W 40. rocznicę powstania Komitetu Obrony Robotników partia rządząca pisze historię na nowo. Największymi bohaterami i twórcami KOR okazują się Antoni Macierewicz i Piotr Naimski. Innych wymienia się rzadko albo wcale

31 sierpnia 2016 r. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz oraz sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Piotr Naimski otrzymali odznaczenia z okazji 40. rocznicy protestów robotniczych w Radomiu i Ursusie w czerwcu 1976 r. Medale wręczała im premier Beata Szydło oraz przewodniczący „S” Piotr Duda.

Przewodniczący Duda – jak pisze „Polska Zbrojna” – „podkreślił, że to zaszczyt wręczyć okolicznościowe medale w 40. rocznicę wydarzeń czerwcowych, wielu bohaterom z Płocka, Ursusa i Radomia, w tym 2 ojcom założycielom KOR”.

Kogo nie wymienili

Ta sytuacja mogłaby wydawać się banalna: zarówno Macierewicz, jak i Naimski byli przecież założycielami KOR. Przekłamanie polega na tym, że nie byli jedynymi jego założycielami, a później nie byli jego najważniejszymi członkami. Współautorem apelu, którym rozpoczynał działalność KOR, był np. Wojciech Onyszkiewicz, którego dziś się nie wymienia. Wielu spośród żyjących członków i współpracowników KOR (np. Adam Michnik) stoi dziś po zupełnie innej stronie politycznego podziału w Polsce niż Antoni Macierewicz i Piotr Naimski.

Ich zasługi i rola zostały całkowicie przemilczane – chociaż to oni, a nie Macierewicz, nadawali ton KOR.

Na obchody Czerwca w Radomiu zaproszono oczywiście Macierewicza i Naimskiego. Wśród zasłużonych w przemówieniu 25 czerwca 2016 r. prezydent Duda wymienił tylko Jacka Kuronia i Jana Józefa Lipskiego (obaj od wielu lat nie żyją).

Pominięto i nie wymieniono wielu członków i współpracowników KOR: Seweryna Blumsztajna, Andrzeja Celińskiego, Mirosława Chojeckiego, Jana Lityńskiego, Henryka Wujca, Adama Michnika i Ludwika Dorna.

Polityka historyczna PiS wobec KOR polega na pokazywaniu, że to PiS jest jego prawdziwym dziedzicem, a sam KOR został przejęty przez „komandosów” z marca 1968 r., działaczy opozycji demokratycznej związanych później m.in. z Unią Wolności w III RP.

„Prawdziwy” KOR, „prawdziwa” „Solidarność”

To operacja bardzo podobna do tej, którą PiS próbuje dokonać na historii „Solidarności”. W opowiadaniu o jej historii marginalizuje się rolę Lecha Wałęsy, przeciwnika politycznego braci Kaczyńskich od lat 90., pokazując go jako agenta. Prawdziwym dziedzicem „S” i opozycji jest PiS.

Stąd obecność przewodniczącego „S” Piotra Dudy na wręczaniu medalu Macierewiczowi. Podkreśla ona ciągłość: z „prawdziwego” KOR Macierewicza i Naimskiego wzięła się „prawdziwa” Solidarność Gwiazdów, a z niej – Porozumienie Centrum Kaczyńskich i PiS. W opozycji do nich jest KOR „przejęty” przez Kuronia i Michnika, kapitulancka „S” Lecha Wałęsy siadająca do Okrągłego Stołu z władzą, potem Unia Wolności, a dziś opozycja z PO (której ważni politycy byli wybitnymi działaczami opozycji; np. Bogdan Borusewicz był członkiem KOR).

Już w 1996 r. powiedział to wprost Zygmunt Wrzodak, znany wtedy działacz „Solidarności” w Ursusie, później poseł Ligi Polskich Rodzin: „Różowe hieny polityczne z części KOR żerujące na robotnikach, Kościele i Ojczyźnie, miały tylko jeden cel – dorwać się po naszych grzbietach do władzy. Kuroń, Michnik i towarzysze, zapiekli w zoologicznej nienawiści do polskości, cynicznie rozgrywali nasze nieszczęście, krew i naiwność. Deklarowali faryzeuszowską pomoc, by podstępnie wkupić się w nasze polskie, katolickie, robotnicze środowisko. Wszystko po to, by za naszymi plecami dogadać się ze swoimi ideowymi pobratymcami – komunistami”.

Dziś to PiS mówi samo, co wówczas Wrzodak.

Taka wizja przeszłości była wyraźnie widoczna podczas oficjalnych obchodów 40. Rocznicy protestów w Radomiu i w Ursusie w czerwcu 2016 r.

„Przez wiele dekad Wydarzenia Czerwca ’76 były zapomniane” – mówiła premier Beata Szydło 26 czerwca 2016 r. Zrobiła tylko wyjątek dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który – jak pisała w 2006 r. „Wyborcza” – „obchodom nadał najwyższą rangę”. To nieprawda: obchody 35-lecia KOR pod patronatem Bronisława Komorowskiego również miały bardzo wysoką rangę, chociaż nie była to okrągła rocznica. Prywatne media, takie jak „Gazeta Wyborcza”, obchodziły rocznice związane z KOR co roku (sam pisałem wiele z tych rocznicowych tekstów).

„Kontynuujemy przywracanie pamięci” – mówiła premier Szydło 26 czerwca 2016 r. To nieprawda: PiS pamięcią o KOR konsekwentnie manipuluje, a prawdę zaciera.

Abonament na wolność słowa

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press