Po 15. policjanci odjechali z miejsca czwartej blokady wycinki Puszczy Białowieskiej. Pięćdziesiątka protestujących, w tym dziewięcioro Czechów i Rumun, blokuje kombajny leśne, które miały od rana ciąć drzewa. Gotowi są zostać na noc. O 16. otoczyła ich Straż Leśna i wzywała do rozejścia się. OKO.press sprawdziło, jakich środków może użyć. O 16.55 impas trwa

Po 15.00 policja odjechała z miejsca czwartej blokady w obronie Puszczy Białowieskiej przed wycinką. I ulokowała się nieopodal. Wcześniej policjanci byli wręcz sympatyczni, pytali nawet protestujących, czy czegoś im nie trzeba. Jeden z policjantów powiedział, że nie mają żadnego zgłoszenia o zajęciu sprzętu od firmy spod Giżycka, która została wynajęta przez Lasy Państwowe do wycinania potężnych drzew, które – według leśników – zostały zaatakowane przez kornika drukarza.

Od wczesnego ranka aktywiści blokują dwie potężne maszyny do wycinki – harvester i forwarder – w okolicach wsi Postołowo w nadleśnictwie Hajnówka. O 16.30 pięćdziesiąt osób nadal gromadzi się przy maszynach, siedzą pod potężnymi oponami. Kilka par aktywistów przypięło się do maszyn. Ich ręce tkwią w żółtej metalowej rurze. Teren protestu otoczony jest taśmą.

Jak powiedział OKO.press Adam Bohdan z fundacji Dzika Polska, w Puszczy pracują trzy pary harvester-forwarder, jedną parę udało się zablokować w Postołowie.

Strażników jest tylko około 20, a policjanci odjechali. Strażnicy otoczyli miejsce protestu swoją taśmą z napisem Lasy Państwowe nie pozwalali przez kilkanaście minut wychodzić z terenu blokady. Aktywiści zaprotestowali i nie stosują się do tego zakazu. Sami protestujący wezwali policję prosząc o interwencję przeciw Straży Leśnej.

Po 16.00 pojawiło się 6-7 policjantów. Impas trwa.

Jak powiedział OKO.press Adam Bohdan, aktywiści gotowi są kontynuować protest do skutku, łącznie z nocowaniem. Chyba że Straż Leśna podejmie interwencję.

W rozporządzeniu ministra środowiska z lipca 2014 roku w sprawie „szczegółowych zasad współdziałania Lasów Państwowych z Policją” sprawa interwencji nie jest szczegółowo ujęta. Art. 4 mówi tylko o współpracy w „realizacji czynności służbowych”.

Dalej mowa, że „jednostki organizacyjne Lasy Państwowe zapewniają pomoc organom policji m.in. w zakresie:

  • lokalizowania i identyfikowania osób podejrzanych o popełnienie przestępstwa lub wykroczenia, poszukiwanych przez organy ścigania i przebywających w lesie lub na terenie siedzib jednostek organizacyjnych Lasów Państwowych,
  • zabezpieczania śladów przestępstw lub wykroczeń popełnionych w lasach.

Z ustawy o Lasach Państwowych strażnicy mogą jednak używać przemocy, aby wyegzekwować zachowanie zgodnego z prawem. Strażnicy Leśni są wyposażeni w „środki przymusu bezpośredniego”. Ustawa precyzuje, że mogą „ująć lub zatrzymywać osoby, pokonywać bierny i czynny opór”. Mogą założyć kajdanki, użyć pałki, psa, ręcznych miotaczy substancji obezwładniających a nawet paralizatora.

Naczelny OKO.press. Redaktor podziemnego „Tygodnika Mazowsze” (1982–1989), przy Okrągłym Stole sekretarz Bronisława Geremka. Współzakładał „Wyborczą”, jej wicenaczelny (1995–2010). Współtworzył akcje: „Rodzić po ludzku”, „Szkoła z klasą”, „Polska biega”. Autor książek "Psychologiczna analiza rewolucji społecznej", "Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu" (z Martą Konarzewską); "Pociąg osobowy".


Masz cynk?