Poseł PiS całą zasługę za ujawnienie afery reprywatyzacyjnej przypisał CBA. Tymczasem o tym, że nieruchomości są przekazywane bez uwzględniania interesu publicznego i z krzywdą dla mieszkańców, a w nieprawidłowości zamieszani są urzędnicy, od lat informowały organizacje społeczne i media. Politycy PiS zjawili się na końcu

Centralne Biuro Śledcze weszło do warszawskiego ratusza w kwietniu 2016 – ma sprawdzić, w jaki sposób przebiegało zwracanie nieruchomości w latach 2010–2016. Kontrola trwa.


To Centralne Biuro Antykorupcyjne doprowadziło do tego, że afera warszawska [reprywatyzacyjna] została ujawniona. To nie żadni działacze społeczni, miejscy, których szanujemy, to CBA doprowadziło do tego, że ta sprawa ujrzała światło dzienne.

Michał Dworczyk, Dziś Wieczorem, TVP Info - 22/10/2016

Dziś Wieczorem, TVP Info

Fot. Wikipedia


fałsz. Fałsz. Aferę ujawnili działacze lokatorscy, miejscy i dziennikarze


Wbrew temu, co sugeruje poseł Dworczyk, opinia publiczna nie dowiedziała się o „aferze reprywatyzacyjnej” dopiero, kiedy do akcji wkroczyło CBA. Informowały o niej wcześniej:

  • stowarzyszenia lokatorów – od co najmniej dziesięciu lat organizacje społeczne zgłaszały opinii publicznej nieprawidłowości związane z reprywatyzacją. Apelowały o zaprzestanie nękania i eksmisji mieszkańców przejmowanych nieruchomości. Wiele z tych organizacji kwestionuje w ogóle zasadność oddawania nieruchomości spadkobiercom dawnych właścicieli. W 2007 r. Jolanta Brzeska założyła Warszawskie Stowarzyszenie Lokatorów – pretekstem do jego powstania było przejęcie kamienicy, w której mieszkała. Portret zmarłej tragicznie Brzeskiej stał się symbolem ruchu lokatorskiego i pojawiał się na wielu manifestacjach.


  • O kamienicy przejętej przez męża Hanny Gronkiewicz-Waltz „Magazyn Obywatel” pisał już w 2009 roku, o przyznaniu kamienicy przy Targowej 64 kupcowi roszczeń, Markowi Mossakowskiemu, portal Lokatorzy.pl informował w 2010 r. Od 2009 roku Komitet Obrony Praw Lokatorów prowadzi biuro prawne, które udziela porad, również mieszkańcom reprywatyzowanych kamienic. Od wielu lat działa Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej, które także pomaga ofiarom reprywatyzacji.
  • Miasto Jest Nasze – w lutym 2014 r. stowarzyszenie opublikowało Warszawską Mapę Reprywatyzacji, na której pokazało powiązania między różnymi osobami zaangażowanymi w proces reprywatyzacji – urzędnikami, prawnikami i kupcami roszczeń. Interaktywna infografika była szeroko komentowana w mediach – lokalnych i ogólnopolskich, a dla szefa Stowarzyszenia, Jana Śpiewaka, publikacja skończyła się procesem. Maciej Marcinkowski, biznesmen, nabywca roszczeń do kilku gruntów, oskarżył Śpiewaka, że mapa narusza jego dobre imię. Śpiewak proces wygrał. Stowarzyszenie opublikowało też i aktualizuje Warszawską Mapę Roszczeń, czyli kolejnych 1500 nieruchomości, które podlegają zwrotom na podstawie tzw. dekretu Bieruta.


  • Gazeta Wyborcza” – pisała o reprywatyzacji od dawna. Tylko w ostatnich pięciu latach ukazały się głośne materiały: w 2011 r. magazyn „Duży Format” zamieścił reportaż Izy Michalewicz, który szczegółowo opisuje działalność i okoliczności śmierci Jolanty Brzeskiej. Już w 2012 r. GW donosiła o zwrotach parków, boisk i placów zabaw i organizowała publiczne spotkania z udziałem władz, ruchów miejskich i organizacji dawnych właścicieli („Warszawski Okrągły Stół Mieszkaniowy”). W 2012 r. w  ukazał się komentarz „Ogłaszam alarm dla miasta Warszawy”: „To nie żadna przesada, miasto jest zagrożone. Fala zwrotów nieruchomości dawnym właścicielom zablokowała rozwój Warszawy i uczyniła nas wszystkich świadkami ludzkiej krzywdy jak z karykatury «dzikiego kapitalizmu»”. Na początku 2015 r. „Wyborcza” publikowała cykl „Reprywatyzacja. Kto korzysta, kto traci”. W tekście „Siedem grzechów głównych reprywatyzacji” Wojciech Tymowski pisał m.in.: „Miasto oddaje kamienice z lokatorami traktowanymi jak wkładka mięsna… W prywatne ręce przechodzą parcele, na których miasto planuje inwestycje”. W kwietniu 2016 dziennikarki „Gazety Stołecznej” Iwona Szpala i Małgorzata Zubik ujawniły, że miasto Warszawa bezprawnie zwróciło grunt w okolicy Pałacu Kultury i Nauki.


  • Muzeum Sztuki Nowoczesnej – reprywatyzacja stanęła na drodze muzeum: budowa budynku opóźnia się m.in. z powodu roszczeń do gruntu, na którym ma powstać. Sprawa była głośna. W 2015 r. muzeum poświęciło swój coroczny festiwal „Warszawa w budowie” odbudowie stolicy i jej skutkom – reprywatyzacji. Część wystawy przygotowali działacze związani z ruchami lokatorskimi. Na fasadzie budynku w centrum Warszawy, w którym odbywała się trwająca miesiąc wystawa, umieszczono ogromny wizerunek Jolanty Brzeskiej.
  • Twój Ruch – w październiku 2014 kandydat partii na prezydenta Warszawy, Andrzej Rozenek, złożył w Sejmie projekt ustawy reprywatyzacyjnej. Rozenek wykorzystał dokument przygotowany wcześniej przez stołeczny ratusz, który nie trafił na ścieżkę legislacyjną. Reprywatyzacja była jednym z tematów samorządowej kampanii wyborczej w Warszawie w 2014 r.

To tylko niektóre instytucje i osoby, które informowało opinię publiczną o nieprawidłowościach towarzyszących tzw. zwrotom nieruchomości. Lista jest długa.

Możemy zrozumieć, że poseł PiS nie czytuje „Gazety Wyborczej” (choć o reprywatyzacji pisywały też bliższe mu zapewne media, w tym tygodnik „wSieci”). Trudno natomiast pojąć, jak poseł RP mógł nie zauważyć dziesiątek protestów, blokad eksmisji czy publicznych debat. Podczas nich można się było dowiedzieć o skali nieprawidłowości, a także o udziale warszawskich urzędników.

Dostęp do informacji o działaniach władz to Twoje prawo.
Wesprzyj OKO, by nadawało dalej.

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Dumna z mazowiecko-podlaskich korzeni. W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.


Masz cynk?