Zanim wyjechałem, przyjaciel powiedział mi: „stracisz godność pierwszego dnia w lesie”. Zaśmiałem się wtedy, myśląc, że to przesada, ale teraz zdaję sobie sprawę, jak bardzo miał rację – mówi jemeński pisarz, który spędził tygodnie na granicy polsko-białoruskiej
Od 2015 roku w Jemenie toczy się wojna domowa pomiędzy siłami lojalnymi wobec ówczesnego prezydenta i – między innymi – bojownikami Huti. Od tego wszystkiego chciał uciec Khalid Baazab. Nie udało mu się. Po powrocie napisał książkę o swoich przeżyciach na pograniczu polsko-białoruskim, która stała się w Jemenie bestsellerem.
Joanna Sarnacka: Czym byłoby dla Ciebie wydanie książki „Na murach Polski” w Polsce właśnie?
Khalid Baazab: Byłoby to jak przekroczenie tej granicy, której nie udało mi się pokonać własnym ciałem. Tak niedawno stałem na granicy z Polską jako osoba poszukująca życia. Niestety las był dla mnie zbyt surowy, a granica okazała się zamknięta. Musiałem więc wrócić do Jemenu dźwigając ze sobą to doświadczenie, które następnie postanowiłem spisać i przekształcić w świadectwo.
Opublikowanie tej książki w Polsce byłoby nie tylko kwestią zdobycia nowych czytelników.
Bardzo mi zależy na przedstawieniu ludzkiej perspektywy na to, co dzieje się na granicach, z dala od statystyk i kwestii bezpieczeństwa.
To głos ludzi, którzy przeszli przez wstrząsającą gehennę, podczas gdy ich historie pozostają w cieniu, z dala od świateł reflektorów.
Napisałem „Na murach Polski” przede wszystkim dla Jemeńczyków, aby ostrzec ich przed iluzją łatwej drogi do Europy. Ale powodowała mną także nadzieja, że Polacy pewnego dnia przeczytają ją we własnym języku i dowiedzą się, jak wyglądają ich granice oczami osoby, która przez nie przeszła. Jeśli drut kolczasty uniemożliwił mojemu ciału przekroczenie granicy, mam nadzieję, że moje słowa to zrobią. Chciałbym, żeby ta książka stała się ludzkim mostem, który pokona wszelkie granice.
Czy chcesz się podzielić z nami tym doświadczeniem z granicy? Co się wydarzyło? Jeśli to dla Ciebie traumatyczne, to poczekamy na książkę.
Tak, chciałbym podzielić się częścią tego doświadczenia, ponieważ to nie było dla mnie jedynie przelotnym incydentem; to była skrajnie wyczerpująca próba. Człowiek tam staje się ostatecznie całkiem bezbronny. Na granicy byłem numerem, nie imieniem. Próbowałem przekroczyć płot jedenaście razy i osiem razy mi się udało, ale za każdym razem strażnicy graniczni wrzucali mnie z powrotem do tej „szarej strefy” między dwoma krajami – przestrzeni, gdzie żadna ziemia cię nie uznaje i żadne niebo cię nie chroni. Spychano nas do lasu, jakbyśmy byli „zbędnymi ludźmi”, spaliśmy w błocie i budziliśmy się w strachu. Głód był naszym towarzyszem, zimno strażnikiem, a czas zamarł.
Spędziłem tam cały miesiąc. Widziałem załamanie w oczach wielu ludzi i czułem, jak wpełza także we mnie. Cierpienie było nie tylko fizyczne, ale i psychiczne: upokorzenie, wykluczenie i poczucie bycia niewidzialnym.
W tej surowej izolacji zacząłem pisać – nie tylko po to, by udokumentować to wydarzenie, ale by uchronić swój umysł przed rozpadem. Pisanie było aktem oporu.
To, co wydarzyło się na granicy, nie było jedynie nieudaną próbą jej przekroczenia; było to bezpośrednie starcie z istotą godności ludzkiej i kruchością człowieka uwięzionego między decyzją polityczną a milczącym lasem. Ta książka jest moim świadectwem, próbą przekształcenia bólu w głos.
Co czujesz po tym doświadczeniu granic?
Moim błędem było porównywanie Europy do Jemenu; zakładałem, że będziemy traktowani tak samo. Przyjechałem z kraju, który jest jednym z najbiedniejszych na świecie, ogarniętym bezustanną wojną. Mimo to witamy tysiące afrykańskich migrantów. Różnią się od nas językiem i kulturą, ale dzielą z nami proste posiłki i pracują na naszych polach. Nikt nie żąda, żeby wyjeżdżali, mimo że nasze warunki są trudniejsze niż ich.
Oczekiwałem od „cywilizowanej Europy”, „strażnika prawa międzynarodowego”, że będę traktowany choćby z odrobiną człowieczeństwa, jakie okazujemy gościom mojego zubożałego kraju.
To było szokujące: w mojej ojczyźnie byłem godnym człowiekiem; na waszych granicach byłem jedynie „nadmiarowym człowieczeństwem”, które można wyrzucić do lasu. Zanim wyjechałem, przyjaciel powiedział mi: „stracisz godność od pierwszego dnia w lesie”. Zaśmiałem się wtedy, myśląc, że to przesada, ale teraz zdaję sobie sprawę, jak bardzo miał rację. Odkryłem coś jeszcze: brak jednego standardu człowieczeństwa. Polska witała ukraińskich uchodźców z otwartymi ramionami, podczas gdy nas wyrzucali z powrotem do lasu.
Dramat w Jemenie trwa już dziesięć lat: przemoc wojny, głód, dewastacja krajobrazu naturalnego i kulturowego. Opowiedz, proszę, jak żyło się w Jemenie przed wojną.
Jemen to kraj płacący „podatek geograficzny”. Nasze strategiczne położenie, łączące Wschód z Zachodem, oraz kontrola nad cieśniną Bab al-Mandab – kluczowym szlakiem globalnego handlu – uczyniły nas celem dla każdego, kto pragnie kontrolować równowagę sił międzynarodowych. Przeznaczeniem każdego pokolenia w Jemenie stało się bycie świadkiem co najmniej dwóch wojen. Nie dlatego, że jesteśmy naturalnie skłonni do konfliktów, ale dlatego, że nasza ziemia przekształciła się w pole bitwy, na którym toczą się spory i realizowane są wielkie projekty geopolityczne, których jesteśmy głównymi ofiarami.
Przed rokiem 2015, pomimo sporadycznych wstrząsów, żyliśmy w stanie względnego pokoju, za którym tęsknimy do dziś. Przełom tysiącleci przyniósł sześć wojen i rosnące zagrożenie ze strony Al-Kaidy; wcześniej byliśmy świadkami wojny latem 1994 roku, a jeszcze wcześniej krwawych wydarzeń – zamachu stanu z 1986 roku.
Jestem przekonany, że świat – lub raczej wpływowe mocarstwa – są zainteresowane kontynuacją tego konfliktu.
Nie zwalniam się jednak z odpowiedzialności. Świat nie interweniowałby, gdyby nie porażka naszych elit politycznych, które uzależniły się od obcych interesów, oraz brak świadomości tych, którzy stali się paliwem tych wojen.
Przestrzegałeś w swoich mediach społecznościowych, że Rosja prowadzi rekrutację na wojnę w Ukrainie wśród młodych ludzi w Jemenie. Dlaczego młodzi ludzie zgadzają się iść na wojnę i stanąć po stronie imperialisty, który niszczy i okupuje inny kraj? Większość osób opuszczających Jemen robi to, aby uciec od udziału w wojnie domowej, zdając sobie sprawę, że jest to jedynie konflikt zastępczy między siłami zewnętrznymi, w którym Jemeńczycy są narzędziem, a największym przegranym jest naród i kraj. Motywy przystąpienia do walki są czysto ekonomiczne; w czasie wojny gospodarka upada, waluta gwałtownie traci na wartości, pensja urzędnika państwowego nie wystarcza na worek mąki, a jej wypłata może być opóźniona o miesiące, podczas gdy bojownik otrzymuje wielokrotnie wyższą kwotę. Młody mężczyzna staje przed gorzkim wyborem: migracja albo walka. W tym przypadku nie ma znaczenia, z kim walczy, ponieważ przeważa przekonanie, że wszystkie strony działają na rzecz zewnętrznych celów.
Jeśli chodzi o Jemeńczyków walczących za granicą, a konkretnie w Rosji, można ich podzielić na dwie kategorie. Jedni to grupa oszukana: zwabieni fałszywymi obietnicami pracy w firmach ochroniarskich z hojnymi pensjami za pośrednictwem podejrzanych biur, doznają szoku po przybyciu na moskiewskie lotnisko, gdzie armia rosyjska siłą zabiera ich na front. Widzieliśmy na YouTube Jemeńczyków znajdujących się na linii ognia między Rosją a Ukrainą, proszących o możliwość powrotu do kraju i opowiadających o tym, że zostali oszukani przez biura podróży.
Druga kategoria to grupa napędzana ubóstwem: walczą z pełną świadomością, kierując się wyłącznie ekonomicznymi motywami, uciekając przed biedą i głodem, starając się zapewnić sobie chleb powszedni, którego nie zapewnił im kraj, lub licząc na uzyskanie obywatelstwa rosyjskiego zgodnie z obietnicami.
Mimo wszystko, mimo całej tragedii Jemenu, rynek książki i czytelnictwo trwają, a twoja książka jest na liście najlepiej się sprzedających. Jakie jest miejsce książek w Jemenie, sytuacja rynku książki podczas wojny? Jakie znaczenie ma kultura?
Rynek książki znacznie podupadł. Mimo to, w miarę jak wojna się przedłużała, faktycznie stopniowo zaczął się odradzać. Pojawiły się nowe wydawnictwa i pisarze, w tym „Anaween Books” (عناوين بوكس) – wydawnictwo, które opublikowało moją książkę. Niektórzy krytycy przewidują wręcz kulturalny boom w Jemenie.
Nie jestem pewien, co jest tego przyczyną, być może pragnienie wielu pisarzy, by udokumentować to, co się dzieje, a może to, co przydarzyło się mnie, skłoniło do pisania.
Każdy ma historię, którą chce opowiedzieć.
Przed wojną w Jemenie było kilku powieściopisarzy, teraz jest ich setki. Na przykład Klub Opowieści w Sanie działa co tydzień, nawet podczas bombardowań, a w moim mieście, Adenie (عدن), powstały nowe kluby kulturalne i zajęcia. Czuje się wielkie pragnienie kultury, być może jest to reakcja na wojnę.
Bardzo mnie cieszy, że moja książka od trzech lat znajduje się na szczycie listy bestsellerów. Ta wiadomość jest bardzo radosna, ale zarazem też smutna, bo zdaję sobie sprawę, że sukces sprzedażowy łączy się z podjętym w niej tematem migracji i ludzkiej chęci emigracji. Dlatego właśnie wszyscy chcą usłyszeć moją historię.
Od kiedy piszesz? Co teraz piszesz? Jakie masz najbliższe plany pisarskie?
Moje doświadczenie z pisaniem zaczęło się w młodości, kiedy byłem zapalonym czytelnikiem i członkiem klubów książki. Byłem też aktywistą kulturalnym w kilku inicjatywach i pisałem o nich w gazetach. Zacząłem recenzować swoje lektury na blogach. Potem zająłem się pisaniem wiadomości o wydarzeniach kulturalnych w Jemenie, a później pisałem o polityce.
W 2016 roku napisałem powieść fantasy, która była moim pierwszym krokiem w literaturze pięknej. Następnie napisałem „Na murach Polski”, moją najnowszą książkę, najbardziej znaną. Niektórzy nazywają mnie nawet Khalid Poland, mimo że nie zdołałem pokonać Puszczy Białowieskiej. Jeśli chodzi o moje plany pisarskie na najbliższy okres, pracuję nad nowymi projektami, które pojawią się w odpowiednim czasie, jeśli Bóg pozwoli.
Antropolożka kultury/etnografka (UW), artystka działająca w obszarze sztuki opowiadania. Współpracuje z siecią Badacze i Badaczki na Granicy www.bbng.org. Aktywistka na granicy.
Antropolożka kultury/etnografka (UW), artystka działająca w obszarze sztuki opowiadania. Współpracuje z siecią Badacze i Badaczki na Granicy www.bbng.org. Aktywistka na granicy.
Komentarze