Podczas obrad sejmowej komisji edukacji posłowie PiS przegłosowali, że poprawki opozycji będą opiniować tylko oni sami. "To ograniczenie debaty sejmowej, niezgodne z regulaminem Sejmu" - komentuje posłanka PO, Krystyna Szumilas. Przewodniczący komisji Dariusz Piontkowski (PiS) nauczył się kneblowania debaty od Stanisława Piotrowicza

10 maja 2018 roku podczas posiedzenia Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży posłowie i posłanki debatowali nad poprawkami do ustawy prawo oświatowe. Chodziło o przepisy dotyczące zasad wyboru dyrektorów. Dziś dyrektorów wybiera się w drodze konkursu, jednak organ nadzorujący – w tym przypadku Kuratoria Oświaty – mogą zablokować decyzję komisji konkursowej. Posłowie Platformy Obywatelskiej przedłożyli propozycję odpolitycznienia tego procesu.

Po przedstawieniu propozycji przez posła wnioskodawcę uczestnicy Komisji powinni mieć prawo do debaty: zabrania głosów za i przeciwko. Jednak poseł PiS Dariusz Piontkowski zgłosił wniosek formalny zmieniający sposób procedowania nad poprawką. O sprawie na Twitterze jako pierwsza poinformowała posłanka PO, Elżbieta Gapińska.

Krystyna Szumilas, posłanka PO, była minister edukacji, wiceszefowa komisji edukacji, mówi OKO.press: „Podczas całego posiedzenia poseł Dariusz Piontkowski zachowywał się agresywnie wobec Rafała Grupińskiego [przewodniczącego klubu PO]. Przerywał mu i zabierał głos bez żadnego trybu”.

Nikt z opozycji i strony społecznej nie mógł zabrać głosu

Szumilas: „Po złożeniu poprawki przez posła wnioskodawcę powinniśmy rozpocząć debatę, przynajmniej jeden głos za poprawką i jeden głos przeciwko. Ale posłowie PiS po wniosku formalnym posła Piątkowskiego przegłosowali inny sposób procedowania nad poprawką. Uznali, że głos wnioskodawcy to już jest głos za, a sobie przyznali prawo do głosu przeciw.

To oznacza, że nikt na sali – ani posłowie, ani strona społeczna, której zresztą nie było ze względu na zakaz wydawania przepustek – nie mogą wypowiadać się pozytywnie o danym projekcie.

To ograniczenie debaty sejmowej. Chodzi o to, żeby nie padały niewygodne argumenty, żeby do społeczeństwa nie dotarła informacja, jak inni oceniają dany projekt.

Naszym zdaniem przegłosowanie takiego sposobu procedowania jest niezgodne z regulaminem Sejmu”.

Zwyczaj, regulamin, ustawa?

Rozdział 14 regulaminu Sejmu, który poświęcony jest pracom w komisjach, nie określa wprost trybu procedowania nad wnioskami. Jednak pozbawienie posłów prawa do wyrażenia opinii – choćby jednego głosu za i przeciw wnioskowi – sprawia, że posłowie nie mogą korzystać z ustawowego prawa do opiniowania.

Tymczasem art. 14 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówi, że

„poseł w szczególności ma prawo wyrażać swoje stanowisko oraz zgłaszać wnioski w sprawach rozpatrywanych na posiedzeniach Sejmu i jego organów”.

Podobna sytuacja miała miejsce 7 grudnia 2017 roku podczas prac nad ustawami o KRS i Sądzie Najwyższym. Posłowie PO proponowali liczne poprawki.

Przewodniczący komisji sprawiedliwości poseł PiS Stanisław Piotrowicz dopuścił wprawdzie dwa głosy na jedną poprawkę: jeden za i jeden przeciw, ale nie dłużej niż po minucie. W efekcie większość klubów w ogólnie nie miała szansy zabrać głosu.

Poseł Michał Szczerba z PO zwracał uwagę, że ten tryb pracy łamie ustawę o wykonywaniu mandatu posła i senatora, która zapewnia posłom prawo do wyrażania stanowiska także na posiedzeniach komisji.

W komisji edukacji PiS poszedł dalej niż Piotrowicz. Po poprawce opozycji głos zabiera tylko przedstawiciel tej partii.


Dziennikarz, aktywista, filozof bez dyplomu. Redaktor "Codziennika Feministycznego". Wcześniej członek zarządu Fundacji "Trans-fuzja". W OKO.press pisze o edukacji, prawach człowieka, społeczeństwie obywatelskim i polityce społecznej.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym