Duda dwoił się i troił, aby Trump był z wizyty zadowolony, ignorował krytyczne uwagi o UE i proponował, aby nazwać amerykańską bazę w Polsce "Fort Trump". Trump, jak to Trump, okazał mu lekceważenie każąc stać podczas podpisywania umowy. Mówili tylko o "interesach", Trump podał cenę 2 mld dol. za obecność wojsk USA. I nie pytał o demokrację

Była to szósta oficjalna wizyta Dudy w USA, ale po raz pierwszy – 18 września 2018 – gościł w Białym Domu na zaproszenie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Dotychczas prezydenci III RP, począwszy od Lecha Wałęsy, składali wizytę prezydentowi USA w pierwszym roku urzędowania.

Andrzej Duda musiał na taką wizytę czekać ponad trzy lata. Opóźniły ją między innymi kontrowersje wokół ustawy o IPN, która zakładała ściganie z urzędu wszystkich osób, które mówią o „polskich sprawcach” w kontekście Zagłady. Ten zapis w ustawie był dla Waszyngtonu nie do zaakceptowania i dopiero po jego modyfikacji możliwa była oficjalna wizyta prezydenta w Białym Domu.

Wspólny język interesów

Najważniejsza jest zapowiedź zorganizowania w Polsce stałych baz wojsk USA. Polska miałaby za te bazy płacić, zgodnie ze słowami amerykańskiego prezydenta „ponad 2 miliardy dolarów” rocznie. Uzgodnienia pozostają w formie ustnych deklaracji.

Polski prezydent zagrał kartą narcyzmu Trumpa, proponując, że stałą bazę w Polsce można nazwać „Fort Trump”.

Paradoksalnym sukcesem tej wizyty jest odnalezienie wspólnego języka z prezydentem USA – na gruncie „interesów”. Mieli z tym problem przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker czy premier Kanady Justin Trudeau. Andrzej Duda bez trudu dostosował się do retoryki Trumpa, w której od demokratycznych wartości i umów międzynarodowych ważniejsze są interesy poszczególnych krajów.

Duda nawiązał też do sztandarowego hasła Donalda Trumpa „America First”. Powiedział, że tak jak Trump stawia Amerykę na pierwszym miejscu, tak on w ten sam sposób myśli o Polsce i dopiero na tej płaszczyźnie warto szukać wspólnych interesów. Faktycznie, narracje Trumpa i Dudy są pod wieloma względami podobne:

Lucas Duda bardziej znany

W mediach amerykańskich wizyta nie wzbudziła emocji. Podczas 40-minutowej konferencji prezydentów, Trump odpowiadał na pytania dotyczące huraganu Florence, deficytu handlowego i zarzutu molestowania seksualnego, jakiego miał się dopuścić Brett Kavanaugh, nominowany przez prezydenta na sędziego Sądu Najwyższego.

New York Times na FB i Twitterze z konferencji wybrał tylko newsa o współczuciu Trumpa dla Kavanaugha. Żeby przeczytać o wizycie polskiego prezydenta trzeba wejść na stronę dziennika i trochę poszperać.

Dla amerykańskiego odbiorcy mediów liberalnych, Polska to w ostatnich latach przede wszystkim permanentny kryzys polityczny, rasizm i kontrowersje wokół ustawy o IPN. Regularnie informują one o rozmontowywaniu demokratycznych instytucji przez rząd PiS. 27 sierpnia Paul Krugman, noblista w dziedzinie ekonomii i felietonista New York Times’a napisał, że demokracja w Polsce i na Węgrzech się skończyła i przestrzegał przed tym Amerykę.

Wizyta nie uczyniła z Andrzeja Dudy najbardziej znanego Dudy w USA.

Nawet na konserwatywnym, przychylnym polityce PiS Fox News łatwiej znaleźć informacje o Lucasie Dudzie, bejsboliście drużyny Atlanta Braves.

Mowa ciała Dudy? Raczej chamstwo Trumpa

W Polsce odbiór spotkania jest zaskakująco łagodny. Oczywiście, politycy PiS i zwolennicy prawicy mówią o sukcesie prezydenta, a opozycja pozostaje sceptyczna. Prawicowe portale są jednak wyjątkowo powściągliwe, opozycja zaś koncentruje się wokół krytyki szczegółów ustaleń czy mowy ciała prezydenta Dudy, a nie samej treści wizyty.

Szczególnie w mediach społecznościowych krytykowane było zdjęcie, jakie Donald Trump wrzucił na swoje konto na Twitterze. Widać na nim obu prezydentów, którzy podpisują deklarację o współpracy strategicznej w gabinecie owalnym. Prezydent Stanów Zjednoczonych siedzi w swoim fotelu, a prezydent Polski stoi obok, nachylając się nad dokumentem. Krytykował je m.in. Tomasz Siemoniak z PO, były minister obrony narodowej.

Zdjęcie to ma być dowodem na służalczą postawę Dudy a w konsekwencji państwa polskiego wobec Trumpa.

Ale dowodzi ona przede wszystkim braku klasy Donalda Trumpa. Fotografuje się on w ten sposób z każdym gościem w prezydenckim gabinecie, bez względu czy są to jego współpracownicy, minister spraw zagranicznych Ukrainy czy Kim Kardashian. Po prostu… nie ma drugiego krzesła.

Oczywiście nie tak powinno wyglądać podpisywanie dokumentów międzynarodowych. Ale to nie polska strona była odpowiedzialna za przygotowanie wizyty.

Duda z Trumpem, Orbán z Putinem. O interesach

Zaskakujący był brak jakiekolwiek reakcji prezydenta Dudy na słowa Trumpa, że Unia Europejska oskubała Stany Zjednoczone z pieniędzy w ramach umów handlowych. Prezydent nie tylko nie zareagował, ale w kolejnej wypowiedzi oznajmił, że rozumie sposób myślenia Trumpa. Nie próbował bronić Unii. Powściągliwość prezydenta wpisuje się w jego lekceważącą retorykę wobec UE, którą uważa za „wyimaginowaną wspólnotę”.

Wątpliwości budzą też wysokie koszty stałej obecności baz amerykańskich w Polsce. W rozmowie z RMF FM generał Mirosław Różański ocenił, że dziś tak duże pieniądze warto by raczej przeznaczyć na modernizację polskiej armii.

Wizyta Dudy w Waszyngtonie nie przyniosła geopolitycznego przełomu. Budowę stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce można uznać za dobry strategicznie ruch. Nie można jednak przesądzić,  że taka baza rzeczywiście powstanie, choć Trump nieoczekiwanie powiedział, że Polska zapłaci za to 2 miliardy dolarów.

Z drugiej strony, w doktrynie obronnej USA jest obecnie miejsce tylko na bazy logistyczne z rotacyjną wymianą żołnierzy (jak w Polsce). A ewentualną decyzję o stałej bazie musiałby podjąć Kongres. W marcu 2019 będzie decydował o budżecie, m.in. na obronność.

Tego samego dnia na przeciwnym biegunie światowej polityki spotkali się w Moskwie Władimir Putin i Viktor Orbán. Nazywany przez PiS największym sojusznikiem Polski, premier Węgier próbuje wejść w buty samozwańczego łącznika pomiędzy Wschodem i Zachodem. Może to być ważniejsze wydarzenie polityczne niż mgliste ustalenia pomiędzy polskim i amerykańskim prezydentem.

Absolwent historii na UJ, arabistyki na UAM i Polskiej Szkoły Reportażu. Publikował m.in. w Res Publice Nowej, magazynie Kontakt, miesięczniku Znak i Tygodniku Powszechnym. W OKO.press pisze o polityce.


Popularne:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym