10 stycznia 2017

PiS żąda uznania faktów dokonanych. PO odmawia, Nowoczesna lawiruje

PiS zastawił na opozycje pułapkę. PO się nie dała. Natomiast Nowoczesna postanowiła PiS ograć, ale teraz poszukuje honorowego wyjścia z tarapatów.

Dziś (10 stycznia) mają być o 14.00 kontynuowane rozmowy PiS z opozycją o sposobach rozwiązania kryzysu sejmowego. Już wiadomo, że PO znów nie weźmie w nich udziału i zaprasza wszystkie kluby opozycyjne na spotkanie we własnym gronie jeszcze dziś wieczorem i ustalenia strategii rozwiązania kryzysu.

Jeszcze nie wiadomo jak na odmowę Schetyny zareaguje Nowoczesna. OKO.press analizuje strategię trzech głównych stron konfliktu.

PiS: legalizacja faktów dokonanych

Strategia PiS jest jasna: chce, by opozycja – obojętnie, wprost lub pośrednio - uznała ważność głosowania nad budżetem 16 grudnia w Sali Kolumnowej, dokąd obrady Sejmu przeniósł marszałek Marek Kuchciński.

Dlatego PiS zgadza się na pomysł, by poprawki opozycji do budżetu, odrzucone blokiem przez PiS w Sali Kolumnowej, zgłoszono w Senacie podczas debaty nad ustawą budżetową. Senat, w którym PiS ma większość, te poprawki przyjmie blokiem i ustawa wróci do Sejmu. Tu większość PiS poprawki odrzuci jedna po drugiej i przyjmie ustawę budżetową.

Jak wskazuje lider PO Grzegorz Schetyna, wiele z tych poprawek się wzajemnie wyklucza, do wielu są wnioski mniejszości, i głosowanie nad nimi w jakimkolwiek momencie blokiem jest bezsensowne.

Nieważne, że to ruch pozorny.

PiS zyska na tym to, co dla tej partii jest najważniejsze.

Legalizację posiedzenia w Sali Kolumnowej, legalizację tego sposobu przyjmowania kontrowersyjnych ustaw z faktycznym wykluczeniem opozycji. To potężny instrument. Przez najbliższe prawie trzy lata, do końca kadencji, PiS będzie go mógł użyć, gdy opozycja znów mu bryknie.

PiS ośmieszy też w ten sposób protest opozycji, która przez trzy tygodnie siedziała na próżno w Sali Sejmowej.

PO: delegalizacja faktów dokonanych

Cel PO też jest jasny – protest aż do:

  • cofnięcia wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby,
  • uznania przez PiS, że posiedzenie w Sali Kolumnowej było nielegalne,
  • zgody PiS na wznowienie trzeciego czytania ustawy budżetowej w Sejmie i dopiero wtedy zakończenie 33 posiedzenia Sejmu.

"Dlaczego 132 posłów PO ma się zgodzić na łamanie prawa" – pytał 9 stycznia 2017 Schetyna. Nie powiedział, jak ma dalej wyglądać protest w Sejmie, czy posłowie PO będą blokować mównicę, czy jak Nowoczesna po prostu pozostaną na swoich miejscach.

Trudno oczekiwać, by PiS przyjął ten wariant, zwłaszcza wobec rozdźwięków w opozycji.

W tej sytuacji PO może liczyć na gwałtowny ruch PiS, siłowe wkroczenie na Salę Sejmową czy ponowne przeniesienie obrad do Sali Kolumnowej. Schetyna spodziewa się, że zostałoby to negatywnie odebrane przez opinię publiczną, także w UE.

Jak dowiaduje się OKO.press, PiS obawia się zaostrzenia konfliktu i konfrontacji i dlatego zaczął szukać porozumienia z opozycją. Według Ryszarda Petru Jarosław Kaczyński powiedział na poniedziałkowym spotkaniu, że rozmawiał o tym z Grzegorzem Schetyną. To niezwykły ruch ze strony Kaczyńskiego, dla którego PO to nie przeciwnik, ale śmiertelny wróg.

Dopytywany o to spotkanie Schetyna, zrobił unik. Powiedział tylko, że "nie rozmawiał w ostatnich dniach". Tak czy inaczej, była rozmowa, czy nie, PO nie przystąpiło do rozmów, bo uznało ustępstwa Kaczyńskiego za pozorne i niszczące dla wizerunku opozycji i dla podstawowego celu opozycji, jaka jest obrona państwa prawa.

Nowoczesna: wycofuje się z próby Realpolitik?

Lider Nowoczesnej Ryszard Petru zgodził się na rozmowy z PiS i na ponowne zgłoszenie poprawek opozycji do budżetu przez senatorów PiS. Jak powiedział w poniedziałek w TVN24, rozmowy z PiS rozpoczął 27-28 grudnia. Według mediów, namówiony przez kardynała Nycza.

Nie jest jasne, na co liczy Nowoczesna i dlaczego zdecydowała podjąć rozmowy bez porozumienia z PO.

Deklaracje Petru są wzajemnie sprzeczne. "Jest kryzys, trzeba rozmawiać, nawet Solidarność rozmawiała z komunistami" - to jedyny zrozumiały punkt.

Ale Petru nie wyjaśnia, jaki sens miałaby dla opozycji operacja z przepychaniem poprawek do budżetu przez Senat i Sejm, skoro zapewnia, że nadal uważa obrady 16 grudnia w Sali Kolumnowej za nielegalne. Jak chce uniknąć efektu "autoryzacji" działań PiS?

Ostatnie deklaracje Petru wskazują, że ważniejszym dla niego celem jest już porozumienie nie z PiS, ale z PO i odbudowa jedności opozycji. Tak można rozumieć jego poniedziałkowe deklaracje, że jeśli PiS nie ustąpi, to do końca kadencji Nowoczesna będzie uważać, że budżet na 2017 nie został uchwalony.

I że posłowie Nowoczesnej dalej będą na Sali sejmowej protestować razem z PO przeciw łamaniu prawa przez większość. Choć już nie będą blokować mównicy.

Decyzja, by nie blokować mównicy, oznacza, że możemy być świadkami nieznanej do tej pory formy protestu: marszałek Sejmu ogłosi w środę 11 stycznia 2017, że otwiera 34 posiedzenie Sejmu, większość sejmowa obraduje, a opozycja siedząc na swoich miejscach ostentacyjnie czeka, kiedy prawidłowo zostanie dokończona 33 sesja Sejmu. Jak opozycja miałaby to wyrazić inaczej niż czynnie uniemożliwiając obrady?

Udostępnij:

Edward Krzemień

Redaktor w OKO.press. Inżynier elektronik, który lubi redagować. Kiedyś konstruował układy scalone (cztery patenty), w 1989 roku zajął się pisaniem i redagowaniem tekstów w „Gazecie Wyborczej”. W latach 80. pomagał w produkcji i dystrybucji „Tygodnika Mazowsze” i w prowadzeniu podziemnej Wszechnicy „Solidarności”. Biegle zna pięć języków, trzy – biernie. Kolekcjonuje wiedzę na każdy temat. Jego tekst „Zabić żubra” rozpoczął jeden z najgłośniejszych cykli w OKO.press.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne