26 maja 2020

Polska walka z epidemią jak gra w rosyjską ruletkę. A Putin szykuje paradę zwycięstwa [FAKTY, WYKRESY]

Stąpamy nad Wisłą po cienkim lodzie: dziś pod względem nowych przypadków mieliśmy 7. najgorszy dzień od początku epidemii. Ale znosimy obostrzenia. Tymczasem prezydent Nikaragui ogłosił, że świetnie sobie radzi z wirusem, tylko opozycja mu bruździ

Strategia polskiego rządu na walkę z epidemią zaczyna coraz bardziej przypominać grę w rosyjską ruletkę: decydujemy się na skrajne ryzyko i mamy nadzieję, że będzie nam sprzyjała opatrzność.

Nowych przypadków wciąż jest bardzo dużo, krzywa zakażeń jest co prawda dość płaska, ale nie chce spadać, tymczasem prawdopodobnie rząd w środę 27 maja zniesie kolejne obostrzenia: nie będziemy musieli nosić maseczek w otwartych przestrzeniach. Minister Zdrowia Lukasz Szumowski liczy najwyraźniej, że będziemy mieli łut szczęścia i całkowita już niemal liberalizacja restrykcji nie wpłynie na skokowy wzrost zakażeń, za to pozwoli odetchnąć gospodarce.

Ale dane z 26 maja wskazują, że może się przeliczyć. Dzisiejsza liczba zakażonych (445) to siódmy najwyższy wynik od początku epidemii. Cztery dni z największą liczbą zakażeń przypadają na ostatnie dwa tygodnie.

Rząd przekonuje, że epidemia na Śląsku została opanowana, niestety liczby mówią co innego. Dzisiaj odnotowano tam 274 nowe przypadki.

Do tego, jak dowiedziało się OKO.press, w województwie śląskim współczynnik reprodukcji wirusa - słynny wskaźnik R0 - wynosi obecnie 2, czyli jedna osoba zaraża dwie kolejne. To bardzo alarmujące.

Trzeba jednak pamiętać, że ten wynik może być zawyżony przez badania przesiewowe wśród górników. Więcej będziemy wiedzieć w kolejnych dniach.

Po Śląsku najwięcej przypadków odnotowano w województwie mazowieckim (76). Następne jest łódzkie z 22 przypadkami.

Na wykresie poniżej widać, że zarówno na Śląsku jak i w pozostałych regionach kraju sytuacja w żadnym razie nie jest krytyczna, ale również daleka od stabilizacji na bezpiecznym poziomie.

OKO.press systematycznie sprawdza również wskaźnik dziennego przyrostu/ubytku tzw. aktywnych przypadków. Słupek w górę – oznacza, że osób zakażonych jest więcej niż dzień wcześniej, słupek w dół – że jest mniej. Aktywne przypadki to wszyscy aktualnie zakażeni (chorzy lub „bezobjawowcy”).

I tu wiadomość doskonała: wykres dosłownie runął w dół mimo dużego wzrostu zakażeń. Wszystko przez aż 744 wyleczonych. Ale tu znów kluczowe będą następne dni: jeśli liczba ozdrowieńców systematycznie będzie przeważać nad liczbą nowych zakażonych, tym bardziej będziemy mogli mówić, że sytuacja unormowana.

W ciągu ostatniej doby zmarło 17 osób, ale Ministerstwo Zdrowia pochwaliło się niską liczbą zgonów na milion mieszkańców.

View post on Twitter

Rzeczywiście może mówić o sukcesie: polski system ochrony zdrowia przetrwał pierwszą falę epidemii, co jest dużym osiągnięciem, okupionym ogromnym wysiłkiem ludzi na pierwszej linii frontu: lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych.

Warto również jednak pamiętać, że liczba zgonów spowodowanych wirusem może być zaniżona. Pisaliśmy o tym tutaj:

Wieczorem 26 maja sytuacja według danych ministerstwa zdrowia wyglądała tak:

  • zakażonych od początku epidemii było 22 074 osób, z tego:
  • zmarło 1 024;
  • wyzdrowiało 10 020 osób;
  • zakażonych jest 21 867 osób, z tego w szpitalach 2 171 osób;
  • objętych kwarantanną jest 78 864 osób, a nadzorem epidemiologicznym 19 139

Malejąca liczba hospitalizacji mimo wzrostu zakażeń może świadczyć o tym, że na Śląsku dzięki badaniom przesiewowym udało się wyłapać wiele osób przechodzących wirusa bezobjawowo.

Minister Szumowski ma nadzieję, że do końca tygodnia uda się opanować ogniska rozprzestrzeniania wirusa. "Wypłaszczyliśmy krzywą zachorowań, ale przez to wydłużyliśmy szczyt" - mówił Szumowski. To jednak wcale nie tłumaczy, dlaczego Polska wypada tak źle w porównaniu z innymi krajami, które szczyt zachorowań mają już za sobą.

W ciągu doby wykonano ponad 22,1 tys. testów, przebadano 801 753 próbek i 733 701 osób.

Wzrost bezrobocia, a zasiłek w służbie kampanii

Na rynku pracy koronawirus wciąż zbiera żniwa. Po miesiącu epidemii źródło utrzymania straciło pięć razy więcej osób niż na starcie kryzysu w 2008 roku - informuje Rzeczpospolita, powołując się na dane z rejestru ubezpieczonych ZUS. W kwietniu z systemu miało zniknąć aż 165,5 tys. osób.

Kwestia coraz rozpaczliwiej potrzebnych zasiłków wciąż jest trzymana w odwodzie jako hasło wyborcze Dudy. Minister rodziny pracy i polityki społecznej Marlena Maląg mówiła dzisiaj w Radiu Siódma9 o planach podwyższania zasiłku oraz specjalnym zasiłku solidarnościowym jako o inicjatywach prezydenta. Projekt ustawy jest przygotowywany.

Prezydent Andrzej Duda przepraszał rodaków za innych rodaków. "Jest nas 38 milionów. Zawsze patrzę na to w ten sposób, że niestety dramatyczne przypadki głupoty ludzkiej, chamstwa – przepraszam za to mocne słowo – czy zwykłej bezmyślności, jakiejś takiej podłości, po prostu zdarzają się. Przepraszam jako prezydent Rzeczypospolitej za tych wszystkich naszych rodaków, którzy zachowali się w tym czasie nieodpowiedzialnie czy wręcz podle" – mówił odnosząc się do hejtu, którego ofiarą padali Ślązacy i medycy.

Zadeklarował, że uczestniczył w niedzielnej pielgrzymce na Jasną Górę po to, aby pomodlić się za zdrowie i podziękować za służbę lekarzy i pielęgniarek.

Prezydent najwyraźniej stoi na stanowisku, że modlitwa i rap znaczą więcej niż dofinansowanie ochrony zdrowia i zapewnienie środków ochrony personelowi medycznemu.

Sanepid uchyla kary

W pandemicznej zawierusze przydarzyło się też małe zwycięstwo. Sanepid uchylił absurdalną karę 10 tys. zł dla artystów, którzy 6 maja protestowali przeciwko tzw. ustawie kopertowej niosąc pod Sejm wielki ręcznie malowany list. Chociaż zadbano o to, żeby zachować wszelkie wymagane przepisami odległości i normy, policja ciągle zmieniała zdanie. Raz artystów puściła, potem nałożyła na nich mandat powołując się na przepisy, które już wtedy nie obowiązywały, a dodatkowo skierowała sprawę do sanepidu.

Sanepid przyznał, że do krótkiej policyjnej notatki podszedł bezkrytycznie, "bez choćby próby skonfrontowania ich z dowodami mogącymi świadczyć na rzecz obywateli".

Na świecie: w USA strach przed drugą falą, w Rosji Putin robi Paradę Zwycięstwa

Epicentrum epidemii są teraz obie Ameryki – ogłosiła Światowa Organizacja Zdrowia i trudno nie przyznać jej racji. Przede wszystkim Stany Zjednoczone i Brazylia, ale też Peru, Meksyk, Chile, Kanada i reszta krajów obu kontynentów odpowiada za ponad połowę wszystkich nowych przypadków SARS-CoV-2 w ciągu doby.

Gdy wieczorem wrzucaliśmy ten tekst do sieci, sytuacja na całym globie wyglądała następująco:

  • 5 652 522 zakażonych od początku epidemii
  • 68 475 nowych przypadków
  • 350 403 zmarłych
  • 2 790 nowych zgonów
  • 2 417 798 ozdrowieńców
  • 2 884 321 aktywnych przypadków
  • 53 036 w stanie ciężkim lub krytycznym

Rosja - parada zwycięstwa w czerwcu

Rosyjski prezydent Władimir Putin ogłosił we wtorek, że Rosja przeszła już szczyt fali epidemicznej. Akurat tak się złożyło, że tego dnia zanotowano najwięcej jak do tej pory zgonów –174, ale zwykle szczyt zgonów jest opóźniony w stosunku do szczytu zachorowań o ok. dwa tygodnie.

Putin zapowiedział w związku z tym, że odwołana jubileuszowa Parada Zwycięstwa na Placu Czerwonym odbędzie się 26 czerwca. Rosja ma w tej chwili 227,4 tys. aktywnych przypadków SARS-CoV-2, według oficjalnych danych zmarło 3,8 tys. osób.

USA - idzie druga fala?

W kilkunastu stanach po poluzowaniu obostrzeń ponownie zaczęły rosnąć nowe przypadki zakażenia – pisze „The New York Times". Według gazety co najmniej połowa z tych stanów zaczęła luzować bardzo wcześnie, pod koniec kwietnia albo na początku maja. Mowa o Alabamie, Florydzie, Georgii, Karolinie Południowej i Tennessee.

Wzrost przypadków zaraportowały również Arkansas, Dakota Północna i Oklahoma, które nie wprowadzały ścisłego lockdownu, ale w ostatnich dniach zaczęły otwierać handel i przemysł. Zakażenia wzrosły także w Dystrykcie Kolumbii, którego mieszkańcy przez cztery tygodnie nie wychodzili z domu.

Stany Zjednoczone mają obecnie 1,15 mln aktywnych przypadków koronawirusa, zmarło tam z jego powodu ponad 100 tys. osób. To więcej niż na wojnie wietnamskiej i niewiele mniej niż zginęło podczas I wojny światowej.

Węgry, Czechy i Słowacja otwierają swoje granice

Od północy z wtorku na środę mieszkańcy tych krajów mogą wzajemnie się odwiedzać bez obowiązkowej kwarantanny, jeśli ich pobyt w sąsiednim kraju nie będzie trwał dłużej niż 48 godzin. Potem robi się bardziej skomplikowanie: Węgrzy mogą przejechać tranzytem przez Słowację do Czech, ale wracać muszą już okrężną drogą, przez Austrię. To samo dotyczy Czechów wracających z Węgier.

Wszystkie trzy kraje wyszły jak na razie z epidemii obronną ręką i liczba aktywnych przypadków sukcesywnie u nich spada – w Czechach jest ich obecnie 2,4 tys., na Węgrzech 1,4 tys., a na Słowacji zaledwie 163.

Węgry - koniec stanu wyjątkowego?

Według węgierskiej minister sprawiedliwości Judith Vargi rząd chce zakończyć stan wyjątkowy 20 czerwca. Jego wprowadzenie, dające Victorowi Orbánowi moc rządzenia za pomocą dekretów, zostało ostro skrytykowane przez opozycję i przez Unię Europejską. Zdaniem ekspertów Węgry pod rządami Orbána nie są już państwem demokratycznym – władza wykonawcza podporządkowała sobie inne.

Nikaragua - jest wspaniale, opozycja bruździ

Krytykowany za lekceważenie epidemii prezydent Daniel Ortega opublikował we wtorek „białą księgę", która ma udowodnić, że nikaraguańska strategia walki z koronawirusem jest jedną z najlepszych na świecie. Głosi on, że „Nikaragua i Szwecja reprezentują alternatywy dla całkowitego lockdownu w krajach rozwijających się i rozwiniętych".

Akurat tego samego dnia Panamerykańska Organizacja Zdrowia ogłosiła, że w Nikaragui dochodzi już do transmisji poziomej wirusa. Oficjalne media o tym milczą, ale ze szpitali dochodzą informacje o przeciążeniu pacjentami i o wzroście zgonów z powodu zapalenia płuc. Zmarli chowani są w pośpiechu, w zapieczętowanych trumnach, a zwłoki owijane są w plastik. Oficjalnie jednak w Nikaragui na COVID-19 zmarło tylko 17 osób, a wszystkich przypadków zanotowano 279.

Udostępnij:

Miłada Jędrysik

Miłada Jędrysik – dziennikarka, publicystka. Przez prawie 20 lat związana z „Gazetą Wyborczą". Była korespondentką podczas konfliktu na Bałkanach (Bośnia, Serbia i Kosowo) i w Iraku. Publikowała też m.in. w „Tygodniku Powszechnym", kwartalniku „Książki. Magazyn do Czytania". Była szefową bazy wiedzy w serwisie Culture.pl. Od listopada 2018 roku do marca 2020 roku pełniła funkcję redaktorki naczelnej kwartalnika „Przekrój".

Marta K. Nowak

Absolwentka MISH na UAM, ukończyła latynoamerykanistykę w ramach programu Master Internacional en Estudios Latinoamericanos. 3 lata mieszkała w Ameryce Łacińskiej. Polka z urodzenia, Brazylijka z powołania. W OKO.press pisze o zdrowiu, migrantach i pograniczach więziennictwa (ośrodek w Gostyninie).

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne