Na wtorek planowana jest deportacja 25 osób do Pakistanu. Do kraju pochodzenia mają polecieć osoby, od których nie przyjęto i nie rozpatrzono wniosków o ochronę międzynarodową. A to oznacza, że nie ma pewności co do tego, czy osobom tym nie grozi w Pakistanie śmierć
Naruszenia praw człowieka, kara śmierci za bluźnierstwo, dyskryminacja religijna, ograniczenie wolności słowa – to rzeczywistość Pakistanu. Do tego kraju Polska wyrzuca ludzi, którzy przedostali się przez zieloną granicę z Białorusi. Nie przyjęto od nich wniosku o ochronę międzynarodową, gdyż tak w praktyce działa tzw. zawieszenie prawa do azylu. A bez rozpatrzenia tych wniosków nie można stwierdzić, z jakich przyczyn Pakistańczycy trafili do Polski: czy szukają lepszego życia w Europie, czy też uciekają przed prześladowaniami lub śmiercią.
Jak podaje Ewa Tatar z Grupy Granica, jeden z Pakistańczyków, który ma zostać deportowany, podał, że pochodzi z prowincji Chajber Pasztunchwa, gdzie siły państwowe prowadzą operację militarną, a mieszkańcy są zagrożeni przez grupy talibów, którzy oczekują, że z każdej rodziny jedna osoba będzie z nimi współpracować i w jego rodzinie musiałby to być on. Odmówił współpracy i całą rodziną musieli uciekać.
Inny obywatel Pakistanu mówi, że na początku 2024 r. zaczął razem z bratem budować dom. Bojówki zażądały, żeby oddali im ziemię, a gdy odmówili, zabili jego brata. Mężczyzna złożył zawiadomienie na policji, skutkiem czego dwukrotnie został zaatakowany przez bojówki i uciekł w obawie o swoje życie.
Talibowie zagrozili też K., mężczyźnie żyjącego na pograniczu z Afganistanem. Zażądali od jego rodziny współpracy, a po odmowie ostrzelali dom rodziny z moździerzy. Sąsiedzi zabici przez talibów, a bliska krewna porwana i zaginęła bez śladu. K. uciekł w inny rejon Pakistanu, ale tam również był poszukiwany przez talibów.
Wśród osób, które mają zostać deportowane do Pakistanu, są też pracownicy humanitarni.
Jak mówi aktywista, który chce zachować anonimowość, w otwartym ośrodku dla cudzoziemców znajduje się też Afganka w 7 miesiącu ciąży, która szuka kontaktu z mężem. Ostatni kontakt miała z nim w zeszłym tygodniu, zadzwonił, że został zatrzymany. Istnieje ryzyko, że został deportowany.
To, czy opisane powyżej historie są zgodne z prawdą, czy też nie, powinno wykazać postępowanie prowadzone na wniosek o ochronę międzynarodową w Polsce, ale takiego postępowania nie było.
Wcześniej deportowany został Afgańczyk, który został pobity przez polskiego żołnierza. Pierwotnie to on był oskarżony o pobicie żołnierza, a wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL mówił o napaści na polskiego żołnierza. Prawda okazała się inna. Prokuratura jednak umorzyła śledztwo w sprawie pobicia żołnierza, za to toczy się kolejne w sprawie pobicia Afgańczyka. Piotr Czaban – dziennikarz i aktywista działający przy granicy polsko-białoruskiej opublikował 21 grudnia 2025 r. nagranie z zajścia. Na nagraniu na obrazach z kamer termowizyjnych widać dwóch biegnących migrantów, do których wybiega żołnierz i trzykrotnie z bliska strzela do jednego z nich, a gdy człowiek upada, uderza go trzykrotnie kolbą karabinu. Czaban pokazał też zdjęcia zmasakrowanej twarzy Afgańczyka i dokumenty medyczne potwierdzające liczne złamania kości twarzy mężczyzny.
Mimo tych okoliczności człowiek został odesłany do Afganistanu, skąd zresztą szybko uciekł do Pakistanu ze względu na zagrożenie życie.
- Wnioski o ochronę powinny być przyjęte, postępowania o zgodę na pobyt ze względów humanitarnych przeprowadzone, a dokumenty dostarczane przez cudzoziemców przebadane – po to by zachować choćby pozory humanitaryzmu. W tej chwili w ośrodkach znajduje się kilkadziesiąt osób w takiej sytuacji – sytuacji prawnego i de facto politycznego limbo w oczekiwaniu na deportację. Głównie są to osoby z Pakistanu i Afganistanu – mówi Ewa Tatar.
Deportacja Pakistańczyków budzi wątpliwości co do legalności.
- Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega wątpliwości dotyczące praktyki deportowania cudzoziemców do krajów niebezpiecznych, w szczególności w sytuacjach, w których osoby te nie miały realnej możliwości złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Biuro RPO wyjaśniało na poziomie generalnym ze Strażą Graniczną sprawę organizowania deportacji do Afganistanu w świetle wytycznych Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców (UNHCR) „Guidance Note on Afghanistan – Update II” – tłumaczy Łukasz Starzewski, naczelnik Wydziału Kontaktów z Mediami Biura RPO.
W Biurze RPO prowadzone są postępowania indywidualne dotyczące wykonania decyzji o zobowiązaniu do powrotu.
- Każda taka sprawa wymaga indywidualnej analizy w oparciu o konkretny stan faktyczny oraz dokumentację, w tym postanowienia o zobowiązaniu do powrotu oraz informacje pochodzące od pełnomocników lub samych cudzoziemców, jaką dysponują organy Straży Granicznej i pełnomocnicy cudzoziemców – podkreśla Łukasz Starzewski.
Dr Tomasz Sieniow z Instytutu Na rzecz Państwa Prawa pyta na LinkedIn, czy legalność deportacji zależy od tego, kto za nią zapłaci i przypomina, że 4 listopada 2025 r. Europejska Agencja Straży Granicznej i Frontex przerwała operację powrotną do Pakistanu po stwierdzeniu, że Polska naruszyła zabezpieczenia proceduralne zakazujące usunięcia 10 obywateli Pakistanu przed oceną, czy cudzoziemcom grozi prześladowanie w kraju pochodzenia (zasada non-refoulement). Tymczasem 3 lutego Straż Graniczna zamierza powtórzyć operację powrotową 25 obywateli Pakistanu, ale będzie to przeprowadzone bez wsparcia Fontexu.
„Źródło finansowania operacji powrotowej nie ma jednak wpływu na ocenę jej nielegalności” – pisze Tomasz Sieniow.
Instytut na rzecz Państwa Prawa powiadomił UNHCR, Rzecznika Praw Obywatelskich, Najwyższą Izbę Kontroli oraz Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce (w przypadku stwierdzenia, że w deportacji wykorzystano środki UE).
Tomasz Sieniow wskazuje, że najnowszy Raport Misji Ewaluacyjnej Schengen z 2024 r. zawiera liczne zalecenia dotyczące ochrony praw podstawowych. Wśród nich znajdują się przykłady naruszeń praw człowieka w procedurach powrotu. Polska nie tylko nie wdrożyła ich do tej pory, ale dopuszcza się kolejnych poważnych naruszeń. Deportowani cudzoziemcy nie mieli między innymi dostępu do pomocy prawnej, którą państwo członkowskie UE powinno zapewnić w postępowaniu odwoławczym (art. 13 ust. 4 dyrektywy 2008/115, która nie została wdrożona od 18 lat).
Absolwentka prawa, z zawodu dziennikarka, przez wiele lat związana z „Rzeczpospolitą”. Trzykrotna laureatka konkursu dziennikarskiego Polskiej Izby Ubezpieczeń i laureatka Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska w 2023 r. Obecnie freelancerka, pisywała m.in. do „Gazety Wyborczej”, miesięcznika „National Geographic Traveler”, „Parkietu”, Obserwatora Finansowego i Prawo.pl. Po latach mieszkania w Warszawie osiadła z gromadką kotów na Podlasiu.
Absolwentka prawa, z zawodu dziennikarka, przez wiele lat związana z „Rzeczpospolitą”. Trzykrotna laureatka konkursu dziennikarskiego Polskiej Izby Ubezpieczeń i laureatka Nagrody Dziennikarstwa Ekonomicznego Press Club Polska w 2023 r. Obecnie freelancerka, pisywała m.in. do „Gazety Wyborczej”, miesięcznika „National Geographic Traveler”, „Parkietu”, Obserwatora Finansowego i Prawo.pl. Po latach mieszkania w Warszawie osiadła z gromadką kotów na Podlasiu.
Komentarze