To zdanie wiceministry Machałek przejdzie do historii nie tyle edukacji, co wychowania, a raczej jego braku. PiS lekceważył wniosek o przeprowadzenie referendum ws. reformy edukacji, miesiącami przeciągał sprawę, obrażał organizatorów. Wreszcie przegłosował, że referendum nie będzie. I wtedy Machałek podziękowała zwolennikom referendum za "troskę o reformę"

Zgodnie z pesymistycznymi prognozami OKO.press Sejm ostatecznie nie uchwalił referendum edukacyjnego w sprawie reformy minister Anny Zalewskiej. W komisji edukacji posłowie PiS wstrzymali się 19 lipca od głosu i komisja zarekomendowała przeprowadzenie referendum 17 września 2017 (co oznaczało, że byłby to pewnie ruch pozorny), ale na posiedzeniu plenarnym 20 lipca PiS zagłosował po prostu przeciw uchwale. W ten sposób pogrzebany został wniosek 910 tys. obywateli i obywatelek, złożony w Sejmie 20 kwietnia 2017 roku.

Okolicznościową mowę wygłosiła wiceminister Marzena Machałek. Przekaz był zgodny z propagandą „deformy”: samorządy są przygotowane, wszystko idzie świetnie, takiej reformy oczekiwali od nas Polacy i Polki itp.

A jednak wystąpienie Machałek przejdzie do historii nie tyle edukacji, co wychowania, a dokładniej braku wychowania (czy raczej braku kultury politycznej), zasługującego na potoczne określenie szczyt bezczelności. A wszystko dzięki jednemu zdaniu, które sama Machałek uznała za tak udane, że umieściła je na swoim twitterze. Brzmi tak:


Dziękuję również tym, którzy podpisali się pod wnioskiem o referendum,bo wykazali oni troskę o reformę edukacji

Marzena Machałek, Wystąpienie w Sejmie - 20/07/2017


W referendum chodziło o zatrzymanie reformy, a troska dotyczyła edukacji


Zdanie zawiera część opisową: prawie milion osób, które zażądały przeprowadzenia referendum – zdaniem Machałek – wykazało się „troską o reformę edukacji”. Takie stwierdzenie jest całkowicie fałszywe i stanowi odwrócenie prawdy. Komitet Referendalny jasno stwierdzał, że celem referendum jest powstrzymanie reformy minister Zalewskiej. Podpisujący wykazali się, owszem, troską o stan edukacji, dla której – w ich przekonaniu –  ta reforma oznacza niepotrzebny chaos, a także zaprzepaszczenie dorobku polskiej szkoły.

W starannie udokumentowanym wystąpieniu sejmowym przedstawicielka Komitetu Referendalnego Dorota Łoboda, wskazała 10 kłamstw, na których opiera się argumentacja na rzecz „deformy”.

W opinii Machałek ukryta jest perfidna manipulacja – utożsamienie dobra edukacji i powodzenia reformy Zalewskiej. Każdy, kto troszczy się o edukację, musi troszczyć się o reformę, bo ona służy edukacji. Machałek insynuuje, że nawet jej przeciwnicy – według ostatnich sondaży znacząca większość obywateli – „troszczą się” o reformę Zalewskiej. Tymczasem w czerwcowym sondażu IPSOS dla OKO.press za reformą w wersji rządowej – od września 2017 – opowiedziała się tylko jedna trzecia obywateli.

Reforma edukacji powinna być: wprowadzana od września, przesunięta o rok, w ogóle nie wprowadzana. Odpowiedzi w proc. zwolenników PiS i pozostałych badanych.

Odpowiedzi zwolenników PiS
 
Odpowiedzi pozostałych badanych

Ale jest w tym zdaniu coś więcej, to „podziękowanie” jest złożone w złej wierze. PiS całkowicie zlekceważył wniosek o referendum, dezawuował jego organizatorów, przeprowadził personalny atak na Sławomira Broniarza, przewodniczącego ZNP, któremu zarzucił polityczne ambicje, a całą inicjatywę przedstawił jako spisek partii politycznych, które otumaniły ludzi podpisujących wniosek o referendum.

Podczas posiedzenia Sejmu 20 czerwca marszałek Marek Kuchciński nie dopuścił do głosu Doroty Łobody, aktywistki ruchu „Rodzice przeciw reformie edukacji” i wiceprzewodniczącej komitetu referendalnego. Jej tekst wygłosił Sławomir Broniarz. 20 lipca oboje – Łoboda i Broniarz – bezradnie przyglądali się z galerii sejmowej, jak obywatelska inicjatywa ląduje w koszu.

I musieli wysłuchać podziękowań za to, że wykazali się troską o los reformy minister Zalewskiej.

Minister Machałek, z zawodu nauczycielka szkoły podstawowej, od 2006 roku robi karierę polityczną w PiS. Należy do harcowniczek partyjnych, zdolnych do wypowiedzi  zaskakująco aroganckich. Holendra Fransa Timmermansa, pierwszego przewodniczącego Komisji Europejskiej, w lutym 2017 roku strofowała tak:


Timmermansowi radziłabym powstrzymanie emocji, żeby przestał nas pouczać i stawiać do kąta. Polska i rząd sobie poradzą. Oni nie mają nawet Trybunału Konstytucyjnego! Człowiek, który pochodzi z kraju o takim prawie, chce nas pouczać

Marzena Machałek, Gość poranka w w TVP Info - 20/02/2017


Nie mają Trybunału, ale wiedzą co to praworządność


Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym