Co najmniej sześć osób zamierza pozwać policję lub prokuraturę za publikację swoich wizerunków na stronie policji i sugestię, że popełnili przestępstwo pod Sejmem 16 grudnia. “To było bezprawne naruszenie dóbr osobistych” - mówi OKO.press reprezentujący ich mec. Jarosław Kaczyński

Fakt, że warszawska policja zamieściła na swojej stronie internetowej zdjęcia 21 osób, które „mogą mieć związek” ze zdarzeniami pod Sejmem 16/17 grudnia, wywołał protesty obrońców praw człowieka i samych zainteresowanych. Powstała też dyskusja prawna czy policja może publikować wizerunki osób, którym nie postawiono żadnych zarzutów.

Co najmniej sześć z nich planuje złożyć pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych (art. 23 kc). Reprezentuje je mec. Jarosław Kaczyński z sieci eksperckiej “Lepsza Polska” .Nowoczesnej.

Pozywający mogą domagać się zadośćuczynienia, zapłaty wskazanej sumy na cel społeczny oraz publikacji przeprosin na stronie policji i w mediach, które w ślad za policją publikowały ich wizerunki. Jak mówi “Oku” mec. Kaczyński, odszkodowania w tego typu sprawach sięgają od 10 do 50 tys. zł. Odmówił jednak podania kwot, których będą domagać się jego klienci. “To będzie zależeć od konkretnego przypadku.

Im większe reperkusje, np. hejt, nawoływanie do przestępstw na portalach internetowych, w miejscu zamieszkania tych osób i im bardziej wpłynął na stan psychiczny moich klientów, tym większe kwoty może zasądzić sąd”

– tłumaczy mec. Kaczyński.

W razie ich wygranej zapłaci Skarb Państwa. Koszt wniesienia pozwu to 600 zł, można jednak starać się o zwolnienie z opłaty.

Mec. Kaczyński mówi “Oku”, że doradza swoim klientom złożenie pozwu dopiero po zakończeniu postępowania prokuratury. Jednak nawet jeśli w jego wyniku dostaną zarzuty, nie zmieni to faktu, że publikacja zdjęć była bezprawna.

Mec. Kaczyński “ze względu na strategię procesową” nie chce zdradzać, jak będzie uzasadniał przed sądem, że ujawnienie zdjęć demonstrantów naruszyło prawo. Można jednak przewidzieć, że linia argumentacyjna demonstrujących będzie zależeć od odpowiedzi na dwa pytania:

  1. Na jakiej podstawie prawnej policja opublikowała ich zdjęcia?
  2. Kto podjął tę decyzję: policja czy prokuratura?

OKO.press przedstawia poniżej argumentację prawną za i przeciw takiej publikacji wizerunków obywateli protestujących przeciw rządzącym.

Policja jak prasa

Pierwsze pytanie oficjalnie zadał Komendzie Stołecznej Rzecznik Praw Obywatelskich. Zwrócił przy tym uwagę, że takiej podstawy prawnej nie ma w ustawie o policji. Pozwala ona co prawda (art. 20 ust. 2a) na wykorzystywanie „w celu realizacji zadań ustawowych” m.in. zdjęć osób “podejrzanych o popełnienie przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego oraz osób o nieustalonej tożsamości lub usiłujących ukryć swoją tożsamość, także bez ich wiedzy i zgody”, ale przepis ten nie pozwala policji na publikację zdjęć na stronie internetowej.

Za podstawę do publikacji zdjęć można ewentualnie uznać prawo prasowe. Powoływał się na nie RPO dr Janusz Kochanowski w 2006 r. w piśmie do ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, dotyczącym publikacji wizerunków przez policję.

Według art. 13 ust. 3 prawa prasowego prokurator lub sąd może zezwolić na ujawnienie wizerunku, o ile są spełnione dwa warunki:

  • – przeciwko osobie, której wizerunek jest ujawniany, toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe;
  • – za decyzją o publikacji stoi “ważny interes społeczny”.

Zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z 18 lipca 2011 r., dotyczącym tego przepisu, “ważnym interesem społecznym” jest m.in. ustalenie przez organy ścigania nowych faktów i pozyskanie dowodów. Prokurator samodzielnie decyduje, czy sytuacja wymaga takiej publikacji. Jego decyzję może podważyć sąd, o ile osoba, której dane ujawniono, złoży zażalenie.

W wypadku publikacji zdjęć manifestantów z 16 grudnia nie jest nawet pewne, czy tę decyzję podjęła prokuratura czy policja. Obie przerzucały się odpowiedzialnością.

Nie można publikować zdjęć świadków

Prokuratura Okręgowa w Warszawie jeszcze w grudniu wszczęła postępowanie w sprawie wydarzeń pod Sejmem w nocy z 16 na 17 grudnia. Dotyczyło „stosowania przemocy wobec posłów oraz innych osób w celu uniemożliwienia im swobodnego przemieszczania się po terenie Sejmu i jego opuszczenia oraz wywierania w ten sposób wpływu na czynności urzędowe Sejmu” (art. 191 ust. 1 i 224 ust. 1 kk). 

Nie było to jednak postępowanie przeciwko konkretnym osobom, nie spełniało więc warunku publikacji zapisanego w prawie prasowym. Postępowanie przeciwko komuś zaczyna toczyć się dopiero od chwili postawienia zarzutów (co podkreślił Trybunał Konstytucyjny we wspomnianym wyżej orzeczeniu).

Zarzuty jak dotąd usłyszało pięć osób, jednak prokuratura ogłosiła je dopiero po zidentyfikowaniu osób ze zdjęć. Zarzutów nie można postawić bez wcześniejszego ustalenia tożsamości podejrzanego.

  • Zobacz, jakie zarzuty usłyszeli demonstrujący pod Sejmem 16 grudnia

     Zarzuty usłyszało dotąd pięć osób. Dotyczą:

    1. zniewagi  (art. 216 par. 1 kk) na szkodę operatora TVP;
    2. zniewagi za pomocą środków masowego komunikowania (art. 216 par. 2 kk);
    3.  utrudniania krytyki prasowej poprzez uniemożliwianie prowadzenia relacji telewizyjnej (44 ust. 1 Prawa prasowego);
    4. w przypadku dwóch osób – znieważenia reportera TVP i utrudniania krytyki prasowej (art. 216 par. 1 i 44 ust. 1 Prawa prasowego).

    Możliwe, że kolejne zarzuty prokuratura może postawić w trakcie lub po zakończeniu przesłuchań. A te mogą potrwać kilka tygodni – mówi OKO.press mec. Jarosław Kaczyński.

    Reprezentuje on siedem osób wezwanych na przesłuchania, w tym sześć, których wizerunki opublikowano. Oprócz 21 osób ze zdjęć prokurator spotka się z kolejnymi 80, których tożsamość policja ustaliła samodzielnie. “Dziennie przesłuchiwane są dwie-trzy osoby, a później mogą być jeszcze wzywani na przesłuchania uzupełniające i konfrontacje” – przewiduje Kaczyński.

Co więcej, część osób, których zdjęcia opublikowała policja, dostała wezwania na przesłuchania jedynie w roli świadków.

A publikowania wizerunków świadków prawo prasowe zakazuje bezwzględnie (art. 13 ust. 2).

O tym, że prokurator prowadzący sprawę nie wydał polecenia publikacji wizerunków demonstrantóww, zapewnił rzecznik warszawskiej prokuratury prok. Michał Dziekański. Potwierdził też, że prokurator nie mógł podjąć takiej decyzji, bo “może jedynie decydować o publikacji wizerunku osób podejrzanych”.

Przyznał jednak, że prokuratura wiedziała o publikacji, ale nie “nie było z jej strony sprzeciwu”, bo “publikacja była uzasadniona”. Z kolei rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek stwierdził, że polecenie publikacji wyszło ze strony prokuratury. OKO.press poprosiło prokuraturę o wyjaśnienie tych rozbieżności 20 stycznia. Do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Jeśli prawdę mówi prokuratura, za bezprawną publikację wizerunków może odpowiadać komendant stołecznej policji. Jeśli prawdziwa jest wersja policji – odpowiada za to prokurator prowadzący sprawę.

Kto dostanie pozew

Od ustalenia, kto jest odpowiedzialny za publikację wizerunków, zależy w jaki sposób mogą dochodzić swoich praw poszkodowane osoby.

Prawo prasowe daje możliwość (art. 13 ust. 4) złożenia zażalenia do sądu na postanowienie prokuratora dotyczącego ujawnienia danych osobowych. Żeby osoby, których dane ujawniono, mogły skorzystać z tej drogi, prokurator musi najpierw takie postanowienie wydać.

Od tego, kto zdecydował o publikacji, zależy też kto będzie odpowiadał za naruszenie dóbr osobistych.

Teoretycznie osoby, których wizerunki opublikowano, mogłyby też złożyć zawiadomienie do prokuratury o zniesławieniu ich za pomocą środków masowego komunikowania (art. 212 ust. 2 kk). Prokuratura podlega jednak Zbigniewowi Ziobrze.

“Raczej nie skorzystamy z tej ścieżki. Nie mamy zaufania do organów ścigania” – zdradza “Oku” mec. Kaczyński.

Gdzie szukać pomocy

Bezpłatną pomoc prawną osobom manifestującym przed Sejmem 16 grudnia zaoferowały:

Abonament na wolność słowa

Dziennikarz, filozof. Związany z OKO.press od 2016 roku. Wcześniej pisał dla "Gazety Wyborczej". Był nominowany do nagród dziennikarskich. Boksuje.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym