, zwłaszcza jeśli chodzi o teksty pisane po polsku) jest kilka prac dr. hab. Wawrzyka. Mają po kilka-kilkanaście cytowań; najczęściej cytowana - 28. (To niedużo, ale wyraźnie więcej niż w przypadku np. ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka).

Ostatnie publikacje, które odnaleźliśmy, pochodzą z 2015 roku (np. w Polskiej Bibliografii Naukowej). Jeśli Wawrzyk zaczął się zajmować prawami człowieka, musiał to zrobić bardzo niedawno.

W odróżnieniu od Wawrzyka, Rudzińska-Bluszcz jest specjalistką zajmującą się prawami obywatelskimi - i wieloletnią współpracownicą Bodnara (to ostatnie skreśla ją w oczach polityków PiS).

Zarzuty o plagiat referatu studentki

W 2012 roku Piotr Wawrzyk został oskarżony przez swoją byłą studentkę o plagiat. W książce „Sądy cywilne w procesie integracji europejskiej” Aleksandra Sz., zatrudniona w sekretariacie ówczesnego Instytutu Europeistyki Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW, znalazła fragment referatu o sądownictwie na Litwie, który przygotowywała jako studentka na zajęciach dr. Wawrzyka. „Praktycznie wszystko się pokrywało co do słowa” - opisywał sprawę w 2013 roku tygodnik „Wprost”. Wawrzyk skopiował 2,5 tys. znaków.

W teorii za plagiat grożą bardzo surowe kary. Rzecznicy dyscyplinarni uczelni wszczynają postępowania z urzędu. Plagiat jest też ścigany w postępowaniu karnym.

Takie konsekwencje nie spotkały Wawrzyka. Złożył wniosek o przerwanie procedury habilitacyjnej, a potem szybko napisał nową pracę. Stopień doktora habilitowanego otrzymał w 2014 roku.

„To było nadużycie ze strony dziennikarza. Moim zdaniem to nie był plagiat. Zresztą dr Wawrzyk sam zakończył tę sprawę, pisząc prośbę o przerwanie przewodu habilitacyjnego i przedkładając nową pracę” - mówił w 2018 roku „Wirtualnej Polsce” prof. Janusz Adamowski, ówczesny dziekan Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego, komentując sprawę.

Komisja dyscyplinarna uznała, że fragment nie miał istotnej wartości naukowej, a prokuratura nie wszczęła postępowania. (Dodajmy, że to nie świadczy o uprzywilejowaniu dr. Wawrzyka; chociaż prokuratorzy teoretycznie mają obowiązek wszczynać postępowanie z urzędu w sprawach plagiatu, w praktyce robią to rzadko, a komisje dyscyplinarne często są także niesłychanie wyrozumiałe).

Rzecznikiem raczej nie zostanie

Kandydata/kę na RPO musi zatwierdzić Sejm (w którym większość ma PiS) oraz Senat (w którym większość ma opozycja). Wiele wskazuje na to, że wysuwając kandydaturę Wawrzyka PiS liczył na poparcie PSL, z którym Wawrzyk przed laty współpracował - był doradcą wieloletniego przewodniczącego ds. Unii Europejskiej.

„Wawrzyk? To jak plunięcie nam w twarz. Człowiek, który współpracował z Waldemarem Pawlakiem i za co się wziął, to wszystko spieprzył. On jest dla nas nie do zaakceptowania” - mówił „Wyborczej” Marek Sawicki (PSL).

Wawrzyk więc rzecznikiem raczej nie zostanie. Z pewnością byłby RPO zdecydowanie prorządowym i konserwatywnym.

OKO.press o Piotrze Wawrzyku pisało w lutym 2018 roku. Już jako wiceminister spraw zagranicznych - wprowadzał w błąd komisarza Rady Europy Nilsa Muižnieksa, pytającego o stan przestrzegania praw reprodukcyjnych Polek pod rządami PiS. Wawrzyk odpowiadał używając nieprawdziwych, a niekiedy także absurdalnych argumentów. Tłumaczył np., że wprowadzenie recept na antykoncepcję awaryjną służy… bezpieczeństwu pacjentek.

Udostępnij:

Adam Leszczyński

Dziennikarz OKO.press, historyk i socjolog, profesor Uniwersytetu SWPS w Warszawie.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne