Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / Agencja Gazeta
16 września 2020

PiS chce licencji na bezkarność. Ustawa już dziś w Sejmie

Konsekwencją tej ustawy będzie to, że politycy, urzędnicy, a właściwie ktokolwiek (bo zakres podmiotowy nie jest tu określony), kto faktycznie lub choćby tylko pozornie będzie działać w celu ograniczenia pandemii, nie poniesie kary, choćby dopuścił się najcięższej zbrodni. To nie żart.

Już dziś Sejm zajmie się kontrowersyjną ustawą o "szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19". A właściwie ustawą o bezkarności polityków, która ma w zasadzie jeden zapis:

"Nie popełnia przestępstwa, kto w celu przeciwdziałania COVID-19 narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym i bez naruszenia tych obowiązków lub przepisów podjęte działanie nie byłoby możliwe lub byłoby istotnie utrudnione".

Przyjęcie ustawy będzie tym ważniejsze, że 15 września wojewódzki sąd administracyjny unieważnił decyzję premiera Mateusza Morawieckiego o zleceniu Poczcie Polskiej przygotowania i przeprowadzenia prezydenckich wyborów korespondencyjnych. Zdaniem sądu, decyzja rażąco naruszała prawo i nie miała podstawy prawnej.

Przyjęcie projektu uchroni premiera przed konsekwencjami. Tymczasem jeden z koalicjantów PiS, Solidarna Polska, zapowiedział, że ustawy nie poprze.

O co chodzi z bezkarnością polityków? Przypominamy tekst Grzegorza Makowskiego, socjologa, eksperta forum Idei Fundacji im. Stefana Batorego, zajmującego się między innymi zagadnieniem korupcji i polityki antykorupcyjnej.

12 sierpnia, w środku sezonu urlopowego, gdy Polacy odpoczywali od pandemii i polityki wpłynął do sejmu poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (druk sejmowy nr 539). Projekt bez konsultacji społecznych zdążył w ledwie dwa dni przejść pierwsze czytanie i dyskusję w komisjach. Przyjęto go głosami PiS (26 do 21), mimo precyzyjnej krytyki przez posłów i posłanki opozycji (Monika Wielichowska z KO zgłosiła nawet wniosek, by zmienić nazwę ustawy na "O bezkarności władzy", ale został on odrzucony.

Zapis dyskusji w Komisji Finansów Publicznych 14 sierpnia 2020. Projekt został ostatecznie przyjęty. Głosowało 47 posłów. Za było 26 głosów, 21 głosów było przeciwnych, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Poseł Monika Wielichowska (KO):

Bardzo dziękuję. Panie przewodniczący, Wysoka Komisjo, przez chwilę jak słuchałam pani posłanki wnioskodawczyni, myślałam, że mówimy o zupełnie innych projektach, ale nie, za chwilę okazało się, iż jest to ten sam projekt. Szanowni państwo, do Komisji Finansów Publicznych został skierowany bardzo krótki, ale jakże treściwy projekt ustawy. Jeden z artykułów wprowadza przepis, iż nie popełnia przestępstwa, kto w celu przeciwdziałania COVID narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym i bez naruszenia tych obowiązków lub przepisów podjęte działanie nie byłoby możliwe lub byłoby istotnie utrudnione. Mało tego, przepis nie tylko ma zwolnić z odpowiedzialności za łamanie prawa po wejściu w życie projektu ustawy, nowelizacji, ale też – uwaga – ma zadziałać wstecz. Informuje o tym dosyć wyraźnie, literalnie uzasadnienie do niniejszego projektu ustawy.

Chciałabym zapytać posłów wnioskodawców, ale przede wszystkim chciałabym bardzo poprosić panie i pana również, ponieważ nie można się skupić w trakcie wypowiedzi. Po prostu słyszę głosy stąd, słyszę głosy stąd. Trudno się skupić. Szanowni państwo, o tym, że prawo ma działać wstecz już mówiłam. Chciałabym zapytać posłów wnioskodawców, jak wam było nie wstyd podpisać się pod takim projektem ustawy. Jak wam w ogóle nie wstyd procedować taki projekt ustawy w Sejmie? Przepisy te to jeden wielki skandal. Są to bardzo groźne przepisy. Są to przepisy wybitnie szkodliwe nie tylko dla systemu prawnego, ale w ogóle dla wszystkich obywateli i obywatelek naszego kraju. Ale nie dla władzy oczywiście, nie dla wysoko postawionych urzędników. Jest to projekt ustawy, który – jeżeli wejdzie w życie – będzie wprowadzał bezkarność waszych działań. Pojechaliście po bandzie. Zacytuję tutaj głosy, które od wczoraj pojawiają się w przestrzeni publicznej. Pojechaliście po bandzie. Pod płaszczykiem zapobiegania, przeciwdziałania, zwalczania pandemii każde naruszenie prawa chcecie zwolnić z odpowiedzialności.

To są przepisy, które mają chronić ministra Sasina, który bezprawnie wydał 70 000 tys. zł publicznych pieniędzy na majowe kopertowe pseudowybory, które ostatecznie się nie odbyły. Są to przepisy, które mają chronić niejasne, skandaliczne transakcje Ministerstwa Zdrowia z handlarzem bronią w sprawie zakupu respiratorów, które, przypomnę, również kosztowały kilkadziesiąt milionów złotych publicznych pieniędzy. Respiratory zostały zapłacone, następnie dotarły, ale tylko w części, dlatego że z 1241 respiratorów dotarło tylko 200. To w końcu przepisy, które mają chronić zakupy bezużytecznych maseczek. Są to przepisy, pod które można podciągnąć absolutnie wszystko. O wielu rzeczach zapewne my tutaj w Sejmie, jak również opinia publiczna nie wie, ale może z czasem się dowie. Może stąd w uzasadnieniu pojawił się zapis o tym, że prawo będzie działać również wstecz.

Szanowni państwo, to kolejny przepis, który może służyć uwolnieniu od odpowiedzialności oczywiście członków Zjednoczonej Prawicy. W przestrzeni publicznej mówi się o przedstawicielach Prawa i Sprawiedliwości, ale Zjednoczona Prawica składa się również z Porozumienia Gowina i Solidarnej Polski. Chciałabym zapytać posłów i posłanki tych ugrupowań, czy wspierają ten skandaliczny i haniebny projekt. Szanowni państwo, to jest projekt ustawy, w którym jest mowa o bezkarności za łamanie prawa. Są to przepisy, które jeżeli wprowadzimy je w życie, jeżeli wy je wprowadzicie w życie, zalegalizują absolutnie każde bezprawie. Brakuje w nich, drodzy państwo, tylko jednego, wpisania nazwisk polityków, których chcecie w ten sposób uwolnić od odpowiedzialności i zapewnić im pełną bezkarność, i może jeszcze jednego, a jak się nie uda, to i tak ułaskawi was Andrzej Duda.

Szanowni państwo, na końcu jeszcze raz powiem, że jest to ustawa, która jest skandaliczna, jest to ustawa, która broni przestępców. Apeluję, apeluję do posłów wnioskodawców, wycofajcie swoje wsparcie, swoje podpisy spod tego projektu, haniebnego projektu, w którym chcecie chronić przestępców, w którym wręcz chcecie wyręczać prokuraturę, chcecie wyręczać sądy.

Wobec tego, że ustawa jest tak skandaliczna, w imieniu swoim i Klubu Parlamentarnego Koalicja Obywatelska składam wniosek o odrzucenie tego skandalicznego projektu. Dziękuję.

Marek Sowa (KO)

Panie przewodniczący, szanowni państwo, projekt ustawy nie ma nic wspólnego ze zwalczanie COVID-u. Bez wątpienia jest to projekt, który ma na celu wzmocnienie i zachęcenie do przestępczości w administracji publicznej. Rozumiem, że państwo możecie być zirytowani tym, że podajemy tutaj tego rodzaju przykłady, ale wygląda to na jakąś zorganizowaną grupę przestępczą. Nie wiem, czy posłowie, którzy podpisali się pod tym projektem ustawy, mają świadomość, w czym uczestniczą.

Przypomnę państwu, że w marcu bieżącego roku pani premier Emilewicz mówiła, że jest szansa, żeby na kryzysie niektórzy zarobili. Oczywiście miała rację. Z perspektywy czasu wiemy już o wielu przypadkach. Od razu sprostuję, że nie chodzi tutaj o żadnego instruktora narciarstwa, który zarobił, dlatego że zarobiła jego żona. W pierwszym dniu działalności ubiła interes życia na kilka milionów złotych. Sprzedała maseczki po 5 zł za sztukę, ponad pięciokrotnie drożej niż były wcześniej. Te same maseczki w Internecie były oferowane innym kontrahentom kilkukrotnie niżej. To bardzo łatwo oczywiście... To, że nie było atestów, to wiadomo. Dotyczy to wielu rzeczy. Widać bardzo wyraźnie, że sytuacja ta nie była przypadkowa. W całej transakcji uczestniczył brat ministra Szumowskiego. Osobiście zaangażował się wiceminister zdrowia.

Mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Administracja rządowa zamiast przygotowywać państwo na kryzys gospodarczy... Dzisiaj podane zostały dane GUS-u. Jest ponad 8% spadku PKB w drugim kwartale. Taki spadek nie miał w Polsce miejsca nigdy od 1991 roku. Jesteśmy w największym kryzysie gospodarczym od trzydziestu lat. Są to po prostu fakty, które trzeba przytaczać. A wy w tym czasie zamiast przeciwdziałać jego skutkom, robiliście wszystko, żeby robić historie, co do których tak naprawdę nikt nie mógł przypuszczać, że mogą mieć miejsce w administracji publicznej. Bez wątpienia dzisiaj to wszystko ma być zalegalizowane. Chcecie państwo zalegalizować przestępstwa, w moim głębokim przekonaniu, na gigantyczną skalę.

Obawiam się, że nie chodzi tutaj o kwotę 70 000 tys. zł z ustawy, która dwa czy trzy tygodnie temu uratowała Sasina. Pewnie nie chodzi tutaj tylko o 5000 tys. zł na maseczki czy ponad 100 000 tys. zł za respiratory. Przecież na zwalczanie COVID-u w rezerwie była zapisana kwota 800 000 tys. zł. Pomoc, która była desygnowana w kolejnych ustawach, sięga dziesiątek miliardów złotych. Jest pytanie, jaki odsetek jest objęty, nazwijmy to, wydawaniem środków niezgodnie z prawem. Opinia publiczna musi wiedzieć.

Poseł Arkadiusz Marchewka (KO):

Panie przewodniczący, panie i panowie posłowie, wczytując się w projekt ustawy trzeba powiedzieć jasno, że jest to bezkarność za machlojki, ochrona własnych kumpli, czyli państwo PiS w pigułce. Nie może być tak, że osoby, które są odpowiedzialne za to, żeby przygotowywać państwo nawet na czas kryzysu, są zwalniane z odpowiedzialności za swoje decyzje. Felerne maseczki od instruktora narciarstwa za kilka milionów złotych. Przyłbice od handlarza oscypkami. Są to informacje, które, po pierwsze, są szokujące. Są to także działania, za które wszyscy, którzy są za to odpowiedzialni, powinni ponieść surowe konsekwencje.

Jeżeli okazało się, że miliony złotych zostały wydane na felerny sprzęt medyczny, dlatego że ktoś kogoś znał, to jest to skandalicznie niedopuszczalne. Każda osoba odpowiedzialna za taki czyn powinna ponieść surowe konsekwencje. Oprócz felernych maseczek od instruktora narciarstwa, przyłbic od handlarza oscypkami mamy także respiratory, których do tej pory nikt nie widział. Jeżeli w uzasadnieniu piszecie państwo, że jest to działanie dotyczące stanu wyższej konieczności, to nie wiem, jak to wygląda, skoro żadne z zakupów, które przeprowadziliście, nie zostały poprawnie zrealizowane, o czym już mówiłem.

Skandaliczne jest również to, że w uzasadnieniu podajecie państwo, że w proponowanym rozwiązaniu uwzględniono kryterium interesu społecznego. Słowo „społecznego” powinno zostać zastąpione kryterium interesu znajomych. Okazało się, że ci, którzy za miliony złotych mieli dostarczać sprzęt medyczny, byli znajomymi kogoś ważnego. Później okazywało się, że sprzęt medyczny jest po prostu felerny.

Trzeba powiedzieć wprost, że bronicie swoich kumpli. Próbujecie zrobić tak, żeby włos z głowy nie spadł osobom odpowiedzialnym za owe machlojki. To jest niedopuszczalne, to jest skandaliczne. Ustawa ta w ogóle nie powinna być procedowana w takim trybie. Dlatego wniosek o odrzucenie jej w pierwszym czytaniu jest zasadny. Bardzo prosimy wszystkich pozostałych posłów, żeby poparli ów wniosek i odrzucili ten skandaliczny projekt ustawy. Dziękuję.

Poseł Anita Sowińska (Lewica):

Dzień dobry państwu. Panie przewodniczący, państwo posłowie i goście, przede wszystkim jest mi wstyd, że to akurat pani poseł Milczanowska przedstawia projekt, ponieważ pani Milczanowska reprezentuje mój region, region piotrowski, pochodzi bowiem z Radomska. Niestety, ale jest to już kolejny haniebny projekt. Pokazuje, jakim brakiem wartości prezentuje się ta posłanka. Jest mi po prostu bardzo wstyd. Jest to projekt na tyle ogólny...

Przewodniczący poseł Henryk Kowalczyk (PiS):

Pani poseł.

Poseł Anita Sowińska (Lewica):

Rozumiem, dobrze.

Przewodniczący poseł Henryk Kowalczyk (PiS):

Proszę jednak o odnoszenie się do ustawy, a nie do pani poseł.

Poseł Anita Sowińska (Lewica):

Już przechodzę do meritum sprawy. Jest to projekt na tyle ogólny, że można do tego wrzucić właściwie wszystko. Wielu posłów i posłanek mówiło o możliwości defraudacji publicznych pieniędzy między innymi poprzez przetargi. Wspomniane wcześniej respiratory czy maseczki były możliwe do zamawiania bez przetargów, bez ofert cenowych u swoich znajomych. Właściwie już jest to bezkarne. Przypomnę, że w którejś edycji ustawy COVID-owej prawo przetargowe już jest omijane.

Kolejna rzecz, którą ustawa ta umożliwia, to oczywiście niegospodarne wydatkowanie pieniędzy. Tutaj przykładem jest wydanie blisko 70 000 tys. zł na wybory, które się nie odbyły. Do tej pory nie mamy informacji, kto za to odpowiada. Rozumiem, że osoby te nigdy nie zostaną pociągnięte do odpowiedzialności. Jest to po prostu kuriozalne.

Po trzecie, to, co podpowiada mi moja wyobraźnia, to możliwość użycia siły wobec obywateli. Za brak maseczki można wsadzić obywatela, obywatelkę do aresztu. Właściwie władza jest tutaj bezkarna. Jest to oczywiście tylko przykład. Mogą to być także inne rzeczy, np. karanie dziennikarzy czy organizacji społecznych, którym nie podoba się to, co rząd robi w sprawie zwalczania COVID-u. To również może być wykorzystywane. Również w tym zakresie władza będzie bezkarna. Oczywiście są to przykłady, które mnie, laikowi – nie jestem prawnikiem – przychodzą na myśl. Podejrzewam, że wyobraźnia panów Kaczyńskiego, Ziobry i Morawieckiego jest znacznie większa i że takich przekrętów może być znacznie więcej.

Autorzy projektu w uzasadnieniu nie kryją swojej intencji stworzenia przepisu, pisząc – zacytuję – że celem ustawy jest wprowadzenie rozwiązania, które pozwoli wyłączyć bezprawność, a w konsekwencji przestępność czynu polegającego na naruszeniu obowiązków służbowych lub innych przepisów. Jeżeli dla kogoś nie jest to jeszcze jasne, wytłumaczę, że jest to zapewnienie bezkarności władzy i jest to krycie przestępców. Tak można powiedzieć w skrócie.

W związku z tym skandalicznym przepisem mam pytanie do wnioskodawców, do pani poseł Milczanowskiej, na czyje zlecenie został wykonany projekt, kto jest inspiratorem projektu. Proszę o podanie tej osoby bądź osób z imienia i nazwiska. Radzę podać owe osoby, dlatego że państwo kiedyś mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej za krycie przestępców. Dziękuję bardzo. Poproszę jeszcze o stanowisko Biura Legislacyjnego.

Poseł Krystyna Skowrońska (KO):

Tego w parlamencie jeszcze nie było. Parlament ma tworzyć przepisy prawa, a nie przepisy bezprawia. Państwa, którzy podpisali się pod projektem, reprezentuje pani poseł Milczanowska. Podpisał się też między innymi pan marszałek Terlecki. Będę nazywała to ustawą Terleckiego godzącą się na poplecznictwo i współudział w przestępstwie, w kryciu przestępców. Każdy obywatel, który wie o jakichkolwiek nieprawidłowościach, o wykroczeniu obywatela przeciwko obowiązującym przepisom prawa, może być pociągnięty za poplecznictwo lub współudział.

Stworzyli państwo tutaj klan, który za nic nie będzie odpowiadał. Dla każdego prawnika, dla każdej osoby, która miała jakąkolwiek styczność z przepisami prawa na uczelni czy gdziekolwiek indziej, po prostu nie mieści się to w głowie. Jeszcze niedawno w parlamencie rozważaliśmy zasadę lex retro non agit, żeby prawo nie działało wstecz, a tutaj godzimy się na to, żeby bez wyjaśnienia nieostrych sformułowań, zasad współżycia społecznego i innych wskazanych tutaj, interesu społecznego, łamane były obowiązujące przepisy.

Do posłów wnioskodawców chciałabym powiedzieć, że źle się państwo bawicie, w mętnej wodzie łowicie duże sumy, duże sumy bezkarności i obłowienia się w majątki wbrew obowiązującym przepisom. Jeżeli na tej sali zostało powołane łamanie przepisów przy zakupie maseczek, respiratorów i innych, to gdzie było Centralne Biuro Antykorupcyjne, gdzie była ochrona antykorupcyjna przed takimi działaniami?

Chciałabym wrócić do trybu sejmowego. Państwo koledzy z Prawa i Sprawiedliwości łamiecie parlament, łamiecie kręgosłup każdemu parlamentarzyście, wprowadzacie działania niezgodne z obowiązującym regulaminem. Jak to się dzieje, koledzy posłowie z koalicji rządzącej, że na sali plenarnej parlamentarzyści przegłosowują wniosek, że nie będzie procedowanego projektu, a pani marszałek kieruje go do pracy w Komisji? W związku z tym twierdzimy, że jest to rzecz skandaliczna.

Proponujecie państwo takie zapisy, których nie będzie można stwierdzić – mówiłam o zasadach współżycia społecznego, o interesie społecznym – nie będzie można zaskarżyć do sądu. Jak stwierdziłam, kryteria są nieostre. Na sali siedzą legislatorzy. Jeżeli ktokolwiek to ogląda, będzie oglądał albo będzie słuchał, to w kanonach przepisów prawa, na uczelniach studenci będą się uczyć, jak złamano dotychczas obowiązujące wszystkie zasady prawa, wszystkie zasady tworzenia prawa i szanse dla tych, którzy przekroczyli przepisy. Chciałabym przypomnieć, że w świetle obowiązujących przepisów ani pan premier, ani pan minister Szumowski, a pan premier w szczególności nie powinien tworzyć nowego gabinetu. Nawet głosy prezesa Kaczyńskiego nie usprawiedliwiałyby tego, dlatego że zgodnie z ustawą o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych, powinien mieć zakaz pełnienia funkcji z wydatkowaniem pieniędzy publicznych. Każda inna osoba, w stosunku do której zostałoby udowodnione, że działała, wydała pieniądze publiczne niezgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, nie powinna pełnić takiej funkcji. A zatem gra idzie va banque, gra idzie o nowy rząd. Nie dziwię się, że pan prezes Kaczyński nie zagłosował wcześniej, dlatego że jeżeli można uznać, że w tej sprawie zachował się przyzwoicie – zobaczymy to do końca – to naruszenie dyscypliny finansów publicznych jest jednym z kuriozów.

Dlaczego państwo się spieszycie? W dniu 12 sierpnia projekt został przyjęty, został nadany numer druku – dzisiaj mamy 14 sierpnia – bez żadnej opinii legislacyjnej, bez żadnej opinii Biura Analiz Sejmowych, bez żadnej opinii, żebyśmy przygotowali się do tego. Przygotujemy się do tego. Wykażemy państwu po kolei, na co państwo w poplecznictwie i współsprawstwie krycia przestępstw, które zostały w tym okresie i przez okres 180 dni popełnione, można będzie, żeby nie było bezkarności. I nie ma pracy zdalnej. W tym projekcie naruszyli państwo regulamin Sejmu, zasady prawodawstwa. Niezgodnie z obowiązującymi przepisami jest krycie przestępców, czego jeszcze nie było. Tego jeszcze nie było, że zdejmujecie odpowiedzialność. Za co płacą urzędnikowi? Za odpowiednie działanie zgodnie z prawem. Państwo wnioskodawcy godzicie się na to. Czy państwu po prostu nie jest wstyd?

Wniosek pani poseł Wielichowskiej w sprawie tego, żeby nie procedować projektu, wniosek o odrzucenie go w pierwszym czytaniu, jest ze wszech miar zasadny, gdybyście państwo zapytali kogokolwiek na ulicy. Zgadzam się z panią poseł Sowińską, że każda władza... Mówimy o kilku przypadkach. Każde działanie instytucji, które powinny stać na straży prawa, Policji, dla której za jej ciężką robotę, wtedy, kiedy dbają o bezpieczeństwo publiczne, a nie wtedy kiedy będą wykonywać... Każdy rozkaz może zostać wydany, każdy rozkaz w tym przypadku może zostać zrealizowany i nie będzie to naruszenie żadnych zasad, to nie będzie żadne wykroczenie, to nie będzie żadne przestępstwo.

Dzisiaj parlament ma duże znaczenie. W Komisji Finansów Publicznych jest położony szczególny nacisk na dzisiejszą opinię. Od tego, czy zachowamy się normalnie, tak jak przysięgaliśmy jako parlamentarzyści... Ja też mówiłam: „tak mi dopomóż Bóg”. Tym, którzy jeszcze tego nie zrozumieli, niech Bóg dopomoże.

Poseł Krzysztof Paszyk (PSL-Kukiz15):

Panie przewodniczący, Wysoka Komisjo, problem, który chciałem podnieść, w większości wybrzmiał, ale mimo wszystko jeszcze raz go wyrażę poprzez pytanie do Biura Legislacyjnego o to, jak zapisy projektu mają się do zasady niedziałania prawa wstecz. Mamy tutaj do czynienia z niezwykle delikatnym obszarem, jakim jest odpowiedzialność za podejmowane działania, co ewidentnie ma retroaktywny charakter. Chciałbym państwa jako ciało profesjonalne poprosić o opinię w tym zakresie, czy godzi się to z obowiązującym porządkiem prawnym, który od czasów rzymskich zakazuje przyjmowania prawa, które będzie działało wstecz, tym bardziej jeżeli dotyczy ono zwolnienia z odpowiedzialności karnej. Bardzo proszę o jednoznaczną opinię w tym zakresie, ponieważ wydaje się ona kluczowa w odniesieniu do dalszych prac. Dziękuję.

Poseł Jarosław Urbaniak (KO):

Dziękuję bardzo, panie przewodniczący. Zostało powiedziane dużo słów, ale jeżeli mielibyśmy zacząć od autorytetów prawnych, to chciałbym przypomnieć wypowiedź pana profesora Sławomira Patyry sprzed kilku lat, w której można było przeczytać, że PiS nie rządzi na podstawie i w granicach prawa, tylko PiS rządzi poprzez prawo. Jeżeli w Polsce coś jest zabronione, PiS najpierw składa projekt ustawy, w którym jest zapisane, że od jutra jest to niezabronione i od jutra już to realizuje. Tak się w tym wszystkim rozpędziliście, że kilku projektów ustaw nie zdążyliście złożyć, żeby rządzić poprzez prawo. W związku z tym teraz trzeba coś zrobić z tymi, którzy jednak przekroczyli prawo.

Wracając do meritum ustawy, chciałbym zwrócić uwagę, dlatego że żaden z moich przedmówców nie powiedział o tym, iż póki co w ustawie, którą dzisiaj nowelizujemy, istnieje art. 10c, który zaczyna się od pięknych słów, o których dzisiaj mówimy, że nie popełnia przestępstwa... itd., itd. Bezkarność dla tych, którzy robią interesy na epidemii, już raz wprowadziliście, tyle że w tej bezkarności brakowało pewnych elementów. Po pierwsze, autorytety prawne pokazywały wam, że przede wszystkim są luki, że jednak źle było to sformułowane w art. 10c. Przyznajecie się do tego, dlatego że w art. 1 ust. 2 nowelizacji, którą mamy, wygaszacie art. 10c po 180 dniach od wejścia tej ustawy w życie.

Zostanie jednak art. 10d, czyli sformułowanie najbardziej ogólne. Najbardziej ogólne, dlatego że pojawia się w nim np. zapis o interesie społecznym, którego nie było przy poprzedniej nowelizacji, gdzie mówiliście tylko o zakupach. Nagle okazuje się, że jest pytanie, jak uzasadnić, że premier Sasin wydał 70 000 tys. zł, jeżeli nijak nie jest to związane z walką z epidemią. W związku z tym oprócz COVID-u musiał się w tym przepisie pojawić także szeroko rozumiany interes społeczny, który będzie służył uzasadnieniu bezkarności premiera Sasina, i zdaje się także premiera Morawieckiego, dlatego że opinia publiczna nie do końca dowiedziała się, kto odpowiada za decyzje związane z nieodbytymi wyborami majowymi i wydaniem co najmniej 70 000 tys. zł, a raczej wyrzuceniem ich w błoto niż wydaniem. To jedno.

Na pocieszenie tych, którzy idealistycznie wierzą w praworządność, chciałbym przypomnieć, że jeszcze póki co mamy taką oto sytuację, że w obowiązującej Konstytucji RP jest art. 44, który stanowi, że bieg przedawnienia w stosunku do przestępstw nieściganych z przyczyn politycznych, popełnionych przez funkcjonariuszy publicznych lub na ich zlecenie, ulega zawieszeniu do czasu ustania tych przyczyn, czyli przyczyn politycznych. Mam nadzieję, że przyczyny polityczne jak najszybciej ustaną i osoby odpowiedziane za przekręty robione na ludzkim zdrowiu i życiu, na epidemii zostaną rozliczone. Za skandaliczne uważam uzasadnienie, w którym piszecie o konieczności wyższej, o tym...

Panie przewodniczący, czy z sali obrad Komisji moglibyśmy zrobić salę obrad Komisji, a nie gabinet ministerstwa?

Przewodniczący poseł Henryk Kowalczyk (PiS):

Panie ministrze, proszę o ewentualne rozmowy i ustalenia na zewnątrz. Proszę bardzo.

Poseł Jarosław Urbaniak (KO):

Ostatnia rzecz, o jakiej chciałem powiedzieć, dotyczy i tego formalnego uzasadnienia, i tego, które cały czas jest powtarzane, że mamy stan wyższej konieczności, mamy epidemię, trzeba działać szybko, trzeba działać sprawnie. Jak szybko działa rząd, wiemy chociażby stąd, jak szybko podejmowane są decyzje o tym, które powiaty są czerwone, które powiaty są żółte, jak szybko takie decyzje są wprowadzane w życie. Przede wszystkim skandalicznym i żenującym jest, że dzisiaj używa się takich argumentów, kiedy po kilku miesiącach wiemy, że zakupy w pierwszym okresie epidemii były robione w taki sposób, że do umów były wpisane bardzo długie terminy dostawy. Jaki jest cel szybkiego działania w takiej sytuacji, jeżeli ktoś bardzo szybko zakupuje maseczki, respiratory, przyłbice lub inne rzeczy, a termin dostawy jest oddalony o kilka jak nie o kilkanaście miesięcy? Cóż to za szybkość w walce z epidemią? Dziękuję bardzo.

Poseł Monika Wielichowska (KO)

Panie przewodniczący, Wysoka Komisjo, tytuł jest nieadekwatny do zawartości projektu ustawy. Wnoszę o to, żebyśmy przyjęli nowy tytuł. Chciałabym zmienić tytuł ustawy o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych na tytuł ustawy o zmianie ustawy o bezkarności władzy.

Poseł Anna Milczanowska (PiS), jedna ze zgłaszających poselski projekt:

Dziękuję. Panie przewodniczący, Wysoka Komisjo, doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że dzisiaj przechodzimy jeden z największych kryzysów po II wojnie światowej. Co nas jeszcze czeka, możemy tylko przewidywać. Stąd wprowadzamy przepisy, które przede wszystkim mają zabezpieczyć życie i zdrowie Polaków. Zaproponowany przez posłów Prawa i Sprawiedliwości projekt ustawy nie wprowadza bezkarności, a wręcz przeciwnie, wprowadza przepisy, regulacje dotyczące działań w stanie wyższej konieczności. Wiążą się z tym przeciwdziałania koronowirusowi. Wspominał o tym zresztą również pan poseł Kazimierz Smoliński, że nie zabezpieczają one spraw związanych z problemem łamania prawa, a odnoszą się jedynie do przeciwdziałania koronawirusowi, który od początku roku, doskonale o tym wiemy, pozbawił życia i zdrowia tysiące, a właściwie teraz już miliony ludzi na całym świecie. Wiemy też, jaka sytuacja jest u nas w Polsce.

Opozycja wielokrotnie pokazywała, że dla partykularnych interesów sprzeciwiacie się państwo i właściwie jak mantrę powtarzacie ciągle te same sprawy. Doskonale wiecie, że sprawa jest w prokuraturze, że zajmuje się nią ten organ, że zajmują się nią organy ścigania. Mówię o sprawie maseczek. Przypominam, jakie jeszcze kilka miesięcy temu było larum, że nie ma maseczek. Wtedy, kiedy sprowadziliśmy maseczki, sprowadzał je cały świat, sprowadzał je Parlament Europejski. Doskonale wiecie, że tam również sprowadzono maseczki bez stosownych certyfikatów. Sprowadzała je Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka. Niestety, tak się działo na całym świecie. Teraz jak jest bicie, to oczywiście bicie po Ministerstwie Zdrowia.

O przepisy, które zaproponowaliśmy, pytał pan poseł Krzysztof Paszyk. Mówiłam o tym w swoim uzasadnieniu, że będą one dotyczyły również funkcjonariuszy medycznych. Będą pomagały służbom w podejmowaniu często trudnych decyzji, jeżeli chodzi o ratowanie zdrowia i życia ludzkiego.

Proszę państwa, podnosicie wyłącznie to, że przepis, który chcemy wprowadzić, ma dotyczyć urzędników ministerialnych. Proszę państwa, z epidemią koronawirusa walczymy w całej Polsce. Walczą z nią wojewodowie, walczą marszałkowie, walczą samorządowcy. A więc przepis ma służyć wszystkim tym, którzy działają i dbają o bezpieczeństwo, o zdrowie i życie Polaków. W sytuacjach kryzysowych niejednokrotnie trzeba działać natychmiastowo. Wiemy o tym doskonale. Wiecie państwo, że nie możemy karać osób, które wykonują swoje obowiązki służbowe, za to, że w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia milionów ludzi mają możliwości działania. Chodzi o to, żeby czasami nie powoływały się, że prawo im czegoś zabrania. Chodzi o to, żeby działać i ratować zdrowie Polaków bez ograniczenia, że w danym momencie prawo może na coś nie pozwolić, kiedy wiemy, że rzeczą nadrzędną jest życie ludzkie, zdrowie ludzkie.

Chciałabym powiedzieć o tym, że rzeczywiście bardzo wiele takich działań było podjętych łącznie z ratowaniem obywateli polskich, ale także łącznie z ratowaniem miejsc pracy. Szanowni państwo, to wszystko było związane z koronawirusem, z pandemią, która została ogłoszona przez Światową Organizację Zdrowia. Trzeba było ratować polskich przedsiębiorców, i nie tylko polskich, mikro, małych, większych, średnich przed bankructwem, a polską gospodarkę przed kryzysem. Tego dotyczą propozycje, przepisy, które dzisiaj państwu, Wysokiej Komisji przedłożyłam. Dziękuję bardzo.

Pod niewinnie brzmiącym tytułem ukryto „brudną bombę” – czyli art. 1 ust. 1.

„Nie popełnia przestępstwa, kto w celu przeciwdziałania COVID-19 narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym i bez naruszenia tych obowiązków lub przepisów podjęte działanie nie byłoby możliwe lub byłoby istotnie utrudnione.”

Jeśli ten przepis wejdzie w życie, będzie kwestią czasu, kiedy ta bomba wybuchnie zakażając i brudząc nasze życie publiczne kolejnymi przypadkami korupcji i nadużyć władzy politycznej i urzędniczej.

OKO.press już alarmowało opinię publiczną:

Wcześniej zwracaliśmy uwagę na niebezpieczne zapisy w innych specustawach covidowych

Znaczenie cytowanego przepisu natychmiast rozszyfrowali prawnicy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, profesorowie i prawnicy-aktywiści monitorujący zmiany w obowiązujących przepisach. Ujmując rzecz w skrócie: jego konsekwencją będzie to, że

politycy, urzędnicy, a właściwie ktokolwiek (bo zakres podmiotowy nie jest tu określony), kto faktycznie lub choćby tylko pozornie będzie działać w celu ograniczenia pandemii, nie poniesie kary, choćby dopuścił się najcięższej zbrodni. To nie żart.

Na przykład za uznaniową decyzję ministra czy podległego mu urzędnika o zakupie kolejnej partii bezużytecznych maseczek albo wirtualnych respiratorów, które nigdy nie dotrą do szpitali, bez przetargu czy choćby namiastki jakiejkolwiek konkurencyjnej procedury nikt nie poniesie żadnych konsekwencji. Choćbyśmy my, podatnicy stracili na niej miliardy.

Więcej! Przepis ten oznacza również, że na przykład

nadpobudliwy policjant, ochroniarz w sklepie, czy dowolny obywatel, który uderzy kogoś w głowę też nie będzie podlegać karze. Wystarczy, że dowiedzie, że uderzony nie miał, dajmy na to, prawidłowo założonej maseczki.

To oczywiście przykład przerysowany, ale realny.

Według przepisu do pozostania bezkarnym wystarczy intencja działania.

Nie ważne to, czy waląc kogoś w głowę przyczyniliśmy się faktycznie do ograniczenia ryzyka rozprzestrzeniania choroby czy nie.

To nie koniec kontrowersji. Innym problemem, na który zwraca w swojej ekspertyzie Helsińska Fundacja Praw Człowieka, jest to, że pozwalając na taką bezkarność

pozbawia się ofiary przestępstw prawa do dochodzenia sprawiedliwości i zadośćuczynienia. No bo jak dochodzić swoich praw za zalegalizowane bezprawie?

Poza tym, przepis ten narusza konstytucyjne zasady określoności prawa i proporcjonalności. Projektodawcy nie tylko nie precyzują jakiego rodzaju czyny miałyby być wyłączone od odpowiedzialności i w jakich okolicznościach. W uzasadnieniu nie ma też cienia analizy i argumentów, które uzasadniałyby wprowadzenie tak daleko idącej ingerencji.

Tym swoistym immunitetem miałyby być objęte również czyny już dokonane. Naruszałoby to więc zasadę niedziałania prawa wstecz, która jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawa.

A to i tak nie wszystkie zarzuty. Swoje opinie przesłały do sejmu dotychczas m.in. Konfederacja Pracodawców Lewiatan, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Business Centre Club, i Naczelna Rada Adwokacka.

Rada Adwokacka zbija na przykład argument przedstawiony w uzasadnieniu projektu jakoby przeciwdziałanie COVID-19 można traktować jako najwyższe dobro w hierarchii dóbr prawnych. Takie działania to nie dobro w samo w sobie, a ewentualnie narzędzie do ochrony dóbr takich jak zdrowie, czy życie ludzkie. Mamy tu zatem brak logiki, którego skutkiem będą paradoksalne sytuacje. Tak jak w przykładzie z biciem po głowie za źle założoną maseczkę. Bijąc, rzekomo w imię ochrony zdrowia, w „majestacie prawa”, pozbawimy kogoś zdrowia.

Wbrew międzynarodowym rekomendacjom

Można sobie w tym miejscu zadać pytanie, czy może ktoś poza Polską wpadł na pomysł podobnych rozwiązań walcząc z pandemią. Trudno znaleźć gdzie indziej podobne przykłady, a już na pewno nie w Unii Europejskiej. Transparency International dokonała przeglądu instrumentów dotyczących przeciwdziałania pandemii pod kątem ryzyka korupcji. W roboczym raporcie z tej analizy próżno szukać czegokolwiek podobnego.

Owszem, w Czechach i na Węgrzech pojawiły się przepisy przypominające trochę naszą Tarczę antykryzysową 2.0, mianowicie zwolnienie z odpowiedzialności za przestępstwa urzędnicze i naruszenie dyscypliny finansów publicznych przy zakupach związanych z realizacją polityki wobec COVID-19. Nie są one jednak tak radykalne jak te, które obowiązują w Polsce.

Nie wspominając już o omawianym, nowym pomyśle na bezkarność. Tymczasem, organizacje międzynarodowe, takie jak Rada Europy, OECD, UNCAC Civil Society Coalition, czy Bank Światowy rekomendują coś, co stoi w całkowitej sprzeczności z omawianym projektem.

Pandemia, jak każdy kryzys dezorganizuje życie publiczne i funkcjonowanie państwa. Ryzyko korupcji naturalnie wzrasta. Zamiast więc luzować istniejące rygory, trzeba wzmagać czujność i tworzyć nowe rozwiązania chroniące interes publiczny, pieniądze podatników i ostatecznie także nasze zdrowie i życie. Korupcja zawsze bowiem będzie stać w sprzeczności z tymi dobrami.

Tymczasem, efekty luzowania odpowiedzialności już mieliśmy okazję poznać. Zakup maseczek niespełniających standardów, dokonany w dziwnych okolicznościach, od trenera narciarstwa zaznajomionego z ministrem zdrowia naraził przecież zdrowie personelu medycznego. Zdążyły one bowiem dotrzeć już do szpitali.

Jeszcze bardziej kontrowersyjny był zakup respiratorów od firmy założonej przez handlarza bronią. Respiratorów nie ma, a dziesiątki milionów złotych zostały utracone, choć z pewnością można byłoby żeby komuś pomóc.

To tylko dwa przypadki korupcyjnych nadużyć, które zostały niejako „zalegalizowane” wspomnianymi przepisami z Tarczy 2.0 uwalniającej urzędników i polityków od odpowiedzialności za marnotrawienie pieniędzy podatników i niedopełnianie lub nadużywanie obowiązków przy zakupach publicznych. Najnowsza inicjatywa rozszerzyłaby tę bezkarność jeszcze bardziej. I można być pewnym, że podobnych przypadków nadużyć będzie jeszcze więcej.

To ma być równość wobec prawa?

Bulwersujące w tej inicjatywie już jest samo to, że w ogóle jest procedowana w Sejmie. Oburza postawa prokuratora generalnego, który nie zgłosił niej żadnych uwag. Dziś natomiast próbuje rozgrywać tę sprawę w kontekście rekonstrukcji rządu. Żenujące są sposoby obrony tego projektu przez polityków i funkcjonariuszy obecnej władzy. W mediach powtarzają oni naciągane tezy z uzasadnienia projektu. Żalą się, że w pandemii działają pod taką presją, że potrzebują tych przepisów żeby pracować bardziej komfortowo dla Polski.

Politycy i partyjni funkcjonariusze mają więc dostać licencję na bezkarność.

Co w tym kontekście mają powiedzieć lekarze, którzy od miesięcy są już na pierwszej linii frontu walki z koronawirusem, a którym w Tarczy antykryzysowej 4.0, chyłkiem zafundowano zaostrzenie kar za błędy lekarskie?

Co mają powiedzieć przedsiębiorcy, którym właśnie zapowiedziano, że państwo będzie mogło prewencyjnie zajmować ich majątki i wprowadzać zarządy przymusowe w firmach? Czy tak ma wyglądać równość wobec prawa i sprawiedliwość według obozu rządzącego?

Kontrpropozycja: więcej odpowiedzialności i kontroli społecznej

Żeby jednak nie poprzestać na krytyce, warto przynajmniej hasłowo wspomnieć o tym, co można zrobić lepiej. Warto skorzystać z rekomendacji międzynarodowych instytucji i organizacji społecznych. Rządzący w kwestii zdrowia chętnie powołują się na autorytet WHO, czemu nie robią tego w kwestiach dotyczących praworządności i korupcji korzystając z autorytetu organizacji zajmujących się tą tematyką. A właściwie wszystkie te organizacje wypowiadają się w podobnym tonie.

Zamiast zwalniać z odpowiedzialności, należy

  • doprecyzować, kto za co odpowiada w czasie pandemii,
  • polepszyć koordynację i wypracować nowe procedury kontroli i nadzoru,
  • ulepszyć dokumentowanie decyzji,
  • opracować możliwie precyzyjne kryteria zakupu środków medycznych niezbędnych do walki z pandemią,
  • zintensyfikować kontrole i audyty – zwłaszcza w obszarze zamówień publicznych i wsparcia przydzielanego w związku z walką pandemią i jej skutkami.
Ale nade wszystko rządzący powinni stworzyć warunki dla lepszej kontroli społecznej rozmaitych decyzji publicznych podejmowanych w okresie pandemii.

Tę ostatnią rekomendację można zrealizować:

  • ułatwiając dostęp do informacji publicznej, poprzez digitalizację tego dostępu,
  • obligując instytucje do proaktywnego publikowania informacji w internecie,
  • skracając terminy udostępnienia informacji.
  • Na implementację już od roku czeka unijna dyrektywa o ochronie sygnalistów. Przepisy chroniące ludzi zgłaszających nadużycia w ich miejscach pracy, w czasie pandemii przydałyby się jak nigdy przedtem.

Obecna władza tymczasem zamiast ułatwiać dostęp do informacji publicznej pod pretekstem walki z pandemią jeszcze go utrudnia. Nic nie wiadomo o zintensyfikowaniu nadzoru i kontroli w instytucjach publicznych. Przepisów o ochronie sygnalistów nawet nie zaczęto wdrażać. Obecny kryzys wymaga odpowiedzialności, a nie bezkarności. Nie można zwiększać jego kosztów narażając dodatkowo państwo i nas wszystkich na korupcję, nadużycia władzy i pogłębienie nieufności do instytucji publicznych.

*Tekst pochodzi z blogu ForumIdei Fundacji im. Stefana Batorego

Udostępnij:

Grzegorz Makowski

Doktor habilitowany socjologii, adiunkt w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym SGH, ekspert forumIdei Fundacji im. Stefana Batorego. Zajmuje się między innymi zagadnieniem korupcji i polityki antykorupcyjnej, problematyką społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych. Autor książek, artykułów naukowych i publikacji prasowych.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne