Prawa autorskie: Przemek Wierzchowski / Agencja GazetaPrzemek Wierzchowski...
24 grudnia 2016

Polska drugą Rumunią? Poseł Rzymkowski błądzi po gospodarczej mapie świata

Tomasz Rzymkowski stwierdził, że w Polsce należy zderegulować gospodarkę i obniżyć podatki. To ma sprawić, że polscy emigranci wrócą do kraju i będzie więcej dzieci. Ale Polacy nie uciekają do rajów podatkowych. A decyzję o dziecku odwlekają, bo rynek pracy jest niestabilny

A w Polsce potrzebujemy takich rozwiązań jakie zostały wprowadzane w Rumunii - 102 podatki i opłaty zostały przez, notabene lewicowy, rząd zlikwidowane. I dziś Rumunia ma najwyższy wskaźnik wzrostu gospodarczego w całej Unii Europejskiej.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
PolskaNiepodległa.pl,09 grudnia 2016
Tomasz Rzymkowski z klubu Kukiz'15 stwierdził, że potrzebujemy takich rozwiązań jak w Rumunii, gdzie właśnie planowane jest zniesienie 102 podatków. Dzięki temu Rumunia miałaby mieć najwyższy wzrost PKB w Unii Europejskiej.

Po pierwsze, o likwidacji podatków zadecydowano w październiku tego roku, jest więc mało prawdopodobne, że ta decyzja już wpłynęła na gospodarkę.

Po drugie, Rumunia wcale nie rozwija się najszybciej w Unii. W III kwartale 2016 najszybciej rozwijała się Irlandia– w tempie 6,9 proc. PKB. Ale Rumunia rzeczywiście notowała bardzo wysoki wzrost, wspólnie z Luksemburgiem uplasowała się za Irlandią (wzrost 4,4 proc. PKB). W dodatku wyraźny trend wzrostowy PKB w Rumunii widać od 2010 roku. A sama Rumunia jeszcze nie weszła na ścieżkę tak wysokiego wzrostu, jaki notowała przed kryzysem.

Uczciwie należy jednak powiedzieć, że Rumunia rzeczywiście postawiła na cięcie podatków – na początku 2016 roku znacznie obniżyła podstawową stawkę VAT z 24 do 20 proc. Eksperci obawiają się, że taka polityka fiskalna może być niebezpieczna dla stabilności finansów państwa. Może i dla Polski cięcie podatków na ślepo nie byłoby najlepszym rozwiązaniem.

Jest jeszcze jeden powód, dlaczego kraje takie jak Rumunia rozwijają się dość szybko - zjadają nisko rosnące owoce wzrostu. Po prostu biednym łatwiej jest szybciej rosnąć. Polska również szybko rozwijała się po wejściu do UE, bo była o wiele biedniejsza niż obecnie.

Jeśli rząd zdecyduje się deregulować gospodarkę, obniżyć podatki (...), to po pierwsze nie będziemy mieli problemów związanych z demografią (…), a przede wszystkim Polacy z Europy Zachodniej może wreszcie wrócą do kraju.
Oceń wypowiedź
PrawdaFałsz
PolskaNiepodległa.pl,09 grudnia 2016

Poseł Rzymkowski stwierdził również, że jeżeli zdecydujemy się zderegulować gospodarkę oraz obniżyć podatki, to nie będziemy mieli już problemów z demografią, a Polacy zaczną wracać do kraju.

Jednak problemy demograficzne Polaków nie biorą się z wysokich podatków.

Polacy opóźniają decyzję o posiadaniu dzieci, bo: nie mają stabilnej pracy albo nie mają jej w ogóle, nie mają też własnego "M", dostępu do opieki żłobkowej i przedszkolnej, a zasiłek na urlopie macierzyńskim jest za niski. Nie trzeba być ekspertem, żeby wiedzieć, że deregulacja gospodarki tylko pogorszyłaby tę sytuację.

A jak wyglądają polskie podatki? Jeśli chodzi o pracę, to pozapłacowe koszta pracy w Polsce (18,3 proc.) są niższe niż średnia unijna (24 proc.). Niższe pozapłacowe koszta pracy ma 7 państw, w tym – co zaskakujące – Norwegia (która co prawda do UE nie należy, ale którą Eurostat uwzględnia w statystykach) oraz Wielka Brytania.

Weźmy pod uwagę inny wskaźnik – udział podatków PKB. Polska jest na 20 miejscu na 28 państw Unii Europejskiej. Znacznie wyżej znajdują się Wielka Brytania, Niemcy i Holandia, czyli główne kierunki migracji Polaków.

Podatek CIT wyższy jest zarówno w Wielkiej Brytanii (20-23 proc.), jak i w Holandii (20-25 proc.). Niższy jest w Niemczech (15 proc.). We wszystkich krajach niższy jest za to VAT. Wszystkie kraje, które są głównymi celami emigracyjnymi Polaków mają również bardziej progresywną niż w Polsce stawkę PIT (progi w Polsce: 18 i 32 proc., progi w Niemczech: 15 proc., 42 proc., 45 proc., progi w Wielkiej Brytanii: 20 proc. 40 proc., 45 proc., progi w Holandii: 36,5 proc, 42 proc., 52 proc.). Należy też dodać, że w niektórych krajach obowiązuje wysoka kwota wolna od podatku. Np. w Wielkiej Brytanii wynosi aż 11 tys funtów.

Jak widać zależności między podatkami, a migracją nie są oczywiste. Jeżeli już się upierać na jakąś tezę, to taką, że Polacy uciekają z kraju o płaskich podatkach do krajów o progresywnej skali.

Przeczytaj także:

To nie podatki rozstrzygają

Cykliczne badania nad powodami migracji Polaków prowadzi Work Service. Według raportu z listopada najczęstszym powodem skłaniającym Polaków i Polki do migracji są wyższe zarobki niż w Polsce (70 proc.), kolejnym jest chęć podróżowania i zwiedzania świata (27 proc.), brak odpowiedniej pracy w Polsce (27 proc.), lepsza perspektywa rozwoju zawodowego (23 proc.). Wśród powodów wymieniane były również lepsze warunki socjalne (19 proc.). Nieco mniej osób deklarowało chęć wyjazdu z powodu korzystniejszego systemu podatkowego (18 proc.).

Choć system podatkowy nie jest zupełnie obojętny przy podejmowaniu decyzji o migracji, to warto zauważyć, że Polacy nie migrują tłumnie do Rumunii, gdzie zlikwidowano 102 podatki oraz obniżono VAT, ale raczej do krajów z wysokimi kosztami pracy, które mają również wysoki udział podatków w PKB.

Nasze rodaczki nie czekają również na deregulację gospodarki, aby zacząć rodzić. Z opinii na temat powodów odwlekania decyzji o dzieciach wynika coś innego – Polacy i Polski chcą większej stabilności (a to gwarantuje bardziej stabilne zatrudnienie), poczucia zabezpieczenia mieszkaniowego i tego, że będą mogli liczyć na wsparcie żłobków i przedszkoli.

Udostępnij:

Kamil Fejfer

Analityk nierówności społecznych i rynku pracy związany z Fundacją Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, prekariusz, autor poczytnego magazynu na portalu Facebook, który jest adresowany do tych, którym nie wyszło, czyli prawie do wszystkich. W OKO.press pisze o polityce społecznej i pracy.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne