To ma być podatek od biznesu mieszkaniowego. Zyska 99 proc. z nas, straci 1 proc. najbogatszych inwestorów i funduszy skupujących mieszkania – przekonuje klub Lewicy
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyDziś podatek od nieruchomości naliczany jest od metrażu, a nie wartości mieszkania. A to oznacza, że jeśli powierzchnia lokalu jest taka sama, tyle samo podatku zapłaci właściciel luksusowego apartamentu w centrum Warszawy, ile właściciel domu na podkarpackiej wsi.
Innymi słowy, system jest niesprawiedliwy.
Wyjściem z sytuacji jest podatek od wartości nieruchomości nazywany powszechnie podatkiem katastralnym. Ma on też spełnić inne zadanie: osłabić opłacalność biznesu mieszkaniowego zgodnie z lewicowym hasłem „mieszkanie prawem nie towarem”.
Lokowanie kapitału w mieszkania jest dziś w Polsce szczególnie atrakcyjne, właśnie z powodu niskiego opodatkowania. A przecież mieszkania to forma społecznej inwestycji, a także podstawowa usługa, od której zależy jakość naszego życia.
Utowarowienie rynku nieruchomości sprawia, że spada dostępność mieszkań, a to ma wiele konsekwencji dla życia społecznego: od wzrostu nierówności, przez spadek mobilności i elastyczności rynku pracy, po koszty demograficzne. Na żaden z tych kosztów państwa polskiego nie stać.
Z drugiej strony podatek katastralny ma w Polsce wyjątkowo negatywny PR, a także niemal zerowe zainteresowanie na scenie politycznej – za wyjątkiem partii Razem i Lewicy.
20 marca klub Lewicy pokazał projekt podatku od wartości nieruchomości, który ma zastąpić dotychczasowy system, ale nie będzie on klasycznym podatkiem katastralnym. Klub Lewicy przekonuje, że ma to być
podatek od „biznesu mieszkaniowego”.
„Chcemy, żeby ludzie wiedzieli, co jest przedmiotem opodatkowania” – mówi OKO.press rzecznik klubu Lewicy Łukasz Michnik. „Jeśli ktoś używa mieszkania, żeby mieć dach nad głową, to nie ma się czego obawiać. Jeśli jednak prowadzi biznes, pozyskuje nieruchomości w celach spekulacyjnych lub inwestycyjnych, to będzie musiał płacić więcej” – dodaje Michnik.
Podatek, który proponuje Lewica będzie obowiązywać od pierwszej nieruchomości i będzie progresywny – wzrost ma zaczynać się do trzeciej nieruchomości.
Jak dokładnie wyglądają stawki?
Jak przekonują politycy Lewicy, dla większości osób ten podatek byłby neutralny. Zmiany dotknęłyby głównie funduszy inwestycyjnych masowo skupujących mieszkania, a także 1-2 proc. obywateli, którzy zarabiają na inwestowaniu w nieruchomości.
Faktycznie z badań nierówności mieszkaniowych w Unii Europejskiej, prowadzonych przez dr. hab. Adama Czerniaka i dr Patrycję Gracę-Gelert z SGH wynika, że w 2017 roku:
Dziś według ekspertów ten odsetek osób prywatnych, które mają trzy lub więcej nieruchomości, wynosi 1,3-1,4 proc.
„99 proc. osób na tym skorzysta. Mamy nadzieję, że wiele osób zobaczy w tym dla siebie uzysk, szczególnie młode pokolenie, osoby w luce czynszowej oraz ci, którzy chcą kupić mieszkanie po normalnej cenie, a nie windowanej przez fundusze i bogatych inwestorów” – mówi Łukasz Michnik.
Czym podatek Lewicy różniłby się od klasycznego katastra? W ustawie nie znajduje się zapis o stworzeniu katastra, czyli rejestru wartości nieruchomości.
Jak tłumaczyła Anna Maria Żukowska, w Polsce podatek byłby wyliczany na podstawie danych z rządowego portalu DOM, a dokładnie na podstawie średniej z transakcji w danej gminie, z uwzględnieniem metrażu i roku budowy.
Stawka podatku mogłaby spadać po uwzględnieniu społecznej użyteczności budynku (np. schron) czy wykazania efektywności energetycznej.
Z podatku będą zwolnione spółdzielnie mieszkaniowe, społeczne inicjatywy mieszkaniowe, społeczne agencje najmu czy TBS-y.
Już wcześniej klasyczny projekt podatku katastralnego zaproponowała partia Razem (ale nie zebrała pod projektem ustawy wymaganej liczby podpisów). Proponowała trzy stawki katastra:
Jak już pisaliśmy, pomysł nie ma poparcia w rządzie.
Premier Donald Tusk, pytany o nową propozycję Lewicy, mówił wprost, że choć nie traktuje tego projektu jako aktu nielojalności ze strony koalicjantów, bo przecież „każdy ma prawo artykułować swoje pomysły i poglądy”, to
„na pewno nie będzie to projekt rządowy”.
Rząd na początku tego tygodnia ogłosił własną strategię mieszkaniową, która polega głównie na zwiększeniu ilość środków płynących na inwestycje w budownictwo społeczne.
Grupą docelową dla rządu stali się młodzi i klasa średnia niższa, którzy znaleźli się w luce czynszowej: są zbyt biedni na ofertę rynkową – najem lub kredyt mieszkaniowy – a zbyt bogaci na socjalną pomoc państwa.
Pisaliśmy o tym dokładnie tutaj:
Podatek katastralny to fiskalny instrument zwiększający dostępność mieszkań. Lewica oficjalnie mówi, że liczy na poparcie wszystkich sił politycznych.
„To kwestia bezpieczeństwa mieszkaniowego, jesteśmy w ogonie europejskich statystyk dotyczących dostępności mieszkań. Mamy szansę to radykalnie zmienić” – mówi Łukasz Michnik. „Dziś zaprezentowaliśmy naszą propozycję, rozmowy z klubami zaczną się niedługo, nie będę teraz wskazywał, na czyje poparcie liczymy” – dodaje.
Nieoficjalnie słyszmy, że Lewica w rządzie będzie próbowała dogadać się w tej sprawie chociaż z Polską 2050.
Wiceminister rozwoju Tomasz Lewandowski w rozmowie z OKO.press wskazywał na inny potencjalny efekt sejmowej dyskusji o podatku katastralnym. Miałby on odstraszyć inwestorów od alokacji kapitału w nieruchomościach.
Warto przypomnieć, że rekomendacje zmian w systemie fiskalnym wydało dla Polski m.in. OECD.
„Polska powinna przejść na system opodatkowania nieruchomości oparty na jej wartości, stosowany w większości krajów OECD, który dokładniej odzwierciedlałby wartość gruntów i byłby bardziej progresywny i wydajny” – czytamy w raporcie OECD.
I dalej: „Obecny system jest słabym wskaźnikiem zamożności i zdolności płatniczej podatników, ponieważ nie uwzględnia innych (niż powierzchnia) cech nieruchomości i jej lokalizacji, która jest kluczowym czynnikiem determinującym jej wartość”.
Według ekspertów progresywny podatek katastralny to także jedno ze skuteczniejszych narzędzi zapobiegania nierównościom. Podobne rozwiązania – w różnych formach – funkcjonują w niemal całej Europie. Polska należy do trzech krajów, które wciąż nie zdecydowały się na kataster.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.
Komentarze