Dobry car Kaczyński chce ukarać złych bojarów, tylko akurat nie tych, którzy zawinili. Wyliczamy, że zarobki parlamentarzystów zmalałyby z niecałych trzech średnich krajowych do nieco ponad dwie średnie. W 2003 r. było to ponad pięć średnich. Nawet po obniżce będą jednak zarabiać więcej niż 95 proc społeczeństwa

Po aferze z nagrodami, które Beata Szydło przyznała sobie i swoim ministrom, PiS znalazł się w największym od początku kadencji kryzysie. Na ratunek ruszył Jarosław Kaczyński, który nie pierwszy raz odegrał rolę dobrego cara karcącego złych bojarów.

5 kwietnia 2018 oświadczył, że ministrowie mają oddać nagrody. Przy czym „oddanie” nie oznacza zwrotu do budżetu lecz przekazanie pieniędzy na rzecz kościelnej fundacji Caritas. Jednocześnie zapowiedział m.in. obniżenie pensji parlamentarzystów o 20 proc.

„Głos ludu, głosem Boga” – ogłosił Kaczyński. „Jeśli społeczeństwo tego chce, a widać wyraźnie, że chce, to my przychylamy się do tej decyzji”.

Dobrze by było, gdyby posłowie decydowali o swoich zarobkach w oparciu o bardziej racjonalne przesłanki niż polityczne lęki prezesa Kaczyńskiego zaniepokojonego pikującymi sondażami.

Dlatego zebraliśmy kilka podstawowych faktów na temat poselskich i senatorskich uposażeń.

Wnioski? Posłowie i senatorowie i tak będą zarabiać przyzwoicie, choć przez ostatnią dekadę względna wartość uposażenia znacząco spadła. Prawdziwym krezusom – biznesmenom zasiadającym w Sejmie – obniżka nie zrobi różnicy, bo i tak nie dostają uposażenia. Dla budżetu państwa obniżka uposażeń posłów i senatorów nie ma właściwie znaczenia.

Ile zarabia poseł

W myśl ustawy z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora uposażenie posła i senatora odpowiada wysokości wynagrodzenia podsekretarza stanu, ustalonego na podstawie przepisów o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, z wyłączeniem dodatku z tytułu wysługi lat.

Obecnie jest to 10 021 zł i brutto.

Ponadto posłowi i senatorowi przysługuje dieta parlamentarna, czyli środki na pokrycie wydatków „poniesionych w związku z wykonywaniem mandatu na terenie kraju”, w zryczałtowanej wysokości 25 proc. uposażenia miesięcznego. Obecnie jest to zatem 2  505 zł brutto.

Dieta ma być zwrotem kosztów działalności, ale nie trzeba jej w ten sposób rozliczać i dla posłów jest po prostu dodatkowym dochodem. My też ją tak potraktujemy. Jest to dochód o tyle cenny, że prawie w całości – 2 280 zł – wolny od podatku dochodowego. Posłowie i senatorowie mają dzięki temu kwotę wolną od podatku wyższą niż inni obywatele – wynosi ona 30 451 zł. rocznie.

“Posłowie wykonują ciężką pracę i od 20 lat nie mieli regulacji wolnej od podatku. Doceńmy ciężką pracę polityków” – tłumaczył w 2016 roku Mateusz Morawiecki. Kaczyński nie wspomniał nic o tym przywileju podatkowym podczas swojej konferencji, możemy więc zakładać, że w tej kwestii nic się nie zmieni.

Zarobki posłów spadają

W 2017 roku przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniosło 4272 zł brutto, zatem zarobki posła (uposażenie plus dieta) stanowiły ok 2,9 średniej krajowej. Sporo, ale bywało zdecydowanie lepiej.

Brak podwyżek dla tej grupy zawodowej (od 2003 roku ledwie o 12 proc.), pomimo sporego wzrostu innych płac (o 94 proc.) doprowadził do relatywnego spadku wysokości płac poselskich.

Zarobki posłów a przeciętne wynagrodzenie w Polsce (2003-2019*)

Źródła: GUS, Sejm.gov.pl. *Przeciętne wynagrodzenie w 2018 oparte na progozie z ustawy budżetowej; w 2019 założyliśmy wzrost płac o 4 proc.

Wysokość poselskiej i senatorskiej płacy w danym roku ustala się przy pomocy kwoty bazowej zapisanej w corocznej ustawie budżetowej, oraz mnożników określonych w rozporządzeniu prezydenta z 2002 roku.

Parlamentarzyści nie kwapią się, by podnosić kwotę bazową dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Zdają sobie sprawę, że media i wyborcy nie patrzą życzliwie na taki wzrost wynagrodzeń.

Byłoby zresztą głęboko niewłaściwe, gdyby podnieśli pensje sobie, a kwoty bazowe np. dla nauczycieli pozostawili bez zmian. Dlatego od 2011 do 2017 pensje parlamentarzystów były – kwotowo – zamrożone. Efekt jest taki, że ich realna wartość spada, a przewaga nad zarobkami innych grup maleje.

15 lat temu posłowie zarabiali 5,1 razy więcej od przeciętnego obywatela. W 2018 roku zarabiają już „tylko” 2,9 średniej krajowej. Jeśli zapowiadana przez Kaczyńskiego obniżka uposażeń dojdzie do skutku – na wykresie założyliśmy, że nastąpi to w 2019 roku – posłowie będą zarabiać 2,2 średniej krajowej.

Posłowie na tle krajowym…

A jak posłowie i posłanki wypadają na tle społeczeństwa? Analityk rynku pracy Łukasz Komuda oszacował na łamach Krytyki Politycznej, że dostają więcej niż 98,7 proc. pracujących w naszym kraju.

Oparł się on na GUS-owskiej publikacji o rozkładzie wynagrodzeń w październiku 2016. Warto pamiętać, że badanie obejmuje podmioty gospodarki narodowej o liczbie pracujących powyżej dziewięć osób, a w mniejszych firmach zarabia się znacznie mniej.

W 2016 roku przeciętne wynagrodzenie w mikroprzedsiębiorstwach wyniosło 2577 zł brutto, a w firmach zatrudniających powyżej 9 osób –  4347 zł brutto. Jeśli uwzględnić 4 miliony pracowników mikrofirm, może okazać się, że posłowie i senatorowie są jeszcze węższą elitą niż górne 2,3 proc. społeczeństwa i to pomimo zamrożenia ich płac i wzrostu innych zarobków w 2017 i 2018 roku.

…i zagranicznym

A jak wypadają na tle kolegów i koleżanek z innych państw? Systemy wynagrodzeń są bardzo różne i trudne do porównania, więc do takich porównań należy podchodzić ostrożnie. Zestawienia na ogół nie uwzględniają diet parlamentarnych, zwolnień podatkowych i świadczeń przysługującym parlamentarzystom, np. darmowych biletów.

Zestawienie samych uposażeń parlamentarzystów (Uwaga! tym razem bez diet) z przeciętnym wynagrodzeniem przygotowała w 2012 roku firma Sedlak & Sedlak na podstawie danych Niezależnej Komisji ds. Standardów Parlamentarnych (IPSA) w Wielkiej Brytanii. Uwaga

Polscy posłowie zarabiali wówczas równowartość 2,82 średniej krajowej. Ich odpowiednicy:

  • w Niemczech – zarabiali 2,5 -krotność średniego wynagrodzenia;
  • w Wielkiej Brytanii – 2,1
  • w Szwecji – 1,9
  • we Francji – 1,8
  • w Szwajcarii – jedynie 0,9 przeciętnej pensji.
  • Zobacz, ile średnich krajowych zarabiali posłowie w różnych krajach

    Krotność średniego wynagrodzenia otrzymywanego przez posła w danym kraju

    Dane za 2012 rok

Z zestawienia przygotowanego przez serwis Euronews wynika, że w Europie stosunek uposażeń parlamentarzystów do przeciętnego wynagrodzenia wyniósł w 2016 r. średnio 2,4.  Euronews posłużył się aktualnymi danymi dotyczącymi uposażeń, ale wszystkie europejskie przeciętne wynagrodzenia wziął z tabeli Eurostatu za 2010 rok, dlatego wskaźnik ten jest nieco zawyżony. Mimo to, porównanie różnych państw ma wartość, bo obrazuje dysproporcje między nimi.

Zdecydowanie najwyższe były zarobki parlamentarzystów we Włoszech: 168 tys. euro rocznie i 5,3 razy średnia krajowa. Druga w rankingu jest Litwa – 3o tys. euro i 4,3 razy. Polska to 28 tys. i 2,7 razy średnia. Warto zauważyć, że to wynik nieco powyżej średniej zestawienia. Tabelę zamykają Hiszpania – 33 tys. i 1,2 razy i Malta – 21 tys. i 1,1 razy przeciętne wynagrodzenie.

Za obydwu zestawień wynika, że uposażenia w polskim Sejmie były względnie wyższe niż uposażenia w parlamentach innych państw europejskich.

Jak ma być

Obniżenie uposażeń i diet o 20 proc. oznaczać będzie, że posłowie będą dostawać 10 tys. 20,8 zł brutto miesięcznie.

Czy to dużo?

Na tle społeczeństwa wciąż całkiem sporo. Wynagrodzenie posła będzie stanowić ok 2,2 przeciętnego wynagrodzenia w Polsce. 7,6 tys. zł na rękę – jeśli kierować się rozkładem wynagrodzeń z 2016 roku i wziąć pod uwagę wzrost średniej krajowej – będzie lokować posłów w gronie 4,8 proc. najlepiej zarabiających Polek i Polaków. I znów, jeśli uwzględnić pracujących w mikrofirmach, posłowie mogą należeć do jeszcze węższej elity pod względem dochodów.

Posłowie i Senatorowie zachowają wszystkie dotychczasowe przywileje. A jest ich sporo.

  • Wysoka kwota wolna od podatku.
  • Prawo do bezpłatnego przejazdu środkami publicznego transportu zbiorowego oraz przelotów w krajowym przewozie lotniczym, a także do bezpłatnych przejazdów środkami publicznej komunikacji miejskiej. Parlamentarzysta może także liczyć na zwrot kosztów przejazdu prywatnym samochodem po kraju.
  • W trudnej sytuacji finansowej mogą otrzymać bezzwrotną zapomogę w wysokości 2200 zł.
  • Na wynajęcie mieszkania w Warszawie mogą dostać z Kancelarii Sejmu 2500 zł miesięcznie.

Posłowie dostają też ryczałt na prowadzenie biura poselskiego. W 2017 roku wzrósł on z 13 200 do 14 200, czyli o 7,5 proc. To potrzebny wydatek, bo poseł czy senator musi być do dyspozycji swoich wyborców i wyborczyń. Kłopot tylko w tym, że parlamentarzyści często wykorzystują go do wypłacania… pensji własnej rodzinie.

Np. senator PiS Jan Maria Jackowski zatrudnił w biurze swoje cztery córki. Jak tłumaczył „Rzeczpospolitej”, zdecydował się na współpracę z nimi, bo „stawia na młodych”.

Obniżka pensji w żaden sposób nie dotknie prawdziwych krezusów sejmowych. Uposażenie nie przysługuje bowiem posłom, którzy pozostając w stosunku pracy nie korzystają z urlopu bezpłatnego, posłom prowadzącym działalność gospodarczą samodzielnie lub wspólnie z innymi osobami.

Sejmowi biznesmeni już w tej chwili nie mogą więc zgodnie z prawem pobierać uposażeń. Warto o tym pamiętać, bo niektórzy z nich należą do najgorętszych zwolenników obniżenia płac. Cóż, nie robi im to żadnej różnicy.

Zmiana nie będzie mieć prawie żadnego wpływu na finanse publiczne. Z najnowszego raportu NIK wynika, że w 2016 rok wydatki kancelarii Sejmu związane z funkcjonowaniem biur poselskich oraz na diety i uposażenia poselskie wynoszą 182 mln. zł. W przypadku kancelarii Senatu – 50 mln zł. Łącznie to nieco ponad pół promila wydatków państwa, które w 2018 roku wyniosą prawie 400 mld zł.

Posłowie jak zwykli ludzie?

Czy to dobrze, że będą zarabiać mniej?

To już kwestia naszych poglądów na rolę parlamentu i pracę parlamentarzystów.

Lewicowe podejście wyraża Partia Razem, która chce powiązania pensji poselskiej z płacą minimalną i zlikwidowania poselskich przywilejów podatkowych. Według załączonego do petycji projektu, uposażenie posłów i posłanek miałoby wynosić trzykrotność płacy minimalnej. W tej chwili byłoby to 6 tys. 300 zł brutto.

„Posłowie muszą mieć kontakt z tym, jak żyje większość z nas” – tłumaczy OKO.press Maciej Konieczny, jeden z liderów Razem. „Jeżeli wszyscy zarabiają duże pieniądze, nie korzystają z publicznych szkół, nie stają w kolejkach do lekarza, a horrendalne ceny mieszkań nie są dla nich kłopotem, to w parlamencie będą rozwiązywać problemy elit, a nie pracującej większości. Sejm nie ma być też elitarnym klubem ekspertów. Na korzystanie z ich usług są inne fundusze.”

Konieczny wspomina o ekspertach, bo nie brakuje głosów, że przy niskich zarobkach zabraknie w Sejmie specjalistów. Start w wyborach oznaczałby dla nich ryzyko utraty statusu materialnego.

Posłowie jak eksperci?

Najpełniej tę argumentację przedstawił… PiS. Partia w lipcu 2016 złożyła projekt zmiany systemu wynagrodzeń najważniejszych osób w państwie. Posłowie mieli zarabiać o 2,7 tys. brutto więcej niż obecnie.

„Wieloletni brak waloryzacji na tych stanowiskach doprowadził do sytuacji, w której osoby o wysokich kwalifikacjach nie przyjmują ofert na kierowniczych stanowiskach państwowych albo rezygnują z zajmowanych stanowisk, z uwagi na relatywnie niski poziom wynagrodzeń” – czytamy w uzasadnieniu. „Odpowiedzialność na kierowniczym stanowisku państwowym jest bardzo duża, w szczególności biorąc pod uwagę, że niejednokrotnie dysponują znacznymi środkami publicznymi”.

Projekt upadł ze względu na zły odbiór społeczny.

Chorągiewka na wietrze

Bez względu na poglądy o właściwej wysokości zarobków w parlamencie, trudno znaleźć kogoś, kto uważałby, że zmiana powinna zależeć od widzimisię posła Kaczyńskiego.

„Prezes Prawa i Sprawiedliwości pokazał swoją decyzją w sprawie pensji parlamentarzystów, że jest tylko chorągiewką na wietrze sondaży” – napisał Stefan Sękowski, politolog i wicenaczelny konserwatywnej Nowej Konfederacji.

Możemy się domyślać, że prezes czeka teraz z zapartym tchem na nowe sondaże. Nie tylko on. Jeśli nie okażą się pomyślne dla PiS, posłowie tej partii i tak będą musieli zapłacić z własnych pensji za nieudaną sztuczkę prezesa. Mogą mu tego nie wybaczyć.

Redaktor i dziennikarz OKO.press. Tłumacz literatury. Pisze o pracy, podatkach i polityce społecznej.


Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press