Ministerstwo Pracy będzie musiało zmienić przepis, który forsowała Poczta Polska i Ministerstwo Infrastruktury, bo paraliżuje on Inspekcję Pracy i ośmiesza państwo. Największym wygranym jest fundusz z Luksemburga, właściciel sieci sklepów, które w każdą niedzielę handlują w najlepsze na granicy prawa. Podobno lobbingu nie było

Obowiązujący od 1 marca 2018 zakaz handlu w niedziele był jedną z głośniejszych reform PiS. Zmiana, oparta na obywatelskim projekcie ustawy zgłoszonym przez związek zawodowy NSZZ „Solidarność” (za kadencji PO-PSL podobny projekt odrzucono), miała dać wytchnienie pracownikom handlu i pozwolić im spędzić dzień z bliskimi.

Jednak szereg wyjątków w toku prac legislacyjnych stworzyło luki, dzięki którym sklepy mogą omijać prawo, za nic mając Państwową Inspekcję Pracy. Tysiące z nich legalnie zatrudniają pracowników w niedziele, dzięki przepisowi wywalczonemu – jak wynika z ustaleń OKO.press – przez Pocztę Polską wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury.

Żabki przeskakują zakaz

Jako głównych winowajców omijania zakazu handlu w niedziele PIP wymienia marki Żabka i Freshmarket, pod których szyldem funkcjonuje ok. 5,7 tys. niewielkich sklepów w całej Polsce. Żabka Polska S.A., właściciel obydwu sieci, od 2007 roku należy do zagranicznych funduszy inwestycyjnych – w lutym 2017 kupił ją CVC Capital Partners z siedzibą w Luksemburgu, właściciel m.in. PKP Energetyka.

Udostępnione OKO.press podsumowania kontroli mówią, że inspektorzy skierowali do sądów już 182 wnioski o ukaranie łamiących zakaz właścicieli Żabek. Zapadły 64 wyroki nakazowe, od których „w większości się odwołano”. W trzech przypadkach sądy odmówiły wszczęcia postępowania, w dwóch wydano wyroki uniewinniające. Z danych PIP wynika, że od marca do września 2018 roku

Żabki odpowiadały za niemal połowę procesów ws. naruszenia zakazu, które toczyły się przed sądami.

Firma-matka zapewnia prowadzącym sklepy pomoc prawną w sporach z PIP i zapewnia, że legalność procederu działań „potwierdziły opinie niezależnych kancelarii prawnych jak i wyroki Sądów we wszystkich badanych przez Sądy przypadkach”.

Jak to możliwe?

Właściciel za ladą i „dobrowolna” sprzedaż w niedziele

Według art. 6, p. 1, ust. 27 ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele, zakaz nie obowiązuje „w placówkach handlowych, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek”. Żabki i Freshmarkety działają na zasadzie franczyzy, tj. prowadzone są pod marką sieci przez osobne, zwykle jednoosobowe firmy (żeby otworzyć „własną” Żabkę wystarczy 5 tys. zł oszczędności). Choć wynajmują one od centrali lokale, muszą zamawiać konkretny asortyment, a zarabiają jedynie na procencie od utargu, to w świetle prawa są wciąż właścicielami sklepów, a więc mogą w niedzielę stanąć za ladą i obsługiwać klientów.

Taki model funkcjonuje zresztą często na co dzień – ekspedienci Żabek to nierzadko szukający oszczędności właściciele, a w zasadzie „ajenci”, jak nazywa ich firma. Ich sytuację opisała Joanna Jurkiewicz w książce Dekada ajentów, której wydanie – mimo sukcesu internetowej zbiórki – postanowiła wstrzymać, obawiając się roszczeń. „Model biznesowy Żabki SA opiera się na przerzuceniu kosztów i odpowiedzialności na ajentów sklepów, przy pozostawieniu decyzyjności w sprawach zaopatrzenia, marży, aż po karanie i rozwiązywanie umów ze sklepami – w rękach centrali” – mówiła „Krytyce Politycznej” w czerwcu 2015 roku.

W teorii sieć nie wymaga od ajentów, żeby otwierali sklepy w niedziele. Jednak istnieje system celów sprzedażowych, do których muszą się dostosować.

„Targety są o tyle ważne, że od nich zależy rozliczenie finansowe na koniec miesiąca. Powiedziano nam, że będą rozsądne, niezawyżone, odpowiednie do dni wolnych od handlu z założeniem, że nadrobi się je w piątek i sobotę przed wolną niedzielą” – pisze w liście do „Gazety Wyborczej” pani Anna, która cieszyła się z możliwości odpoczynku z rodziną. Jednak według jej relacji menadżerowie Żabki „zaczęli delikatnie naciskać na otwieranie sklepów”, a wciąż niechętnych, „straszyć wypowiedzeniem umowy”.

Znikający przepis

Pierwotny projekt ustawy zgłoszony przez „Solidarność” dopuszczał prowadzenie sklepów przez właścicieli, ale wyłączając z tego działalność „w oparciu o umowę franczyzy lub umowę agencji”. Te słowa zniknęły jednak z projektu w toku prac Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

  • Jak zmieniało się brzmienie zapisu wyjątku dla samodzielnych sklepikarzy

    Obywatelski projekt ustawy przedstawiony przez NSZZ „Solidarność”:

    Art. 4 ust. 7: w placówkach handlowych, gdzie handel prowadzony jest wyłącznie przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wykonującą we własnym imieniu działalność gospodarczą z wyłączeniem przedsiębiorców wykonujących we własnym imieniu działalność gospodarczą w oparciu o umowę franczyzy lub umowę agencji.

    Projekt przedstawiony Sejmowi przez komisję:

    Art 6. ust. 25: w placówkach handlowych, w których handel jest prowadzony przez
    przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście.

    Projekt zatwierdzony przez Sejm po poprawkach Senatu:

    Art 6. ust. 27: w placówkach handlowych, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek;

Wzbudziło to protesty zarówno właścicieli niezależnych sklepów, jak i ajentów Żabek, którzy wysyłali w tej sprawie listy do Senatu.

„Tak jakby zapis znikł dla korporacji mającej 6 miliardów obrotu”

pisał A.K. (dane zanonimizowane przez Senat), 32-letni przedsiębiorca z Lublina. „Małe niezależne sklepy będą największym straconym ustawy […], a nam pozostanie tylko emigracja” – prosił o interwencję.

Franczyzobiorca Żabki podpisany jako A.S. (j.w.), prosił o wyłączenie z zakazu handlu jedynie przedsiębiorców prowadzących handel „wyłącznie osobiście i w imieniu własnym”. „Życie wielu franczyzobiorców «naszej» sieci stanie się choćby częściowo normalne i znośne. Franczyzodawca […] nie będzie już mógł zgodnie z prawem zmusić nas do spędzania […] prawie całego życia w sklepie” – apelował. Właścicieli Żabek nazywa w liście „w myśl prawa przedsiębiorcami, lecz w istocie […] opłacanymi najemnikami-pracownikami”. Autor nie ma wątpliwości, że handlu nie wykonuje we własnym imieniu, a w imieniu sieci franczyzowej.

Janusz Śniadek, poseł PiS i sprawozdawca Komisji Polityki Społecznej i Rodziny przy projekcie ustawy, wcześniej przewodniczący NSZZ „Solidarność”, w rozmowie z OKO.press

zapewnia, że przy skracaniu zapisu o franczyzobiorcach nie miał miejsca lobbying ze strony Żabki.

„Zapis został skrócony ze względu na opinie prawników, w tym opinię jednego z ministerstw, które dyskutowaliśmy na posiedzeniu Komisji” – mówi. (Poseł zgodził się udostępnić dokumenty naszej redakcji po najbliższym posiedzeniu Sejmu).

Senat przychylił się do próśb przedsiębiorców, dodając zapis, że „warunkiem wyłączenia powinna być działalność prowadzona we własnym imieniu i na własny rachunek”. Marszałek Senatu Stanisław Karczewski wprost podkreślił, że

zmiana została wprowadzona „w celu wyeliminowania z wyłączenia niektórych form prowadzenia sklepów, na przykład działających na podstawie umowy agencji”.

Poczta Polska zadbała o Żabki

Komisja sejmowa dodała również zapis, wyłączający spod zakazu handlu placówki pocztowe. Jak mówi poseł Śniadek, zaproponowało go Ministerstwo Infrastruktury, a

pozostawienia go mocno broniła Poczta Polska, mimo że – jak informuje spółka w odpowiedzi na pytania OKO.press, „w niedziele niehandlowe jest czynnych 38 placówek pocztowych”,

czyli jedynie 0,6 wszystkich poczt!

Jednak placówki pocztowe w polskim prawie mają bardzo szeroką definicję. Według art. 3 ust. 15 ustawy Prawo pocztowe wystarczy bowiem, że dany punkt będzie „jednostką operacyjną operatora pocztowego” – a taką możliwość daje kilku tysiącom swoich franczyzobiorców Żabka Polska S.A.:

„Większość sklepów Żabka ma status placówki pocztowej w rozumieniu prawa, ze względu na umowy zawierane z operatorem pocztowym już od 2012 roku. Jest nim firma Point Pack, a wśród partnerów tych usług znajdują się Poczta Polska oraz [firma kurierska – red.] DHL Parcel. Dziennie nasza sieć obsługuje ok. 4 tys. paczek” – informuje firma w odpowiedzi na pytania OKO.press.

Status placówki pocztowej daje sklepom nie tylko możliwość handlowania we wszystkie niedziele i święta, ale też swobodnego zatrudniania w te dni pracowników.

  • Kliknij, by przeczytać więcej

    Art. 3. Użyte w ustawie określenia oznaczają:

    15) placówka pocztowa – jednostkę organizacyjną operatora pocztowego lub agenta pocztowego, w której można zawrzeć umowę o świadczenie usługi pocztowej lub która doręcza adresatom przesyłki pocztowe lub kwoty pieniężne określone w przekazach pocztowych, albo inne wyodrębnione i oznaczone przez operatora pocztowego miejsce, w którym można zawrzeć umowę o świadczenie usługi pocztowej lub odebrać przesyłkę pocztową lub kwotę pieniężną określoną w przekazie pocztowym;

Naklejki na drzwiach Żabek i Freshmarketów informują nas, że oto wchodzimy do placówki pocztowej – dla podkreślenia tego faktu, przy napisie umieszczono logotypy Poczty Polskiej i DHL. Nie oznacza to jednak, że możemy tam zrobić wszystko to, co moglibyśmy na poczcie.

Czy można wysłać w takim miejscu przelew albo list polecony? Idziemy sprawdzić.

Ekspedientka Freshmarketu w pobliżu redakcji OKO.press na to pytanie, wyraźnie zaskoczona, konsultuje się koleżankami, po czym odpowiada, że na razie nie ma takiej możliwości. Pani w Żabce wydaje się lepiej poinformowana: od razu odpowiada, że w sklepie można jedynie nadać lub odebrać paczkę, ale niebawem będzie także można opłacić rachunki.

Konieczny: „Państwo z tektury”

Dziwi fakt, że obchodzenie ograniczanie wprowadzonego przez rząd PiS firmuje Poczta Polska, spółka będąca w pełni własnością Skarbu Państwa. Rzeczniczka spółki podkreśla jednak, że to nie umowa z Pocztą pozwala Żabkom handlować w niedziele. „Sklepy Żabka mają podpisaną umowę z [operatorem pocztowym] Point Pack.pl S.A., który tworzy sieć punktów nadania i odbioru przesyłek” – zastrzega państwowa spółka.

Poczta podkreśla pozytywne wyniki biznesowe osiągnięte dzięki umowie z Żabka Polska S.A.

„Szukając partnera do rozbudowy sieci punktów odbioru, Poczta Polska stawiała głównie na dogodne lokalizacje i elastyczne godziny otwarcia. Te elementy są kluczowe dla klientów, którzy wybierają miejsca odbioru przesyłek. Obecnie jesteśmy dostępni już w ponad 3500 sklepów Żabka i Freshmarket” – wyjaśnia w e-mailu państwowy operator, chwaląc się, że współpraca z Żabką Polską przyczynia się do wzrostu przychodów.

Tyle że dzieje się to kosztem zaufania do państwa.

„Mamy państwo z tektury. Poczta Polska nie powinna służyć obchodzeniu prawa” – ocenia w rozmowie z OKO.press Maciej Konieczny z partii Razem. „Mówi się, że przedsiębiorcy zawsze obejdą regulacje. Ale jeśli łamią prawo, powinni być karani. My proponujemy większe kompetencje i budżet Inspekcji Pracy oraz mandaty proporcjonalne do obrotów. Obecnie kary są tak niskie, że nielegalne działania się opłacają” – mówi polityk.

NSZZ chce rozciągnąć zakaz na sobotę i poniedziałek. A może jest lepsze rozwiązanie?

Poseł Śniadek obowiązujący zapis o wyłączeniu spod zakazu placówek pocztowych uważa za „jeden z najistotniejszych błędów ustawy” i „przy najbliższej możliwości zapis ten zostanie zmieniony”.

„Uznaliśmy, że sprawa jest na tyle poważna, że nie będziemy znowu tracić czasu na pertraktacje z Pocztą Polską”.

„Jestem gorącym orędownikiem nowelizacji i zabiegam o to w Klubie Parlamentarnym PiS. Byliśmy świadomi ryzyka, błędów jakie mogą się pojawić, gdyż ta ustawa to nowatorskie przecieranie szlaków” – dodaje.

26 września 2018 NSZZ „Solidarność” przesłała list do minister pracy, rodziny i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej, w którym domaga się wydłużenia godzin obowiązywania zakazu od 22 w sobotę do 5 rano w poniedziałek, aby nie dopuszczać do „uporczywej i nieuzasadnionej praktyki”, kiedy zatrudnieni muszą przychodzić do pracy od razu po północy, a także dodania zapisu, że spod zakazu wyłączone są jedynie placówki, „w których przeważająca działalność polega na świadczeniu usług pocztowych”.

Związek postuluje też uszczelnienie zapisu dotyczącego handlu na dworcach – z tego wyjątku chętnie korzysta sieć Biedronka, nawet tam, gdzie nie ma kas ani poczekalni. Na koniec podkreślają, że istniejący w ustawie zapis dosłownie wskazuje, że franczyzobiorcy nie są objęci wyłączeniem spod zakazu.

Jak mówi „Tygodnikowi Solidarność” Alfred Bujara, jeden z szefów NSZZ, m.in. Rafalska zgodziła się, by prace nad zmianą ustawy „nabrały tempa”. Związkowiec liczy na nowelizację jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia. Pomimo wielokrotnych prób kontaktu, MPRiPS nie odpowiedziało na pytania OKO.press dotyczące szczegółów planowanych rozwiązań.

Drugi największy związek zawodowy w Polsce OPZZ, sprzeciwia się zakazowi, proponując w zamian, aby praca w niedzielę była dodatkowo wynagradzana,

nie tylko w handlu, ale we wszystkich branżach – miałaby to być 2,5-krotność normalnej stawki. Również partia Razem chciałaby wyższej płacy w niedzielę, z tym że praca byłaby dozwolona tylko w newralgicznych sektorach oraz branży rozrywkowo-gastronomicznej. „Polacy pracują za dużo, prawie dwa tysiące godzin rocznie, kiedy w Niemczech jest to ok. 1500 godzin” – mówi Maciej Konieczny.

„Wychodzimy z założenia, że pracujemy, aby żyć, a nie żyjemy, aby pracować”.


Maciek Piasecki (1988) – studiował historię sztuki i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się relacjami między kulturą a sprawami społecznymi, takimi jak radykalizm polityczny czy dyskryminacja w dostępie do usług publicznych. Debiutował w „Machinie”, publikował m.in. w „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku” i „VICE”. Prowadzi wolontariat „Kotexpol”, który pomaga w opiece nad kotami, promując adopcję ze schronisk.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym