0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Lukasz Cynalews...

„Na Białorusi pojawiła się wyjątkowo niebezpieczna formacja zbrojna” – mówił Jarosław Kaczyński w niedzielę 30 lipca 2023 w Połajewie w Wielkopolsce.

Przekaz Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich dniach brzmi tak: u granic Polski pojawiło się znaczące i realne zagrożenie. Tylko PiS jest w stanie sobie z tym zagrożeniem poradzić i zapewnić ludziom bezpieczeństwo. A Donald Tusk to wróg i szkodnik, który na Polskę sprowadza niebezpieczeństwo. Te punkty przekazu pojawiają się wypowiedziach polityków obozu rządzącego i w prorządowych mediach, zwłaszcza w „Wiadomościach” TVP.

„Tylko ze Zjednoczoną Prawicą Polska jest i będzie bezpieczna”. Wiele wskazuje na to, że PiS chce uczynić ten komunikat główną osią swojej kampanii wyborczej.

„PiS może wygrać wybory tylko i wyłącznie tematem bezpieczeństwa” – stwierdził 12 czerwca 2023 roku były rzecznik PiS, a obecnie społeczny doradca Andrzeja Dudy Marcin Mastalerek w rozmowie w RMF FM. PiS był wtedy w wyraźnej defensywie po marszu 4 czerwca. Później doszło do zmian w sztabie wyborczym PiS. Wprowadzając do debaty publicznej temat bezpieczeństwa, PiS ucieka od takich tematów jak aborcja i zdrowie kobiet czy nieudolność w zarządzaniu gospodarką odpadową i korzystaniu z unijnych środków.

Wydaje się, że PiS sięgnął właśnie po ostatnią deskę ratunku. Co z tym tematem robi opozycja?

Przeczytaj także:

„Mamy nowe zagrożenie”

„Dzisiaj mamy nowy stan, nową sytuację, nowe zagrożenie. Na Białorusi pojawiła się wyjątkowo niebezpieczna formacja zbrojna” – mówił Kaczyński.

Prezes PiS przemawiał na tle dmuchańców i wśród okrzyków „Sto lat! Niech żyje, żyje nam!” („Jeszcze żyję” – odpowiedział). Kaczyński zapowiedział nowy program PiS na kolejne osiem lat rządów („To wizja supernowoczesnego państwa, supernowoczesnej gospodarki”). Obiecał też, że wybory „odbędą się w terminie”.

Przede wszystkim jednak Kaczyński podjął temat, który od kilku dni Prawo i Sprawiedliwość stara się uczynić głównym tematem kampanii wyborczej.

Stwierdził, że wagnerowcy to narzędzie Rosji. Pojawili się, by „organizować prowokacje, być może, by przenikać przez naszą granicę. My tego zagrożenia nie lekceważymy, my je uważamy za rzeczywiście poważne” – mówił prezes PiS.

Co tak naprawdę robi i mówi Kaczyński? Pokazuje, że wszystko wokół, to, co miłe (dmuchańce, grill), może zaraz zniknąć, bo nadchodzi coś strasznego. Ale spokojnie jest ktoś, kto was obroni, tym kimś jestem ja i moi ludzie.

To stary dobry przepis propagandowy: zwiększyć poczucie zagrożenia, rozdmuchać je tak, by objęło również naszych przeciwników politycznych. A potem wskazać tego, kto najlepiej sobie z tym zagrożeniem poradzi, czyli samego siebie. Bo kiedy to ja definiuję zagrożenie, to znam je najlepiej i najlepiej się z nim rozprawię.

View post on Twitter

Co to jest grupa Wagnera

Przypomnijmy: najemnicy z grupy Wagnera brali udział w tzw. buncie Prigożyna pod koniec czerwca 2023 roku. W wyniku uzgodnień z Putinem i Łukaszenką nie zostali wcieleni do regularnej armii rosyjskiej, lecz trafili na Białoruś. I od połowy lipca 2023 roku rozmieszczają na Białorusi ludzi i sprzęt. „Według różnych szacunków na Białorusi może być już 3–5 tys. wagnerowców, głównie tych, którzy walczyli na Ukrainie” – informuje Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Kim są ci ludzie? Wyjaśniał w rozmowie z OKO.press prof. Włodzimierz Marciniak, w latach 2016-2020 ambasador Polski w Moskwie: „Media i zachodnia opinia publiczna popełniają duży błąd, patrząc na Grupę Wagnera jako na typową private »military company«, czyli firmę najemniczą. Nie, to nie jest prywatna armia Prigożyna, to nie jest też firma najemnicza, która świadczyłaby usługi każdemu klientowi, który za nie zapłaci. Istnienie i jednego, i drugiego byłoby w Putinowskiej Rosji całkowicie niemożliwe.

Grupa Wagnera jest odnogą specnazu, czyli sił specjalnych wywiadu wojskowego”.

Według premiera wagnerowcy zbliżają się do polskiej granicy. „Mamy informację, że ponad 100 najemników Grupy Wagnera przesunęło się w kierunku Przesmyku Suwalskiego” – powiedział w sobotę 29 lipca 2023 Mateusz Morawiecki.

Wypowiedź premiera wpisuje się w kilkudniową kampanię PiS dotyczącą (nie)bezpieczeństwa.

Po pierwsze: niebezpieczeństwo

W połowie minionego tygodnia duża część opinii publicznej żyła wciąż sprawą pani Joanny z Krakowa i pożarami składowisk śmieci. W obu tych sprawach Prawo i Sprawiedliwość było w defensywie. Dość przypomnieć, że kiedy politycy i rządowe media próbowały bagatelizować sprawę pani Joanny i robiły z niej niezrównoważoną wariatkę, „Wysokie Obcasy” opublikowały kolejny tekst o kobiecie, która zderzyła się z policyjną przemocą. Prokuratura podejrzewała ją o przerwanie ciąży i wysłała za nią policję do szpitala i do jej domu.

Tekst o pani Oli ukazał się w środę wieczorem. Tymczasem w czwartek premier i wicepremier nagle wybrali się na polsko-białoruską granicę. Mateusz Morawiecki pojechał do Sutna, pięć kilometrów od granicy, a Jarosław Kaczyński na drugą stronę Bugu – Kodnia. Obaj mówili o zagrożeniu: „To nie są żarty”. To słowa premiera. Odnoszą się do przekraczania granicy przez przybyszów z innych krajów.

View post on Twitter

Wizyty zrelacjonowały „Wiadomości" TVP, nadając im propagandową ramę. „Po pierwsze: bezpieczeństwo” – głosił pasek. Biorąc pod uwagę to, co mówili politycy, i temperaturę tych wypowiedzi należałoby raczej podsumować te wizyty: „Po pierwsze: niebezpieczeństwo”.

Wiadomości TVP, 27 lipca 2023
Wiadomości TVP, 27 lipca 2023

„Tusk może doprowadzić do załamania bezpieczeństwa”

Materiał „Wiadomości” z czwartku zawiera tropy, które politycy PiS powtarzają przez kolejne dni i których używają do budowania narracji o (nie)bezpieczeństwie. Do tego precyzyjnie dobrana scenografia: żołnierze, wojskowe auta i inny sprzęt.

Kaczyński występuje na tle samochodów Straży Granicznej, ściska dłonie uzbrojonym po zęby strażnikom granicznym. „Bezpieczeństwo Polski jest absolutnym priorytetem” – mówi wicepremier. Powtarza też dobrze zdania, że „polityka Tuska to była polityka podporządkowywania się polityce Niemiec”. A Niemcy chcą zbliżenia z Rosją, czyli Tusk chce zbliżenia z Rosją. A Rosja to wróg, czyli Tusk to wróg.

„Tusk to wyjątkowo niebezpieczny szkodnik, który mógł i może doprowadzić do załamania bezpieczeństwa w całej Polsce” – mówi Mateusz Morawiecki.

Premier Mateusz Morawiecki na tle wozów opancerzonych, 27 lipca 2023
Premier Mateusz Morawiecki na tle wozów opancerzonych, 27 lipca 2023

Słowo „wróg” było dotąd zarezerwowane dla Putina. Jednak w tej kampanii wrogiem jest Tusk. Nie przeciwnikiem, nie konkurentem, tylko wrogiem. Putin czy Tusk – właściwie jedno i to samo, można się pomylić, nawet niektóre literki podobne. Według Kaczyńskiego, Morawieckiego i „Wiadomości” TVP.

Morawieckiemu i Kaczyńskiemu towarzyszą inni ministrowie. Ubrany w koszulkę z krótkim rękawem minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński obiecuje: „W Polsce nie będzie żadnych zielonych ludzików, którzy będą bezkarnie przy naszej granicy prowadzili swoje działania”.

Mariusz Kamiński na granicy, 27 lipca 2023
Mariusz Kamiński na granicy, 27 lipca 2023

Zaś minister Mariusz Błaszczak uderza w najwyższe tony: „Bronimy każdego skrawka polskiej ziemi”.

Dowodem skuteczności PiS w zapewnianiu bezpieczeństwa ma być zbudowanie płotu na granicy. A dowodem wagi jeszcze cięższej opinia „zwykłych Polaków”: „Bez bariery to nie wiem, jak by to funkcjonowało. Przecież to jest bezpieczeństwo nie tylko dla nas tu mieszkańców, ale mi się wydaje dla całej Europy” – mówi mieszkanka przygranicznych Tokar.

PiS dozbraja polską armię, Platforma Tuska ją rozbrajała – to inny z powtarzających się motywów.

Następnego dnia Morawiecki odwiedził Zakłady Mechaniczne „Bumar Łabędy” S.A. w Gliwicach. I to właśnie tam na tle czołgów ogłosił, że wagnerowcy niemal stoją u polskich granic.

View post on Twitter

Co na to wszystko opozycja?

Tusk: „PiS szuka pomocy wagnerowców ze strachu”

Na rewelacje o tym, że wagnerowcy przesuwają się w stronę polskiej granicy przewodniczący Platformy Obywatelskiej zareagował w niedzielę rano ironicznym tweetem. Przy okazji przypomniał o zapowiedzianym na 1 października „marszu miliona serc”.

„Wygląda na to, że PiS szuka pomocy wagnerowców ze strachu przed wyborami. Marsz miliona serc wybije im te pomysły z głowy. Widzimy się wszyscy 1 października w Warszawie!” – napisał Tusk.

Wydaje się, że Tusk chciał obnażyć strategię PiS. Pokazać, że grożenie wagnerowcami jest częścią kampanii podnoszenia poczucia zagrożenia. Jednak naraził się na zarzut, że nie traktuje poważnie zagrożenia.

Odpowiedź polityków i mediów PiS była szybka: Tusk lekceważy niebezpieczeństwo. Drwi z niebezpieczeństwa, a zatem nie nadaje się na polityka, który miałby rządzić krajem granicznym w sytuacji wojny.

View post on Twitter
View post on Twitter

„Nie uczestniczyć w szopce i politycznej grze”

Pozostałe opozycyjne formacje wybrały inną strategię niż Donald Tusk.

Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, napisał: „Bezpieczeństwo Polek i Polaków to nie jest temat do politycznej nawalanki i siania partyjnej propagandy. W obliczu wojny za naszą wschodnią granicą rolą odpowiedzialnego rządu jest uspokajanie nastrojów, nie rządzenie strachem!”.

Na spokój i powagę postawił też Robert Biedroń, współprzewodniczący Lewicy, w porannym programie w Polsat News:

„To jest gra, którą przecież znamy od wielu lat”. Stwierdził, że Putin i Łukaszenka od wielu lat prowadzą wojnę propagandową. „Pytanie jest, czy polski rząd w tej sprawie zachowuje się odpowiedzialnie. W mojej ocenie nie.

Jeśli chcemy uspokajać sytuację, wysłać sygnał do społeczeństwa, że wszystko jest pod kontrolą, prezydent Andrzej Duda powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego”.

Biedroń przyznał, że uczestniczył w Radach i są to merytoryczne spotkania. Chciałby, żeby takie zostało zwołane w obecnej sytuacji, „żebyśmy usłyszeli, jak jest naprawdę, a nie słyszeli tego ze strony propagandowych zaczepek, Putinach albo z wchodzenia w trollowanie premiera Morawieckiego i wchodzenie w przepychanki z ruskimi przebierańcami”.

Prowadzący program Bohdan Rymanowski zapytał, skąd Biedroń wie, że informacja o wagnerowcach zbliżających się do polskiej granicy jest nieprawdziwa.

„Właśnie nie wiem. A chciałbym wiedzieć. To, że prezydent nie zwołuje RBN-u może być sygnałem, że to jest gra wyborcza. Nie chcę uczestniczyć w szopce, nie chcę uczestniczyć w nawalance. Chcę, żeby prezydent jak najszybciej zwołał RBN” – powiedział Biedroń.

;

Udostępnij:

Agata Szczęśniak

Redaktorka, publicystka. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. Uczy na Uniwersytecie SWPS. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!” W OKO.press pisze o mediach, polityce polskiej i zagranicznej oraz prawach kobiet.

Komentarze