Aktywiści Obozu dla Klimatu protestują przeciwko rozbudowie kopalni odkrywkowej w Wielkopolsce. Na ich drodze stanęła policja. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i pałek, poturbowali też dziennikarza poznańskiej "Wyborczej", jedna z aktywistek ma podejrzenie złamania obojczyka

AKTUALIZACJA: Aktywistom udało się zorganizować planowaną wcześniej Czerwoną Linię – utworzyć żywy łańcuch z protestujących, będący symboliczną granicą dla rozbudowy kopalni odkrywkowej. W tej części manifestacji wzięło udział ok. 150 osób, a policja już nie interweniowała.

„Zatrzymana została jedna osoba, 88 było wylegitymowanych, a pięć dostało mandaty. Pozostali odmówili przyjęcia” – wylicza Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji.  Dodaje, że według ich szacunków, w całej akcji wzięło udział 400 osób. Uczestnicy wracają już na teren obozu w Stawiskach. Tam organizatorzy spróbują ostatecznie policzyć rannych,

na razie wiadomo o jednej aktywistce, która trafiła do szpitala ze złamanym obojczykiem.


„Nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć, co się może wydarzyć” – mówiła Daria Zawilec z Obozu dla Klimatu w piątek wieczorem (19 lipca 2019) w rozmowie z OKO.press. Aktywiści sprzeciwiają się rozbudowie kopalni odkrywkowych w Wielkopolsce, które mają negatywny wpływ na środowisko.

„Mieszkańcy od dawna protestują przeciwko odkrywkom” – mówi Łukasz Łyskawka z Obozu. – „To do tej pory nic nie dało. Trzeba było zmienić metody” – dodaje.

Dlatego razem z innymi aktywistami postanowili przejść przez zdegradowane tereny, żeby dotrzeć do kopalni i tam postawić symboliczną granicę – z własnych ciał, trzymając się za ręce.

Już od piątku działania Obozu dla Klimatu utrudniała policja. „Legitymuje i przeszukuje bagaż każdemu, kto wjeżdża na teren Obozu. Wiemy też o plotce, że rzekomo chcemy podpalić koparkę w Kleczewie. Oczywiście, że nie chcemy. Nasza akcja będzie pokojowa” – zapowiadała w piątek Daria Zawilec.

W sobotę sprawdzany był każdy autokar zbliżający się do Obozu. Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak nie informuje, ilu policjantów zostało wysłanych na manifestację. Przyznaje jedynie, że na miejsce, jako wsparcie, przyjechały jednostki z Poznania.

Fot. Obóz dla Klimatu


Policja zatrzymuje aktywistów

Aktywiści planowali spokojny, ośmiokilometrowy marsz. Zebrali się pod pomnikiem-koparką w Kleczewie (niedziałającej już, dużej maszynie, która była wykorzystywana w kopalniach Kazimierz Południe i Kazimierz Północ), żeby stamtąd przejść w kierunku Izabelina. Szli ubrani w białe kombinezony i maski.

W okolicy odkrywki Tomisławice czekali na nich policjanci wyposażeni w kaski, ręczne miotacze gazu i pałki. Część uczestników akcji skręciła z drogi i wbiegła na pole, w stronę kopalni. „To nie było zaplanowane przez nas, ale oczywiście wspieramy każdą formę obywatelskiego nieposłuszeństwa” – komentuje Łyskawka.

Za tymi, którzy skręcili z trasy, pobiegła policja.

„Został użyty gaz łzawiący i pałki. 40 osób, które dotarły na teren kopalni, zostały zamknięte w policyjnym kotle” – relacjonuje aktywista.

Fot. Obóz dla Klimatu

Dodaje, że na razie trudno o konkretne dane – szczegóły będą prawdopodobnie znane dopiero wieczorem. Na Facebooku Obóz dla Klimatu podał, że

jedna z aktywistek ma podejrzenie złamania obojczyka – po tym, jak została powalona na ziemię przez policjantów.

Poturbowany jest też fotoreporter „Gazety Wyborczej”. Według jego relacji, policjanci ignorowali go, kiedy krzyczał, że jest dziennikarzem. Na szyi miał legitymację prasową. „Wiemy o ośmiu zatrzymanych” – mówił przed godz. 14 Łukasz Łyskawka. – „Niektórzy dostają mandaty, są legitymowani. Policja stara się wymyślić absurdalne powody, dla których należą nam się kary – na przykład przejście drogi w miejscu niedozwolonym. A przecież jesteśmy między polami” – dodaje.

Tych informacji nie potwierdza Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji: „Na razie zatrzymana została jedna osoba za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza.Część z legitymowanych osób nie chciała podać swoich nazwisk i pokazać dowodów osobistych. Policjanci wystawiają również mandaty za wtargnięcie na teren prywatny”.

Zaplanowana na 13:00 akcja stawiania granicy dla rozbudowy odkrywek musiała zostać przesunięta na późniejsze popołudnie. Do 14:30 na miejsce manifestacji nie był w stanie dojechać jeden z zatrzymanych przez policję autokarów.

Fot. Obóz dla Klimatu


Obóz w Stawiskach

Obóz dla Klimatu trwa od 16 lipca. Aktywiści, razem z działaczami takich organizacji jak Extinction Rebellion czy Młodzieżowy Strajk Klimatyczny, prowadzili spotkania, warsztaty i rozmowy na temat przyszłości naszej planety.

„Mamy zarejestrowanych 500 uczestników, ale sporo mieszkańców okolicy przewija się przez nasze wydarzenia” – wylicza Daria Zawilec. Wszystko odbywa się w Stawiskach koło Piotrkowa Trybunalskiego, pięć kilometrów od odkrywki Tomisławice.

Założeniem organizatorów było stworzenie przestrzeni otwartej dla każdego, gdzie będzie można dowiedzieć się czegoś nowego, a wieczorami wysłuchać koncertów czy rozpalić ognisko. Kluczowym momentem tego ekologicznego festiwalu miało być właśnie sobotnie wydarzenie.

Wielkopolskie odkrywki

”W Wielkopolsce susza panuje w 225 z 226 gmin. Rolnicy szacują, że tegoroczne plony mogą być mniejsze nawet o 3/5 w stosunku do tego, co zebrano w 2018” – tłumaczą organizatorzy Obozu dla Klimatu.

„Susza jest pogłębiana przez działalność kopalni odkrywkowych. Tafle pobliskich jezior obniżyły się o średnio 4 metry, a w okolicach odkrywki, która rocznie wyciąga spod ziemi nawet 120 mln metrów sześciennych wody, wyschły nawet studnie głębinowe. Susza która i tak w zasadzie dotyka całej Polski, w tym rejonie ma dużo większy wymiar” – zaznaczają.

W rejonie, gdzie aktywiści rozbili swój obóz, działają obecnie trzy odkrywki – Tomisławice, Jóźwin, Drzewce. Planuje się dwie kolejne – Ościsłowo oraz Piaski.

Jeśli PAK Kopalnia Węgla Brunatnego Konin S.A., spółka, która zarządza odkrywkami, dostanie pozwolenie na kolejne, susze w Wielkopolsce staną się jeszcze bardziej dotkliwe, a środowisko zdegradowane.

Jeśli zaś pozwolenia nie dostanie, wydobycie na tym terenie zakończy się w ciągu najbliższych kilku lat, kiedy wyczerpią się zasoby węgla brunatnego.



Komentarze

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press