Sondaż Kantar Public pokazuje, że rozpaczliwa obrona Kaczyńskiego - zapowiedź cięć zarobków polityków - nie ratuje notowań PiS. Spadają poniżej 30 proc. i partia przegrywa z koalicją PO-Nowoczesna. Kaczyński płaci nawet nie za pazerność, ale arogancję władzy w obronie pazerności. Próby zastraszania opozycji mogą PiS jeszcze zaszkodzić

Sondaż Kantar Public z 9-10 kwietnia opublikowany 13 kwietnia przez Fakt24 jest o tyle istotny, że to pierwsze badanie z prawdziwego zdarzenia (sondaż telefoniczny na próbie reprezentatywnej), przeprowadzone po próbie ratowania przez Jarosława Kaczyńskiego wizerunku PiS w odpowiedzi na aferę z nagrodami dla rządu Beaty Szydło.

Wynik jest uderzający: PiS (29 proc.) przegrywa sondażowe wybory z koalicją PO i Nowoczesnej (32 proc.). Szczegółowe wyniki sondażu wskazują, że dość rządów PiS mają szczególnie kobiety, ludzie młodzi i mieszkańcy dużych miast.

W poprzednim badaniu tej samej pracowni 20 marca, PiS (34 proc.) miał 5 pkt przewagi nad liberalną koalicją (29 proc.). Teraz proporcje się odwróciły:

Notowania PiS i koalicji PO + .N w dwóch sondażach Kantar Public

Sondaż 20 marca 2018
 
Sondaż 9-10 kwietnia 2018

.

Według kwietniowego sondażu w Sejmie znalazłby się jeszcze Kukiz’15 (10 proc., w marcu było 12 proc.) oraz zwyżkujące ostatnio SLD (7 proc., było 4 proc.).

Oznacza to zatem idealny sondażowy remis – po 39 proc. – dwóch potencjalnych koalicji: narodowo-prawicowej (PiS plus Kukiz’15) i liberalnej z SLD.

Poza Sejmem tym razem: PSL (3 proc., było 4 proc.), a także Partia Razem (2 proc., było 4 proc.) i Wolność (2 proc.). Niezdecydowanych na kogo oddać głos jest 13 proc.

Marcowy sondaż opublikowany przez „Fakt” zamawiała Platforma Obywatelska, która – jak widać – sprawdza korzyści z koalicji wyborczej z Nowoczesną. Jak nieoficjalnie dowiaduje się OKO.press, podobnie jest tym razem.

Szefowa Kantar Public Urszula Krasowska powiedziała OKO.press, że kwietniowy sondaż ujawnia silny spadek notowań PiS wśród młodszych wyborców, którzy „odwracają się od tej partii”.

Dość PiS mają zwłaszcza kobiety, młodzi i duże miasta

Dzięki uprzejmości Fakt24 OKO.press publikuje szczegóły sondażu Kantar Public. Różnice są fascynujące.

Kobiety za opozycją, mężczyźni jeszcze za PiS

Wśród kobiet opozycja PO i .N  (37 proc.) zdecydowanie wygrywa z PiS (27 proc.). Wśród mężczyzn PiS (32 proc.) zachował jeszcze przewagę nad opozycją (28 proc.). Mężczyźni (9 proc.) częściej niż kobiety 5 proc.) popierają też SLD.

Poparcie dla PiS i koalicji PO + Nowoczesna w kwietniowym sondażu Kantar Public

Wybory kobiet
 
Wybory mężczyzn

Młodzi za opozycją, 50-latkowie za PiS

Poparcie dla PiS wśród dwudziestolatków (18-29 lat) wynosi tylko 21 proc. Opozycja wygrywa tu zdecydowanie (31 proc.), silny jest też Kukiz’15 – 20 proc.

Opozycja wygrywa też z PiS wśród:

  • 30 latków: 33 do 23 proc.;
  • 40-latków: 35 do 32 proc. oraz
  • wśród najstarszych w wieku 60 plus: 35 do 32 proc.

PiS jest górą tylko

  • w kategorii 50-59 lat górą jest PiS i to aż 41 do 26 proc.

Lepiej wykształceni za opozycją

W sondażu Kantar Public wraca tradycyjny „ludowy” profil poparcia dla PiS i inteligencki profil liberalnej opozycji PO + .N.

PiS ma znaczną przewagę wśród osób z wykształceniem podstawowym: 40 do 29 proc., a opozycja wśród absolwentów uczelni wyższych: aż 46 do 18 proc. W pozostałych grupach jest blisko remisu.

Wieś za PiS, większe miasta za opozycją

Przewaga PiS nad opozycją jest znaczna na wsi: 34 do 25 proc., ale opozycja miażdży PiS w miastach powyżej 500 tys.  mieszkańców: 48 do 17 proc.

Kaczyński nie odwrócił trendu

Wyniki Kantar Public pokazują, że nie powiodła się spektakularna próba Jarosława Kaczyńskiego odwrócenia trendu spadkowego PiS po aferze z nagrodami. Nie zadziałało ukorzenie się przed głosem ludu („Głos ludu, głosem Boga” – mówił Kaczyński. „Jeśli społeczeństwo tego chce, a widać wyraźnie, że chce, to my przychylamy się do tej decyzji”) i przerzucenie odium pazerności na opozycję.

5 kwietnia 2018 Kaczyński oświadczył, że ministrowie mają oddać nagrody (na rzecz kościelnej fundacji Caritas). Zapowiedział też ustawę tnącą zarobki parlamentarzystów o 20 proc. Posypały się zapewnienia polityków PiS, że zrobią to z wielką ochotą, bo „nie idzie się do polityki dla pieniędzy”.

Jak to ujął np. poseł Waldemar Buda (PiS) „parlamentarzyści PiS od dawna wiedzieli, że tak należy traktować politykę i tych przekonań nikt nie zmienił”. I zgodnie z partyjnym poleceniem atakował opozycję, że nie chce poprzeć redukcji zarobków: „Dziś mówimy szach – sprawdzamy, czy posłowie opozycji chcą oszczędnego państwa. Już słyszymy, że są pomruki niezadowolenia”.

Nie zatrzymało to trendu spadkowego. Jak wynika z sondaży innych pracowni (Kantar Public robi badania polityczne zbyt rzadko),

w marcu PiS stracił około jednej czwartej zwolenników. Badanie Kantar Public wskazuje, że traci dalej.

W sondażach zarówno Kantar Millward Brown (nie mylić z Kantar Public), jak i IBRiS, jeszcze końcówka lutego była dla PiS bardzo mocna – 40 proc.,  poparcie posypało się potem. Od 20 lutego do 27 marca wg Kantar MB – PiS stracił 12 pkt proc. W sondażach IBRiS w styczniu/lutym PiS miał najwyższe poparcie 43 proc., ale do początku kwietnia stracił z tego 11 pkt proc.

Poparcie dla partii w sondażach pracowni IBRIS 2015-2018

Żródło: ewybory.eu

Poparcie dla PiS, PO i Nowoczesnej. Sondaże telefoniczne Kantar Millward Brown od wyborów 2015 roku

Nie sama pazerność, ale aroganckie pazurki

Wszystko wskazuje na to, że katastrofa sondażowa PiS nie jest wynikiem ujawnienia samych nagród, jakie w 2017 roku przyznała sobie i swemu rządowi Beata Szydło, co miało miejsce 7 lutego 2018. Partii zaszkodziła raczej wybrana przez Kaczyńskiego strategia, by – jak sam ją opisał w wywiadzie dla wPolityce 26 marca: „bronić tych nagród, bo nie można popadać w szaleństwo”. Kaczyński ujawnił też, że przed wystąpieniem Beaty Szydło w Sejmie powiedział jej: „pokaż proszę pazurki”.

I Szydło pazurki pokazała. 22 marca w Sejmie mówiła (jej wystąpienie można/warto zobaczyć tutaj):

„Ministrowie i wiceministrowie w rządzie PiS otrzymywali nagrody za ciężką, uczciwą pracę. Te pieniądze im się po prostu należały”.

  • Zobacz, co jeszcze mówiła Beata Szydło

    „To były nagrody oficjalne, które zostały przyznane w ramach budżetu uchwalonego w tej izbie, a nie zegarki od kolegów biznesmenów. Ci ludzie ciężko pracowali i pracują, po to, żeby wszyscy Polacy mogli cieszyć się z rozwoju Polski, a nie wybrane grupy interesów. Chcemy dalszego rozwoju. Chcemy, żeby Polska nadal budowała swoją silna pozycję na świecie, w Europie, żeby była państwem rozwijającym się”.

    Posłowie PiS wpadli w euforię skandując „Beata, Beata”.

Strategię pokazania pazurków zamieniła w czyn już wcześniej, 21 marca Beata Kempa, która według RMF FM była autorką pomysłu wypłacania rządowi comiesięcznych „nagród”.

  • Zobacz jak Beata Kempa pokazywała pazurki

    Kempa mówiła w Radiu Zet: „Uważam, że praca, którą wykonali ministrowie i wiceministrowie, była pracą, którą warto było nagrodzić. Jest to transparentne, nikt tego nie ukrywał.

    Mamy czyste sumienie, nikomu niczego nie zabraliśmy, nie ukradliśmy. Moje koleżanki i koledzy pracowali bardzo ciężko, koniec kropka”.

    Beata Kempa stała się łatwym celem tabloidów:

Kaczyński w marcu, Kaczyński w kwietniu

Można łatwo odtworzyć strategię wyciszenia sprawy nagród, jaką wybrał Kaczyński w połowie marca:

  • nagrody się należały, za ciężką pracę;
  • były legalne;
  • były uzasadnione osiągnięciami PiS;
  • można było jedynie lepiej o nich informować.

Kaczyński liczył na wysokie poparcie, jakim cieszył się PiS, dobre nastroje, rekordowy poziom optymizmu (OKO.press pisało nawet o „optypistach„).

Innymi słowy,

Kaczyński dał się ponieść arogancji władzy, która uważa, że jest tak popularna, że wszystko jej wolno.

W kwietniu Kaczyński próbował odwrócić narrację:

  • PiS nie szedł do polityki po pieniądze;
  • PiS słucha głosu „suwerena”;
  • to opozycja była i jest pazerna.

Sondaż Kantar Public wskazuje, że „suweren” nie dał się przekonać.

Tonący brzydko się chwyta

Aresztowanie 13 kwietnia 2018 posła i sekretarza generalnego PO Stanisława Gawłowskiego, a także odebranie immunitetu Kamili Gasiuk-Pihowicz i Ryszardowi Petru, może zwiastować desperacki pomysł polityczny PiS, by na kryzys swego ugrupowania odpowiedzieć „na ostro”.

Nie wydaje się, by taka strategia mogła przynieść partii, która traci wizerunek „szlachetnego i skromnego obrońcy ludu”, jakikolwiek zysk. Wręcz przeciwnie, może zostać odebrana przez wyborców jako kolejna wersja prawidłowości politycznej, którą Antoni Słonimski opisywał maksymą „tonący brzydko się chwyta”.

 

 

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym