12 maja 2020

Ostry cień błazenady. Rapując dla medyków, Duda ucieka od odpowiedzialności za stan ochrony zdrowia

"My to oni, oni - my" - rapuje Andrzej Duda w hołdzie personelowi medycznemu. "Prezydent równiacha" udaje, że nie jest władzą, która odpowiada za skrajne niedofinansowanie ochrony zdrowia. OKO.press przypomina Andrzejowi Dudzie do czego służy jego urząd

#Hot16Challenge to rapowy łańcuszek internetowy, którego celem jest zbieranie pieniędzy na wsparcie lekarzy i szpitali walczących z epidemią koronawirusa. Opublikowano już setki krótkich filmów, swoje kawałki nagrali czołowi polscy muzycy. W akcji dotychczas zebrano 1,5 miliona złotych.

Oddolne zbiórki na instytucje publiczne - jak niedawna udana zrzutka na Biebrzański Park Narodowy, którego dyrekcja w dramatycznym apelu przyznała, że nie ma za co gasić pożaru - to krzepiąca reakcja na coś, co w ogóle nie powinno mieć miejsca. Zbiórki kiełkują, gdy deficyty finansowe instytucji publicznych stają się boleśnie widoczne i dotkliwe dla obywateli.

W chwili, gdy do zbiórek włączają się politycy wprost odpowiedzialni za kształtowanie budżetu tych instytucji, cała inicjatywa zostaje sprowadzona do absurdu. W Polsce to jednak norma, co pokazuje choćby tradycyjna aktywność rządzących podczas finałów Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Nie inaczej jest tym razem.

“Niech muzyka nas łączy w dobrej sprawie!” - zareklamował swoje nagranie Andrzej Duda na Twitterze.

“Nie pytają cię o imię, walczą z ostrym cieniem mgły. Mocne ręce ratowników, wszyscy razem: chwała im, wszyscy razem: chwała im” -

">melodeklamuje prezydent w dwuminutowym nagraniu na Youtubie. Do udziału w akcji Duda nominuje m.in. premiera Morawieckiego.

Egzegezę wersów Dudy zostawimy innym. My zastanowimy się, co właściwe występ Dudy mówi o naszym państwie i jego władzach.

Tekst publikujemy w naszym nowym cyklu „Widzę to tak” – w jego ramach od czasu do czasu pozwalamy sobie i autorom zewnętrznym na bardziej publicystyczne podejście do opisu rzeczywistości. Zachęcamy do polemik.

Kilkadziesiąt miliardów za mało

Publiczne nakłady na ochronę zdrowia w Polsce utrzymują się na drastycznie niskim poziomie. Według metodologii OECD w 2018 roku wyniosły 4,5 proc. PKB, dekadę wcześniej - 4,6 proc. Średnia dla państw rozwiniętych jest ok. 2 pkt. proc. wyższa. Gdyby Polska chciała doszlusować do zachodniego standardu, musiałaby wydawać rocznie ok. 45-50 mld zł więcej niż dziś.

Niskie publiczne nakłady na zdrowie to nie jest kwestia zamożności Polski, tylko hierarchii wydatków w finansach publicznych. Rządzący mogą tę hierarchię zmienić. Nie robią tego.

W OKO.press Elżbieta Cichocka przypominała, że ponad dwadzieścia lat temu, kiedy rząd AWS planował przestawienie systemu ochrony zdrowia z finansowania budżetowego na ubezpieczeniowe, eksperci oszacowali, że składka na powszechne ubezpieczenie zdrowotne powinna wynieść 11 proc. Nie zgodził się na to wicepremier Leszek Balcerowicz, bo o tyle mniej dostałby budżet państwa z podatków, jako że składka miała być odejmowana od PIT.

Zapadła więc decyzja polityczna, że składka wyniesie 7,5 proc. Od 1999 roku, czyli daty wejścia w życie reformy, do 2020 roku składka wzrosła z 7,5 do 9 proc (za rządów SLD-UP). I tyle.

Brak pieniędzy oznacza brak personelu

To wieloletnie niedofinansowanie odbiło się drastycznie na liczebności personelu medycznego. Wg raportu OECD Health at a glance 2019, na tle innych państw mamy w Polsce skrajnie niską liczbę lekarzy na 1000 mieszkańców - zaledwie 2,4 (przeciętna OECD to 3,5)

Źródło: OECD Health at a Glance 2019

Podobnie jest z pielęgniarkami. Nieco ponad 5 pielęgniarek na 1000 mieszkańców to liczba znacząco mniejsza od średniej OECD (8,8).

Źródło: OECD Health at a Glance 2019

Masowa wieloletnia emigracja pielęgniarek z Polski to efekt ich niskich zarobków i warunków pracy, choć te pierwsze nieco poprawiły się po podwyżkach wywalczonych protestem w lipcu 2015 roku (tzw. zembalowe, które jednak nie obejmuje wszystkich pielęgniarek).

Zdaniem premiera Morawieckiego pielęgniarki nie muszą wyjeżdżać, ponieważ "koszty życia w Polsce w porównaniu do Norwegii czy Londynu są dużo niższe, w związku z tym wynagrodzenia, które są niższe niestety cały czas, istotnie niższe, one są kompensowane poprzez to, że koszty życia są niższe".

Wypowiedź Morawieckiego oburzyła pielęgniarki. Z badań ankietowych prowadzonych przez Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i Położnych wśród pracodawców od września 2018 do lutego 2019 roku w 198 szpitalach i 130 POZ-ach w kraju wynika, że mediana zarobków w systemie jednozmianowymi wynosi 4,5 tys. zł brutto (czyli ok 3250 netto), najniższe odnotowane zarobki miesięczne to zaledwie 2 657 zł brutto.

„To zatrważające, gdy pomyślimy, że są pracodawcy, którzy wynagradzają specjalistów na poziomie osób z najniższymi kwalifikacjami”

- mówiła OKO.press przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok.

Raport OECD potwierdza, że zarobki pielęgniarek wciąż są bardzo niskie na tle innych krajów, nawet jeśli wziąć pod uwagę różnicę w cenach, a więc i w sile nabywczej wynagrodzenia.

Roczne zarobki pielęgniarek szpitalnych w tysiącach dolarach wg parytetu siły nabywczej. Polska zaznaczona na czerwono. Źródło: OECD Health at a Glance 2019.

Rezydenci oszukani

“Na zdrowiu oszczędzamy tak samo jak 5, 10 czy 15 lat temu” - mówił OKO.press we wrześniu 2019 jeden z liderów Porozumienia Rezydentów doktor Krzysztof Hałabuz. I wyliczał: “W rezultacie w Polsce amputuje się najwięcej stóp w porównaniu do innych krajów europejskich, bo nie ma pieniędzy na przewlekłe leczenie tzw. stopy cukrzycowej. Żeby dostać u nas lek zapobiegający złamaniom w osteoporozie, trzeba najpierw doznać takiego złamania.

Sanepid odnotował w 164 szpitalach uchybienia o krytycznym znaczeniu dla pacjentów. Mamy 6 poradni leczenia nikotynizmu na 10 mln palaczy. Osoba chora na mukowiscydozę żyje średnio 15 lat krócej niż na zachodzie, bo nie ma izolatek i pacjenci zarażają się krzyżowo…”.

W lutym 2018 lekarze rezydenci po wielomiesięcznych protestach (m.in. trwającej jesienią 2017 głodówce) podpisali porozumienie z rządem. W porozumieniu była mowa m.in. o podwyżkach dla rezydentów i specjalistów, o odciążeniu lekarzy od pracy administracyjnej, o negocjacjach z przedstawicielami innych zawodów medycznych. Ale najważniejszym postulatem młodych lekarzy było zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia w Polsce. W wyniku negocjacji ustalono, że nakłady te będą rosły stopniowo i osiągną z początkiem 2024 roku nie mniej niż 6 proc. PKB.

Według rezydentów, warunków nie dotrzymano.

„W 2019 roku oszczędzono na pacjentach ok. 10 mld zł licząc wydatki na zdrowie według PKB sprzed 2 lat; nie zmniejszono biurokracji; przedstawiciele nie wszystkich zawodów medycznych zostali zaproszeni do rozmów; nie wszędzie płaci się prawidłowo rezydentom; nie wszędzie też płaci się prawidłowo specjalistom” - wyliczał Hałabuz.

"Porozumienie z 2017 było szansą dla systemu ochrony zdrowia, żeby go uchronić przed upadkiem. Niestety, ministerstwo nie skorzystało z tej szansy. Doprowadzi to do tego, że wkrótce będziemy wszyscy leczyć się prywatnie, a publiczna ochrona zdrowia przestanie istnieć" - mówił OKO.press w grudniu 2019 Dr Damian Patecki, inny z lekarzy negocjujących porozumienie z rządem.

Duda (słusznie) nas chroni przed solarium. I niewiele więcej

Na mocy art. 118 Konstytucji RP prezydentowi przysługuje inicjatywa ustawodawcza. Obywatele muszą zebrać 100 tys. podpisów - prezydent może złożyć taki projekt sam, jego kancelaria ma też odpowiedni budżet (199,6 mln zł w 2020 roku) i dostęp do ekspertów, aby go przygotować.

W 5-letniej kadencji zdrowia dotyczyły zaledwie dwie inicjatywy ustawodawcze Dudy:

  • projekt ustawy o dotyczący ochrony zdrowia przed następstwami korzystania z solarium (maj 2017),
  • projekt ustawy o Narodowej Strategii Onkologicznej (styczeń 2019).

Narodowa Strategia Onkologiczna nieoczekiwanie przydała się, gdy PiS odrzucił senacką poprawkę opozycji, która zamiast 2 miliardów zł na TVP, chciała przeznaczyć te środki na polską onkologię. Głosowanie w Sejmie zakończyło się przekazaniem olbrzymich pieniędzy TVP i aferą ze środkowym palcem Joanny Lichockiej.

„Będzie więcej pieniędzy na onkologię" - cieszyła się dzień po słynnym geście posłanki PiS prowadząca „Wiadomości” Danuta Holecka. "Do 2030 roku państwo przeznaczy na Narodową Strategię Onkologiczną dodatkowe 5 mld zł. Inicjatorem Narodowej Strategii Onkologicznej jest Andrzej Duda”.

Jak pisał w OKO.press Sławomir Zagórski, z projektu przyjętego ostatecznie przez radę ministrów dopiero w lutym 2020 wynika jasno, że w 2020 roku na walkę z rakiem w ramach Strategii pójdzie dokładnie tyle samo pieniędzy, co przewidywał wcześniejszy Narodowy Program Zwalczania Chorób Nowotworowych.

Znana i szanowana Fundacja Onkologiczna „Alivia” w dniu przyjmowania Narodowej Strategii przez Radę Ministrów wypowiedziała się o projekcie bardzo krytycznie: „Jakość tak ważnego dokumentu, który w perspektywie wielu lat może decydować o życiu i śmierci tysięcy ludzi, jest na nieakceptowalnie niskim poziomie”.

Poza tym nic. Podczas swoich pięcioletnich rządów Andrzej Duda nie przedstawił ani jednego gotowego projektu ustawy, który mierzyłby się z problemem dramatycznego niedostatku środków w ochronie zdrowia. Można by argumentować, że powinna być to raczej rola rządu, ale gdy ten zawodzi, prezydent powinien wykazywać się własną inicjatywą. Duda tego nie robił.

Dr Krzysztof Hałabuz wspominał, że gdy w 2016 roku rezydenci zorganizowali kilkudziesięciotysięczną manifestację w Warszawie, dostali zaproszenie na spotkanie z Andrzejem Dudą. Prezydent oświadczył, że „on sam to niewiele może, niestety” - może porozmawiać z premier Szydło i prezesem Kaczyńskim, jednak “problem reformy ochrony zdrowia jest bardzo trudny i złożony, więc nic nie może obiecać”.

Cztery lata później dowiadujemy się, że na ten “trudny i złożony” problem Andrzej Duda znalazł jeszcze jedną odpowiedź:

Mocne ręce ratowników,

wszyscy razem: chwała im,

wszyscy razem: chwała im.

Udostępnij:

Bartosz Kocejko

Redaktor OKO.press. Kieruje działem społeczno-ekonomicznym. Czasem pisze: o pracy, podatkach i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne