27 lipca 2021

Policja zabrała 17-latce transparent z napisem: "Czarnek to c**j". "Chciałam pokazać swój sprzeciw"

Policja zabrała 17-letniej Ani transparent, który trzymała protestując przed budynkiem MEiN w Warszawie. "Transparent był wulgarny, ale nie uważam, żeby komuś zaszkodził. Chciałam wyrazić swój sprzeciw, bo słowa ministra ranią i mają wpływ na moje życie" - mówi OKO.press licealistka

Na protest przeciwko ministrowi edukacji Przemysławowi Czarnkowi 17-letnia Ania poszła w poniedziałek 19 lipca 2021 roku z przyjacielem. "Strajkowaliśmy przed budynkiem Ministerstwa Edukacji i Nauki. Miałam ze sobą transparent z hasłem:

»Nie mam fajnego napisu na transparent, ale Czarnek to c**j«.

Nie myślałam długo nad napisem, zrobiłam go pięć minut przed wyjściem z domu" - mówi w rozmowie z OKO.press Ania.

"Przyglądał mi się policjant, nagrywał mnie i transparent"

Przeciwko polityce prowadzonej przez ministra Czarnka przed siedzibą MEiN strajkowało tego dnia ponad 100 osób, a w całej Polsce trwały wtedy protesty organizowane przez Ogólnopolski Strajk Kobiet. Protestujący wyszli na ulice po słowach dr. Pawła Skrzydlewskiego, doradcy ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka.

Przypomnijmy. Skrzydlewski 14 lipca 2021 roku w „Naszym Dzienniku" wyjaśniał jak ma przebiegać wychowanie do życia w rodzinie w szkołach. Stwierdził, że uczennice należy "ugruntować do cnót niewieścich". Mówił wtedy:

„Obserwujemy bardzo niebezpieczne zjawisko moralne i religijne, pewnego zepsucia duchowego kobiety”.

"Poszłam protestować, bo jestem kobietą i nie akceptuję słów, które minister Czarnek i jego doradcy kierują do kobiet. Nie popieram »gruntowania cnót niewieścich«,

rani mnie to, gdy minister edukacji mówi, że kobiety powinny skupić się na rodzinie, a nie karierze" - mówi Ania.

"Podczas protestu przyglądał mi się jeden z policjantów, nagrywał mnie i transparent, który unosiłam nad głową. Byłam zdziwiona, nie wiedziałam, że transparent może sprawić problem, że mogą czekać mnie jakieś konsekwencje".

Protest przed radiowozem

Po kilkunastu minutach policjant podszedł do Ani i poprosił ją "na stronę". "Chciał, żebym się wylegitymowała, sprawdził moje dane. Zapytałam, o co chodzi. Odpowiedział, że mam obraźliwe słowo na transparencie, że użyłam wulgaryzmu". 17-latka stała przed radiowozem, otoczyło ją czterech policjantów. Wokół zaczęli zbierać się protestujący, którzy chcieli dowiedzieć się, co się dzieje.

"Pod MEN podjechał kolejny funkcjonariusz, który zaczął sprawdzać napis. Nie wiedziałam jak się zachować. Pierwszy raz byłam w takiej sytuacji. Ludzie krzyczeli, że policja ma mnie zostawić, że jestem niepełnoletnia. Chciałam odejść pół metra dalej, zauważyłam znajomych. Policja na to nie pozwoliła. Jeden z policjantów mówił, że mam wejść do radiowozu, inny, że nie mam wchodzić. Resztą protestu spędziłam, stojąc z funkcjonariuszami przed radiowozem" - mówi Ania.

Policjanci odgradzali 17-latkę od reszty protestujących, którzy zgromadzili się, aby ją wspierać.

"Ludzie mnie wspierali, informowali policjantów, że jestem niepełnoletnia. Policja poinformowała mnie, że musi zatrzymać transparent".

Protokół zatrzymania "kartonu"

Policjanci powiedzieli, że Ania musi podpisać protokół z zatrzymania kartonu:

"Został zatrzymany: kawałek kartonu koloru szarego z zamieszczonym hasłem: »Nie miałam fajnego pomysłu na napis, więc napiszę, że Czarnek to c**j» na podstawie art. 228 KPK".

Art. 228. KPK

Postępowanie z przedmiotami znalezionymi w czasie przeszukania

§ 1.

Przedmioty wydane lub znalezione w czasie przeszukania należy po dokonaniu oględzin, sporządzeniu spisu i opisu zabrać albo oddać na przechowanie osobie godnej zaufania z zaznaczeniem obowiązku przedstawienia na każde żądanie organu prowadzącego postępowanie.

§ 2.

Tak samo należy postąpić ze znalezionymi w czasie przeszukania przedmiotami mogącymi stanowić dowód innego przestępstwa, podlegającymi przepadkowi lub których posiadanie jest zabronione.

§ 3.

Osobom zainteresowanym należy natychmiast wręczyć pokwitowanie stwierdzające, jakie przedmioty i przez kogo zostały zatrzymane.

"Pytałam policję, o co chodzi, funkcjonariusz powiedział, że za napis mogę otrzymać mandat. Podpisałam protokół i dopiero wtedy mogłam sobie pójść. Wróciłam na resztę protestu, wszyscy mnie wspierali, pomagali, krzyczeli, że nigdy nie będę szła sama, dziękowałam za wsparcie. Byłam zestresowana, mam 17 lat i nie chciałabym, aby ta sytuacja miała wpływ na moją przyszłość. Transparent był wulgarny, ale nie sądzę, żeby była to sprawa na tyle istotna czy z taką szkodliwością społeczną, aby go rekwirować".

"Chcę czuć się bezpiecznie w kraju, w którym żyję"

"Minister edukacji Przemysław Czarnek mówi, że LGBT to wynaturzenie i dewiacja, że ludzie z »ideologii LGBT to dziwadła«, że nie są równi innym ludziom.

Uczę się w liceum i słowa oraz działania ministra mogą wpłynąć na moje życie, bo jestem osobą homoseksualną. Chciałabym się czuć bezpiecznie w szkole i w kraju, w którym żyję.

Policja nie powiadomiła moich rodziców o zajściu, więc mama bardzo się zdenerwowała. Była przejęta i zadzwoniła po poradę do prawnika. Teraz czekamy na rozwój sytuacji. Nie szukam taniej sensacji czy kontrowersji, chciałam przyjść na protest i pokazać swój przeciw wobec tego, co dzieje się w Polsce. Miałam prawo to zrobić. Nie uważam, żeby transparent komukolwiek zaszkodził. Był wyrazem mojego sprzeciwu. Gdybym wiedziała, co się stanie, na kartonie napisałabym coś innego albo ocenzurowałabym hasło", mówi OKO.press Ania.

OKO.press rozmawiało z fotografem, który obok budynku MEiN przechodził z córką. Zatrzymali się przed ministerstwem, kiedy zauważyli, że policja otoczyła jedną z protestujących.

„Policjanci spisali protokół i wypuścili dziewczynę. Transparent zatrzymali do oceny prawnej. Policjanci mówili, że muszą to zrobić z urzędu, bo inaczej zostaną oskarżeni o brak reakcji w momencie, w którym minister edukacji jest obrażany” – mówi w rozmowie z OKO.press fotograf, który był przed MEiN, kiedy Annę legitymowali policjanci. „Dziewczyna była drobna i przerażona, nie wiedziała, co ma robić. Wspieraliśmy ją”.

Nie wolno krzyczeć "j***ć Dudę"

To nie pierwszy raz, kiedy policja interesuje się transparentami protestujących. W 2019 szczeciński Sąd Okręgowy umorzył sprawę mężczyzny, który podczas manifestacji trzymał transparent z napisem „Dzisiaj pałac, jutro ciupa, nie prezydent, tylko dupa”.

W grudniu 2020 roku Sąd Okręgowy w Toruniu skazał 48-letniego Bartosza Ś. na sześć miesięcy ograniczenia wolności. W lipcu tamtego roku mężczyzna pod wpływem alkoholu napisał na plakatach z wizerunkiem Andrzeja Dudy „pięć lat wstydu” oraz narysował mu penisa na czole. Sąd uznał męskie genitalia za znieważające.

Wbrew upomnieniom OBWE, Polska karze za złośliwą krytykę głowy państwa.

Przepisy ścigające znieważenie głowy państwa były wielokrotnie publicznie kontestowane, w polskich sądach zapadają wyroki skazujące. Zdarzało się to za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego, Lecha Kaczyńskiego, czy Bronisława Komorowskiego. Nie inaczej jest też z Andrzejem Dudą.

Za znieważenia prezydenta Andrzeja Dudy we wtorek 29 czerwca Sąd Okręgowy w Kaliszu skazał trzech nastolatków (w wieku 19-20 lat) na dwa miesiące prac społecznych za znieważenie prezydenta. Trójka nastolatków została skazana za okrzyk "jebać Dudę" po tym, jak podczas imprezy został zniszczony plakat z wizerunkiem prezydenta.

Protesty organizowane przez Ogólnopolski Strajk Kobiet odbyły się 19 lipca 2021 roku m.in. w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku. Protestujący wyszli na ulice, aby sprzeciwić się "ideologicznej krucjacie i przejęciu polskiej edukacji przez fundamentalistów religijnych".

Udostępnij:

Julia Theus

Dziennikarka, pracowała w „Gazecie Wyborczej” i Wirtualnej Polsce. W OKO.press od 2021 roku, absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, stypendystka nauk humanistycznych i społecznych na Sorbonie IV w Paryżu (Université Paris Sorbonne IV).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne